Reklama

Dwa pożary obudziły miasto

Najwięcej wozów strażackich skierowanych zostało do gaszenia pożaru kamienicy przy ul. Kościuszki.

        fot. Roman Wolek

Trzemeszno, pożary, kamienica, ogień, straż pożarna
     Dwa pożary obudziły miasto
    W akcji ratowniczej domu jednorodzinnego przy ul. Orchowskiej i kamienicy przy ul. Kościuszki uczestniczyło ponad 50 strażaków z 17 zastępów z powiatów gnieźnieńskiego i mogileńskiego. Po pożarze część mieszkań w kamienicy nie nadaje się już do zamieszkania. Gmina deklaruje chęć odbudowy tego budynku.

Najpierw pożar wybuchł w domu jednorodzinnym przy ul. Orchowskiej

       fot. Roman Wolek

     DWA JEDNOCZEŚNIE
     Dwa groźne pożary wybuchły prawie w tym samym czasie w nocy z 12 na 13 lutego w Trzemesznie. Najpierw około 23:30 ogień pojawił się na poddaszu domu jednorodzinnego przy ul. Orchowskiej. Na miejsce udały się zastępy straży pożarnej z OSP Witkowo i Trzemeszno oraz Państwowej Straży Pożarnej w Gnieźnie. Później do akcji przyłączyli się druhowie z OSP Trzemżal. Podczas gaszenia tego pożaru strażacy otrzymali informację telefoniczną, iż w jednym z mieszkań w budynku przy ul. Kościuszki 22 powstało zadymienie. Druhowie z Witkowa skierowani więc zostali z pożaru przy ul. Orchowskiej do centrum miasta. Stwierdzili jednak, że do podjęcia działań ratowniczych potrzebne będą dodatkowe jednostki. Do udziału w akcji na ul. Kościuszki przyjechały jednostki OSP z Gębic, Zdziechowy i Łubowa oraz PSP Gniezno i Mogilno. W sumie na terenie miasta podczas dwóch pożarów działało ponad 50 strażaków z 17 zastępów.
     W ostatnich latach na terenie miasta była to największa akcja ratowniczo-gaśnicza. Do pożaru na podobna skalę doszło ostatnio w 1998 r. kiedy to paliło się kino Bagatela.
     EWAKUACJA PRZEZ OKNA
     W kamienicy na ul. Kościuszki znajdowało się 9 mieszkań. W momencie pożaru przebywały w nim 23 osoby, w tym 6 dzieci i 2 kobiety w podeszłym wieku. Pożar objął całe poddasze nieużytkowe oraz lokale mieszkalne na pierwszym piętrze.
     Część mieszkańców sama opuściła zagrożony budynek. W ewakuacji innych osób pomagali strażacy wraz z policjantami i sąsiadami. Kilka osób opuściło mieszkania na pierwszym piętrze wychodząc przez okno i schodząc po przystawionej drabinie.
     Strażacy do akcji użyli pojazd z podnośnikiem samochodowym z PSP Mogilno i samochód z drabiną o długości 37 m z PSP Gniezno. Po wejściu do pomieszczeń znaleziono jeszcze dwie przytomne osoby. Zostały one ewakuowane po drabinach przystawnych. Pierwszej pomocy udzielono pięciu osobom, które zostały podtrute dymem lub poparzone. Trzy osoby przewiezione zostały do szpitala w Gnieźnie. Do szpitala z obrażeniami ciała trafiła także kobieta, która poślizgnęła się na zamarzniętej wodzie wylewanej podczas gaszenia.
     RATOWAŁ SYNA
     Najciężej poparzony został Dariusz Janson. Mieszkał on w kamienicy na ul. Kościuszki ze swoją żoną Emilią oraz czwórką dzieci: 8-letnią Julią, 6-letnim Mateuszem oraz 15-miesięcznymi bliźniakami Olą i Jasiem. Do 3-pokojowego mieszkania wprowadzili się dopiero w czerwcu ubiegłego roku, po przeprowadzeniu wcześniej remontu. W nocy 12 lutego Dariusz i Emilia Janson jeszcze nie spali. Ich syn Mateusz przybywał tej nocy u sąsiadów na pierwszym piętrze.

Reklama

Ryszard Cieślak w wyniku pożaru stracił cały swój dobytek i wyposażenie mieszkania. Obecnie mieszka u swojej córki w Palędziu Kościelnym (gm. Mogilno). Z płonącego mieszkania schodził po przystawionej do okna drabinie, co było utrudnione ze względu na rękę w gipsie.

      fot. Roman Wolek

     - Wyjrzałem przez wizjer w drzwiach, a na ścianie odbijał się pomarańczowy kolor. Wyszedłem na korytarz i zobaczyłem, że się pali - relacjonuje Dariusz Janson.
     - Krzyczałam, że przecież Mateusz jest na górze. Szybko ubierałam bliźniaki i wyszliśmy na podwórze - opowiada jego żona Emilia.
     Mimo że korytarz był już zadymiony, a na piętrze były płomienie, Dariusz Janson postanowił pobiec na górę po syna. Próbował kilka razy, ale powstrzymywały go dym i płomienie. W końcu udało mu się dostać do mieszkania na górze i zabrać stamtąd syna.

Reklama

Mieszkanie w wyniku pożaru stracili Dariusz i Emilia Janson z czwórką swoich dzieci: 8-letnią Julią, 6-letnim Mateuszem oraz 15-miesięcznymi bliźniakami Olą i Jasiem. Dariusz Janson ma poparzone przedramię, nadgarstek oraz częściowo plecy i uszy. Stało się to, gdy ratował swego syna Mateusza.

          fot. Roman Wolek

     - Szedłem, chociaż czułem żar na sobie - mówi ojciec uratowanego Mateusza.
     Dariusz Janson doznał oparzeń: przedramienia, nadgarstka oraz częściowo pleców i uszu. Przewieziony został do szpitala w Gnieźnie. 13 lutego wieczorem został wypuszczony, ale cały czas pozostaje pod opieką lekarzy i jeździ na konsultacje do gnieźnieńskiego szpitala. Jak podkreśla, jego rodzinie dużej pomocy udzieliła trzemeszeńska firma Cembrit, w której Dariusz Janson pracuje.

Reklama

     POMOC POGORZELCOM
     Pożary na ul. Orchowskiej i ul. Kościuszki udało się ugasić. Obydwie akcje zakończone zostały w godzinach rannych.
     Akcję ratunkową koordynował burmistrz Krzysztof Dereziński, który pojawił się na miejscu wkrótce po wybuchu pożarów. Na potrzeby pogorzelców udostępniono halę widowiskowo-sportową. Hotel Czeremcha dla uczestników akcji zorganizował ciepłą herbatę. W hotelu przygotowano także miejsca noclegowe dla mieszkańców, którzy ucierpieli podczas pożaru. Skorzystało z nich jednak tylko kilka osób. Mieszkańcy kamienicy z ul. Kościuszki 22 po pożarze w większości trafili do swoich rodzin. Firma transportowa Jacka Przybylskiego udostępniła autobus na potrzeby osób pokrzywdzonych w pożarze. Trzemeszeńskie Przedsiębiorstwo Komunalne zapewniło mieszkańcom samochód do przewozu mebli. Mieszkańcy oraz uczestnicy akcji mieli także możliwość wypicia ciepłej herbaty w remizie OSP, gdzie stworzono również punkt ładowania butli sprężonym powietrzem.

     NIE DO ZAMIESZKANIA
     Budynek przy ul. Kościuszki 22 w 4/5 jest własnością gminy, a w 1/5 własnością prywatną. Zarządzany i administrowany jest przez Trzemeszeńskie Przedsiębiorstwo Komunalne. Obiekt ten był ubezpieczony, więc TPK wystąpiło już do ubezpieczyciela o odszkodowanie.
     Jak się okazało, podczas pożaru najbardziej ucierpiała środkowa część budynku, obejmująca cztery mieszkania. Są to dwa mieszkania na parterze, w których mieszkały rodziny: 4-osobowa i 6-osobowa oraz dwa mieszkania na pierwszym piętrze, w których mieszkały rodziny: 2-osobowa i 3-osobowa. Te mieszkania nie nadają się do zamieszkania. Do pozostałych pięciu mieszkań lokatorzy już powrócili.
     Rano 13 lutego w trzemeszeńskim ratuszu zorganizowano spotkanie z mieszkańcami budynku przy ul. Kościuszki 22. Uczestniczyli w nim m.in. wiceburmistrz Dariusz Jankowski, dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej Lucyna Buzała oraz dyrektor TPK Krzysztof Tomczak, a także pracownicy socjalni z OPS. Celem spotkania było poznanie potrzeb poszkodowanych osób i możliwości pomocy. Po spotkaniu pracownicy socjalni rozmawiali indywidualnie z mieszkańcami na temat ich sytuacji. Osoby najbardziej poszkodowane otrzymały z OPS specjalne zasiłki. W spotkaniu nie mógł uczestniczyć właściciel domu przy ul. Orchowskiej, w którym spaliło się poddasze. Po jego zakończeniu wiceburmistrz Jankowski pojechał więc do niego na rozmowę dotyczącą jego obecnej sytuacji.
     CHCĄ ODBUDOWAĆ
     Spośród czterech rodzin, których mieszkania nie nadają się do zamieszkania, dwie rodziny przebywają na razie u swoich bliskich. Pozostałym dwóm rodzinom gmina zaproponowała tymczasowe lokum w schronisku socjalnym w Jastrzębowie, jednak z wielu względów propozycja ta została odrzucona. Dlatego gmina umożliwiła tym osobom wynajem mieszkań w jednej z kamienic na ul. Mickiewicza, zapewniając równocześnie zapłatę za czynsz. Jedna z rodzin poszukała sobie jednak innego lokum. Druga rodzina planuje przenieść się do zaproponowanego mieszkania, gdy uda się zgromadzić najpotrzebniejszy sprzęt, niezbędny do normalnego funkcjonowania.
     Jak powiedział wiceburmistrz Dariusz Jankowski, referat inwestycyjny UMiG nawiązał kontakt z projektantem w celu inwentaryzacji budynku i przygotowania odbudowy tej kamienicy. Nie wiadomo jeszcze, kiedy odbudowa może zostać rozpoczęta.
    14 lutego pracownicy TPK i firmy, która zajmuje się utylizacją wyrobów azbestowych, z pomocą strażaków porządkowali budynek dotknięty pożarem. 15 lutego firma dekarska wykonała prace zabezpieczające na dachu kamienicy.

Reklama

14 lutego dach budynku przy ul. Kościuszki porządkowano przy użyciu sprzętu strażackiego

       fot. Roman Wolek

     ZOSTALI BEZ NICZEGO
     Podczas pożaru, mieszkania ucierpiały głównie przez zalanie wodą podczas akcji gaśniczej. Płomienie najbardziej dotknęły 2-pokojowe mieszkanie na pierwszym piętrze kamienicy przy ul. Kościuszki zajmowane przez 67-letniego Ryszarda Cieślaka. Mieszkał w nim z synem Arkadiuszem i 12-letnią wnuczką Wiktorią. 67-latek podczas pożaru wyszedł z mieszkania przez okno, przez podstawioną drabinę. Miał z tym pewien problem, bo od stycznia, po złamaniu ręki, nosi na niej gips.

Reklama

Poddasze kamienicy przy ul. Kościuszki - widok od strony podwórza - zostało doszczętnie zniszczone

      fot. Roman Wolek

     Pożar zniszczył mieszkanie prawie doszczętnie wraz z wyposażeniem. Ryszard Cieślak wraz z synem i wnuczką stracili w mieszkaniu prawie wszystko. Zniszczeniu uległy: meblościanka, tapczany, ława, fotele, dywan, telewizor, kino domowe, tuner tv, pralka automatyczna, odkurzacz, żelazko, deska do prasowania, lodówko-zamrażarka, kuchenka z piekarnikiem, kuchenka mikrofalowa, szafki kuchenne z całą zawartością, stół, czajnik bezprzewodowy, zlewozmywak, piec CO z bojlerem i całą instalacją, kaloryfery, kabina prysznicowa z brodzikiem, sedes, zlew łazienkowy, ręczniki, pościele, karnisze, żyrandole, żaluzje firany, panele oraz naczynia, garnki i sztućce. Spaleniu uległa także prawie cała odzież, obuwie i zeszyty szkolne dziecka.
     Ocalała jedna meblościanka, tapczan, biurko i ława oraz pojedyncze elementy garderoby.
     Rodzina otrzymała z OPS zasiłek celowy na zakup pralki, kuchenki i lodówki. Dlatego będzie wdzięczna za okazanie wszelkiej pomocy materialnej lub rzeczowej. Gmina zaproponowała także tymczasowy lokal zastępczy w kamienicy na ul. Mickiewicza i ma opłacać czynsz. Obecnie Ryszard Cieślak przebywa u swojej córki w Palędziu Kościelnym (gm. Mogilno). Jego syn zajmuje wskazany lokal na ul. Mickiewicza, a wnuczka mieszka u babci.
     WSTĘPNE PRZYCZYNY
     Postępowanie w celu wyjaśnienia przyczyn powstania obydwu pożarów prowadzi Komenda Powiatowa Policji w Gnieźnie. Po ustaleniach dokonanych przez biegłego z dziedziny pożarnictwa wstępnie przyjęto, że przyczyną powstania pożaru w kamienicy przy ul. Kościuszki 22 mógł być wadliwy przewód kominowy, a na ul. Orchowskiej mogło dojść do zaprószenia ognia.

Reklama

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1149 (8/2014)

 

 

 

Więcej na ten temat:

Nieszczelny komin przyczyną pożaru

Kamienicę zburzyć czy odbudować

Wybrali trabanta, mogli wybrać opla

Nie wiadomo kto spowodował pożar

Odbudowują spaloną kamienicę

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości