Reklama

Izba Kujawska w Ciechrzu. Wielkanocne warsztaty dla uczniów

Przez trzy tygodnie Izbę Kujawską w Ciechrzu zwiedziło dziesięć grup uczniowskich, dla których Urszula i Jacek Sechowie, we współpracy z artystką ludową ze Strzelna Grażyną Kaszą przygotowali i przeprowadzili wielkanocne warsztaty.

Kustosz Izby Jacek Sech z nauczycielką historii w strzeleńskich szkołach Aldoną Matuszak podczas zwiedzania Izby fot. Magdalena Lachowicz

Izba Kujawska powstała dokładnie 5 grudnia 2001 r. Pomysłodawcami jej utworzenia są nauczyciele Urszula i Jacek Sech. Pomysł utworzenia szkolnego muzeum pojawił się wiele lat temu, kiedy w jednej z sal lekcyjnych w Szkole Podstawowej im. A. A. Michelsona prezentowano przeróżne pamiątki historyczne. Urszula i Jacek Sech od wielu lat zbierają różne rzeczy i od samego początku myśleli o stworzeniu muzeum regionalnego, które przedłużyłoby żywot wielu sprzętom dawniej powszechnie użytecznym, dziś zalegającym strychy, czy piwnice i ocaliło je od zapomnienia. Kiedy więc doszło do zrealizowania planów i marzeń i utworzono Izbę Kujawską. Od samego początku inicjatorzy jej powstania mieli czym ją zapełnić. Zastosowali też ciekawy sposób prezentacji zbiorów. Całość przypomina wiejską chatę.

CO SKRYWAJĄ POMIESZCZENIE KUJAWSKIEJ IZBY?

To, co zwykle oglądamy w skansenach i izbach regionalnych tworzonych w całej Polsce: dawne, ręcznie wykonane sprzęty domowego użytku i wyposażenia wiejskich chat, wyroby ceramiczne, plecionkarskie, tkackie, stolarskie, naczynia kuchenne, ozdoby oraz sprzęty związane z uprawą roli i prowadzeniem gospodarstwa chłopskiego. W izbie znajdują się też rekonstrukcje kujawskich strojów oraz przykłady różnych wzorów haftu kujawskiego na sweterkach. Izba Kujawska - jak powiedział Jacek Sech - nie powstała tylko po to, aby pochwalić się, że posiada on wraz z żoną takie bogate zbiory. Mówił, że marzeniem każdego kolekcjonera nie jest chowanie po kątach swoich zbiorów, tylko żeby je pokazać i aby z tych zbiorów skorzystało jak najwięcej osób.

Wnętrze Izby Kujawskiej w Ciechrzu fot. Magdalena Lachowicz

- Nam również ta idea przyświecała. Ponadto Izba pełni rolę dydaktyczną. Uczniowie przychodzą tam, by zobaczyć to, czego nie widują już w codziennym życiu. Tutaj mogą zobaczyć przedmioty, które kiedyś służyły wszystkim naszym przodkom, a których już nie ma . Rolą Izby Kujawskiej - jak powiedział Jacek Sech - jest chronić dziedzictwo kulturowe, choćby w tak skromnym wymiarze. - To zakorzenienie w tradycji polskiej, kujawskiej, strzeleńskiej daje nam poczucie pewności siebie. Daje nam poczucie dumy z tego, co osiągnęli nasi przodkowie. Dla nas nauczycieli jest to ogromna pomoc dydaktyczna - dodał Jacek Sech. Na tym jednak nie kończy się rola Izby. Oprócz tego, że magazynowane, chronione i konserwowane są wszystkie zgromadzone tam eksponaty, to prowadzone są tam również badania naukowe. Dzięki zgromadzonym zbiorom udało się opublikować pracę na ich temat. Ponadto zbiory Izby Kujawskiej posłużyły do napisania prac licencjackich i magisterskich. Oprócz eksponatów, które na stałe mieszczą się w Izbie, organizowane są różne wystawy czasowe. W ciągu 22 lat istnienia tej placówki wiele osób zwiedzających ekspozycję było zaskoczonych ilością i wartością historyczną zgromadzonych w niej przedmiotów. W marcu 2007 roku Izbę Kujawską swoim patronatem objęło Muzeum im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu.

Izba Kujawska chętnie odwiedzana jest przez nauczycieli z okolicznych szkół, którzy przywożą tam swoich uczniów, by pokazać, jak wyglądają sprzęty gospodarstwa wiejskiego, używane niegdyś przez ich prababcie. Taka wycieczka to doskonały materiał do wykorzystania na lekcjach historii, plastyki, czy języka polskiego. Dla zwiedzających izbę, szczególnie młodych ludzi, jest to świetna lekcja regionalizmu i zachęta do poznawania własnych korzeni.

WIELKANOCNE WARSZTATY

Marzec i początek kwietnia okazał się dla Izby Kujawskiej im. Jerzego Wojciecha Szulczewskiego z siedzibą w Ciechrzu wyjątkowo udany.

Przez trzy tygodnie Izbę Kujawską w Ciechrzu zwiedziało dziesięć grup uczniowskich, dla których opiekunowie Izby Jacek i Sechowie, we współpracy ze znaną artystką ludową ze Strzelna Grażyną Kaszą przygotowali i przeprowadzili wielkanocne warsztaty. Polegały one na zdobieniu jajek wzorami, wykonywanymi ciekłym woskiem, a następnie barwieniu ich w wywarze z łusek cebuli. Dwukrotnie Izbę Kujawską odwiedziła ekipa telewizji bydgoskiej. Znana z programów, poświęconych głównie tematyce kulturalnej, Urszula Guźlecka, zrealizowała audycje z cyklu Małe miejscowości, wielcy ludzie, o dwóch wybitnych postaciach, zrodzonych na strzeleńskiej ziemi. Pierwsza poświęcona została urodzonej w Ciechrzu poetce i pisarce Cecylii Lewandowskiej-Dereżyńskiej. Swoje utwory autorka publikowała często jako Jadźka z Kujaw. Program wyemitowany został w połowie marca, ale nadal dostępny jest pod adresem:  https://bydgoszcz.tvp.pl/68497826/male-miejscowosci-wielcy-ludzie-jadzka-z-kujaw

Bohaterem drugiej audycji jest patron Izby, urodzony w Ciencisku Jerzy Wojciech Szulczewski - nauczyciel, badacz przyrody i kujawskiego folkloru. Jako uczony - samouk opublikował kilkaset artykułów, w których przedstawiał wyniki swoich badań. Spotkanie z telewizyjną ekipą było też pretekstem do zaproszenia w progi Izby Kujawskiej rodziny Szulczewskiego, na nagranie programu przybyły cztery osoby z jego rodziny. Przy okazji odsłonięta została wystawa prac i dokumentów patrona izby. Program o Szulczewskim będzie można obejrzeć na kanale TVP Bydgoszcz we wtorek 11 kwietnia o 17.35, 12 kwietnia o 8.30, 14 kwietnia o 19.45 i 15 kwietnia o 10.15.

fot. Magdalena Lachowicz

JADŹKA Z KUJAW

Cecylia Lewandowska-Dereżyńska (1905-2004), kujawskiej poetka,  która używała pseudonimu literackiego Jadźka z Kujaw zadebiutowała w 1932 roku na łamach tygodnika Piast. W swoich wierszach pisała o przyrodzie, tradycji, uczuciach i zwyczajach kujawskich. Urodziła się we wsi Ciechrz niedaleko Strzelna. W rodzinie było 10-cioro dzieci. Losy Jadźki były bardzo skomplikowane. Po wojnie wraz z mężem i synem zamieszkała w Toruniu. W 1983 roku wyemigrowała wraz z synem, który był szykanowany za przynależność do Solidarności do Berlina. Tam zmarła w 2004 roku, mając 99 lat.

Wspomnienie o Jerzym Wojciechu Szulczewskim. Za rok przypadnie 145. rocznica urodzin i 55. rocznica jego śmierci.

Jerzy Wojciech Szulczewski - ludoznawca i przyrodnik urodził się 23 kwietnia 1879 roku w Ciencisku (gm. Strzelno). Rodzina Szulczewskich wywodziła się z Mazowsza, ale jego dziadek uciekając z zaboru rosyjskiego sprowadził rodzinę do Różanny (gm. Orchowo). Dziadkowie Jerzego zmarli młodo w czasie epidemii cholery. Ojciec Marcin mieszkał w Różannie, a matka Julianna z domu Skowron urodzona w Chełmcach, pochodziła ze starego kujawskiego rodu chłopskiego.

Jerzy Wojciech Szulczewski już jako uczeń w swojej rodzinnej miejscowości wyróżniał się, więc mógł kontynuować naukę - najpierw w trzyletniej preparandzie (szkole przygotowującej nauczycieli) w Rogoźnie, a potem w seminarium nauczycielskim w Kcyni. Już wówczas zaczął rozwijać swoje zainteresowania folklorem kujawskim oraz przyrodą. Pracę zawodową rozpoczął w 1899 roku w wiejskiej szkole w Brudzyniu koło Janowca Wielkopolskiego. Wkrótce ukazały się jego pierwsze publikacje, jeszcze w języku niemieckim, w postaci zbieranych od dawna opowieści i bajań kujawskich. Część z nich drukowana była w prasie, ale udało się też wydać większy zbiór pod tytułem O wszelkim wędrownym ludzie na Kujawach. W  czwartym roku pracy w Brudzyniu, 23 października 1903 roku ożenił się  z Jadwigą Stranz, która pozostawiła mu trzy córki i syna. Zmarła w 1918 roku. W maju 1921 r. Jerzy Wojciech Szulczewski powtórnie ożenił się z córką znanego rodu wielkopolskich leśników - Marią Skoraczewską, która zmarła w 1965 roku.

fot. Magdalena Lachowicz

Kiedy wybuchło Powstanie Wielkopolskie, Szulczewski wziął w nim czynny udział. Po wyzwoleniu zajmował się spolszczaniem szkół w obwodzie janowieckim. Musiał być już wówczas cenioną postacią, skoro poproszono go o przeniesienie się do Poznania i podjęcie tam pracy pedagogicznej. Oprócz tego zajmował się spolszczaniem nazewnictwa zbiorów przyrodniczych Muzeum Wielkopolskiego, w którym też kilka lat pracował. Był również związany z poznańskim Ogrodem Botanicznym i Zarządem Rady Miejskiej. Pełnił rozliczne funkcje, m. in. w Poznańskim Towarzystwie Przyjaciół Nauk, Poznańskim Komitecie Ochrony Przyrody oraz dwóch komisjach Polskiej Akademii Umiejętności; współorganizował wystawy krajowe i międzynarodowe o tematyce przyrodniczej.

To przyroda, a szczególniej entomologia i fizjografia, zajmowały go wówczas najbardziej. Badał i dokumentował świat owadów oraz siedliska botaniczne. Tej pracy naukowej poświęcił się całkowicie po przejściu na emeryturę w 1930 roku i przeniesieniu się do Puszczykowa. Jeszcze przed wybuchem II wojny opublikował dziesiątki prac prezentujących wyniki badań. Wojna po części przerwała tę działalność, a kilkakrotne, wymuszone przeprowadzki, doprowadziły do zniszczenia jego bogatych zbiorów fauny i flory. Zmuszony został do powrotu do pracy. Nie porzucił jej również po wyzwoleniu, zajmując się znowu pracą pedagogiczną; od 1947 roku zatrudniony został przez Uniwersytet Poznański jako pracownik naukowy w Ogrodzie Botanicznym. Był współorganizatorem Wielkopolskiego Parku Narodowego, zajmując się wytyczaniem w nim szlaków turystycznych, badaniem i dokumentowaniem jego zasobów. Na emeryturę przeszedł ponownie w 1958 roku, mając 80 lat.

fot. Magdalena Lachowicz

Jego opublikowany dorobek naukowy liczy kilkaset pozycji, a część pozostaje nadal w rękopisie. Obdarzony zdolnościami plastycznymi własnoręcznie ilustrował swoje prace. Pozostawił też przykłady ciekawej snycerki, a w wolnych chwilach przygrywał na skrzypcach. Doceniony już za życia, był odbiorcą wielu nagród i dyplomów od instytucji naukowych i państwowych, a jego nazwisko utrwalone jest w nazwach gatunkowych pleśniaka i gąsienicznika. Pośród wyróżnień znalazł się np. Wielkopolski Krzyż Powstańczy i Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski.

Ostatnie lata życia spędził u córki w Puszczykowie. Tam w ostatnich latach swego niebywale pracowitego życia prowadził ożywioną korespondencję z Antonim Słowińskim, prezesem Oddziału PTTK w Strzelnie i zasłużonym regionalistą. Kontakty te zaowocowały, choć po wielu latach, największą publikacją jego prac etnograficznych Pieśń bez końca. Ostatni, pełen planów na przyszłość, list napisał Szulczewski 10 marca 1969 r.; trzy dni później 13 marca zmarł przewieziony do szpitala w Kościanie. Pochowany został na cmentarzu w Puszczykowie.

W Strzelnie, oprócz początkowego etapu szlaku turystycznego jego imienia, ma Jerzy Wojciech Szulczewski swoją ulicę oraz patronuje Izbie Kujawskiej w Ciechrzu.

Historię opracowałam dzięki pomocy prezesa Koła Polskiego Towarzystwa Historycznego w Strzelnie Jacka Secha.

Izba Kujawska chętnie odwiedzana jest przez nauczycieli z okolicznych szkół, którzy przywożą tam swoich uczniów, by pokazać, jak wyglądają sprzęty gospodarstwa wiejskiego, używane niegdyś przez ich prababcie. Taka wycieczka to doskonały materiał do wykorzystania na lekcjach historii, plastyki, czy języka polskiego. Na zdjęciu uczniowie zwiedzający Izbę z kustoszem Jackiem Sechem fot. Magdalena Lachowicz

Magdalena Lachowicz

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości