Reklama

Jak Andrzej Wajda - Przyjaciel, pokierował moim życiem

Wybitny polski reżyser, laureat Oscara Andrzej Wajda zmarł 9 października bieżącego roku. Dla Radosława Trepińskiego był to wyjątkowo bolesny dzień, mogilnianin obchodził wtedy 64. urodziny. Ich znajomość trwała 41 lat: około 30 listów, 3 spotkania osobiste, szereg życzeń świątecznych i okolicznościowych, od reżysera i jego żony Krystyny Zachwatowicz. To dzięki niemu ukończył Akademię Sztuk Pięknych, to dzięki niemu maluje i wystawia swoje obrazy.

Radosław Trepiński wśród swoich prac malarskich w domu w Stawiskach fot. Paweł Lachowicz

     KOCHAŁ FILM I TEATR
     Radosław Trepiński ze Stawisk po ukończeniu Szkoły Podstawowej nr 3 w Mogilnie, wykorzystując swoje zamiłowanie w kierunku sztuki, rozpoczął naukę w Liceum Sztuk Plastycznych w Bydgoszczy. Mieszkając w internacie często odwiedzał kino i teatr, był zapalonym kinomanem. Tam także przeżył swoją pierwszą przygodę z filmem. Otrzymał drugoplanową rolę podczas kręcenia odcinków filmu Czterej pancerni i pies. Realizacja bydgoskich odcinków trwała od końca sierpnia i przez cały wrzesień 1968 r. Usytuowanie miasta nad Brdą umożliwiło odwzorowanie wydarzeń rozgrywających się w niemieckim miasteczku Ritzen. W Bydgoszczy kręcono sceny aż 4 odcinków drugiej serii: IX odcinek - Zamiana, XIV - Czerwona seria, XV - Wysoka fala oraz XVI - Daleki patrol.
     - W Bydgoszczy była wówczas cała ekipa wraz z reżyserem Konradem Nałęckim. Myśmy się z kolegą załapali jako statyści. Ja byłem żołnierzem wermachtu. Kręcone były sceny przy „Brdzie“. Zagranie w filmie, mimo że w mundurze wermachtu, ale z czterema czołowymi aktorami, to kto by nie poszedł - opowiada dzisiaj Radosław Trepiński.
     W rezultacie szkoły w Bydgoszczy nie ukończył i przeniósł się do Technikum Rolniczego w Bielicach. Później ukończył dwuletnie Studium Nauczycielskie. Rozpoczął pracę w Szkole Podstawowej w Kwieciszewie. Uczył chemii i biologii. W szkole prowadził kółko teatralne. Jak opowiada, cały czas gdzieś w nim tkwiła dusza artysty. - Cały czas szukałem tego oderwania, aby chociaż do plastyki wrócić - opowiada.

W liście z 24 lutego 1979 r. Andrzej Wajda prosi Radosława Trepińskiego, by ten przysłał mu w formie opowiadania lub scenariusza historie, jakie opowiedział mu poczas ich spotkania w Hotelu „Bristol“ w Warszawie

     PO ZIEMI OBIECANEJ NAPISAŁ DO WAJDY
     Znajomość z Andrzejem Wajdą rozpoczęła się w lutym 1975 r., po obejrzeniu Ziemi obiecanej. - Jeszcze, jak byłem w Studium Nauczycielskim, byłem u kolegi w Chełmnie. Poszliśmy wówczas do kina na „Ziemię obiecaną“ Wajdy. Ten film powalił mnie na nogi, jak dla mnie, to jest jeden z najlepszych polskich filmów - mówi.
     Zafascynowany genialnością tego obrazu filmowego, napisał list do mistrza Wajdy. W liście, obok słów uznania dla wspaniałej ekranizacji powieści, napisał o swoich marzeniach spotkania z wielką sztuką. W liście nie sprecyzował dokładnie, do czego tak właściwie dążył. Fascynował go wówczas zarówno film, jak i teatr, reżyseria i scenografia. List był raczej swoistym hołdem widza złożonym wielkiemu mistrzowi kina. - Nie liczyłem przecież, że on zareaguje. Zapewne podobnych listów otrzymywał wiele, wielu ludzi zwłaszcza ze świata kultury próbowało się do niego zbliżyć. Wielki reżyser jednak zareagował na moją korespondencję - wspomina.
     W tym czasie Andrzej Wajda przygotowywał spektakl w krakowskim teatrze. W liście do reżysera Radosław Trepiński napisał, że mimo kształcenia się w SN z zamiarem zostania nauczycielem, to cały czas marzy, żeby do sztuki wrócić, bo czuje wewnętrznie, iż to jest jego większa pasja. Nie potrafił wówczas sprecyzować czy to miała być plastyka, czy film.
     - I tak, jak dzisiaj piszą do Dody, tak ja wtedy napisałem do Wajdy. Napisałem oczywiście, że film bardzo mi się podobał. Nie liczyłem na to, że otrzymam jakąś odpowiedź. Ale wiadomo, że jakaś tam nadzieja drzemała. O dziwo po około dwóch miesiącach odpisał. Napisał, że był zajęty. Napisał również, że z mojego listu wynika, że jest u mnie jakaś dojrzałość dążenia i świadomość tego, co bym chciał robić. Życzył mi odwagi i pisał, że trzeba spróbować, a on będzie w stanie mi zasugerować. Napisał również, że z listu mego nie wynika, w jakim kierunku chcę iść. Jak ten list otrzymałem, byłem sparaliżowany. Była to dla mnie wielka radość. Nie wiedziałem i tak o jakim kierunku mam myśleć, czy o plastyce, czy reżyserii - opowiada Radosław Trepiński.

Reklama
Życzenia na Nowy 1989 Rok, jakie Radosław Trepiński otrzymał od Andrzeja Wajdy i jego żony Krystyny Zachwatowicz

     WAJDA ŻYCZY MU ODWAGI
     Andrzej Wajda napisał wówczas do niego: Podoba mi się Pana świadomość własnej sytuacji i dojrzałość, z jaką Pan ją ocenia... Nasz zawód, nasze powołanie wymaga odrobiny szaleństwa... Ja marzyłem być artystą malarzem, a skończyłem jako reżyser, bo nie miałem dość charakteru na samotną pracę... Trzeba się zdecydować, może właśnie te konieczne studia byłyby potrzebne! Czego tu żałować. Odwagi. Gdyby się Pan zdecydował, proszę napisać kiedy i gdzie, może będę mógł Panu pomóc - napisał Andrzej Wajda.
     List obudził w Radosławie Trepińskim dawne marzenia i niezrealizowane pomysły na siebie. Wówczas pracował już w szkole i mówi, że ta praca bardzo mu odpowiadała - zwłaszcza kontakt i praca z dziećmi. Wyobraźnia i marzenia wzięły jednak górę. Napisał o tym do Andrzeja Wajdy i tak nastąpiła wymiana ich kolejnej korespondencji.
     Radosław Trepiński wysłał do Wajdy swoje teksty, które napisał oraz zdjęcia obrazów, które namalował. - Wajda te prace oceniał, pisząc jednak, że szkoda czasu i trzeba próbować swych sił, sugerując kierunek reżyserii filmowej. Twierdził, że na podstawie tego, co przeczytał i zobaczył, uważał, iż mam szansę na rozwój artystyczny i że powinienem próbować. Życzył mi odwagi - opowiada Radosław Trepiński.
     NIEWIELE ZABRAKŁO DO REŻYSERII
     12 lipca 1977 r. Andrzej Wajda kolejny raz odezwał się do Radosława Trepińskiego, nakłaniając go, by zdawał do Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej i Filmowej w Łodzi. Pisał: Niech Pan próbuje (w tym roku za późno), ale w przyszłym koniecznie zdawać do Łodzi do PWSTiF. Szkoda każdego roku, a myślę, że dojrzał Pan na tyle, żeby wiedzieć czego chce naprawdę od siebie i od życia. Proszę być ze mną w korespondencji.
     Radosław Trepiński w końcu wystartował, a że były trzy etapy egzaminacyjne, przez dwa udało mu się przejść, na trzecim zabrakło jednego punktu. O jedno miejsce na kierunku reżyseria ubiegało się kilkudziesięciu kandydatów.
     - Mistrz prosił mnie, abym się odezwał, jak napotkam na jakieś problemy. Gdyby mi się na pierwszych etapach nie powiodło, to bym nie pisał do niego. Próbowałem się do niego dodzwonić, bo już wcześniej rozmawialiśmy przez telefon. Pani w słuchawce powiedziała mi, że Wajdy nie ma w kraju, więc zabrałem materiały, które miałem przygotowane na trzecią część egzaminów i wróciłem do domu. Byłem trochę rozżalony. Napisałem do niego list. Chociaż niemiły, ale o dziwo się nie obraził. Napisał do mnie, żebym się nie załamywał, żałuje, że nie było go. Pisał, żebym w kolejnym roku spróbował ponownie - opowiada Radosław Trepiński.

To pierwszy list, który Radosław Trepiński otrzymał od Andrzeja Wajdy w 1975 roku fot. Paweł Lachowicz

     SPOTKANIE W HOTELU BRISTOL
     Jednak mogilnianin odpisał, że kolejny raz już się nie odważy i odpuszcza sobie reżyserię. O dziwo otrzymał od Wajdy zaproszenie na spotkanie i wyjazd do Warszawy. To znów obudziło w nim marzenia o reżyserii. Spotkanie ustalone zostało w Hotelu Bristol. - Pamiętam, jakie moje napięcie emocjonalne było ogromne, jak pojechałem i siedziałem w tej kawiarni. Oczywiście pojechałem tam wcześniej, żeby być pierwszym, a nie żeby on czekał. Siedziałem przy kawie i chwilami już mówiłem - „Gdzie ja się tutaj wybrałem“. Nagle zobaczyłem, że idzie. Przyszedł człowiek wyjątkowo bezpośredni. Zero napuszenia takiego artystycznego, że co to nie on. Przywitał się tak, jakbyśmy się nie wiadomo jak długo znali. Powiedział, że zaprosił mnie przede wszystkim po to, aby mnie poznać osobiście oraz po to, aby dodać mi odwagi, bo on twierdzi, że jest coś w tym i trzeba to sprecyzować. Proponował, że jak nie reżyseria, to może scenografia, czy Akademia Sztuk Pięknych. Powiedział, że nie warto tego zmarnować. Mówił, że przyjdzie moment, że będę żałował, a nie będzie już możliwości. Chciał, abym opowiedział o sobie i o mojej pracy. Gdy mu opowiadałem o szkole w Kwieciszewie, on coraz bardziej zaczął mnie wciągać w problemy szkoły. Pytał o środowisko wiejskie, mentalność ludzi. O partię, która wówczas decydowała o kształcie wychowania i kierunku szkoły. O czynach partyjnych. Sporo więc opowiadałem o życiu szkoły, w której pracowałem, a było to dość ciekawe w czasie przewodniej roli partii w życiu narodu, zwłaszcza że nie należałem do pokornych w tym względzie nauczycieli. Jak mu to opowiadałem, widziałem, że bardzo się zainteresował tym tematem. Powiedział, że jest to fajne i fajnie opowiedziane - wspomina Radosław Trepiński.
     Kończąc spotkanie umówili się, że Radosław Trepiński napisze do Wajdy, gdy się zdecyduje, co dalej robić.
     PRACA W KWIECISZEWIE JAKO SCENARIUSZ FILMU
     Zanim sam napisał, już po dwóch tygodniach otrzymał kolejny list od Wajdy. Mistrz napisał do niego, że opowieść o pracy w szkole w Kwieciszewie tak go zainteresowała, że jest to dobry, wręcz gotowy scenariusz na film.
     - Pisał, że czegoś takiego szukał i to było chyba to. Prosił, abym napisał mu to w formie krótkich opowiadań i dialogów i żebym mu to wysłał. Przygotowałem to i mu przesłałem. Nie wiem, co było z tym dalej. W pewnym momencie napisał, że rezygnuje z tego, co w danym momencie robi, bo musi zdążyć za tempem historii, która się dzieje. On kręcił filmy o historii najnowszej, o tym, co komuna robiła z przodownikami pracy. On miał trudno, bo te filmy kręcił właśnie podczas trwania komuny. Pierwszy był „Człowiek z marmuru“, drugi „Człowiek z żelaza“. Później kręcił „Człowieka z nadziei“ o Wałęsie. Jest to trzecia część mówiąca o tym samym problemie. On mi tę głowę zawracał, więc postanowiłem spróbować i namierzyłem, że jest w Polsce jedyny kierunek zaoczny wtedy w Akademii Sztuk Pięknych. Pomyślałem sobie, że reżyserii spróbowałem, więc spróbuję tego kierunku. Okazało się, że dzięki Andrzejowi dostałem się i ukończyłem tę szkołę - wspomina Radosław Trepiński.

Reklama
Na ścianie przy kominku w domu Radosława Trepińskiego wśród pamiątkowych zdjęć z podróży wisi zdjęcie Andrzeja Wajdy fot. Paweł Lachowicz

     NA ASP ZA NAMOWĄ WAJDY
     Zgodnie z ukończonym kierunkiem, Radosław Trepiński rozpoczął malowanie obrazów. Andrzej Wajda nadal reżyserował, natomiast on wrócił do sztalugi, przed którą w wolnych chwilach zasiadał. Jego prace prezentowane były na wernisażach i wystawach. Opisywał je w korespondencji z Wajdą, dzieląc się z nim spostrzeżeniami i recenzjami oglądających prace.
     Gdy w 2000 r. Andrzej Wajda otrzymał Oscara za całokształt twórczości - Radosław Trepiński pomyślał, by wysłać mu gratulacje, lecz nie takie zwykłe. Napisał mu, jaki wpływ na jego życie miała znajomość z artystą. Był to list w formie podziękowania, a zarazem przypomnienia ich całej znajomości. - Bo naprawdę, gdyby nie on, to ta moja pasja plastyczna nie byłaby zrealizowana i nie miałbym takiej gotowości i odwagi. Dlatego przyjąłem taką formę i opisałem 25 lat naszej znajomości, w tym refleksje na temat wspaniałych filmów Wajdy i spektakli teatralnych, które wyreżyserował, a ja miałem możliwość zobaczyć je na scenie - opowiada Radosław Trepiński.
     Podziękowanie za te nietypowe gratulacje kolejny raz mile zaskoczyły mogilnianina. Andrzej Wajda napisał do niego, że tekstu nie wykorzysta, ale znalazł on miejsce w jego archiwum między scenariuszami. Wówczas Radosław Trepiński odpowiedział, że w swoim archiwum ma schowane jego listy. - On odpisał, że będzie wdzięczny, jak skopiuję jego listy i mu prześlę. On chciał oryginały, by umieścić je w archiwum, które powstało przy Muzeum Sztuki Japońskiej, które powstało w Krakowie. Nie dałem, bo jest to moja pamiątka. Jakby nie było, ponad 40 lat. Więc poprosił o ksero i mu je wysłałem - opowiada.
     5 stycznia 2014 r. Andrzej Wajda napisał do Radosława Trepińskiego: ...Miło mi dowiedzieć się o pana wystawach w przygotowaniu. Na otwarciu wystawy proszę wspomnieć o mnie.
     W marcu 2014 r., otwierając swoją największą wystawę retrospektywną w Pałacu w Lubostroniu, która prezentowała blisko 100 prac, z wielkim wzruszeniem przywołał pośredniego sprawcę tego wernisażu, czyli Andrzeja Wajdę.
     - To było moje spore przeżycie i na tej właśnie wystawie chciałem powiedzieć o Wajdzie. Przecież gdyby nie on, nie byłoby Akademii Sztuk Pięknych i zapewne tylu obrazów i takich. Na wystawie była gablota z jego listami. Byłem szczęśliwy, że mogłem to zrobić. Cieszyłem się, że mogłem go przedstawić jako takiego wielkiego człowieka, że jest taki bezpośredni - taki wielki - a jednocześnie taki ludzki. Myślę, że jest to cecha ludzi wielkich - opowiada Radosław Trepiński.
     SB CZYTAŁA ICH LISTY
     Mniej więcej w tym czasie późno wieczorem do Radosława Trepińskiego zadzwonił Robert Łuczak z Mogilna. Powiedział mu, że w wydanej w marcu 2014 r. biograficznej książce Andrzej Wajda podejrzany, jest również wątek związany z Radosławem Trepińskim. Początkowo informacja nie do końca była wielkim zaskoczeniem dla mogilnianina.
     - Pomyślałem sobie, że przecież znam tego człowieka tyle lat, ale co ja robię w tej książce jak jest to biograficzna książka o Wajdzie. Ja mu się pytałem, co tam jest, powiedział, że jest to pikantne i muszę sam przeczytać. Kupiłem tę książkę i okazało się, że jest mały epizod. Okazało się, że ludzie z SB przechwytywali naszą korespondencję i węszyli twierdząc, że mamy kontakty po linii politycznej. Sprawdzali nawet moich rodziców. Najbardziej mnie zabolało to, co napisali o mojej mamie. Była to kobieta wierząca, ale nie była fanatyczką. Jakie to było łajdactwo. Gdzie myśmy żyli. Pojęcia o tym nie miałem, że ktoś mi za plecami chodzi. Dopiero z biografii Wajdy dowiedziałem się o tym, że byłem sprawdzany przez SB.
     Biograficzna książka o Andrzeju Wajdzie już w tytule informuje o głównym jej wątku. Opisuje, jaki sztab ludzi go inwigilował, jaki sztab ludzi przeszkadzał w jego twórczości. Byli to szef KGB, 10 generałów polskiej bezpieki oraz ministrowie Moczar i Kiszczak. - To im przeszkadzał „Luminarz“ - tak go nazwali - mówi Radosław Trepiński.
     7 stycznia 2015 r. Wajda tak napisał do mogilnianina: ...Materiały zgromadzone w książce „AW podejrzany“ i mnie zdumiały, tyle pracy na nic a kontrola korespondencji była w końcu najłatwiejsza.
     - Tak Andrzej Wajda wyciszał moje oburzenie - usłyszeliśmy.
     41 LAT ZNAJOMOŚCI
     W trakcie 41-letniej znajomości, Andrzej Wajda z Radosławem Trepińskim spotkali się bezpośrednio trzy razy. Pierwszy raz podczas wspomnianego spotkania w Hotelu Bristol w Warszawie, a kolejne dwa w Krakowie.
     Odbyli wiele rozmów telefonicznych. Radosław Trepiński zachowanych ma około 30 listów, oprócz nich otrzymywał również życzenia świąteczne.
     - Dziś, kiedy zapewne mistrz Wajda jest w innej rzeczywistości, chyba jeszcze nie do końca uświadamiamy sobie tę wielką stratę. Jego stałą już nieobecność wśród nas. Żaden polski reżyser nie ma tak wielkiego dorobku artystycznego - dziesiątki filmów fabularnych, krótkometrażowych, spektakli teatralnych, filmowej edukacji młodych. Filmy żadnego polskiego reżysera nie otrzymały aż czterech nominacji do Oscara („Ziemia obiecana“, „Człowiek z żelaza“, „Panny z Wilka“, „Katyń“). Żaden polski reżyser nie otrzymał 39 międzynarodowych i krajowych nagród filmowych i 42 nominacji do tych nagród. Myślę, że upływ czasu nie wypełni tej straty, bo nie wróci już do nas jeden z największych artystów w historii kina światowego, a dla mnie wyjątkowy Przyjaciel - kierujący jakby z boku, ale wprost kształtem mojego życia. O ile ono byłoby uboższe, bez jego obecności. Jak relikwie traktuję dziś dziesiątki listów, które od śp. mistrza Andrzeja Wajdy otrzymałem, szereg życzeń świątecznych i okolicznościowych, od niego i jego żony Krystyny Zachwatowicz. To były zawsze najmilsze dla mnie życzenia - wspomina Radosław Trepiński.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1297 (51/2016)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości