- Z „Pałukami” to nie mam interesu o tym rozmawiać - mówi szef firmy Zenon Konieczny
Jak Zakład Pogrzebowy wywoził śmieci cmentarne
Tylko dzięki przypadkowemu odkryciu dzikiego wysypiska śmieci w Skrzeszewie, na jaw wychodzi poważna afera związana z nieprawidłowościami, do jakich dochodziło przy przyjmowania odpadów na wysypisko komunalne w Szerzawach. Wiceburmistrz Jarosław Ciesielski nie wyklucza, iż w najbliższym czasie oficjalnie powiadomiona zostanie o wszystkim prokuratura i policja.
POD SKRZESZEWEM
Wszystko zaczęło się od tego, że 26 lutego bieżącego roku mogileńscy strażnicy miejscy otrzymali zgłoszenie od jednego z myśliwych, który zapuścił się w okolice Skrzeszewa (gm.
Potwierdzenie wywozu dla Zakładu Pogrzebowego Zenona Koniecznego z Mogilna śmieci z cmentarza w Kwieciszewie 4 lutego 2008 r. w ilości 3 m3
Oświadczenie Michała Gajewicza z Goryszewa, że wywiózł na wysypisko 18 m3 śmieci 4 lutego 2008 r. Mogilno), że natrafił na łąkach duże wysypisko śmieci. Strażnicy zlokalizowali wysypisko na drugi dzień 27 lutego. Gdy uważniej zaczęli przetrząsać śmieci, okazało się, że muszą pochodzić z jakiegoś cmentarza, gdyż były wśród nich jeszcze zachowane wieńce, szarfy żałobne. Można było na nich odczytać nazwiska osób uczestniczących w pogrzebach. Idąc tym tropem, strażnicy zorientowali się, iż odpady komunalne pochodzą z cmentarza w Kwieciszewie (gm. Mogilno).
TROP DO KWIECISZEWA
Strażnicy miejscy dotarli tym samym do proboszcza parafii w Kwieciszewie ks. Jarosława Zimnego. Okazało się, że proboszcz miał podpisaną 17 stycznia 2005 r. umowę z Zakładem Pogrzebowym Zenona Koniecznego z Mogilna. W umowie firma pogrzebowa zobowiązała się do dwukrotnego w ciągu roku wywożenia śmieci - wiosną oraz jesienią przed 1 listopada, w zamian za możliwość świadczenia usług pogrzebowych na cmentarzu.
Problem polega na tym, że firma pogrzebowa nie mogła wywozić śmieci na wysypisko komunalne w Szerzawach, gdyż mogą to tylko robić - zgodnie z tzw. ustawą śmieciową oraz obowiązującym w Mogilnie regulaminem utrzymania porządku w gminie - firmy koncesjonowane. Zakład pogrzebowy Zenona Koniecznego nie miał koncesji, dlatego też nie mógł prowadzić takiej działalności gospodarczej. Na wysypisko w Szerzawach śmieci odwozić mogły tylko pojazdy Zakładu Gospodarki Komunalnej. Firma Zenona Koniecznego, jeżeli chciała przestrzegać obowiązującego prawa, powinna podpisać umowę z ZGK na wywóz śmieci.
- Przedtem było można wywozić śmieci a teraz nie można - odpowiada Pałukom właściciel zakładu Zenon Konieczny na pytanie, dlaczego podjął się wywozu odpadów z terenu cmentarza skoro nie ma potrzebnej do takiej działalności koncesji. O sprawie tej nie udało nam się porozmawiać z ks. Jarosławem Zimnym.
WYWOZILI ROLNICY
Tymczasem okazało się w toku prowadzonego postępowania przez Straż Miejską, że Zakład Pogrzebowy wynajmował okolicznych rolników do wywiezienia śmieci. Oni także nie mogli tego robić, gdyż nie mieli koncesji na wywóz śmieci.
Co najdziwniejsze, pracownik komunalki na wysypisku, odpowiadający za prawidłowe jego funkcjonowanie takie śmieci przyjmował - choć nie powinien.
Pałuki dotarły do dokumentów, które pokazują, że nie dość, iż było na wysypisku łamane prawo związane z przyjmowaniem śmieci, to wszystko wskazuje na to, że dochodziło tam jeszcze do fałszerstw ilości przyjmowanych śmieci.
Potwierdzenie wywozu dla Zakładu Pogrzebowego z Mogilna śmieci z cmentarza w Kwieciszewie 25 stycznia 2005 r. w ilości 2m3
Oświadczenie Janusza Ryszkowskiego z Kwieciszewa, że wywiózł 25 stycznia 2005 r. 18 m3 śmieci cmentarnych Na przykład jesteśmy w posiadaniu potwierdzenia wywozu, wydanego przez pracownika komunalki Krawczyńskiego. Wynika z niego, że na wysypisko firma pogrzebowa Zenona Koniecznego dostarczyła 4 lutego tego roku 3 m3 odpadów cmentarnych z Kwieciszewa. Jak się okazuje, śmieci z cmentarza przywiózł 4 lutego własnym pojazdem Tomasz Gajewicz z Goryszewa. Co najciekawsze, w złożonym oświadczeniu komendantowi Straży Miejskiej Mirosławowi Kussowi, zapewnił on, że na wysypisko przywiózł 18 m3 odpadów cmentarnych z Kwieciszewa dwoma przyczepami. W złożonym oświadczeniu (patrz obok) informuje on, że zlecenie na wywóz śmieci otrzymał od Zakładu Pogrzebowego Koniecznego 31 stycznia tego roku. - Zawiozłem śmieci i nie interesowałem się tym więcej. Skąd mogłem wiedzieć, że nie mogę ich przewozić? Tylko mam teraz z tego powodu problemy i nieprzyjemności. Już nigdy nikomu nie pomogę, nawet jak mnie będą prosić - mówi Pałukom Tomasz Gajewicz.
BRAKUJE 15 M3 ŚMIECI
Co zatem stało się z 15 m3 śmieci? Według oświadczenia Gajewicza, wszystkie trafiły na wysypisko. Na blankiecie jaki otrzymał Zakład Pogrzebowy, widnieją jednak tylko 3 m3. Czy pracownik komunalki Krawczyński w porozumieniu z Zakładem Pogrzebowym wpisywał mniejszą ilość odpadów, tak by zakład nie ponosił zbyt dużych kosztów?
Właściciel Zakładu Pogrzebowego Zenon Konieczny twierdzi, że nie wie, dlaczego pracownik komunalki wpisywał mniejsze ilości odpadów.
- Ja z jakiej racji mam to wiedzieć? Nie byłem przy tym - twierdzi w rozmowie z nami.
Nie chciał nam odpowiedzieć na pytanie, czy to on nakłaniał pracownika do zapisywania mniejszych ilości przyjmowanych śmieci. - Z „Pałukami” to nie mam interesu o tym rozmawiać - odpowiada Zenon Konieczny.
BRAKUJE 16 M3 ŚMIECI
Dotarliśmy także do innego dokumentu, związanego z tym samym Zakładem Pogrzebowym, dotyczy on roku 2005. Wtedy firma Zenona Koniecznego wynajęła do wywozu śmieci Jerzego Ryszkowskiego z Kwieciszewa. On także oświadczył, iż 21 maja 2005 r. wywiózł samochodem ciężarowym renault major całą zawartość śmietnika z cmentarza w Kwieciszewie, czyli około 18 m3. Według jego oświadczenia wszystkie śmieci wywiózł na wysypisko w Szerzawach i wszystkie śmieci zostały tam przyjęte. Na zlecenie firmy pogrzebowej śmieci miał wywozić jeszcze raz, pod koniec 2005 r.
W tym przypadku także pracownik komunalki wystawił potwierdzenie wywozu dla Zakładu Pogrzebowego Zenona Koniecznego na ilość 2 m3? Gdzie zatem podziało się 16 m3. Czy także w tym przypadku miał miejsce podobny mechanizm, że nie wszystkie śmieci wpisywane były na blankiet, który potem służył do wystawienia przez ZGK faktury i obciążenia firmy pogrzebowej?
Pałuki są w posiadaniu jeszcze innych potwierdzeń wywozu dla Zakładu Pogrzebowego Zenona Koniecznego z cmentarza w Kwieciszewie. Są one z 19 listopada 2005 r. i 23 maja 2006 r.
MANDAT ZA ŚMIECI W SKRZESZEWIE
Wróćmy teraz do dzikiego wysypiska śmieci cmentarnych z Kwieciszewa odkrytych w Skrzeszewie. Odpady pochodzą prawdopodobnie z roku ubiegłego. Szef firmy pogrzebowej Zenon Konieczny przyznał się do tego, że śmieci cmentarne zamiast na wysypisko trafiały na łąkę pod Skrzeszewem. 29 lutego Straż Miejska w Mogilnie wystawiła mu mandat karny w wysokości 500 zł oraz ustalono termin sprzątnięcia na dzień 10 marca.
NA SZKODĘ FIRMY
Nowy prezes przekształconej komunalki w spółkę z o.o. Mogileńskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej Artur Lorczak rozmawiał z pracownikiem wysypiska Krawczyńskim na temat wykrytych nieprawidłowości. - Pytałem go o niezgodności co do ilości przyjmowanych śmieci, ale nie potrafił tego wytłumaczyć sensownie. Dla mnie jest jasne, że działał na szkodę firmy - mówi Pałukom Artur Lorczak.
W związku z tym w ostatnich dniach prezes komunalki podjął decyzję o zwolnieniu Krawczyńskiego z pracy. Jednak, reagując na prośby innych pracowników i związków zawodowych, przyjął pracownika z powrotem na gorzej opłacane stanowisko przy sprzątaniu miasta. Umowa o pracę podpisana została na rok.
Artur Lorczak powiedział nam również, że nie pytał pracownika czy ten dostawał coś za to, że zapisywał w dokumentach mniejsze ilości śmieci, niż rzeczywiście trafiały na wysypisko. - To już są pytania dla policji, a nie do mnie - mówi prezes MPGK.
Trudno w tej chwili przypuszczać, jaka była skala nieprawidłowości do jakich dochodziło na wysypisku komunalnym. Prezes Artur Lorczak powiedział nam, że aktualnie nie wie, przez jak długi okres oraz ile razy odpady były niezgodnie z prawem przywożone przez osoby prywatne lub firmy nieposiadające koncesji do wywożenie śmieci. Jednak zdaje sobie sprawę, że taki proceder miał miejsce.
CZEGO NIE WIEMY O WYSYPISKU
Jak zapewnia wiceburmistrz Mogilna Jarosław Ciesielski, prezes Lorczak będzie starał się ustalić skalę tego procederu choć potrzeba na to czasu. Zastępca burmistrza podejrzewa jednak, że nie były to pojedyncze przypadki, o czym świadczyć może duża ilość telefonów od firm oraz od mieszkańców z pytaniami o to, dlaczego nie mogą oni wywozić śmieci. Telefony te miały miejsce krótko po tym jak zaczęto przestrzegać na wysypisku zakazu wwożenia tam śmieci przez podmioty niemające na to koncesji. Wiceburmistrz podejrzewa także, że niektóre wjazdy na wysypisko mogły nie być w ogóle dokumentowane.
- Można się więc zastanawiać, czego nie wiemy w sprawie wysypiska. Nie wiadomo np., w jakiej skali jest ono zapełnione skoro przez kilka lat mogło dochodzić do takich sytuacji - powiedział Pałukom wiceburmistrz Ciesielski.
Zastępca burmistrza powiedział nam również, że jak na razie o sprawie tej nie została poinformowana policja ani prokuratura, ale nie wyklucza, iż w najbliższym czasie burmistrz może podjąć decyzję, aby policję zainteresować tym tematem.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze