Reklama

Droga do włoskich marzeń

Radnym Anecie Barczak (pierwszy plan) oraz Elżbiecie Kozłowskiej z PiS mapkę przedstawił i objaśniał na niej sytuację kierownik referatu rolnictwa, ochrony środowiska, gospodarki przestrzennej i komunalnej Mirosław Ossowski

       fot. Damian Stawski

Jeziora Wielkie, droga, radni, Agencja Rynku Rolnego, działka
     Droga do włoskich marzeń
    Radni zgodzili się, by gmina przejęła od Agencji Rynku Rolnego działki, które posłużą na poszerzenie polnej obecnie drogi dojazdowej do przyszłych terenów inwestycyjnych. Na 15 ha swój zakład mają wybudować włoscy inwestorzy z firm Bra Servizi Gruppo Piumatti oraz Ecofar z Turynu i przerabiać tam odpady segregowane. Część radnych nie widziała sensu przejmowania drogi, bo jej modernizacja i utrzymanie spadnie wtedy na barki gminy.

     Rok temu w artykule Włosi chcą przerabiać odpady pisaliśmy o właścicielach włoskich firm Bra Servizi Gruppo Piumatti oraz Ecofar z Turynu, którzy zainteresowani byli nabyciem 30 ha ziemi w gminie Jeziora Wielkie (okolice Kuśnierza) na uruchomienie zakładów, które zajmowałaby się zagospodarowaniem segregowanych odpadów komunalnych.Wójt Zbysław Woźniakowski mówił wtedy, że propozycja, którą przedstawili włoscy właściciele Giuseppe Piumatti i Franco Arduino była dla gminy bardzo kusząca - wymagała jednak dalszych rozmów i ustaleń
     Sprawa powróciła podczas komisji i ostatniej sesji Rady Gminy.
     Wójt przedstawił projekt uchwały o nieodpłatnym nabyciu przez gminę od Agencji Rynku Rolnego drogi prowadzącej do terenu, który gmina planuje przeznaczyć pod inwestycje przemysłowe. Gmina chciała drogę przejąć już wcześniej, ale nie miała opracowanego studium kierunków i zagospodarowania przestrzennego gminy. Jak tłumaczył kierownik referatu rolnictwa, ochrony środowiska, gospodarki przestrzennej i komunalnej Mirosław Ossowski, dla Agencji Rynku Rolnego pozmieniały się przepisy i jeżeli gminie chcą coś przekazać, musi być to zapisane albo w studium, albo w planie zagospodarowania przestrzennego z konkretnym przeznaczeniem.
     Radny Jerzy Burzyński z PiS pytał, czy gmina ma zamiar przejąć także 30 ha od Agencji. - Nie, na razie nie przejmujemy tych 30 ha, ale przejmujemy drogę dojazdową do tych 30 ha - tłumaczył Mirosław Ossowski. Są to dwie działki: o powierzchni 0,71 ha oraz 0,47 ha. Radnego Franciszka Pałuckiego z SLD interesowało, czy nie można by było przejąć jednocześnie drogi i gruntu. Jak mówił wójt Woźniakowski, potencjalny inwestor grunt może wykupować tylko od Agencji, która nie może przekazać gruntów gminie, a może je zbywać tylko w drodze przetargu.
     Lokalizację przejmowanych działek pod drogę obrazowo przedstawił radnym wójt: - Dojeżdżamy do Kuśnierza - w lewo na Wójcin, w prawo na Kożuszkowo. W prawo jest droga polna i o przejęcie tej drogi chodzi. Część drogi była Skarbu Państwa, część drogi nasza i chodzi o jej poszerzenie. Droga miała dotychczas szerokość 3 m i nie spełniałaby standardów, jeżeli chodzi o drogę dojazdową do terenów przemysłowych.
     Przewodniczący Rady Gminy Dariusz Ciesielczyk z PiS pytał, jaki rodzaj działalności prowadzony będzie na tych terenach przemysłowych.
Wójt Woźniakowski najpierw tłumaczył, że chodzi o poszerzenie drogi: (...) by stworzyć warunki do inwestowania, bo nie wiemy jacy inwestorzy będą się zgłaszać.
     Za chwilę jednak dodał: - Są prowadzone rozmowy z firmą włoską na temat nie składowiska śmieci, ale odpadów segregowanych. To znaczy plastik, szkło, metal, opony, gdzie opony będą przerabiane jako półprodukt, który trafi do zakładów wytwarzających masy asfaltowe. Oni planują, żeby zatrudnienie wynosiło na początku w granicach 50 pracowników.
     Jeszcze w ubiegłym roku mowa była o tym, że firma z Włoszech miałaby ulokować się na 30 ha. Teraz ta koncepcja uległa zmianie. Firma musiała zrezygnować z 15 ha, ponieważ - zdaniem wójta - chciała utylizować eternit. Na to, jak mówił, zgody nie było. Wójt dodał, że od strony ekologicznej również nie ma obaw. Opony, które miałyby trafiać do zakładu, miałyby zostać mielone, a więc nie zagrażałyby środowisku.
     Dariusz Ciesielczyk dopytywał wójta, czy wie, jak wyglądają te firmy w miejscu, gdzie mają siedzibę. Według wójta, radni sami mogą wybrać się do Włoch i zobaczyć, jak to funkcjonuje. - Oni zapraszają, pokrywają wszystkie koszty. Jeśli dojdzie do tego, to wytypujecie panie przewodniczący dwóch czy trzech z Rady. Mówią „Przyjedźcie do Neapolu, my wam pokażemy, w środku miasta to mamy” - mówił wójt.
     Mirosław Ossowski zwrócił uwagę, że Włosi pokazywali w Internecie urzędnikom swoje zakłady i robiły one wrażenie. - Z zewnątrz to wygląda, jak jakiś supermarket, gdyby coś takiego tu faktycznie zrobili... no to naprawdę - twierdził kierownik Ossowski.
     Franciszek Pałucki był ostrożny. Mówił, że widział w telewizji przypadek, kiedy firma wyglądała bardzo dobrze, a potem okazało się, że gmina musiała pokryć wszystkie koszty utylizacji, bo planowane było coś innego, a w magazynach było coś innego. A firma zniknęła bez śladu. - No skoro jest droga, to trzeba ją zrobić ktoś powie - zwracał uwagę radny Pałucki. Przypomniał także, że jeszcze za czasów, kiedy był radnym powiatowym, ci sami Włosi chcieli już inwestować w powiecie mogileńskim, wtedy Mogilno nie zdecydowało się, a Strzelno nie chciało nawet podjąć rozmów. - Jeżeli przyjdzie inwestor, to nie my będziemy remontować tę drogę, tylko inwestor - zapewniał wójt. Zresztą jego plany sięgały dużo dalej. Na skrzyżowaniu w Kuśnierzu przy skręcie w kierunku Wójcina - w przypadku kiedy inwestor pokusiłby się tutaj ulokować swoja firmę - wójt chciałby by powstało rondo. Po to, żeby zapewnić bezpieczeństwo szczególnie skręcającym w lewo jadąc od Jezior Wielkich w kierunku Wójcina.
     - Panie wójcie, tylko nie róbmy ronda tak jak w Ostrowie zrobiono - śmiała się radna Jolanta Toda z PiS. Rozbawieni tym byli także inni radni.
     Elżbieta Liczbińska, radna z PO, nie rozumiała, po co gmina właściwie chce tę drogę przejąć. Radną martwiło to, że potencjalny inwestor może wyprzeć się remontu tej drogi, ponieważ będzie ona własnością gminy. - Po co nam ta droga? Rozumie pan coś z tego, bo ja z tego nic nie rozumiem. Ta droga mi nie jest potrzebna, bo do czego? Po to, żeby inwestor sobie kupił grunty, a gmina była narażona na koszty utrzymania tej drogi? Może jak się inwestor pojawi, to powie, że po co ma tę drogę robić, jak to jest droga gminna - mówiła wzburzona radna.
     Wójt Woźniakowski posłużył się przykładem z Mogilna. - To niech się pani zastanowi, dlaczego sklepy wielkopowierzchniowe robią rozjazdy na ulicach w Mogilnie - mówił. - Ale ktoś tę drogę musi utrzymywać - radna nie dawała za wygraną.
     Ostatecznie 12 radnych jeziorańskich zdecydowało o przejęciu drogi dojazdowej do terenu pod późniejsze inwestycje. Od poparcia wstrzymało się 3 radnych: Dariusz Ciesielczyk, Aneta Barczak z PiS oraz Elżbieta Liczbińska.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1231 (37/2015)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości