Dyrektor ZGKiM w Strzelnie Dariusz Sieradzki twierdzi, że wystarczy jedna decyzja i dopływ wody do strzeleńskiego szpitala może zostać odcięty fot. Paweł Lachowicz
Strzelno, ZGKiM, szpital, woda, dług
Dług szpitala za wodę
Wynosi on w tej chwili 42.000 zł. - Co ja mogę zrobić? Odciąć dopływ wody, czy podać do komornika? - pytał retorycznie radnych dyrektor komunalki Dariusz Sieradzki.
5 kwietnia podczas połączonych komisji uwaga strzeleńskich radnych skupiła się głównie na zadłużeniu, jakie w komunalce ma szpital w Strzelnie. Wynosi ono 42.000 zł. Dyrektor ZGKiM Dariusz Sieradzki zwrócił uwagę na problem ze ściągalnością tego zadłużenia od szpitala. - Co ja mogę zrobić? Odciąć dopływ wody, czy podać do komornika? - pytał retorycznie.
Radny Ryszard Chudziński zauważył, że burmistrz Ewaryst Matczak za 2015 r. umorzył szpitalowi około 28.000 zł podatku od nieruchomości. - Jak to wygląda? My umarzamy, nam nie płacą, jak to jest? Niech pan powie, co pan robi, bo ja myślę, że trzeba tę sprawę postawić na ostrzu noża - mówił radny. Dyrektor Sieradzki sugerował, że sprawę może załatwić dosłownie w pięć minut. - Mogę wykonać jeden telefon i za 5 minut szpital nie ma wody. Również mogę wykonać telefon i za 15 minut człowiek jest u komornika i składa wniosek. Ja mogę to zrobić. Co mam zrobić, bo to nie na mnie się odbije, a na państwu, na pacjentach - tłumaczył dyrektor.
Radny Chudziński pytał, czy dyrektor Sieradzki był w tej sprawie u starosty Tomasza Barczaka. Wtedy dyrektor Sieradzki, który w ZGKiM pracuje od 2007 r., opowiedział, co się działo ze szpitalnym długiem za wodę przez minione 9 lat. W 2007 r. zadłużenie szpitala za wodę wynosiło w granicach 75.000 zł. - Z chwilą, kiedy wicestarostą był pan Przemysław Zowczak, przyjechał do naszego zakładu i pytał, jak wygląda sytuacja szpitala. Opowiedziałem tę historię i poprosiłem, aby pomógł w tej sprawie. Przez te 4 lata, gdy był wicestarostą, i na to są dokumenty, zadłużenie zeszło do 12.000 zł. Mogłem zaufać temu człowiekowi. Przyszły następne wybory, wicestarostą został pan Tadeusz Szymański. I zaraz było widać, jak wybory działają. Sukcesywnie zadłużenie zaczęło rosnąć i urosło do 40.000 zł. Z panem Szymańskim się bardzo dobrze znałem, był przecież moim wychowawcą. Przyszedł nowy dyrektor SPZOZ [Michał Ogrodowicz - przyp. pal] płacił bieżące i ile mógł przeznaczał na spłatę. Zeszło do około 28.000 zł. Przyszła następna władza, panie burmistrzu, nasz pan Krzysiu, który dużo obiecał i mówił, że mam dzwonić. Dzwoniłem i rozmawiałem z Krzysztofem Szarzyńskim i nic. Teraz przyszedł nowy dyrektor Marek Gotowała. I ja wam powiem, co mógłbym zrobić - wziąć takiego, co się pcha do władzy, a nie potrafi nic zrobić, za płaszcz i powiedzieć „wyjdź chłopie stamtąd”. Ja mówię tutaj o dyrektorze. Jeżeli się podejmujesz czegoś, to rób to, co do ciebie należy. On mi obiecuje i co mam zrobić - mówił Dariusz Sieradzki.
O sytuacji z wodą mówiła także radna Zofia Borowska, pracownik szpitala w Strzelnie. Powiedziała, że rozmawiała o tym m.in. z wicestarostą Krzysztofem Szarzyńskiemu.
11 kwietnia na temat zadłużenia strzeleńskiego szpitala za wodę rozmawialiśmy z dyrektorem SPZOZ Markiem Gotowałą. Dyrektor powiedział, że SPZOZ stara się na bieżąco w miarę swoich możliwości płacić. - Przykre to, bo powinno się na bieżąco regulować należności. Cieszę się, że stan się nie pogarsza. Staramy się z wpłat gotówkowych pewne rzeczy regulować. Wiadomo, że to jest firma. Jeśli wartość zadłużenia samego SPZOZ jest równa wartości wypłat, to już jest przekleństwo. Jak będzie jakiś sprzyjający moment, to postaramy się spłacić zadłużenie. To nie są nasze jedyne zobowiązania. Nasze zobowiązania to 4.500.000 zł, tyle powinniśmy dzisiaj zapłacić wierzycielom - powiedział dyrektor Gotowała.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1261 (15/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze