Reklama

Dyrektor Kaniasty grozi, że zawiesi działalność szkoły

Dyrektor „dwójki” Jarosław Kaniasty podczas wspólnego posiedzenia komisji przestrzegał, że jeśli nie znajdą się środki na funkcjonowanie szkoły, to dbając o zasady bezpieczeństwa higieny pracy swoich pracowników i społeczności szkolnej, zawiesi działalność placówki

             fot. Roman Wolek

SP nr 2, Trzemeszno, dyrektor, działalność, szkoła, węgiel, środki
     Dyrektor Kaniasty grozi, że zawiesi działalność szkoły
    - To jest jeden wspólny worek, gdzie jeżeli ktoś podoba się czasami bardziej, dostaje więcej, jak się ktoś podoba mniej, dostaje mniej. Teraz przyszedł czas na mnie i dostaję mniej. I dlatego brakuje - wyjaśnia zasady tworzenia budżetu i przyczyny braku środków dyrektor dwójki. Poczułem się dzisiaj kapryśną panienką - odpowiada na ten zarzut burmistrz Dereziński.

     ZABRAKŁO NA WĘGIEL
     Jak już informowaliśmy w poprzednim numerze Pałuk, w ostatnim czasie do burmistrza Trzemeszna Krzysztofa Derezińskiego wpłynęło pismo od Jarosława Kaniastego, dyrektora Szkoły Podstawowej nr 2 w Trzemesznie, z prośbą o przyznanie dodatkowych środków dla tej szkoły w wysokości 22.200 zł. Środki te są potrzebne na zakup opału oraz na dojazdy uczniów na zajęcia sportowe w hali OSiR, a także na wymianę instalacji elektrycznej w budynku głównym szkoły. W swoim piśmie dyrektor argumentował, że środki finansowe przyznane szkole w roku 2015, wydatkowane były tylko i wyłącznie na zabezpieczenie podstawowych oraz niezbędnych zakupów celowych, zgodnych z potrzebami szkoły. Jak precyzował, kwoty które należy zabezpieczyć to: 14.000 zł w paragrafie: zakup materiałów i wyposażenia oraz 8.200 zł w paragrafie zakupów pozostałych.
     KUPIONO MEBLE I LAPTOPA
     Jak się jednak okazało, dyrektor Jarosław Kaniasty już prawie w całości wydał środki na cały rok z tych paragrafów, mimo że w momencie pisania wniosku o dodatkowe pieniądze do końca roku pozostały jeszcze 3 miesiące. Do chwili obecnej z paragrafu przewidzianego na zakup materiałów i wyposażenia z przewidzianej dla tej szkoły kwoty 29.851 zł wydał już 29.571 zł, a więc zostało mu tylko niewiele ponad 200 zł. Środki te wydane zostały m.in. na takie zakupy jak: 2.380 zł na meble, 1.400 zł na drukarkę, 2.368 zł na zestaw komputerowy i 3.499 zł na laptopa. Z paragrafu na zakup usług pozostałych dyrektor SP nr 2 wydał już 23.736 zł z zapisanych 26.022 zł.
     Burmistrz postanowił więc, żeby to radni zadecydowali czy należy przyznać dodatkowe 22.200 zł na działalność Szkoły Podstawowej nr 2. I zapis mówiący o takich środkach znalazł się w propozycji zmian budżetowych przygotowanych na nadzwyczajną sesję Rady Miejskiej 20 października.
     POSTAWIONY POD ŚCIANĄ
     We wtorek 20 października przed sesją odbyło się najpierw wspólne posiedzenie komisji Rady Miejskiej. Na początku obrad burmistrz Dereziński proponował, że dyrektor Kaniasty powinien się wypowiedzieć, co do celowości wcześniejszych zakupów. Radny Sławomir Peno pytał czy przedszkola lub inne szkoły w ostatnich 2 lub 3 latach też występowały o pieniądze na opał.
     Burmistrz odpowiedział, że sobie nie przypomina żeby był taki przypadek.
     - Na pewno była inna niepokojąca kwestia, że na koniec roku, czasami, bo w ostatnim czasie to ukróciliśmy, jak zostawały pieniądze niezagospodarowane, to wydawano je na wszystko. Czy potrzebna czy niepotrzebne, żeby tylko po prostu wydać - stwierdził Krzysztof Dereziński i przyznał, że czuje się trochę postawiony pod ścianą, bo za chwilę przyjdą do niego rodzice dzieci i będą pytać dlaczego w szkole jest zimno.
     Radny Mieczysław Chojecki, były dyrektor Zespołu Szkół w Trzemżalu przypominał, że przez ostatnie 2, 3 lata budżet był tak skonstruowany iż starczało środków na wydatki szkolne i musiało też starczać na opał. Pytał więc dyrektora dwójki, czy miał on mniejszy budżet niż wcześniej i co się stało, że pod koniec roku potrzebne są tak duże środki na funkcjonowanie szkoły.
     JEST OSZCZĘDNY
     Dyrektor SP nr 2 Jarosław Kaniasty wyjaśniał, że przyszedł specjalnie na obrady bo słyszał, iż ten temat był już poruszany na łamach prasy. Tłumaczył, iż od 7 lat nie było takiej sytuacji, że musiał wystąpić o jakieś dodatkowe środki. Deklarował iż funkcjonowanie jego placówki jest wybitnie oszczędne. W szkole są dwie sprzątaczki, palacz sezonowy na pół etatu i konserwator również na pół etatu i jedna sekretarka i to jest cała administracja tej szkoły, argumentował dyrektor. Zastanawiał się czy jest druga taka placówka oświatowa w gminie która ma tak mało liczny skład. Zastrzegł, że zawsze gospodaruje środkami bardzo oszczędnie, ale środki przeznaczane na oświatę są żenująco niskie i tak to jest wyliczone, że w szkole nie można właściwie normalnie i racjonalnie funkcjonować.
     I TAK KUPIŁ
     Jarosław Kaniasty mówił, że teraz jest postawiony pod ścianą, iż źle dysponuje finansami i naraża gminę na straty. Musiał kupić drukarkę a także meble dla klasy pierwszej, bo meble po oddziale przedszkolnym, mimo że prawie nowe, nie mógł wykorzystać, bo nie zostałyby dopuszczone przez sanepid, tłumaczył dyrektor dwójki. Przyznał, że pisał do burmistrza pismo o dodatkowe środki na zakup mebli, ale dostał odpowiedź odmowną gdyż powinien sobie te środki planować dużo wcześniej. Ale i tak kupił te meble, przyznał dyrektor Kaniasty, gdyż nie pozwoli, żeby dzieci siedziały na podłodze lub na meblach nieprzystosowanych a sanepid wykaże mu później nieprawidłowości podczas kontroli. Informował także, iż od jakiegoś czasu ma częściej kontrole, m.in. sanepidu, Państwowej Inspekcji Pracy i wie że są to kontrole nasyłane, ale nikt nie potrafi mu nic udowodnić, ponieważ działa on zgodnie z prawem. Narzekał, że jako dyrektor szkoły nie ma wpływu na budżet swojej placówki. Może pisać o cokolwiek na dodatkowe środki, ale z góry wie, że i tak ich nie dostanie.
     W obronie dyrektora dwójki stanął radny Zbigniew Matelski stwierdzając, że ma on rację i nie raz już się mówiło, że wydatki na szkoły są zbyt małe.
     BARDZO PRACOWITY
     Burmistrz Dereziński przyznał, że dyrektor zwrócił się z pismem o zabezpieczenie środków na meble szkolne i odpowiedział mu, że jest brak możliwości, ale dyrektor i tak dokonał tego zakupu. - To też pozostawiam państwa ocenie -komentował Krzysztof Dereziński.
     Do sprawy nadgodzin dyrektora Kaniastego powrócił radny Maciej Dalewski. Przypomnijmy, że 2 miesiące temu pisaliśmy o tym, że dyrektor dwójki w kwietniu i maju zastępował przebywających za zwolnieniach lekarskich nauczyciela wychowania fizycznego i nauczyciela świetlicy. W sumie więc w ciągu tych dwóch miesięcy dyrektor SP nr 2 wypracował 139,5 godzin ponadwymiarowych.
     - Z tego co wiem wychodzi na to, że pan jest bardzo pracowity i nikt z nauczycieli nie ma nadgodzin tylko pan -komentował podczas wtorkowych obrad radny Dalewski.
     - Powiem szczerze tak. Żenadą jest, żenadą i jeszcze raz żenadą nie wypłacać człowiekowi za przepracowane godziny doraźnych zastępstw - odpowiadał Jarosław Kaniasty. Tłumaczył, że nie raz udowadniał, iż ma pełne prawo brać nadgodziny doraźnych zastępstw. Dodał iż nie zatrudnił nikogo dodatkowego, żeby nie generować dodatkowych środków więc dodatkowe godziny które mógł zrealizować zapisywał sobie. Podczas obrad krytykował system rozliczania nadgodzin. Dyrektor tłumaczył, że prawnicy przyznali, że nie ma podstaw, żeby nie otrzymał zapłaty za nadgodziny które zrealizował, więc w końcu we wrześniu otrzymał zapłatę za swoje nadgodziny za kwiecień i maj.
     ZROBIŁ NIESMACZNIE
     Słysząc taką argumentację Mieczysław Chojecki przypominał, że wie z praktyki, iż była taka zasada, że dyrektor nie mógł mieć dużo nadgodzin i przez lata było, to dość skrupulatnie przestrzegane. Jak stwierdził, gdyby wiedział, że tak można postępować, to jeszcze z rok nie odchodziłby na emeryturę i też by sobie w ten sposób dorobił.
    Radny Grzegorz Koperski wyrażał zaskoczenie, że w sezonie grzewczym dyrektor dwójki wykorzystał środki na inne cele, a teraz stawia radnych przed faktem, iż muszą dołożyć do opału, bo dzieci będą marzły. Dziwił się, że również nie doliczył się środków potrzebnych na dowozy dzieci do hali OSiR skoro jest to sprawa bardzo przewidywalna.
     - Mimo tego, że jest biednie jak pan mówi, ale krawiec kraje jak mu materiału staje, a nie stawia nas pan przed faktem dokonanym. I też tak sprytnie, moim zdaniem, na przededniu czy już w sezonie grzewczym stawia pan sprawę, że musimy dołożyć do opału. To jest tak niesmacznie moim zdaniem - komentował Grzegorz Koperski.
     BURMISTRZ MOŻE WYJŚĆ
     - Laptop i drukarka to nie jest mikrofala, to nie jest jakiś czajnik bezprzewodowy, to są rzeczy podstawowe które muszą w szkole być. Jak mi się jutro popsuje ksero też będę pisał. Jak dostanę odpowiedź odmowną to powiem burmistrzowi - przerywam funkcjonowanie szkoły ponieważ nie mam na to pieniędzy - odpowiadał dyrektor Kaniasty.      To iż brakuje mu środków na szkołę, to nie przez to że coś źle oblicza, tłumaczył dyrektor dwójki dodając, że gdyby miał wpływ na przygotowanie budżetu, to nie zabrakło by ani grosza na szkołę, bo wtedy sam by decydował ile pieniędzy potrzebuje.
     - Ale na razie to jest jeden wspólny worek, gdzie jeżeli ktoś podoba się czasami bardziej, dostaje więcej, jak się ktoś podoba mniej, dostaje mniej. Teraz przyszedł czas na mnie i dostaję mniej. I dlatego brakuje - wyjaśniał Jarosław Kaniasty. Przestrzegał, że jeśli nie znajdą się środki na funkcjonowanie, to dbając o zasady bezpieczeństwa higieny pracy swoich pracowników i społeczności szkolnej, zawiesi działalność szkoły.
     Taką argumentacją oburzony był burmistrz Dereziński, który stwierdził, że jak rozumie, to dyrektor Kaniasty przestał mu się teraz podobać i przez to nie ma środków na szkołę. Burmistrz komentował, że jest to duże nadużycie i zagroził iż jeśli nadal tak będzie wyglądała dyskusja, to opuści salę. Zapowiedział również, że w takim razie może zabrać środki tym dyrektorom którzy oszczędzali i wtedy nikt nie będzie już oszczędzał.
     KTO SZEF, KTO PODWŁADNY?
     Argumentacja i ton głosu dyrektora dwójki nie spodobała się radnemu Peno, który komentował, że jakaś hierarchia przecież istnieje i jest szef i podwładny. Zwracał uwagę Kaniastemu, że na razie nie jest on burmistrzem i nie decyduje o budżecie oraz nie powinien mówić podniesionym głosem do swojego przełożonego. Przytaczał też przykład, że gdyby on nie wykonał polecenia szefa, to zostałby zwolniony. - Tak funkcjonuje to w firmach. Nie wiem jak funkcjonuje to w szkolnictwie, ale po pana wypowiedziach widzę, że nie funkcjonuje to najlepiej, ponieważ pan w ogóle nie szanuje organu prowadzącego - mówił Sławomir Peno. Komentował również, iż nie podoba mu się to, że dyrektor stawia radnych pod ścianą i że kupuje laptopa za 3.500 zł skoro można kupić także laptopa z pełnym oprogramowaniem za 2.000 zł oraz iż tak przedstawia sytuację, że jeśli zepsuje się kserokopiarka to zamknie szkołę.
     JAK PANIENKA
     Uchwała budżetowa głosowana była na sesji, która odbyła się zaraz po zakończeniu komisji. Jarosław Kaniasty nie czekał już na to rozstrzygnięcie i opuścił obrady przed rozpoczęciem sesji.
     Radny Koperski powtórzył po raz kolejny, że nie podoba mu się takie stawianie radnych pod ścianą i wyraził obawę, iż jeśli dwójka otrzyma dodatkowe środki, to za chwilę dyrektorzy innych placówek też zwrócą się z podobnymi wnioskami.
     - Poczułem się dzisiaj kapryśną panienką. A panienką po pierwsze nie jestem, a kapryśną tym bardziej. Bo mi się albo ktoś podoba albo nie podoba. A takie stawienie tu publicznie sprawy. Nie chcę za dużo mówić, bo jeśli chodzi o SP nr 2 to jeszcze podyskutujemy, bo to jest początek góry lodowej - komentował burmistrz.
     RADNY ZAŁATWI OPAŁ
     Maciej Dalewski namawiał, aby radni nie bali się zagłosować przeciw, bo to dyrektor jest odpowiedzialny za to czy dzieci będą miały w szkole ciepło.- A tutaj widzę, że wszyscy się boimy, że rodzice będę mówić - radni nie dali kasy. Nie, że radni nie dali kasy, tylko dyrektor źle rozdysponował kasę -tłumaczył radny. Z kolei radny Peno zadeklarował, że jeśli dyrektorowi dwójki zabraknie opału, to osobiście załatwi mu 2 lub 3 tony węgla do czasu następnego palenia w piecu, podejmowania normalnych decyzji i słuchania szefa.
     W zmianach budżetowych głosowanych przez radnych oprócz środków na SP nr 2 kontrowersje wzbudzał także zapis dotyczący zapisania większej kwoty niż radni oczekiwali na odbiór i zagospodarowanie odpadów (piszemy o tym w innym artykule). Dlatego też ostatecznie radni nie przyjęli proponowanych zmian w budżecie. Za ich przyjęciem głosowało 5 radnych: Przemysław Woźny, Grzegorz Koperski, Maria Dziel, Tadeusz Pawlak i Michał Behnke.Przeciw było także 5 radnych, a 3 wstrzymało się od głosu.

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1236 (42/2015)

Reklama

 

 

Inne teksty na ten temat:

Starczyło na drukarkę, zabrakło na węgiel

Dyrektor bierze wszystkie nadgodziny

Siada im psychika, płaczą po kątach

Po zawale najlepiej zwolnić

 

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości