W odpowiedzi przesłanej rodzinie Kolczyńskich nie ma jednak żadnej informacji, jakie konsekwencje dyrektor wyciągnął w stosunku do lekarki Beaty Janowskiej. Jest za to delikatna sugestia zrzucająca część winy za zaistniałą sytuację na samą rodzinę.
Tydzień temu w artykule Wulgarne zachowanie przy wypisywaniu zgonu pisaliśmy o nieprzyjemnej sytuacji, jakiej doświadczyła rodzina Kolczyńskich z Bożejewic (gm. Strzelno) w czasie obecności w ich domu lekarki strzeleńskiego ośrodka zdrowia Beaty Janowskiej, która przyjechała stwierdzić zgon domownika Stanisława Kuraszkiewicza.
Rodzina Kolczyńskich oburzona jest zachowaniem lekarki, która w wulgarny sposób odnosiła się do członków rodziny. Beata Janowska potwierdziła reporterowi, że wypowiedziała wulgarne słowa, były one jednak reakcją na wulgarne zachowanie domowników.
Przypomnijmy, że po tym incydencie rodzina postanowiła złożyć skargę na Beatę Janowską u dyrektora SPZOZ Marka Gotowały.
Dyrektor Gotowała w rozmowie z reporterem przyznał, że Beata Janowska jest wybuchową osobą, ale jest też bardzo dobrym lekarzem. Jednak jej zachowanie było jego zdaniem niedopuszczalne. Przekazał sprawę do wyjaśnienia dyrektorowi SPZOZ do spraw medycznych Tomaszowi Nowakowi. Przez dwa tygodnie, do czasu ukazania się artykułu, prosiliśmy Marka Gotowałę o odpowiedź, jakie podjął decyzje. Dyrektor przyznał, że do opisywanej przez nas sytuacji doszło. Cały czas jednak podkreślał, że sprawa jest wyjaśniana. Przy ponownej rozmowie 3 kwietnia dyrektor Gotowała tłumaczył się nawałem pracy. Stwierdził, że w końcu musi usiąść i opracować odpowiedź. - Mam ważniejsze sprawy, jak pani Janowska. Muszę tylko usiąść i ładnie, składnie, kulturalnie i grzecznie napisać. Już wszystko wiem. Tylko bez pośpiechu, bo i tak już temu panu... . Potrzebuję chwili wolnego czasu i spokoju, żeby to napisać. Już obiecałem pani wcześniej, że odpowiem, więc teraz nie będę obiecywał, bo wyjdę już wtedy całkiem na osobę niewiarygodną, a tego bym nie chciał. Ja wiem, że to są sprawy ważne dla tych osób. Do pani pójdzie tylko informacja, że napisałem do tych osób. Więcej nie mogę powiedzieć - powiedział Marek Gotowała.
Wtedy dyrektor zdeklarował się, że zrobi to najpóźniej do 5 kwietnia. Około 11.30 5 kwietnia dyrektor przysłał nam SMS-a, że zgodnie z ostatnią obietnicą wysłał pismo do Bożejewic.
Treść odpowiedzi otrzymaliśmy od Sławy Kolczyńskiej drogą mailową. W odpowiedzi nie ma żadnego słowa, jakie konsekwencje dyrektor wyciągnął w stosunku do lekarki. Odpowiedź dyrektora do Krystyny Kolczyńskiej (matki pani Sławy) brzmi: W związku z przeprowadzoną rozmową z Pani córką na temat okoliczności towarzyszących wystawieniu aktu zgonu podopiecznemu Panu Stanisławowi w dniu 10 marca uprzejmie informuję, że przeprowadziłem stosowne rozmowy wyjaśniające z odpowiedzialnymi osobami z pionu medycznego SPZOZ, którzy przedłożyli mi wyjaśnienia na temat okoliczności zachowania osób uczestniczących podczas wystawiania w/w dokumentu. Przyznaję, że stan prawny dotyczący określenia kompetencji i obowiązków w zakresie wystawiania aktów zgonu w Polsce jest dość skomplikowany i tego wątku nie chcę rozwijać. W wyniku przedstawionych wyjaśnień mogę stwierdzić tylko tyle, że niestety zachowania osób obecnych przy wykonywaniu tych czynności winny bardziej przystawać do okoliczności, jakie im towarzyszyły. Mogłem jedynie zwrócić uwagę na bardziej empatyczne zachowanie w przyszłości bez względu na zastaną na miejscu sytuację. Jeśli to w jakikolwiek sposób zrekompensuje doznane negatywne odczucia Pani oraz obecnych osób bliskich nie pozostaje mi nic innego, jak osobiście bardzo przeprosić za zaistniałą sytuację oraz za być może zbyt długi okres oczekiwania na moją odpowiedź. Łączę pozdrowienia. Dyrektor SPZOZ Marek Gotowała.
Sława Kolczyńska po przeczytaniu artykułu z poprzedniego numeru Pałuk stwierdziła, że odpowiedź na zarzuty lekarki Beaty Janowskiej pozostawi bez komentarza: - Rozumiem, że próbuje bronić się w każdy sposób. Jednak okoliczności wydarzyły się w prywatnym domu, którego właścicielką jest moja mama i szacunek zarówno w stosunku do zmarłego, jak i domowników jakiś się należy.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1313 (15/2017)
Inne teksty na ten temat:
Wulgarne zachowanie przy wypisywaniu zgonu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze