Reklama

Droga przez gwoździe i druty

Mieszkańcy chcą mieć naprawioną drogę, ale nie poprzez nawiezienie bez wykorytowania drogi gliniastego gruzu wymieszanego ze śmieciami. Efekt jest taki, że kierowcy przebijają opony, a piesi korzystanie z drogi mogą przypłacić kontuzją. Dodatkowo podniesiona droga grozi zalewaniem okolicznych posesji.

Na spotkanie z reporterem przybyli mieszkańcy, którzy zamieszkują posesje wzdłuż drogi w Łąkiem. 90-letni mieszkaniec Józef Figas tłumaczy, że po wysypaniu drogi zaśmieconym pokruszonym gruzem nie może z niej bezpiecznie korzystać. fot. Magdalena Lachowicz

     PODNIEŚLI DROGĘ ŚMIECIAMI
     Z reporterem Pałuk skontaktował się Michał Ostrowski z Łąkiego. Opowiedział o metodzie, jaką zastosował Urząd Miejski w Strzelnie przy naprawie drogi w wiosce. Przypomnijmy, że burmistrz Ewaryst Matczak naprawia gruntowe drogi gminne wysypując na nie pokruszony gruz. Gruz kruszony jest na terenie byłej cegielni w Strzelnie, a potem rozwozi go na zlecenie burmistrza komunalka
     Droga w Łąkiem usytuowana jest w gęstej zabudowie na końcu wsi. Część domów po jednej stronie drogi pobudowana jest na skarpie nad jeziorem. Budynki z drugiej strony drogi usytuowane są nieco wyżej. Droga tworzy naturalną nieckę między zabudowaniami. Mieszkańcy zgodnie twierdzą, że podczas deszczu droga zawsze zmieniała się w strumień, ale nie było to tak uciążliwe, jak teraz po wysypaniu na nią tłucznia ceglastego. Droga jest także częścią Szlaku im. Jerzego Wojciecha Szulczewskiego i często przejeżdżają nią cykliści podczas rajdów rowerowych organizowanych przez PTTK. Po obecnej naprawie drogi cykliści muszą schodzić z rowerów, bo drogą nie da się przejechać bezpiecznie.
     Ewa Kwiatkowska mówi: - Nam nikt nie powiedział, że jest plan nawiezienia tutaj gruzu. Pomysłodawcą jest podobno pan sołtys. Tak naprawdę to nie jest gruz, tylko śmieci. Grzegorz Kwiatkowski zwraca uwagę, że w pokruszonym gruzie znajdują się gwoździe, druty, części odzieży, obuwia i ostre połamane płytki ceramiczne. Według mieszkańców, w ciągu tygodnia zostało przebitych 6 opon w samochodach.
     Zdaniem Grzegorza Kwiatkowskiego, gmina wysypując gruz podwyższyła drogę, gdyż wcześniej nie została wyprofilowana, tylko nałożono na nią kolejną warstwę. Wcześniej podczas opadów woda z drogi spływała do jeziora. Teraz zalewa ogród mieszkańców. - Jak tę glinę wysypali, to były takie sytuacje, że trzeba było w gumiakach chodzić, bo ta warstwa gliniasta robiła się bardzo śliska. Gdzieś na polnej drodze zdałoby to egzamin, ale nie tutaj. 30 lat temu poziom mojego ogrodu był równo z drogą. Teraz jest tu jakieś 40 cm wyżej - powiedział Grzegorz Kwiatkowski. Mieszkaniec napisał do gminy, że jeśli nie zabezpieczy w odpowiedni sposób drogi, to on wystąpi na drogę sądową w razie jakichkolwiek zniszczeń.
     90-letni mieszkaniec Józef Figas nie pamięta za swojego życia, by gmina zamiast naprawić drogę, po prostu ją zniszczyła. - Czy nikt w gminie nie sprawdził, jaki materiał zwożą na naprawę drogi, nikt nie zainteresował się, czy jest to tutaj potrzebne? Tu owszem jest potrzebny materiał, ale inny, a nie taki gruz i glina, kamienie, gwoździe, blachy. Jak do kaplicy poszedłem i deszcz popadał, nie mogłem się do domu przedostać. Jak tutaj mają chodzić matki z wózkiem i dzieckiem? - pyta Józef Figas.

Tak wyglądała droga kilka dni po wysypaniu na nią pokruszonego gruzu, wystawały druty, gwoździe, części odzieży, kamienie fot. Michał Ostrowski

     ROBOTA PO OMACKU
     Po interwencji mieszkańców w Urzędzie Gminy na drodze pojawiła się równiarka. - Nic nie pomogła. My się boimy, bo te nawałnice, jakie teraz przechodzą przez nasze tereny, to będzie dla nas tragedia - obawia się Ewa Kwiatkowska.
     - Oni wszystko robią na oślep. A my mamy później kłopot. Jest gorzej, jak było. Jeszcze ludzie sami tutaj po nich sprzątali - mówi rozgoryczony Józef Figas.
     Na specjalistę do spraw dróg w Urzędzie Miejskim Przemysława Stelmaszyka mieszkańcy czekali dwa dni. - Był i zobaczył, że faktycznie są szkła w tym gruzie i trzeba to wyzbierać. Przyjechały dwie osoby i nie wyzbierały tego dokładnie. Są jeszcze połamane płytki ceramiczne, jest szkło i jest źle. A ta droga wcześniej wyglądała lepiej. Była to nakładka ze zrzynek asfaltowych z innych dróg i to było dobre - powiedział Michał Ostrowski. Dodał, że Przemysław Stelmaszyk poinformował mieszkańców, że droga ta jest przewidziana do przeprowadzenia porządnego remontu, tylko mieszkańcy muszą się często przypominać i wnioski do gminy pisać. Dodali też, że na pytanie w gminie, kiedy pokryją tą drogę kruszywem z asfaltu usłyszeli, że dopiero w październiku.
     Mieszkańcy mają plan. Jeśli do końca tygodnia gmina nic nie zrobi z wysypanym gruzem na drodze, to zapowiedzieli, że skierują skargę na działania burmistrza do Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy.

Reklama
Ewa Kwiatkowska i Grzegorz Kwiatkowski martwią się, że po przeprowadzonej pseudonaprawie drogi ich posesja i ogród będą teraz zalewane fot. Magdalena Lachowicz

     UZGODNIONE Z SOŁTYSEM
     Tymczasem Przemysław Stelmaszyk poinformował nas, że gmina zanim nawiezie gruz na poszczególne miejsca, zawsze najpierw sprawę uzgadnia z sołtysem. Tak jego zdaniem było też w przypadku Łąkiego.
     - Sołtys Łąkiego dostał do dyspozycji cztery transporty, z czego dwa pojechały na Ziemowity i dwa pojechały właśnie na tę drogę w Łąkiem. Jutro (środa, 7 czerwca przyp. mal) pojedziemy tam jeszcze i będziemy poprawiać, to co jest tam jeszcze nie tak. Ma przyjechać dodatkowe kruszywo, koparka i wszystko wyrównamy i powinno być dobrze. Ten gruz został na wierzch wysypany, a ludzie by chcieli, żeby jeszcze tę drogę wykorytować, a na to już gmina nie ma pieniędzy. Zbierzemy ten gruz, który jest tam nieciekawy i wysypiemy kruszywo wapienne - powiedział Przemysław Stelmaszyk.
     Urzędnik mówi, że taki sam gruz został rozwieziony także na teren innych sołectw. Ponad tysiąc ton trafiło do Bożejewic, gruz trafił także m.in. na drogi w Ostrowie, Stodołach, Stodólnie, Jeziorkach i Wymysłowicach. W sumie gmina rozwiozła ponad dwa tysiące ton pokruszonego gruzu.
     NA ASFALT POCZEKAJĄ
     Przemysław Stelmaszyk potwierdził, że droga w Łąkiem przewidziana jest do kompleksowego remontu. Na najbliższą sesję przygotowuje projekt uchwały Program budowy i modernizacji dróg gminnych na lata 2017-2026.
     Zdaniem sołtysa Łąkiego Kazimierza Łojewskiego, mieszkańcy chcieli naprawy tej drogi. - Najpierw mieszkańcy na zebraniu krzyczeli, że chcą, żeby im nawieźć, a teraz, by asfalt wszędzie chcieli. Droga jest przewidziana do naprawy w ramach przygotowanego programu, ale nie będzie to ani w tym roku, ani w przyszłym. Tam są podane w kolejności drogi do modernizacji. Niestety mamy w gminie tylko tyle pieniążków, ile mamy i tylko na tyle możemy nimi dysponować. Ale cały czas było dobrze, najpierw na zebraniu sołeckim chcieli gruz, a teraz się im nie podoba. W innych wioskach nikt się nie sprzeciwia, tylko akurat u nas, że jest tam teraz za wysoko i będzie im zalewać podwórko - powiedział Kazimierz Łojewski.
     Sołtys dodaje: - Jak oni nie chcą, to my część tego gruzu zabierzemy i gdzie indziej pójdzie.
     Według Ewy Kwiatkowskiej: - To jest takie upokarzające, bo wszędzie buduje się ładne drogi i chodniki, a tutaj jest tak jakby był koniec świata. My tu mamy piękne obejścia i chcemy, aby na drodze też było ładnie. Chcemy mieć ładne wyjścia z posesji.

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1321 (23/2017)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości