Reklama

Gniazdo zrzucił Ksawery, bociany budują drugie

Janusz Bembnista z synem Maciejem opowiadali naszemu reporterowi, jak sami pomagali bocianom w budowie gniazda. Ich zdaniem zamontowanie przez energetykę platformy byłoby konieczne.

     fot. Paweł Lachowicz

Niestronno, gniazdo, bociany, energetyka, platforma
     Gniazdo zrzucił Ksawery, bociany budują drugie
     Rodzina Janusza Bembnisty uważa, że koniecznie energetyka powinna zamontować na słupie energetycznym przy jego gospodarstwie platformę na bocianie gniazdo. Po tym, jak 25 marca przyleciały bociany i zaczęły budować na słupie gniazdo, sam zamontował im na słupie kantówki. - Jak się na to miejsce uwezmą, to pomożemy, żeby ta platforma tam była. Bociany, to jest ważny temat dla energetyki - zapewnia dyrektor mogileńskiej Enei Stefan Waszak.

 

Bociany przyleciały na teren gospodarstwa rodziny Bembnistów  w Niestronnie po raz drugi. W związku z tym, że gniazdo zostało zrzucone zimą przez huragan rozpoczęły budowę gniazda od podstaw. Mieszkańcy pomagają bocianom znosząc budulec - różne gałązki oraz siano. Ponadto pan Janusz sam przy pomocy wideł zamontował na slupie drewnianą konstrukcję, która ma podtrzymywać gniazdo.

            fot. Paweł Lachowicz

     KSAWERY ZRZUCIŁ GNIAZDO
     W Niestronnie (gm. Mogilno) mieszka Janusz Bembnista wraz z żoną Ewą oraz synami Marcinem i Maciejem. Przeprowadzili się tutaj 14 lat temu z Bydgoszczy.
    W ubiegłym roku na stojącym przy gospodarstwie słupie energetycznym bociany po raz pierwszy zbudowały swoje gniazdo. Przyleciały w połowie maja, a jesienią odleciały do ciepłych krajów. Gniazdo pozostało, jednak podczas szalejącego nad regionem na początku grudnia huraganu Ksawery gniazdo spadło. Wówczas rodzina Janusza Bembnisty została pozbawiona prądu na dwa dni. Monitowali wtedy w mogileńskiej energetyce o założenie na słupie platformy. Zdaniem Janusza Bembnisty, platforma taka miała zostać przygotowana przez pracowników energetyki, ale do dnia dzisiejszego nie pojawiła się.
     - Ja zgłaszałem to na jesień temu panu, co spisuje liczniki. On mówił, że mają przyjęte zgłoszenie. Mówili, że platformę mają uszykowaną, ale na końcu się okazało, że nie założą, bo bociany nie miały potomstwa i mogą tutaj nie wrócić. Taki mają ponoć przykaz od ornitologów - powiedział nam Janusz Bembnista.
     KURY I KOGUT DAŁY ZNAĆ
     Jednak w tym roku bociany powróciły do Niestronna. 25 marca około 15:00 przyleciał samiec. - Żona akurat wyszła, bo kury oraz kogut zaczęły się drzeć. Okazało się, że bociek przyleciał - opowiadał nam pan Janusz. Następnego dnia przyleciała samica.
     Janusz Bembnista uważa, że skoro bociany wróciły, i to o tak wczesnej porze, to o potomstwo zapewne nie będzie trudno.
     Uważa, że teraz konieczne byłoby zamontowanie na słupie specjalnej platformy. W bydgoskiej energetyce pracuje jego szwagier i to on miał mu poradzić, żeby zadzwonił na pogotowie energetyczne.
     - Nie wiem co mam robić, tym bardziej, że od poniedziałku chciałem siać, to teraz by sobie swobodnie wjechali. Zadzwoniłem na pogotowie energetyczne, to mnie odsyłali jeden do drugiego, aż ten na końcu w ogóle nie odbierał telefonu, nie wiem dlaczego - opowiada Janusz Bembnista.
     KANTÓWKI NA SŁUP
     Nie czekając na inną pomoc pan Janusz postanowił sam pomóc bocianom w budowie gniazda. Ustawił przy słupie niewielkie rusztowanie, jakie posiadał i pomógł sobie widłami.
     - Jakoś widłami dwie kantówki na słupie umieściłem. Nosimy im gałęzie i słomę, żeby daleko nie latały. Wieczorem nanosiłem, a rano jak wstałem okazało się, że biorą te gałęzie i budują z nich gniazdo. Mi to nie przeszkadza, że bociany tu siedzą, tym bardziej, że nigdy tu w okolicy bocianów nie było. Podejrzewam, że chcą się zagnieździć. Pożywienia będą tu miały wystarczająco, bo w okolicy jest trochę łąk - opowiadał nam pan Janusz.
     Jego zdaniem, gdyby miał solidne rusztowanie, to sam zrobiłby platformę pod bocianie gniazdo.
     - Nie wiem, gdzie to zgłosić i zadzwoniłem do was, bo wy macie kontakty i wiecie, gdzie uderzyć - dodał Janusz Bembnista.
     200 PLATFORM
     Dyrektor Enei Stefan Waszak przyznał, że opiekunami bocianich gniazd rzeczywiście jest energetyka. - Był taki moment, kiedy ochrona środowiska w województwie się tym interesowała, mieli pieniądze i nam trochę to finansowali, ale było to ładnie kilka lat temu. W tej chwili sprawa w zasadzie ucichła i wszyscy uważają, że jest to sprawa „energetyki”. Owszem, my zakładamy te platformy, ale tam gdzie te bociany zaczynają naprawdę nanosić gałązki. Platforma waży kilkadziesiąt kilogramów i to nie jest takie proste. I nie na każdym słupie można ją założyć - powiedział nam dyrektor Waszak.
     Dyrektor sprawdził, że do mogileńskiego oddziału nie dotarła informacja w sprawie bocianów w Niestronnie. Zajmuje się tym starszy specjalista do spraw sieci Józef Zawodniak, któremu w obowiązkach przypada obwód energetyczny od Mogilna na zachód, czyli też Niestronno. Pracownik ten jest również autorem kilku artykułów na temat zasiedlania się bocianów przy liniach energetycznych publikowanych w wewnętrznej prasie energetyki.
     - Z tego jak mnie ornitolodzy szkolili, to teraz nie mamy co tam interweniować, bo te bociany spłoszymy. Kwestia jest również taka, czy są to młode bociany, czy stare. Jeżeli jest to młody bocian, to on się tam nie zasiedli. Z tego, co mi sugerowała grupa ornitologów z Siedlec, to trzeba czekać dopóki nie wyprowadzą jednego lęgu młodych. To jest najbardziej pewne, więc poczekamy. Jak im się uda w tym roku wyprowadzić młode z gniazda, to nie ma problemu, ja zawsze zabuduję platformę. Teraz bym już na pewno nie interweniował, bo każda interwencja doprowadzi do tego, że je spłoszymy i odlecą. Jak będzie lęg, to pojedziemy i zabudujemy tą konstrukcję. Jest to wtedy dla nas pewne, że przyjdą za rok, a taka konstrukcja kosztuje nas ponad 2.000 zł i tak nie bardzo montować to w ślepo - powiedział nam Józef Zawodniak.
     Jego też zdaniem często bywają takie sytuacje, że mimo wyprowadzenia młodych, bociany nie wracają w to samo miejsce. Platformy są wówczas puste, a po kilku latach gnieżdżą się tam inne bociany. Czasami bywa tak, że trzeba interweniować, aby wykonać remont linii i wówczas bociany płoszą się i nie wracają.
     Na sieci energetycznej obsługującej oddział Enei z Mogilna, na powierzchni 1.400 km2 od Janowca Wlkp. do Jezior Wielkich jest już umieszczonych blisko 200 platform pod bocianie gniazda. Dyrektor Enei Stefan Waszak twierdzi, że mogileńska energetyka ma przygotowanych kilka platform, ale zawsze pracownicy czekają, aby nie zakładać ich pochopnie, tylko tak, żeby były one wykorzystane. Zdaniem naszych rozmówców bywa tak, że młode bociany robią do 3 gniazd próbnych nim się osiedlą w tym właściwym i często takie gniazda są puste. Nigdy nie ma 100% pewności.
     - Jest około 80%, że powrócą w to samo miejsce, gdy chociaż raz wyprowadzą lęg. Sobie zakodują wówczas, że tu jest to ich M-4 i wtedy wracają - dodał Józef Zawodniak.
     BĘDĄ OBSERWOWAĆ
     Stefan Waszak twierdzi, że jak bociany będą chciały w gospodarstwie w Niestronnie pozostać, nic nie stanie im na przeszkodzie.
     - One są takimi budowniczymi, że nawet na ostrej krawędzi potrafią wybudować gniazdo. Jak rzeczywiście chcą, to wybudują, a jak gałązki im spadają, to w końcu przyniosą takie, że zaplotą to gniazdo. Widać, że ten pan chce mieć wnuki. Jak się na to miejsce uwezmą, to pomożemy, żeby ta platforma tam była. Bociany, to jest ważny temat dla „energetyki” - dodaje dyrektor Waszak.

Reklama

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1155 (14/2014)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości