Reklama

Jak postąpią rodzice gimnazjalistów

Strzelno, szkoła, gimnazjum, reforma
     Jak postąpią rodzice gimnazjalistów
     Spotkanie dotyczące oszczędności w oświacie zamieniło się w wielką kłótnię. Irena Pułkownik zarzuciła Janowi Szarkowi, że ten absolutnie nie rozumie istoty gminnej oświaty. Burmistrz Matczak zapowiedział, że jeżeli w gimnazjum zostaną 3 oddziały, to zostaną one przeniesione do budynku szkoły podstawowej, a budynek gimnazjum zostanie wyłączony z użytkowania.

Irena Pułkownik widzi radnego Szarka na stanowisku wójta Jezior Wielkich, gdyż jej zdaniem reprezentuje on interesy tamtego a nie strzeleńskiego środowiska
  fot. Magdalena Lachowicz Wicedyrektor gimnazjum Tadeusz Twarużek zapewniał radnego Szarka, że w szkole nikt na jego temat źle nie mówi
  fot. Magdalena Lachowicz

     10 lutego w Strzelnie odbyło się spotkanie samorządowców z dyrektorami placówek oświatowych z terenu gminy Strzelno. Pierwsze takie spotkanie z inicjatywy części radnych odbyło się 24 stycznia w auli Zespołu Szkół Licealnych w Strzelnie. W spotkaniu nie uczestniczył wtedy wówczas burmistrz Ewaryst Matczak, gdyż wybrał spotkanie noworoczne z emerytowanymi pracownikami gminy. Przypomnijmy, że podczas wielu sesji i obrad komisji radny Jan Szarek wielokrotnie mówił, że w ustalaniu budżetu, szczególnie jeśli chodzi o oświatę, powinni uczestniczyć dyrektorzy placówek oświatowych, a dotychczas nie mają oni możliwości włączenia się do dyskusji.
     Gmina dokłada do utrzymania gminnej oświaty 4.500.000 zł. Na spotkaniu ustalono, że każdy dyrektor przygotuje plan oszczędnościowy funkcjonowania jego placówki i dostarczy go do biura Rady Miejskiej. Po dostarczeniu wszystkich propozycji przewodniczący Rady Miejskiej Piotr Pieszak miał zorganizować kolejne spotkanie. Doszło do niego 10 lutego, chociaż do biura Rady trafiły tylko 4 pisma dyrektorów gminnych szkół. Tym razem w spotkaniu uczestniczył burmistrz i zajmujący się sprawami oświaty w gminie Jarosław Marek.
     Spotkanie odbyło się w momencie, w którym stało się jasne, że powstał Zespół Szkół i gimnazjum z terenu gminy Jeziora Wielkie zostaje przeniesione od 1 września do budynku LO w Strzelnie. Do ZS weszły jeszcze technikum i zasadnicza szkoła zawodowa. W Strzelnie pojawiła się obawa, że rodzice będą teraz posyłać swoje dzieci zamiast do strzeleńskiego gimnazjum, to do gimnazjum zlokalizowanym przy LO.
     SZUKANIE OSZCZĘDNOŚCI
     Dyrektorzy szkół w swoich propozycjach wskazali przede wszystkim oszczędności wynikające z rozgraniczenia kosztów ponoszonych na oddziały przedszkolne znajdujące się w szkołach, kosztów związanych z lokatorami zamieszkującymi w budynkach szkolnych bądź w przypadku Ciechrza w domu nauczyciela znajdującym się przy szkole.
     Piotr Pieszak tłumaczył, że zaszło nieporozumienie, gdyż w kosztach utrzymania szkół nie są wykazywane - jak sugerowali dyrektorzy szkół - koszty utrzymania przedszkoli. Przedszkola rozliczane są osobo, a nie razem ze szkołami.
     - To niemożliwe - mówiła dyrektor SP w Markowicach Jolanta Dybała. W związku z tym, że dyrektorzy szkół Jolanta Dybała i Jacek Jabłoński (SP Ciechrz) uważali, że jednak utrzymanie przedszkoli obciąża budżet ich szkół, na zebranie poproszona została Elżbieta Wikaryczak, zastępca skarbnika do spraw oświaty, która tłumaczyła, że szkoły rozliczane są w rozdziale 80101 klasyfikacji budżetowej, natomiast przedszkola wraz z oddziałami przedszkolnymi w rozdziale 80103. W związku z tym nie jest możliwe księgowanie przedszkoli razem ze szkołami, gdyż w sprawozdawczości tak być nie może. Elżbieta Wikaryczak tłumaczyła, że przedszkola tworzą zupełnie osobne jednostki i stanowią osobne koszty, które nie mają nic wspólnego ze szkołami.
     - Proszę mi powiedzieć w takim razie, ile kosztuje ogrzewanie oddziału przedszkolnego w Ciechrzu - pytał Jacek Jabłoński. Elżbieta Wikaryczak tłumaczyła, że jeżeli chodzi o utrzymanie bazy na przykładzie oddziału przedszkolnego w Ciechrzu, gdzie funkcjonuje on w oparciu o tę samą bazę co szkoła, to ona księguje koszty przedszkolne w inny rozdziale. - Jeżeli chodzi o wspólnotę (dom nauczyciela - przyp. mal) to jest inny rozdział. Wpłacane one są do kasy Urzędu i przekazywane do jednostki oświaty w formie dotacji. Nawet, gdy zabraknie, samorząd ma obowiązek nam pieniądze przekazać. Przedszkoli jest 6 i nieraz obsługuje je również baza techniczna szkoły. I te koszty są rozdzielone. Są na to dowody, mamy rachunki i faktury - tłumaczyła Elżbieta Wikaryczak. Ponadto tłumaczyła, że koszty tak naprawdę generuje baza dydaktyczna, gdzie 92% pochłania wynagrodzenie i jego pochodne. - Jeżeli jest budynek, to wiadomo, że musi być ciepło, musi być widno. Tu baza dydaktyczna pochłania większość. Wiecie państwo, że każdy nauczyciel podniósł swoje kwalifikacje i są to przede wszystkim nauczyciele dyplomowani, a podstawą wynagrodzeń jest tabela, którą opracował minister - mówiła. Burmistrz Ewaryst Matczak mówił, że za rok 2011 do końca stycznia musiał dopłacić nauczycielom w grupie mianowanych łącznie 80.000 zł, a w grupie dyplomowanych ponad 100.000 zł.
     Piotr Pieszak tłumaczył także dyrektorom, że w koszty funkcjonowania poszczególnych placówek nie są wliczane koszty autobusów szkolnych, gdyż te koszty wchodzą w rozdział dowożenie uczniów.
     TNIE OBSŁUGĘ AUTOBUSÓW
     Burmistrz Matczak swoje zdanie powiedział już wcześniej - w tym roku żadnych większych ruchów w oświacie wykonywać nie będzie. Twierdził, że do sprawy oświaty należy podejść kompleksowo, razem z dyrektorami, i opracować jakiś wariant w roku przyszłym.
     - Moją intencją jest działanie w kierunku pozyskania młodzieży, szczególnie do Ośrodka Szkolno-Wychowawczego, tak żeby pozyskać tam dzieci, które jakby zabezpieczą utrzymanie zadań, które należą do zadań państwa. Natomiast jeżeli chodzi o podstawowe nasze zadania, to możemy tylko ograniczać koszty, w tym dowożenie, koszty utrzymania oddziałów przedszkolnych w szkołach wiejskich, ale to są zadania własne, które i tak musimy wykonywać - mówił burmistrz.
     Dodał także, że pewne kroki już podjął. Ograniczył zatrudnienie pracowników interwencyjnych przy obsłudze autobusów szkolnych i zapewnił, że stopniowo będzie obniżać ilość tych osób do 10. - Padła też propozycja dyrektorów szkół, aby opiekę podczas dowożenia w autobusach szkolnych przejęli nauczyciele, to byłyby pewne oszczędności i wówczas z pracowników interwencyjnych byśmy w ogóle zrezygnowali. Te sprawy będziemy w ciągu roku rozpatrywać - dodał burmistrz Matczak.
     Burmistrz tłumaczył, że na pewno jego propozycją na rok przyszły będzie tworzenie zespołów szkół i przedszkoli i zespołu szkoły podstawowej i gimnazjum. - Chodzi szczególnie o to, aby ograniczyć koszty dyrektorów, bo w tym kierunku też należy zmierzać - dodał burmistrz.

Radny Jan Szarek mówi nauczycielom strzeleńskim prawdę prosto
w oczy. Prawda boli.
   fot. Magdalena Lachowicz Dyrektor SP w Ciechrzu Jacek Jabłoński uważa, że polityka Mogilna ma na celu spokojne czekanie na ruchy Strzelna i potem podbieranie uczniów
  fot. Magdalena Lachowicz

     PRZYKŁAD IDZIE Z POWIATU
     Radna Irena Pułkownik stwierdziła, że dyrektorzy powinni rozmawiać z radnymi, bo jej zdaniem to, co dyrektorzy przynoszą ze środowiska, jest dla radnych bardzo ważne. Tłumaczyła, że dyrektorzy powinni głośno mówić, jakie są oczekiwania z ich strony i ze strony środowiska.
     - Moje jest takie zdanie, że chyba powinniśmy się wzorować na powiecie, bo słyszę cytaty, że łatwiej jest rządzić większym, bo tak uzasadniali tworzenie zespołu. I powinniśmy iść w tym kierunku, skoro ma być łatwiej w tym zespole - mówiła radna Pułkownik.
     MOGILNO CZEKA NA NASZE DZIECI
     Dyrektor SP w Ciechrzu Jacek Jabłoński mówił, że cieszy go fakt, że dano szkołom szansę, żeby realizowały swój program, aby pokazać że można taniej i efektywniej. Jego zdaniem, zasadne byłoby spotkać się po roku takich działań i porozmawiać o efektach w porównaniu do założeń. - Każdy chce, żeby to było z dobrem dla dziecka, dla mieszkańców i z dobrem dla nauczycieli. Bo wiadomo, że każda reorganizacja, to też są miejsca pracy. Dziwi mnie jedna rzecz, zauważcie państwo, że w gminie Mogilno od 3 lat krzyczy się głośno hura, hura zamykamy szkoły, którą zamknęli?      I czekają na nasze ruchy, żeby nasze dzieci podebrać. To jest polityka Mogilna. W Strzelcach wiadomo, że dzieciaków jest dużo mniej niż w Ciechrzu. Tam się krzyczy co roku i nadal idzie się gładko. My tutaj mówimy o obniżeniu kosztów i myślę, że innych planów pozakulisowych nie ma. Jednak ja mówię, jeżeli mają oszczędzać szkoły i przedszkola, to także Dom Kultury, straż pożarną i inne instytucje, które są podległe burmistrzowi. Wszyscy musimy oszczędzać - mówił Jacek Jabłoński.
     DO DYREKTORÓW: - NIE WYCHYLICIE SIĘ
     Radny Jan Szarek zwrócił uwagę na poziom oszczędności, o których mówią dyrektorzy. W pierwotnej propozycji budżetu trzeba było dołożyć do oświaty 4.500.000 zł.
     - Więc oszczędności wykazane przez was rzędu 100.000 zł są humorystyczne i nic z tego nie wyniknie. To gremium, które tutaj jest, nic nie wypracuje z prostych, prozaicznych względów. Państwo jesteście dyrektorami podległymi panu burmistrzowi i nie wychylicie się z niczym, co będzie niezgodne z myślą pana burmistrza. Tylko pan burmistrz może coś powiedzieć, wtedy ewentualnie zaakceptujecie - mówił radny.
     Radny ujawnił, że burmistrz Matczak pierwotnie oświatą chciał się zająć dopiero w 2014 r., żeby weszły ewentualnie jakieś zmiany w 2015 r., czyli po tej kadencji.
     - Zasadniczą sprawą, której tutaj wszyscy unikają, jest demografia. Dzieci jest coraz mniej, a nauczycieli jest coraz więcej. I stąd wasze przekonanie, że ja jestem wrogiem oświaty, i że ja chcę kogoś zwalniać. Ja nikogo nie przyjąłem i ja nikogo zwalniał nie będę, bo dać komuś wypowiedzenie, to jest najprostsza sprawa. Słyszymy wszem i wobec, że samorządy nie są w stanie dokładać do oświaty w formie, jaka teraz jest. Skądś trzeba to zabrać, nie będzie wodociągów, kanalizacji, drogi. Inne gminy, a mamy przykład Jezior Wielkich, z gimnazjum dzieci będą do Strzelna przyjeżdżały na tę samą ulicę co gimnazjum w Strzelnie, tylko mi się wydaje, że ten autobus 100 m dalej będzie się zatrzymywał i subwencja na te dzieci nie przyjedzie do gminy Strzelno, tylko do Starostwa Powiatowego w Mogilnie.      I liczcie się z tym państwo, że jeżeli będzie Marian (dyrektor LO Marian Mikołajczak - przyp. mal) prowadził nabór od połowy lipca, to liczcie się z tym, że nie stamtąd przyjdą dzieci, a może być odwrotnie.      Ja ostatni raz się wypowiadam, żeby nie zabrać nikomu pretekstu do tego, żeby się za mną jak za tarczą się chować, że ja jestem tym rarogiem, który tylko myśli, żeby coś złego zrobić. Wspomniałeś Jacku o Mogilnie. Mogilno jest gminą dwa razy większą od Strzelna, budżet jest dwa razy większy, a do oświaty dokładają połowę tego co my. Może warto by popatrzeć, co proponuje gmina Orchowo, żeby skomasować wszystkie szkoły w jednym miejscu. Przedszkola może są dla was ciężarem, ja pamiętam czasy, kiedy na wsi nie było przedszkoli. Po co wy sobie ten kłopot na głowę bierzecie? Jestem dla was złym o tyle, że mówię prawdę prosto w oczy i się nie krępuję i nie boję. A wy jesteście skrępowani bezdyskusyjnie obecnością burmistrza. Ja uważam, że mam poglądy nie radykalne, a racjonalne. Ja mogę poglądy zmienić, ale po dyskusji, a z panem panie burmistrzu nie ma dyskusji. Gdyby mnie pan przekonał, że nie mam racji w tym co mówimy, to owszem zgoda, chylę czoła, ale jak nie rozmawiamy, to będziemy od czasu do czasu sobie przykre rzeczy mówić. Proszę mnie na takie spotkania nie zapraszać, bo moja obecność jest tutaj absolutnie zbędna - mówił radny Jan Szarek.
     WYSYŁA RADNEGO NA WÓJTA
     Zdenerwowana do czerwoności wypowiedzią radnego Jana Szarka radna Irena Pułkownik zwracając się do radnego Szarka, zarzucała mu, że ten nigdy nie słucha nikogo, że tylko on ma wyłączną rację i prawdę.
     - Kilkakrotnie niejeden człowiek próbował pana przekonać o tym, żeby pan wysłuchał, co ma do powiedzenia środowisko, co ma do powiedzenia nauczyciel i co ma do powiedzenia inny radny, czy dyrektorzy. Problemem jest to, że nie na wszystkim się znamy. Jeżeli ktoś tkwi w oświacie 30, czy więcej lat, on tę ideę rozumie. Przypuszczam, że pan tej istoty w ogóle nie rozumie. Gmina ma obowiązki i to jest służebność wobec gminy i środowiska, a  pan o tej służebności całkowicie zapomina. Bardzo proszę, niech pan raz po raz wysłucha, bo odnoszę wrażenie, że gdy ktokolwiek cokolwiek panu mówi, pan tego nie słucha. Ciągle pan jednoznacznie mówiąc obraża. Nie może pan powiedzieć, że dyrektorzy są tacy, czy owacy, nie ma pan znowu racji. Przyglądamy się gminie Orchowo i tam będą robić zespół i pan burmistrz, mówimy, że będziemy do tego zmierzali. Więc dlaczego pan z góry przekreśla nasze szanse. Czy pan również zastanowił się nad tym, co czyni pan akceptując działania powiatu. Myślę, że nie, ponieważ naszym obowiązkiem jest dbać o środowisko nasze gminne, o nasze stanowiska pracy, o naszą oświatę, o nasz rozwój dzieci. Pan z jakąś dumą mówi co tu teraz będzie. Ja wam współczuję, bo wy się rozlecicie. Za pańską sprawą, bo pan akceptuje te działania. Ile wyciągnął pan przyjaznej ręki do nauczycieli, których chce pan obronić stanowiska pracy. W moim odczuciu, może się w 1000 procentach mylę, wszystko jest robione przeciwko naszemu środowisku. Radzę panu w następnej kadencji startować na wójta Jezior Wielkich. Bo tam ma pan swoich wyborców, bo tam pan im pomaga kosztem naszych stanowisk pracy - krzyczała Irena Pułkownik.
     PROPAGANDA
     Radny Szarek ripostował, że on absolutnie nie ma swoich wyborców w Jeziorach Wielkich, bo już od pewnego czasu mówił, że się tam nie pokaże.
     - Ja się z tobą pojedynkuję w jednej sprawie. W sprawie związków zawodowych, gdzie mam zdanie niezmienne. Natomiast to co mówisz, nie wszystko przyjmuję. Nigdy nie mówiłem tego, co ty mówisz, że niszczę oświatę i popieram powiat. W czym ja powiat popieram? To nie ja zaprosiłem gimnazjum z Jezior Wielkich do Strzelna. Palcem w tej sprawie nie kiwnąłem i tylko patrzę, że dzieciaki pójdą do liceum i subwencja pojedzie do powiatu, a nie do Strzelna. Trzeba było zrobić coś, żeby dzieciaki przyjechały do naszego gimnazjum - odpowiadał Irenie Pułkownik Jan Szarek.
     Dyrektor gimnazjum Maria Świdowska mówiła, że tutaj chodzi o utrzymanie dzieci w  gminnym gimnazjum i w gminnych szkołach, a nie sianie propagandy i z góry zakładanie, że one pójdą gdzie indziej.
     - Ja nie sieję propagandy, tylko przewiduję, że może się tak stać - mówił radny Szarek.
     - Pan mówi to bardzo twierdząco, a my mamy z terenu Jezior Wielkich całe klasy nawet - dodała Maria Świdowska.
     - Zasiałeś już na sesji ziarenko, a powinieneś dbać, żeby ani jedno dziecko od nas nie odeszło - dodała radna Pułkownik.
     ZAGROŻENIE DL A GIMNAZJUM
     Do wypowiedzi radnego Jana Szarka ustosunkował się także burmistrz Ewaryst Matczak. Apelował, by radny nie mówił, iż burmistrz nic nie zrobił w sprawie pozyskania uczniów do gimnazjum gminnego.      Mówił, że nie jest żadną tajemnicą, że grupa osób udała się do wójta Jezior Wielkich i mówili, że jest możliwość przyjścia młodzieży z Włostowa do gminy Strzelno do gminnego gimnazjum. - Złożyliśmy propozycję, że chcemy tę młodzież pozyskać i weźmiemy na siebie dowożenie i część nauczycieli z Włostowa. Liczyliśmy na to, że będziemy poproszeni na komisję oświaty w gminie Jeziora Wielkie, żebyśmy mogli ten temat dalej rozszerzyć i rozmawiać. Takiej możliwości niestety nie mieliśmy (...) Kiedyś wypowiadałem się na ten temat, że jak młodzież przejdzie z naszej gminy do gimnazjum przy liceum, to będziemy musieli budynek naszego gimnazjum i halę sportową wyłączyć z eksploatacji, bo nie będziemy w stanie tego utrzymać. Dlatego tak bardzo zabiegamy o tę młodzież, żeby została w naszym gimnazjum - tłumaczył burmistrz.
     Jego zdaniem, jeżeli zostaną w gminie Strzelno 3 oddziały gimnazjalne, to te klasy przeniesione zostaną do szkoły podstawowej, a budynek obecnego gimnazjum zostanie wyłączony z użytku.
     Wicedyrektor gimnazjum Tadeusz Twarużek zwracając się do radnego Jana Szarka twierdził, że darzy go wielkim szacunkiem. Twierdził, że ani on, ani jego koleżanka Maria Świdowska nie przypominają sobie, żeby wypowiadali się krytycznie w stosunku do jego osoby. - Proszę nie mówić, że wy w gimnazjum na mój temat mówicie źle. Jeżeli są takie wypowiedzi, to są to wypowiedzi prywatne osób postronnych. A jeśli chodzi o dzieci, to nie wiadomo, gdzie one pójdą, bo taka jest demokracja - mówił.
     RUCH PODYKTOWANY STRACHEM
     W związku z tym, że żaden z dyrektorów nie chciał zabrać głosu zebranie zostało zakończone. Tuż po obradach część radnych w rozmowie z naszym reporterem powiedziała, że burmistrz mówiąc o tym, że był z propozycją w Jeziorach Wielkich, by pozyskać młodzież do gminnego gimnazjum, zapomniał wspomnieć, że delegacja udała się tam dopiero po propozycji, jaką gminie Jeziora Wielkie złożyło starostwo powiatowe. Radni zaznaczyli, że nie była to zwykła intencja burmistrza podyktowana dobrem gimnazjum, tylko strach przed odejściem jeszcze większej ilości dzieci do powstającego Zespołu Szkół.

Reklama

Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1045 (8/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości