Reklama

Dyskwalifikacje za plucie i bandyckie zachowanie

Dwuletnią dyskwalifikacją ukarany został Radosław Palmowski, który bronił w tym meczu bramki wójcinian

     fot. Paweł Lachowicz

Komisja dyscypliny, K-PZPN, Bydgoszcz, piłkarze, Tarant Wójcin, kary
     Dyskwalifikacje za plucie i bandyckie zachowanie
    Tak sędzia spotkania opisał przebieg zajść w protokole pomeczowym po spotkaniu z Unią Leszcze: - Głównym prowodyrem całego zajścia był zawodnik nr 5 Mariusz Mochański, który twierdził, że bramka wpadła ze spalonego. Popchnął asystenta nr 2 w klatkę piersiową i uderzył go w rękę wytrącając chorągiewkę z ręki. Kiedy dobiegłem w okolicę asystenta 2, aby ukarać zawodnika nr 5, zawodnik nr 11 Paweł Szeląg dwukrotnie mnie popchnął w klatkę piersiową i wytrącił czerwoną kartkę.

    Kiedy pokazałem zawodnikowi nr 11 czerwona kartkę podbiegł bramkarz drużyny [Radosław Palmowski - przyp. pal], opluł mnie w twarz i użył wulgarnych słów „Ty ch..u”. Po okazaniu czerwonej kartki bramkarzowi pokazałem czerwoną kartkę zawodnikowi nr 5 i zakończyłem zawody. W trakcie całego zajścia wbiegło 3 kibiców i przybiegli dwaj funkcjonariusze policji, którzy odprowadzili nas do szatni sędziowskiej ze względu na bliskość szatni sędziowskiej i szatni zawodników tam jeszcze przeszkadzali w omawianiu zawodów otwierali drzwi i hałasowali i wyzywali sędziów. Policja wyprowadziła sędziów z szatni i pomogła opuścić obiekt.
     PRZEBIEG MECZU
     Tydzień temu w artykule pisaliśmy o skandalicznym zachowaniu obrońcy drużyny Taranta Wójcin, do którego doszło podczas meczu wójcinian z Unią Leszcze. Przypomnijmy, że mecz rewanżowy XIII kolejki bydgoskiej B klasy gr. VI pomiędzy miejscowym Tarantem a Unią Leszcze odbył się w niedzielę, 13 kwietnia o 11:00 na boisku sportowym w Wójcinie (gm. Jeziora Wielkie). Mecz sędziował Dawid Sieradzki ze Stanomina.

Napastnik drużyny Paweł Szeląg za ordynarne i wulgarne zachowanie w stosunku do sędziego otrzymał karę roku dyskwalifikacji

Reklama

    fot. Paweł Lachowicz

     Po pierwszej połowie wójcinianie prowadzili 3:0 po trzech golach Mateusza Cymermana i nic nie zapowiadało wypadków, jakie rozegrały się w drugiej połowie meczu. Po zdobyciu w 61. min trzeciego wyrównującego gola przez drużynę Unii Leszcze gospodarze nie ukrywali niezadowolenia i głośno komentowali decyzję sędziego. Mieli szczególnie pretensje do sędziego bocznego, któremu wyrwali z ręki, a następnie wyrzucili chorągiewkę. Następnie sędziemu głównemu wydarli z ręki czerwoną kartkę, którą ukarał zawodnika Taranta. Rozwścieczyło to wójcinian, gdyż była to już trzecia czerwona kartka wręczona zawodnikom gospodarzy podczas niedzielnego meczu.
     W związku z niesportowym zachowaniem i zniewadze arbitrów przez miejscowych piłkarzy sędziowie w trosce o własne bezpieczeństwo w 62. min spotkania przerwali mecz przy wyniku 3:3. Po weryfikacji Wydziału Gier i Dyscypliny KPZPN w Bydgoszczy mecz prawdopodobnie zostanie zweryfikowany jako walkower na korzyść drużyny Unii Leszcze.
     O zaistniałej podczas meczu sytuacji próbowaliśmy porozmawiać tydzień temu z prezesem klubu, a zarazem trenerem Dariuszem Dobrochowskim, niestety ani we wtorek, ani w środę, 15 i 16 kwietnia nie odbierał od nas telefonu.
     Tadeusz Pietrzyk z wydziału dyscypliny Kujawsko - Pomorskiego Związku Piłki Nożnej w Bydgoszczy powiedział nam w ubiegłym tygodniu, że wie o niedzielnym zajściu w Wójcinie. - Z tego co wiem, było to naruszenie nietykalności cielesnej względem sędziego meczu. Nie wiem, czy od razu wydamy werdykt czy będziemy dążyć do konfrontacji ze stronami - powiedział nam Tadeusz Pietrzyk.
     O niesportowym zachowaniu zawodnika Taranta mówili także radni podczas obrad połączonych komisji Rady Gminy w Jeziorach Wielkich, 14 kwietnia. Radny Roman Skowron skwitował zajście jednym zdaniem. Mówił, że skoro drużyna nie potrafi zachować się jak przystało na sportowców, to w przyszłym roku radni mogą wstrzymać dotację dla klubu przyznawaną co roku z budżetu gminy.
     KOMISJA DYSCYPLINY
     Po naszym artykule, który ukazał się 17 kwietnia skontaktował się z nami prezes, a zarazem trener Taranta Dariusz Dobrochowski. Miał pretensje, że artykuł w gazecie jego zdaniem zamieściliśmy przedwcześnie.
     - Napisane jest, że pobity został sędzia, a wcale jest to nieprawda. Tak samo napisaliście, że nie mogliście się ze mną skontaktować, a ja po prostu nie mogłem odebrać telefonu. Ja nie zgadzam się z tym co tam opisaliście, bo tyle jest tam bzdur napisane, że to jest masakra. Ja wiem, że dwóch zawodników zrobiło wybryk, a wy skrytykowaliście całą drużynę. Mi się wydaje, że tak się nie robi. Takie wybryki, to nie jest nowość, bo się zdarzają, ale nie żeby zaraz oczerniać całą drużynę, bo my to budowaliśmy w oparciu o prywatne pieniądze, a teraz jesteśmy tak oczerniani, jak by to najgorsza drużyna była - mówił Dariusz Dobrochowski.
     Jego zdaniem artykuł zamieszczony był w gazecie przedwcześnie, gdyż jego zdaniem w KPZPN w Bydgoszczy nie mieli jeszcze protokołu z meczu.
     - I jeżeli piłkarz wyrzucił tylko sędziemu chorągiewkę to, to nie jest uderzenie, czy uraz cielesny, jak było to opisane. Też się nie zgadzam z tym co ci piłkarze zrobili, bo zrobili bardzo nieładnie, tylko nie zgadzam się z tym, że jeżeli skrytykować to dwóch zawodników, a nie całą drużynę. Będzie pan miał grupę dwudziestu ludzi, to czy jest pan w stanie zapanować nad wszystkimi? Nie jest pan w stanie. Ja się zgadzam, żeby związek ich ukarał i to naprawdę solidnie. A my zostaliśmy opisani, jak byśmy byli najgorszą drużyną - dodał Dariusz Dobrochowski.
     W związku z tym, że komisja dyscypliny przy KP PZN w Bydgoszczy miała zebrać się na posiedzeniu w czwartek, 17 kwietnia skontaktowaliśmy się z przewodniczącym komisji Tadeuszem Pietrzykiem w środę 23 kwietnia.
     Usłyszeliśmy, że zawodnicy Taranta za swoje zachowanie podczas niedzielnego meczu otrzymali wysokie kary. Od niego usłyszeliśmy, że podczas meczu w Wójcinie sędzią obserwatorem był znany w regionie arbiter Waldemar Niemeczek. W pomeczowym protokole, który trafił do Okręgowego Związku Piłki Nożnej w Bydgoszczy sędzia opisał, jak w czasie meczu doszło do znieważenia sędziego. Jego zdaniem powodem zakończenia wcześniej meczu było czynne znieważenie głównego sędziego przez bramkarza drużyny gospodarzy Radosława Palmowskiego. Dalsze prowadzenie zawodów zagrażało bezpieczeństwu sędziów. W relacji arbitra czytamy, że w 61. min drużyna Unii Leszcze zdobyła prawidłową bramkę i wynik meczu był 3:3. W 62. min doszło do konfrontacji zawodników gospodarzy Tarant Wójcin z asystentem linii bocznej.

Reklama

Obrońca Mariusz Mochański za podobne zachowanie także ukarany został roczną dyskwalifikacją

     fot. Paweł Lachowicz

     „Głównym prowodyrem całego zajścia był zawodnik nr 5 Mariusz Mochański, który twierdził, że bramka wpadła ze spalonego. Popchnął asystenta nr 2 w klatkę piersiową i uderzył go w rękę wytrącając chorągiewkę z ręki. Kiedy dobiegłem w okolicę asystenta 2, aby ukarać zawodnika nr 5 zawodnik nr 11 Paweł Szeląg dwukrotnie mnie popchnął w klatkę piersiową i wytrącił czerwoną kartkę. Kiedy pokazałem zawodnikowi nr 11 czerwoną kartkę podbiegł bramkarz drużyny (Radosław Palmowski, przyp. pal),opluł mnie w twarz i użył wulgarnych słów „Ty ch..u”. Po okazaniu czerwonej kartki bramkarzowi pokazałem czerwoną kartkę zawodnikowi nr 5 i zakończyłem zawody. W trakcie całego zajścia wbiegło 3 kibiców i przybiegli dwaj funkcjonariusze policji, którzy odprowadzili nas do szatni sędziowskiej ze względu na bliskość szatni sędziowskiej i szatni zawodników tam jeszcze przeszkadzali w omawianiu zawodów otwierali drzwi i hałasowali i wyzywali sędziów. Policja wyprowadziła sędziów z szatni i pomogła opuścić obiekt” - czytamy w protokole.
     DYSKWALIFIKACJE
     Ostatecznie decyzją komisji dyscypliny przy KPZPN posypały się kary.
     Dwuletnią dyskwalifikacją ukarany został Radosław Palmowski, który bronił bramki wójcinian ze względu na brak etatowego golkipera Jakuba Matczaka, pauzującego z powodu doznanej kontuzji. - Ten zawodnik nie tylko, że zachowywał się wulgarnie i ordynarnie, to jeszcze opluł sędziego. Wszystko jest potwierdzone przez obserwatora - powiedział Tadeusz Pietrzyk.
     Napastnik drużyny Paweł Szeląg za ordynarne i wulgarne zachowanie w stosunku do sędziego otrzymał karę roku dyskwalifikacji.
     Obrońca Mariusz Mochański za podobne zachowanie ukarany został także dyskwalifikacją na okres jednego roku.
     Dodał także, że w dniu dzisiejszym (czwartek, 24 kwietnia) komisja zajmie się jeszcze sprawą braku na boisku tzw. porządkowych. Zdaniem Tadeusza Pietrzyka na każdym meczu tacy porządkowi powinni się znajdować.
     O KARZE FINANSOWEJ
     Komisja dyskutować będzie również nad nałożeniem kary finansowej dla klubu.
     - Taka kara będzie na klub nałożona. Nie będziemy tolerować bandytyzmu. Niech odpoczną chłopaki i niech przemyślą to wszystko. Przy takim osłabieniu zespołu nie wiem, czy się nie wycofają z rozgrywek, no ale trudno, my nie możemy głaskać za takie postępowanie i dawać karę na cztery mecze, bo jak się opluwa, to już jest wysoce ordynarne. Przepychanki, wytrącenie chorągiewki to już jest czynne naruszenie nietykalności cielesnych sędziego i to jest od sześciu miesięcy wzwyż karane. Ledwo się zaczęły rozgrywki B klasy, a już są takie incydenty. Dobrze, jak będzie to trochę nagłośnione, to może te inne kluby się opamiętają - powiedział nam Tadeusz Pietrzyk.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1158 (17/2014)

 

 

 

Komentarz

     Ta drużyna nie ma racji bytu

     Prezes i zarazem trener Taranta Wójcin Dariusz Dobrochowski zadzwonił do nas z pretensjami, że artykuł o niesportowym, skandalicznym zachowaniu zawodników z Wójcina ukazał się w Pałukach przedwcześnie. Ciekawe, kiedy miał być ten dobry czas. Czy teraz, gdy już wiadomo, jak drakońskie kary zostały nałożone na trzech podstawowych piłkarzy drużyny. A za chwilę będzie nałożona kara finansowa.
     Na co jego zdaniem reporterzy mieli czekać. Czy plucie na sędziów, wyrywanie chorągiewek, uderzanie czy popychanie sędziego to zbyt mało, by o tym napisać. I to nawet nie piszemy o bandytyzmie kibiców, tylko piłkarzy.
     Uważam, że trener Dobrochowski nie ma racji mówiąc, że ocenie i krytyce powinni zostać poddani tylko ci zawodnicy, którzy byli agresywni. Uważam, że każdej drużynie przyświeca, a przynajmniej powinno przyświecać hasło: Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Wówczas zespół jest zgrany. Skoro tworzymy team, to odpowiedzialność spada na cały zespół. Pytanie narzuca się samo, dlaczego ci, którzy nie byli agresywni nie usiłowali uspokoić swych kolegów.
     Trener i prezes klubu w jednej osobie Dariusz Dobrochowski miał też pretensje, że za wybryk jednego, czy dwóch zawodników radni myślą o wstrzymaniu dotacji dla klubu. I mają rację, bo to nie poszczególny zawodnik otrzymuje dotację na działalność sportową z budżetu gminy, tylko cały klub.
     Przez 18 lat ukazywania się Pałuk na terenie ziemi mogileńskiej do takiej sytuacji nie doszło w żadnym klubie. Ta drużyna moim zdaniem powinna się rozwiązać.
     Trener i prezes w jednej osobie nie sprawdził się. Działacze nie sprawdzili się. Takie są fakty i realia. Nie mówię, żeby nie było klubu Tarant w Wójcinie. Należałoby go jednak zbudować na nowo, zaczynając od fundamentów.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1158 (17/2014)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości