Dyrektor Krzysztof Laskowski przyznał, że w szkole była kontrola Kuratorium, jednak na oficjalne stanowisko tego organu cały czas czeka
fot. Paweł Lachowicz
Kuratorium, donos, oświata, skarga, dyrektor
Donos na dyrektora
- W tym protokole, to samo masło maślane i z niego nic nie wynika. Tam nie ma nic konkretnego napisane, że ta komisja stwierdziła jakieś nieprawidłowości - mówi wójt Woźniakowski o kontroli pracy Krzysztofa Laskowskiego.
SKARGA
Dopiero rozpoczął się nowy rok szkolny, a już do Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy wpłynęła skarga części rodziców uczniów Szkoły Podstawowej w Jeziorach Wielkich na dyrektora tej placówki Krzysztofa Laskowskiego.
Nasz reporter dowiedział się o tym od jednego z rodziców. Skarga dotyczy tego, że dzieci w szkole nie są traktowane równo. Rodzice mieli stwierdzić, że dzieci są nawet obrażane przez dyrektora. Dyrektor miał wobec uczniów za drobne przewinienia stosować zakazy, ograniczać dzieciom dostęp do boiska wielofunkcyjnego orlik, mówiąc im, że są za mało inteligentne, aby wchodzić na orlika. Ponadto rodzice mieli zarzucać dyrektorowi, że zwolnił pracującego dotychczas w szkole pedagoga szkolnego, szykując tym samym miejsce dla jednej z nauczycielek, z którą, jak mówili, jest w bliskich kontaktach. Ostatecznie do szkoły przybyła komisja z bydgoskiego Kuratorium Oświaty.
Krzysztof Laskowski w rozmowie z naszym reporterem mówił, że nie chciałby się na ten temat wypowiadać, dopóki nie będzie opinii w tej sprawie kuratorium.
- Jest to akurat okres trudny, bo początek roku szkolnego i ktoś chce pewne rzeczy zburzyć - powiedział reporterowi Krzysztof Laskowski. Po czym dodał, że odbyło się spotkanie wyjaśniające z pracownikami kuratorium.
- Oskarżenia względem mojej osoby nie są trafne i są to oskarżenia, które bardzo mnie bolą z uwagi na to, że to bardzo wąska grupa rodziców taki donos złożyła, gdzie osobiste utarczki raczej się ujawniają niż fakty, o których mówią, czy piszą. Dużo jest w tym złośliwości. Tutaj chodzi o to, żeby człowiekowi trochę dowalić i uprzykrzyć życia - powiedział nam dyrektor Laskowski.
KONTROLA
Wójt Zbysław Woźniakowski mówi: - Oświatę w gminie prowadzi wójt i on powinien wiedzieć pierwszy, czy jest jakaś kontrola i czy jest jakieś doniesienie. Gdy się dowiedziałem nie chciałem robić bałaganu i powiedziałem, że skoro tutaj już są, to niech tę kontrolę przeprowadzą. Ale kuratorowi nie wolno wejść bez mojej wiedzy na teren gminnych placówek oświatowych, a ja nic o tym nie wiem. To są absurdy.
Kontrola pracowników bydgoskiego Kuratorium w Szkole Podstawowej w Jeziorach Wielkich trwała 3 dni. Następnie wójtowi został przedstawiony wstępny protokół pokontrolny.
MASŁO MAŚLANE
- Okazuje się, że w tym protokole, to samo masło maślane i z niego nic nie wynika. Żadnych zarzutów wobec kogoś z imienia i nazwiska. Z protokołu nie wynika, żeby Kuratorium mnie upoważniało do podjęcia jakiś radykalnych kroków. Tam nie ma nic konkretnego napisane, że ta komisja stwierdziła jakieś nieprawidłowości - dodał wójt Woźniakowski.
PEDAGOG
Wśród mieszkańców gminy krążyła również informacja o rzekomym zwolnieniu z pracy przez dyrektora Krzysztofa Laskowskiego pedagoga szkolnego Magdaleny Buczkowskiej. Z naszych informacji wynika, iż pedagog szkolny był zatrudniony na etacie w jeziorańskim gimnazjum, natomiast w szkołach podstawowych miała ona tylko godziny uzupełniające. Z chwilą przeniesienia siedziby gimnazjum z Włostowa do Strzelna Magdalena Buczkowska została zatrudniona na etacie w gimnazjum przy Zespole Szkół w Strzelnie przez starostwo powiatowe. Otrzymała również w uzupełnieniu godzin dodatkowe godziny lekcyjne z przedmiotu Przygotowanie do życia w rodzinie. W takim przypadku gmina Jeziora Wielkie została pozbawiona pedagoga szkolnego.
- Pani pedagog była zatrudniona w gimnazjum i w momencie, kiedy gimnazjum zostało przeniesione do Strzelna wiadomo wszystkim, że wszyscy pracownicy zostali przeniesieni tam i pracownicy pracujący w gimnazjum nie mieli możliwości zatrudnienia w szkołach na terenie naszej gminy. W każdym bądź razie ja nikogo nie zwalniałem, bo to nie był mój pracownik. Czekamy na decyzję wójta ponieważ mieliśmy wstępnie nie planować godzin dla pedagoga, ale doszliśmy do wniosku, że zostały pełne 2 szkoły i mimo wszystko pedagog by się przydał. Co dalej z tym będzie jeszcze nie wiadomo - tłumaczy Krzysztof Laskowski.
Rodzice powiedzieli także naszemu reporterowi, że dyrektor spiskuje, jakoby miałby wolne miejsce pedagoga szkolnego szykować dla nauczycielki Ewy Kubiak, z którą obecnie sprzyja i chce ją wysyłać na szkolenie.
- Absolutnie nie miałem takich zamiarów. Najciekawsze jest to, że człowiek o wszystkim dowiaduje się ostatni. W najbliższym czasie chyba się wyjaśni, czy na miejsce pedagoga będzie można zatrudnić kogoś z naszego środowiska, czy przyjdzie ktoś z zewnątrz - dodał dyrektor Laskowski.
NIE MA SEGREGACJI
Na zarzut nierównego traktowania dzieci w szkole i segregowanie ich na lepszych czy gorszych, dyrektor odpowiedział stanowczo, że to kolejna totalna bzdura, że jest to czepianie się wszystkiego czego tylko można, żeby człowiekowi uprzykrzyć życie.
- Bycie dyrektorem, to nie jest łatwa sprawa, ale posądzanie mnie o to, że kogoś wyróżniam, czy karcę, to nie jest w porządku. Lekcja jest sama w sobie taka, że trzeba raz kogoś wyróżnić, a czasami kogoś zganić. Za dobrą pracę na lekcji, za dobro trzeba nagrodzić, a za złe zachowanie ganić uczniów, a często gani się za zły stosunek ucznia do lekcji i zajęć, które wykonuje uczeń - twierdzi Krzysztof Laskowski. Zaprzecza jakoby karą, którą stosuje wobec uczniów, był zakaz wstępu na orlika. Twierdzi, że boisko to jest ogólnie dostępne dla wszystkich i nie ma możliwości, żeby komuś zakazać tam wstępu.
NIKT NIE PODNIÓSŁ
W sprawie wyniku przeprowadzonej w jeziorańskiej podstawówce kontroli próbowaliśmy porozmawiać dzwoniąc do Kuratorium Oświaty w Bydgoszczy. W pierwszej kolejności zostaliśmy skierowani do dyrektora, który poinformował nas, że w tej sprawie mamy rozmawiać z powołanym rzecznikiem dyscyplinarnym ds. nauczycieli. Otrzymaliśmy od dyrektora numer telefonu do rzecznika, lecz z góry dyrektor poinformował nas, że w ostatnich dniach kuratorium ma problemy z telefonami i akurat w jego przypadku udało nam się dodzwonić, lecz nie daje nam gwarancji, że uda nam się z porozmawiać z rzecznikiem dyscyplinarnym.
Dzwoniliśmy pod wskazany numer kilkakrotnie, słyszeliśmy tylko sygnał przywołujący połączenie, lecz słuchawki nikt nie podniósł.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1077 (40/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze