Z żałobnej karty
Henryk Dawidziak, oddany Kujawiance
W największe święto futbolu, kiedy na dobre trwają rozgrywki pomiędzy najlepszymi na świecie narodowymi drużynami o wymarzone trofeum, Puchar Świata Złotą Nike, przyszło odejść fanowi tej dyscypliny sportu.
W sobotę 24 czerwca na cmentarzu przy ul. Kolejowej w Strzelnie pożegnaliśmy śp. Henryka Dawidziaka, strzelnianina, którego pasją był sport, a tą dyscypliną umiłowaną - piłka nożna. Już od młodzieńczych lat sercem oddany był Klubowi Sportowemu Kujawianka. Choroba, jaka trawiła go przez większość dorosłego życia, nie pozwoliła mu wyczynowo uprawiać sportu, dlatego też oddał się działalności społecznej na rzecz usportowionej młodzieży zrzeszonej w strzeleńskim klubie.
Henryk Czesław Dawidziak był synem Wojciecha i Joanny z Rzemeżkiewiczów. Urodził się w Strzelnie 15 lipca 1929 r. w rodzinie rzemieślniczej, w domu, w którym przyszło mu mieszkać przez całe życie. Wspólnie z teściem, Czesławem Kasprzykiem prowadził w Rynku zakład fryzjerski. Choroba nie pozwoliła młodemu Henrykowi na kontynuowanie pracy zawodowej. Przeszedł na rentę, poświęcając się jednocześnie pracy społecznej na rzecz sportu strzeleńskiego. Członkiem klubu sportowego był od 1945 r. aż do śmierci. W latach 1957-2000 wchodził w skład zarządu Kujawianki, pełniąc w nim do 1998 r. funkcję skarbnika. Jego ogromne zaangażowanie zostało nagrodzone licznymi odznaczeniami sportowymi. Otrzymał odznakę Zasłużonego Działacza LZS, brązową, srebrną i złotą odznakę Zasłużonego Działacza Kultury Fizycznej i Turystyki, brązowe, srebrne i złote odznaczenia Polskiego Związku Piłki Nożnej oraz liczne dyplomy i podziękowania od władz sportowych i samorządowych wszystkich szczebli.
Pośród rzeszy mieszkańców i licznej rodziny odprowadzających śp. Henryka Dawidziaka na miejsce wiecznego spoczynku, dało się zauważyć grupy sportowców, i to tych czynnych, jak i tych z oszronionymi skrońmi działaczy społecznych różnych profesji, klubowiczów spod znaku MLKS Kujawianka. Był także ten szczególny symbol: okryty kirem trójkolorowy sztandar klubowy, którego poczet stanowili czołowi zawodnicy Kujawianki. Słowa wypowiedziane nad trumną zmarłego ustami przyjaciela dr Ryszarda Cybę, były słowami nas wszystkich, tych zrzeszonych pod barwami umiłowanego przez śp. Henryka klubu, jak i wszystkich tych, którzy znali zmarłego na co dzień.
Czy pamiętacie starsi mieszkańcy Strzelna zakład fryzjerski przy Rynku 5, w którym Pan Heniu pracował wraz ze swoim teściem? Dzieciarnia (w tym ja), garnęliśmy do niego, by tam w oczekiwaniu na postrzyżyny podziwiać zgromadzoną w dużych akwariach kolekcję rybek - drugą pasję młodego mistrza. Były tam piękne welonki, mieczyki, glonojady, pawie oczka i inne rybki pływające w skalistej scenerii dna morskiego, zainscenizowanej w przepięknej kolorystyce. Tam też rodziły się nasze pasje, te piłkarskie i te szczepione podarunkami małych rybek, darowanych nam do naszych małych hodowli.
Kiedy przyszłoby odpowiedzieć na pytanie, czy znajduję pasjonatów podobnych Panu Heniowi spośród tych, z którymi miałem czy mam do czynienia, powiedziałbym, że długo by szukać. Ogromny autorytet, jakim się cieszył w środowisku działaczy, kibiców i samych zawodników stawiał go w czołówce tych, którzy wyznaczali i wskazywali na wzory pozytywnego zachowania i sami poprzez własne zachowanie i postawy takowymi wzorcami się stawali. Zawsze uśmiechnięty, serdeczny, rozdający dobre rady, otwarty na innych - niezależnie od ich pozycji społecznej i poglądów, jakie posiadali. Sam apolityczny, wychowany w duchu wiary katolickiej, niezależnie od czasów, w jakich przyszło mu żyć niezmiennie oddany Kościołowi. Przez dziesiątki lat był tą osobą, do której chadzało się po rady, po odpowiedzi na trudne pytania, szukało się dobrej rady na sytuacje, zdawałoby się bez wyjścia. A kiedy wkraczała polityka usuwał się w cień, nie urażając przy tym nikogo.
Jego małżonką i troskliwą opiekunką w chorobie była Stefania Marta z Kasprzyków. Oboje wychowali dwóch synów: Pawła, obecnie mieszkańca Poznania i Ireneusza, znanego operatora telewizyjnego z Bydgoszczy.
Odszedł przyjaciel wielu pokoleń sportowców, człowiek oddany tej profesji, ten, który stanowił wzór do naśladowania. Odszedł wychowawca wielu pokoleń piłkarzy i działaczy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze