Janusz Łuczak pokazuje spróchniały pień ogromnej wierzby, która może przewrócić się na letniskowe domki fot. Paweł Lachowicz
Wiecanowo, letnisko, domek, bezpieczeństwo, rekreacja
Drzewa mogą przewrócić się na domki letniskowe
Od roku właściciele zabudowanych działek rekreacyjnych - Ireneusz Mikołajczak z Torunia i Janusz Łuczak z Bydgoszczy nie mogą doprosić się w mogileńskim ratuszu o usunięcie drzew zagrażających ich bezpieczeństwu. Leśnik gminy Olga Cierzniewska mówi, że przyczyną jest podmokły teren i brak możliwości wjazdu tam sprzętu ciężkiego. - Jesienią tego roku zostanie tam sprowadzony specjalistyczny sprzęt ciężki i wtedy drzewa zostaną usunięte - zapewnia reportera Pałuk.
W Wiecanowie (gm. Mogilno) od wielu lat rozrasta się część letniskowa ośrodka wypoczynku świątecznego. Na terenie podmokłym, wręcz byłego bagna, zlokalizowanych jest tam sporo domków letniskowych. Teren ten na przestrzeni lat osuszył się, ale w dalszym ciągu rosną tam bagienne wierzby.
Te pochylone wierzby mają spróchniałe pnie. Rozrosły się do dużej wysokości i niebezpiecznie przechyliły w kierunku domków letniskowych. fot. Paweł Lachowicz Tuż przy działkach Ireneusza Mikołajczaka z Torunia i Janusza Łuczaka z Bydgoszczy drzewa urosły do dużych rozmiarów. Właściciele działek zauważyli w ubiegłym roku, że jeden z pni murszeje i może stwarzać poważne zagrożenie bezpieczeństwa dla ich działek. - Straż pożarna przyjechała i sporządziła notatkę, że drzewo zagraża bezpieczeństwu i że trzeba je natychmiast wyciąć - było to po jednej z wichur.
W ubiegłym roku zgłosili sprawę w ochronie środowiska Urzędu Miejskiego w Mogilnie. Jak twierdzą, urzędnicy sprawę zamietli pod dywan.
- W urzędzie w Mogilnie źle nas potraktowano, na zasadzie „co wy od nas w ogóle chcecie”. Dopiero notatka do burmistrza Mogilna pomogła i spowodowała, że nazajutrz z wydziału ochrony środowiska przyjechali pracownicy do Wiecanowa i stwierdzili, że drzewa nadają się do wycięcia. Tak nie mieli czasu, a jak notatka była, to kierownik i zastępczyni o 800 rano przyjechali. Chcieli na mapkach geodezyjnych sprawdzać czyje to jest, więc pokazałem słupek graniczny i rok sprawdzali - opowiada Ireneusz Mikołajczak.
Jego zdaniem, urzędnicy dużo obiecywali, ale przez rok drzewo nie zostało wycięte. I oni nic nie wiedzą, nikt ich nie informował, by w tej sprawie cokolwiek się działo. Dlatego Ireneusz Mikołajczak 16 lipca ponownie pojawił się w mogileńskim ratuszu, by dowiedzieć się, na jakim etapie jest sprawa wycinki drzewa. Mówi, że chciał się też urzędnikom przypomnieć.
- Kierownika nie było i kobieta z biura gdzieś zadzwoniła, po czym powiedziała, że zrobią to na jesień, jak będzie twardy grunt. Powiedziałem, że właśnie rok minął, okres jesieni i zimy, a oni nic nie zrobili. Mówiłem tej pani, że twardy grunt nie jest wcale potrzebny, bo przy okazji drenażu rowu koparki i ciężki sprzęt wjeżdżały i mogły się utrzymać, a tu wystarczyłoby dźwigiem podjechać. Jak to wszystko runie, to poleci na działkę sąsiada, czy moją i będzie nieszczęście. Ja powiedziałem tej pani, że już nie będę się z nimi użerał, że jadę do redakcji do „Pałuk” - dodał Ireneusz Mikołajczak.
Janusz Łuczak z Wiecanowem związany jest już prawie 30 lat i obserwował, jak te drzewa rosły. Powiedział, że jak była u nich po wichurze straż pożarna, to zaproponowała, że: - Mogą te drzewa ogrodzić i jak będą lecieć to mamy uciekać. Jak my mamy uciekać? Jak drzewo poleci, to gdzie ja ucieknę, jakie będę miał szanse? - pyta Janusz Łuczak.
Według Ireneusza Mikołajczaka, urzędnicy przy jednej z jego wizyt w ratuszu radzili mu wynająć dźwig i pilarza, a kosztowałoby to około 1.000 zł.
- Oni ewentualnie by zwrócili nam koszty. Ale musimy mieć pozwolenie. W rezultacie to wyszłoby tak, jakbyśmy sami, bez zezwolenia dokonali wycinki. To drzewo to tak naprawdę jest chwast. Jest to odmiana wierzby „łozy”. My byśmy się tym zajęli wcześniej, gdyby drzewo rosło na naszej działce, ale rośnie za działką tuż przy granicy - dodał Ireneusz Mikołajczak.
Na temat drzew w Wiecanowie rozmawialiśmy z wiceburmistrzem Mogilna Jarosławem Ciesielskim. Obiecał zorientować się w sprawie w wydziale gospodarki przestrzennej i ochrony środowiska Urzędu Miejskiego w Mogilnie.
30 lipca otrzymaliśmy odpowiedź na temat drzew leśnika gminy Olgi Cierzniewskiej. Pani podinspektor poinformowała, że na działkach należących do gminy Mogilno znajdujących się na terenie istniejących działek rekreacyjnych w Wiecanowie w roku ubiegłym przy wnioskowanych o podcinkę drzewach zostały usunięte zagrażające konary. Jej zdaniem, uniemożliwione jest dokonanie większości zabiegów pielęgnacyjnych przy drzewach ze względu na: trudny teren dostępu - działki są ogrodzone wokół każdego domku, jest wąsko, teren jest bardzo podmokły - brak praktycznie możliwości wjazdu sprzętu ciężkiego przede wszystkim dźwigu i podnośników, którymi trzeba manewrować pomiędzy domkami i ich ogrodzeniami.
Leśnik informuje, że wiosną tego roku o pomoc została poproszona Państwowa Straż Pożarna z Mogilna, która ze względu na brak dostępu do drzew również nie mogła podjąć żadnych czynności.
- Dlatego jesienią tego roku zostanie sprowadzony specjalistyczny sprzęt ciężki na teren działek rekreacyjnych w Wiecanowie i wtedy zostaną usunięte drzewa znajdujące się w bezpośredniej odległości od domków. Zabieg ten powinien usunąć wszelkie niedogodności związane z bezpośrednią obecnością drzew przy domkach rekreacyjnych - poinformowała Olga Cierzniewska.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1172 (31/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze