Były przewodniczący Rady Miejskiej Wiesław Pokorski wręczył Ludwikowi Maciołowi łańcuch przewodniczącego i pogratulował mu zwycięstwa w głosowaniu
fot. Roman Wolek
Sesja, Rada Miejska, Trzemeszno, kadencja, radni
Dwaj radni i ryby głosu nie mieli
Sławomir Peno dziwił się, że radni z Ziemi Gnieźnieńskiej i Wielkopolan wspólnie zagłosowali za tym, by Ludwik Macioł został przewodniczącym Rady Miejskiej. Nazwał takie działanie demokracją po trzemeszeńsku. Maria Dziel komentowała, że po raz pierwszy poczuła, iż między radnymi powstał jakiś mur.
DWÓCH KANDYDATÓW
27 listopada w siedzibie Środowiskowego Domu Samopomocy w Trzemesznie odbyła się pierwsza sesja Rady Miejskiej kadencji 2014-2018.
Po zaprzysiężeniu nowych radnych najważniejszymi punktami obrad było dokonanie wyborów przewodniczącego i wiceprzewodniczącego Rady. Potwierdziły się informacje co do zgłoszonych kandydatów, które podawaliśmy tydzień temu. Maria Sobieszak zgłosiła kandydaturę Sławomira Peno, a Grzegorz Koperski - Ludwika Macioła.
doświadczenie
Podczas prezentacji kandydatów Ludwik Macioł przypomniał, że był radnym przez 4 kadencje i ma duże doświadczenie w pracy samorządowej. Jak stwierdził, potrafi konsekwentnie kierować zespołami ludzkimi, obca jest mu nienawiść, pamiętliwość czy też zazdrość.
- Uważam, że merytoryczna dyskusja i konsekwencja może służyć dobrze gminie i pozwoli odbudować zaufanie wyborców - argumentował radny Macioł.
Radni na przewodniczącego i wiceprzewodniczącego głosowali za kotarą, za którą znajdowało się także akwarium z rybkami i wisząca na ścianie gitara
fot. Roman Wolek
Grzegorz Koperski wybrany został wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej
fot. Roman Wolek
STAWIA NA MŁODYCH I INFORMATYKĘ
Sławomir Peno informował, że jest przedsiębiorcą w branży transportowej, a społecznie pełni funkcję prezesa Zjednoczonych Trzemeszno. Jak zaznaczył, zdaje sobie sprawę z wątpliwości, jakie mogą rodzić się u niektórych radnych, gdyż jest po raz pierwszy radnym. Ale stwierdził, że jest to jego atutem. Podkreślił, że wyborcy w gminie dali wyraźny sygnał, iż oczekują, zmian, a on chce właśnie by było inaczej, sprawniej, nowocześniej. - Uważam, że w dobie komputerów, internetu, maili, można usprawnić pracę Rady. Poczta elektroniczna w komunikatach między radnymi czy prezentacje multimedialne materiałów sesyjnych powinny być już dawno standardem, tak jak w innych gminach, mniejszych, większych, nawet tam gdzie nie ma praw miejskich, gdzie są wójtowie, wszystko opiera się już w tej chwili na informatyce - mówił radny Peno.
Zapewnił, że przede wszystkim zamierza łączyć, a nie dzielić, i jego komitet będzie patrzył burmistrzowi na ręce. Podkreślił również, że mocno stawia na młodych ludzi i udział młodych radnych w pracach Rady, a swoją pracą w Zjednoczonych pokazał, że ma dobry kontakt z młodymi ludźmi. Informował także, iż będzie pamiętał, że głos każdego radnego waży tyle samo bez względu na różnice i wiek.
DWÓCH BEZ GŁOSU
Zgodnie z wymogami wyboru przewodniczącego dokonywano w głosowaniu tajnym. Radni oddawali głosy za kotarą, za którą znajdowało się akwarium z rybkami i powieszona na ścianie gitara.
Pierwsze głosowanie nie przyniosło jednak rezultatu, gdyż na żadnego z kandydatów nie oddano bezwzględnej większości głosów, a więc co najmniej 8. Ludwik Macioł otrzymał 7 głosów a Sławomir Peno - 5 głosów. Dwie osoby oddały głosy ważne, ale bez dokonania wyboru któregoś z kandydatów, a jeden oddany głos był nieważny.
W związku z tym Zbigniew Matelski zaproponował, aby zgłosić nowych kandydatów na przewodniczącego. Innego zdania był Daniel Bisikiewicz, który wnioskował za tym, aby głosować ponownie nad tymi samymi kandydaturami.
WYGRAŁ 8:6
Wniosek Zbigniewa Matelskiego poparło jednak tylko 5 radnych, a więc został on odrzucony. Oprócz samego wnioskodawcy głosowali za tym także: Sławomir Peno, Maria Sobieszak, Magdalena Krzyżaniak-Świątek i Kacper Lipiński. Pozostałych 10 radnych było przeciw. Ta sama dziesiątka radnych poparła wniosek Daniela Bisikiewicza o ponownym głosowaniu nad tymi samymi kandydatami. Przeciw byli tylko: Sławomir Peno, Maria Sobieszak i Magdalena Krzyżaniak-Świątek, a Kacper Lipiński wstrzymał się od głosu.
Drugie głosowanie przyniosło w końcu rezultat. Przewodniczącym Rady Miejskiej wybrano Ludwika Macioła, na którego oddano 8 głosów. Sławomir Peno otrzymał 6 głosów, a jeden głos oddano bez wskazania kandydata.
Sprawniej przebiegło głosowanie na wiceprzewodniczącego RM. Jednym kandydatem był Grzegorz Koperski, którego zgłosił Przemysław Woźny. Na Grzegorza Koperskiego oddano 9 głosów i tym samym został on wybrany wiceprzewodniczącym Rady Miejskiej. 3 głosy były negatywne, a 3 bez wskazania.
DEMOKRACJA PO TRZEMESZEŃSKU
Do wyników głosowania na przewodniczącego Rady Miejskiej pod koniec sesji powrócił Sławomir Peno.
Jak informował, po przemyśleniu jego komitet zdecydował, aby nie proponować kandydata na wiceprzewodniczącego gdyż uznano, że to bez sensu.
- Moje przemyślenia są takie. Wybrało mnie społeczeństwo Trzemeszna, nie wybrali mnie radni. Także chciałbym temu społeczeństwu powiedzieć, a są tutaj media, że powiem szczerze jestem zdziwiony takimi wynikami i to nie, że ja na stołki tam lecę czy na coś, bo mógłbym dalej startować na wiceprzewodniczącego. Ale jestem zdziwiony jedną rzeczą przede wszystkim. Jestem zdziwiony jedną rzeczą, że „Ziemia Gnieźnieńska” i „Wielkopolanie”, razem w koalicji przegłosowali przewodniczącego Rady Miejskiej. Obojętnie, czy to byłem ja, ja chciałem zrezygnować po pierwszym głosowaniu przy 7:5, żeby ktoś inny był zamiast mnie, tak jak mówię, nie zależy mi na stołku. I tłumaczenie się, że ja tylko tak jestem tam w „Ziemi Gnieźnieńskiej” czy „Wielkopolanach”. No to jeżeli tak jesteś, to zakłada się komitet wyborczy pod swoim nazwiskiem, jak zrobił to pan Daniel Bisikiewicz, jak zrobili to inni. Ale jeżeli jest się w stowarzyszeniu danym i są to pod nazwą „Wielkopolanie”, pod nazwą „Ziemia Gnieźnieńska” i oni razem ręka w rękę głosują, to po prostu uważam to za demokrację po trzemeszeńsku, źle rozumianą - komentował Sławomir Peno dziwiąc się, że w Radzie Miejskiej powstała taka koalicja.
JAK REPUBLIKANIE I DEMOKRACI
Jak mówił, jest zniesmaczony tą sytuacją, że jego komitet (czyli Ponad Podziałami) zdobył 33,6% głosów w społeczeństwie, na 8 okręgów w mieście wygrali w 5, a sytuacja wygląda tak, że komitety dwóch kontrkandydatów na burmistrza głosują za tym, żeby wybrać przewodniczącego spoza komitetu, który miał najlepszy wynik w wyborach do Rady. Zapowiedział, że z 5 członków komitetu założą wspólnie działający klub radnych.
- Może to nie jest akcent na koniec sesji, ale serce by mnie bolało, gdybym tego nie powiedział, bo to nie do pomyślenia, żeby przykładowo republikanie i demokraci razem głosowali w jednym głosowaniu, żeby kogoś tam utrącić. A odnoszę wrażenie, że tak się stało. A mówienie, że ja tylko tam jestem, bo jestem niezależny, no to otwórz sobie komitet wyborczy pod własnym nazwiskiem i wtedy ja wiem, że jesteś niezależny. Ale jeżeli występujesz pod stowarzyszeniem, niestety pewne zasady obowiązują. Jeżeli zasady w naszej gminie są takie, to nie chcę wiedzieć o innych - mówił rozgoryczony radny Peno.
TRZEBA UMIEĆ PRZEGRAĆ
Do tych słów odnosił się burmistrz Krzysztof Dereziński. Przypomniał, że startuje w wyborach ze stowarzyszenia Wielkopolanie i z tego komitetu do Rady weszło dwóch radnych. Wyjaśniał, że gdyby doszło do koalicji: Ziemia Gnieźnieńska, Wielkopolanie to Ludwik Macioł dostałby tylko 4 głosy, więc widać, że radny ten otrzymał także poparcie innych radnych.
- To są po prostu wybory. Trzeba umieć przegrać, trzeba umieć wygrać - komentował burmistrz.
Do wypowiedzi Sławomira Peno odnosił się również Grzegorz Koperski komentując, że to jest piękne w Radzie Miejskiej Trzemeszna, iż póki co, radnych nie obowiązuje dyscyplina partyjna w głosowaniu.
- I tu doszukiwanie się przez pana radnego Peno jakiś koalicji, każdy do tej pory, póki co głosował zgodnie ze swoim stanem wiedzy i sumienia. I tak za to można rozliczać i nie doszukiwałbym się tutaj naprawdę jakichś dziwnych koalicji - mówił radny Koperski.
ŚCIANA MIĘDZY RADNYMI
Maria Dziel również komentowała te wypowiedzi, informując, że już czwarty raz jest w Radzie, ale po raz pierwszy poczuła, że między radnymi jest mur, jakaś ściana.
- Ja bardzo proszę, apeluję do wszystkich radnych, abyśmy tę ścianę zburzyli. Ponieważ wszyscy jak tu siedzimy, obiecaliśmy swoim wyborcom i nie tylko swoim wyborcom, ale również wszystkim mieszkańcom całej gminy, że będziemy pracować dla dobra tej gminy. A to co się dzieje od pierwszych chwil tej sesji, wydaje mi się, że nie służy, nie będzie niczym dobrym - komentowała radna Dziel.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1190 (49/2014)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze