Mniejsza subwencja na oświatę w Jeziorach Wielkich
Dzieci poszły do Wilczyna, bieda zagląda do budżetu oświaty
Poza wypominaniem sobie nawzajem różnych spraw z przeszłości, radni i wójt Maruszak nie znaleźli odpowiedzi na pytanie, co zrobić, by dalej nie malała subwencja oświatowa. Zamknięcie kolejnej szkoły może nie dać oszczędności, bo rodzice poślą swe pociechy do szkół w ościennych gminach.
Podczas obrad wspólnych komisji Rady Gminy w Jeziorach Wielkich skarbnik gminy Jolanta Szydłowska mówiąc o finansach gminy zwróciła uwagę, że subwencja oświatowa zmalała w porównaniu do pierwszego półrocza 2009 r. o 135.774 zł. Tymczasem wzrost wydatków gminy na oświatę - jak mówiła skarbnik - będzie jeszcze większy, ponieważ od 1 września rosną płace nauczycieli o 7%, a subwencja oświatowa zaplanowana na rok 2010 jest na poziomie sprzed 2 lat.
TO RADNI NAMAWIALI
Wójt Marek Maruszak mówił, że radni powinni doskonale wiedzieć, dlaczego zmalała subwencja oświatowa. Jego zdaniem sytuację taką spowodowało odejście dużej ilości dzieci ze zlikwidowanej szkoły w Siedlimowie do Wilczyna i do Strzelna. - Teraz te gminy otrzymują pieniądze, które powinny pozostać wraz dziećmi w naszej gminie. Nie ma się co dziwić, że w Wilczynie mogą sobie chodniczki robić, a my nie możemy nawet za bardzo łatać naszych dróg. Dlatego jak ktoś się dziwi, dlaczego w naszej gminie się tego nie robi, to niech się zapyta. Otóż dlatego, że 500.000 zł naszej subwencji straciliśmy nie dostając nic w zamian. To jest prosta odpowiedź. My tych pieniędzy po prostu nie mamy, a musimy placówki oświatowe utrzymać - mówił zdenerwowany wójt Maruszak.
Radna Aneta Barczak przypomniała wójtowi, że zamykając szkołę w Siedlimowie wszyscy, łącznie z wójtem, wiedzieli, że taka będzie sytuacja, że dzieci pójdą do Wilczyna i subwencja wpływająca do gminy będzie mniejsza. Na te słowa bardzo obruszył się wójt: - Pani radna. Ja naprawdę się dziwię, że po tylu latach jeszcze tego pani nie zrozumiała. A tłumaczyliście wówczas krótko, że zrobicie (może akurat nie pani) na złość wójtowi i dzieci wyślecie do Wilczyna. Ale nie zrobiliście tylko mi na złość, zrobiliście na złość sobie i wszystkim mieszkańcom i pośrednio oczywiście mnie także. Niech pani mi nie mówi, że jakby szkoła w Siedlimowie funkcjonowała, to byłoby wszystko super. Bez przesady - mówił wójt.
Wójt tłumaczył, że to radni zawalili sprawę i namawiali ludzi, żeby wysyłali dzieci poza gminę, a teraz mają pretensje, że nie tych pieniędzy nie ma w budżecie. Aneta Barczak twierdziła twardo, że wójt jednak o wszystkim wiedział i nic temu nie zaradził. - Pan wciąż powtarza, że dzieci poszły do Wilczyna i wciąż słyszymy tę samą melodię - mówiła Aneta Barczak. - Będę to mówił, dopóki będę wójtem, żebyście państwo wiedzieli - dodał wójt.
ZAMKNĄĆ DRUGĄ SZKOŁĘ
Inny radny Janusz Jasiecki zarzucił wójtowi, że nie realizuje on zleconego planu naprawczego. - Po zamknięciu szkoły w Siedlimowie, w krótkim czasie miała być zamknięta następna szkoła. Tak jest zapisane w planie naprawczym - mówił radny Jasiecki.
Nie wytrzymał w tym momencie przewodniczący Rady Gminy Roman Skowron, stwierdzając donośnym głosem, że to nieprawda co mówi radny Jasiecki. - Proszę to pokazać. Napisane jest, jeżeli będzie taka konieczność, a nie ma takiej konieczności. A jak pan chce, proszę bardzo niech pan zamyka. Myśli pan, że to jest przyjemność jak się szkołę zamyka? - pytał radnego przewodniczący Skowron.
Janusz Jasiecki wyliczył wówczas, że w tej chwili gmina ma na przykład 101 uczniów w SP w Wójcinie, a szkoła wybudowana była na 300 osób: - Po prostu wybudowano coś, co stoi puste. Wójt Maruszak przypomniał, że nikt z gminy nie projektował tej szkoły tylko kuratorium oświaty. Na to radny Jasiecki odpowiedział, że teraz radni i wójt powinni jako organ odpowiedzialny jakoś ten obiekt zagospodarować. - Ma pan pretensje do mnie, że ja czegoś nie realizuję. Po co te dzieciaki poszły do Wilczyna? Czy dostaliście coś w zamian jako społeczeństwo od Wilczyna? Czy chociaż jeden nauczyciel otrzymał tam pracę? - pytał nerwowo wójt.
- Panie wójcie, powiem panu co dostaliśmy. Szacunek i bardzo dobre słowo dostaliśmy. A tu stale byliśmy w jakiś sposób poniżani i wyzywani - odpowiedział radny Jasiecki.
Wówczas radny Skowron powiedział w kierunku radnego Jasieckiego: - Panie Jasiecki, kto był poniżany, to był poniżany. Tylko wie pan, zawsze trzeba od siebie zaczynać i do siebie mieć pretensje. A nie komuś innemu wytykać.
Wójt przypomniał, że w tej chwili jest ponad 100.000 zł mniej subwencji oświatowej miesięcznie i dlatego trzeba rozmawiać co z tym zrobić.
Radny Jasiecki zwrócił uwagę, że pieniądze są wiecznie ładowane w remonty szkół, a niebawem w klasach będzie się uczyć po 3 czy 4 uczniów. - To znaczy, że co? Pozamykać wszystkie szkoły i posłać do innych gmin? - pytał wójt. Radny Jasiecki uważał, że należy zamknąć jedną ze szkół. Jednak na pytanie wójta, którą szkołę - nic nie odpowiedział.
TO RODZICE DECYDUJĄ
Według radnego Leszka Darula na powrót dzieci, które wysłane zostały przez rodziców do Szkoły w Wilczynie, nie ma co liczyć. Uważał natomiast, że trzeba wymyślić taką strategię działania, aby te dzieci, które teraz będą szły do szkoły, zostały w gminie Jeziora Wielkie
- Ja tak się przysłuchuję i widzę, że ingerujecie w sprawy rodziców. To jest decyzja rodziców, gdzie poślą dziecko do szkoły. Mówicie tutaj o Wilczynie i Wójcinie, ale na terenie Rzeszynka jest tak samo - mówił radny Jerzy Burzyński.
Kontrował jego wypowiedź przewodniczący Skowron. - Pan radny Burzyński nie rozumie o czym my tutaj rozmawiamy. Że rodzic ma prawo posłać dziecko, gdzie mu się podoba. Nie wiem, czy pan spał w tym momencie, czy nie. Jeżeli rodzice mają pretensje, że nie ma pieniędzy w gminie na zrobienie pewnych rzeczy, to niech sobie odpowiedzą dlaczego - mówił radny Skowron.
ZAŁAMANY
Na zakończenie komisji Roman Skowron zwrócił się do wszystkich radnych: - Chciałbym na koniec jeszcze dodać, że jesteśmy razem 4 lata i myślałem, że wszystko jest na jak najlepszej drodze do wzajemnego porozumienia, ale jednak się chyba łudziłem. Starałem się robić tak, żeby nie urazić nikogo i myślałem, że jakoś się zaczynamy porozumiewać, ale niestety końcówka kadencji, a my znowu to samo. Jest to dla mnie bardzo przykre.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 968 (35/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze