Leśniczy Jerzy Kapela wskazał samorządowcom dwa sposoby na przedłużenie życia ważnego dla mieszkańców drzewa.
Według leśniczego Jerzego Kapeli, są szanse na przedłużenie życia „Grubego Dębu” fot. Roman Wolek TO NIE POMNIK
Do tematu Grubego Dębu, czyli dużego starego drzewa położonego w lesie przy granicy z gminą Powidz, powrócili ponownie orchowscy samorządowcy podczas obrad komisji 25 września. Jak mówi legenda, przy Grubym Dębie miał odpoczywać Napoleon Bonaparte podążający wraz ze swoim wojskiem na podbój Rosji. Według opowieści mieszkańców, zmęczony podróżą Napoleon, gdy zobaczył piękny, rozłożysty dąb zachwycił się jego pięknem i nakazał swoim wojskom postój na popas koni i odpoczynek maszerujących. Sam zaś miał usiąść na dużym polnym kamieniu znajdującym się naprzeciwko dębu.
Na początku roku wiceprzewodnicząca Rady Gminy Stanisława Kryszak apelowała, aby drzewo to nie zginęło śmiercią naturalną. Na marcowej sesji Dorota Kryszak z Urzędu Gminy informowała, że podjęto działania, żeby Gruby Dąb się nie rozleciał i nie obumarł zupełnie. Wysłano pismo do Wojewódzkiego Urzędu Zabytków w Poznaniu, delegatury w Koninie z prośbą o wskazanie, jakie zabiegi można zrobić, żeby zapobiec dalszemu obumieraniu drzewa. Urząd otrzymał jednak opinię, że nie wskażą konkretnych zabiegów, gdyż nie jest on zabytkiem. Dorota Kryszak zwróciła się też do pracownika Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Poznaniu z pytaniem, co należy zrobić z drzewem, gdyż zrobiła się dziura w konarze i wlewa się woda do środka. Przez telefon odpowiedział, że można zrobić zadaszenie na pniu i ogrodzenie z tabliczką.
KOSZTOWNA POMOC
Zasięgnięto też opinii innego dendrologa, który stwierdził, że można zrobić udrożnienie w pniu drzewa oraz zastosować opaski i hydrożele, żeby je ratować. Ale udrożnienie będzie trudne, bo pień drzewa częściowo jest zabetonowany. Pracownica Urzędu zwróciła się też o pomoc do specjalistycznej firmy zajmującej się kształtowaniem zieleni. Stwierdzono tam, że udrożnienie odpada, ewentualnie wchodzi w rachubę ogrodzenie. Mogą być tylko niepotrzebne koszty, więc lepiej pozostawić drzewo do obumarcia.
Wyliczono również koszty. Ocena stanu drzewa to 615 zł. Przy wizualnej metodzie oceny drzew, aby ocenić statykę drzewa, opinia kosztowałaby od 1.845 zł do 3.075 zł, a hydrożele, opaski itp. to koszt między 10.000 zł a 12.000 zł.
RATOWANO BETONEM
Na ostatnie posiedzenie komisji zaproszono przedstawiciela Nadleśnictwa Gniezno, aby doradził, jak można ratować Gruby Dąb przed zagładą. Jerzy Kapela, leśniczy Leśnictwa Hutka podkreślił, że wszyscy miejscowi znają to miejsce. Jednak w centralnym rejestrze form ochrony przyrody.jest 11 pozycji z gminy Orchowo, ale Gruby Dąb się tam nie znalazł. Jak zapewniał Jerzy Kapela, z tego co pamięta, Lasy Państwowe zgłosiły to drzewo jako pomnik przyrody. Nawet była na nim zielona tabliczka, że jest on takim pomnikiem. Ale Lasy Państwowe nie są już uprawnione do zgłaszania, tylko Rady Gminy mogą zgłaszać takie obiekty.
Przedstawiciel nadleśnictwa przyznał, że jest to bardzo stare drzewo, ma około 300 lat. Widać, że było ono kiedyś ratowane. Betonem zaklejano dziury i na pewno przedłużyło mu się przez to życie.
WIĘCEJ ŚWIATŁA
- Patrząc od strony leśnika, który zajmuje się hodowlą drzew i trochę na tym się zna, tam się stała taka sytuacja, że „Gruby Dąb” jest już w tej chwili na wysokość niższy niż pozostałe drzewa wokół. Dąb powyżej stu lat wymaga światła z góry. Jeżeli to światło mu się zabiera, to się skazuje go na śmierć - mówił leśniczy Jerzy Kapela radząc, że pierwszą rzeczą, którą można by zrobić, to poprawić mu warunki świetlne. Prześwietlić trochę drzewa, które go ocieniają. Zapewnił, że leśnicy mogą to zrobić w ramach cięć sanitarnych. Później te duże dziury można by pozatykać, ale już nie betonem, bo są teraz inne metody, wyjaśniał leśniczy, dodając, że gdyby dąb trafił na listę ochrony przyrody jako zabytek, to wtedy można pozyskać środki zewnętrzne na poratowanie takiego drzewa.
Ale to Urząd Gminy musi podjąć taką inicjatywę, by drzewo to znalazło się w rejestrze zabytków przyrody. Jerzy Kapela uspokajał, że drzewa tak szybko nie umierają i raczej Gruby Dąb nas przeżyje, chyba że zdarzy się np. jakaś wichura.
Piotr Wędzikowski z Urzędu Gminy informował, że - jak kiedyś się dowiadywał - Wojewódzka Rada Narodowa w Bydgoszczy w 1954 r. występowała o uznanie Grubego Dębu za pomnik przyrody. Orchowscy samorządowcy chcę więc to wyjaśnić i podjąć działania, aby legendarne dla mieszkańców drzewo stało się pomnikiem przyrody.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1337 (39/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze