Reklama

Jan Bartecki podrobił podpis syna

19 października przy stacji kontroli pojazdów w Mogilnie należącej do prezesa „Kniei” Romana Gwiazdy (pierwszy z prawej), zebrał się zarząd Koła Łowieckiego nr 62. Od lewej siedzą: Zenon Chlebowski, Wojciech Zemke, Tadeusz Kosnowski. Zabrakło Władysława Zabłockiego. Myśliwi rozmawiali, jakie kroki mają teraz podjąć po decyzji prokuratury w sprawie podpisu pod wnioskiem Wojciecha B. o oszacowanie szkód.

         fot. Damian Stawski

Grafolog, Jan Bartecki, Prokuratura Rejonowa, Mogilno
     Jan Bartecki podrobił podpis syna
     Prokuratura Rejonowa w Mogilnie ustaliła, że przewodniczący Rady Powiatu podrobił podpis swego syna Wojciecha na wniosku do Koła Łowieckiego Knieja o oszacowanie szkód wyrządzonych przez dziki. Sprawa po ustaleniu tego faktu została umorzona na wniosek poszkodowanego - syna Wojciecha. W konsekwencji tych ustaleń, w najbliższych dniach Knieja zamierza złożyć kolejne doniesienie do prokuratury. Chce, by śledczy sprawdzili, czy wniosek z podrobionym podpisem Wojciecha B. o oszacowanie szkód jest zgodny z prawem, czy nie doszło tutaj do przestępstwa, czy można wypłacić pieniądze.

     COŚ NIE TAK Z PODPISEM
     10 kwietnia Wojciech B. złożył do Koła Łowieckiego nr 62 Knieja w Mogilnie wniosek o oszacowanie szkody wyrządzonej przez dziki na łące obejmującej działki o numerach 121, 141, 157, 139, 126, leżące w obrębie geodezyjnym w Mielenku. Jak mówi prezes Kniei Roman Gwiazda, już wtedy członkowie zarządu Koła zaczęli nabierać podejrzeń, że podpis pod wnioskiem nie jest podpisem Wojciecha B.
     Cztery dni później, 14 kwietnia Bartłomiej Chlebowski, Zenon Chlebowski, Wojciech Zemke i Roman Gwiazda w obecności poszkodowanego Wojciecha B. dokonali oszacowania szkody wyrządzonej przez dziki. Jak mówią, w czasie kontroli na chwilę miał pojawić się tam również ojciec Wojciecha, przewodniczący Rady Powiatu, jeden z najważniejszych powiatowych polityków PSL-u Jan Bartecki.
     Kontrola wykazała szkody na poziomie 30%. - Obeszliśmy działki i kolega Zenek pyta się pana Wojciecha, kto podpisał wniosek o oszacowanie szkody - mówi nam Roman Gwiazda. Zenon Chlebowski dodaje: - Wojciech B. oświadczył, że to on podpisał. Poprosiłem go, żeby jeszcze raz się podpisał pod tym samym wnioskiem. W tym momencie wtrącił się jego ojciec Jan Bartecki „Nie podpisuj nic, nikt tu nie będzie bawił się w grafologa” - opowiada reporterowi Zenon Chlebowski.
     W protokole z szacowania szkód czytamy m.in.: Szkoda wystąpiła na przełomie grudzień 2014, luty 2015, łąka była orana 6 lat temu, rów czyszczony 2 lata temu, Wojciech (...) oświadczył, że to on podpisał wniosek o wyszacowanie szkody wyrządzonej przez dziki w łące na działkach nr 121 ,141, 157, 139 i 126. Wojciech (...) zaproponował kwotę 2400 zł za wyrządzone szkody - Protokół podpisał Zenon Chlebowski i Wojciech B.
     Roman Gwiazda mówi reporterowi, że cena miała być początkowo wyższa.
     - Jan Bartecki powiedział, że chce 2.500 zł, ale w drodze wyjątku może opuścić 100 zł - opowiada Roman Gwiazda.
     PASTUCH CZEKA
     Kolejne pismo od Wojciecha B. wpłynęło do Kniei 5 maja. Wystąpił on o ponowną wycenę szkody wyrządzonej przez dziki na działce gruntowej nr 141 o powierzchni 1,21 ha położonej w Mielnie obręb Mielenko, którą stwierdził 4 maja. Komisja do szacowania strat zjawiła się w tym samym składzie na miejscu 11 maja.
     Stan i jakość uprawy i płodu rolnego na działce numer 141 jak wynika z protokołu był taki: Łąka po rekultywacji, I szacowanie 14.04.2015 r., wyrównana i obsiana mieszanką: owies, pszenica, jęczmień i trawa. Straty wyrządzone przez dziki oszacowano w dwóch miejscach o łącznej powierzchni 906 m2 i oszacowano je na 10%. Jak czytamy w protokole: właścicielowi zaproponowano, że Koło Łowieckie kupi 1 kg trawy oraz przekaże w nieodpłatne użytkowanie kompletny pastuch elektryczny tj. drut, paliki oraz elektryzator i akumulator. Pastuch do odebrania u Pani Baranowskiej na ul. Mickiewicza. Pod protokołem podpisał się Wojciech B.
     Jak dowiedzieliśmy się od myśliwych z Kniei, pastuch do dnia dzisiejszego nie został odebrany ze sklepu przy ul. Mickiewicza.
     KIEDY KASA
     7 lipca do Kniei wpłynęło kolejne pismo od Wojciecha B., w którym prosił o poinformowanie go w sprawie wysokości ostatecznej kwoty odszkodowania po kontroli z 14 kwietnia. Do chwili obecnej nie posiadam decyzji komisji szacującej wyrządzoną szkodę. W protokóle zaproponowałem kwotę 2.400,00 zł, do której Komisja nie wypowiedziała się. W związku z brakiem do dnia dzisiejszego decyzji traktuję moją propozycję jako ostateczną i oczekuję wypłaty zaproponowanego odszkodowania w terminie 14 dni od otrzymania niniejszego pisma - czytamy w piśmie.
     KNIEJA PODEJRZEWA PODROBIENIE PODPISU
     Okazało się wtedy, że już 27 maja Koło Łowieckie Knieja złożyło zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa na szkodę Kniei przez Jana Barteckiego.
     W zawiadomieniu do prokuratury czytamy: (...) działając umyślnie z zamiarem bezpośrednim - dokonał w dniu 10 kwietnia 2015 roku, w miejscowości Mielno, czynu zabronionego przez ustawę, polegającego na złożeniu podpisu za swego syna Wojciecha (...) na dokumencie dotyczącym szacowania szkody wyrządzonej przez zwierzęta łowne i żądaniu wypłaty odszkodowania z tegoż tytułu, podpisując się na wskazanym tu wniosku z dnia 10.04.2015 r. imieniem i nazwiskiem swego syna, co stanowi przestępstwo (...).
     Od wyników dochodzenia, jakie prowadziła wtedy Komenda Powiatowa Policji w Mogilnie, Zarząd Koła Łowieckiego uzależniał ostateczną decyzję o wypłacie odszkodowania. Wojciech B. takie pismo otrzymał od Kniei datowane na 20 lipca.
     JAN PODROBIŁ PODPIS SYNA
     We wtorek po południu, 20 października w siedzibie prokuratury reporter spotkał się z Prokuratorem Rejonowym w Mogilnie Ritą Kubiak. Prokurator powiedziała, że prokuratura prowadziła postępowanie o podrobienie podpisu z art. 270 § 2a kk. Postępowanie zostało umorzone i został zastosowany, jak mówiła prokurator, nowy przepis (nowelizacja procedury karnej z dnia 1 lipca 2015 r.) art. 59a k.k., który mówi:
      Jeżeli przed rozpoczęciem przewodu sądowego w pierwszej instancji sprawca, który nie był uprzednio skazany za przestępstwo umyślne z użyciem przemocy, pojednał się z pokrzywdzonym, w szczególności w wyniku mediacji i naprawił szkodę lub zadośćuczynił wyrządzonej krzywdzie, umarza się, na wniosek pokrzywdzonego, postępowanie karne o występek zagrożony karą nieprzekraczającą 3 lat pozbawienia wolności, a także o występek przeciwko mieniu zagrożony karą nieprzekraczającą 5 lat pozbawienia wolności, jak również o występek określony w art. 157 § 1.
     Zapytaliśmy wprost panią prokurator, czy Jan Bartecki dokonał podrobienia podpisu syna na wniosku do Kniei o szacowanie szkód wyrządzonych przez dziki. - Ta osoba dokonała podrobienia podpisu - powiedziała Rita Kubiak. Postanowienie prokuratury o umorzeniu dochodzenia jest prawomocne z dniem 10 września.
     W przypadku art. 59a k.k. z wnioskiem o umorzenie występuje zawsze osoba pokrzywdzona, gdy osoba, która wyrządziła krzywdę naprawi ją i obie strony pojednają się. Tak w tej sprawie musiało się wydarzyć i to Wojciech B. musiał wystąpić z takim wnioskiem i pojednać się z ojcem Janem Barteckim.
     Reporter Pałuk nie ma dostępu do materiałów postępowania, ale biorąc pod uwagę art. 59a k.k., tak logicznie musiało to się odbyć. Postępowanie prokuratorskie ponad wszelką wątpliwość ustaliło, że Jan Bartecki podrobił podpis syna. Natomiast zostało ono umorzone, gdyż taki był wniosek pokrzywdzonego, czyli syna.
     Jak Jan Bartecki tłumaczył się podczas przesłuchania, nie wiemy. Nie wiemy, co zeznał, dlaczego podrobił syna podpis na dokumencie.
     JAN ODSYŁA DO PROKURATOR
     We wtorek wieczorem skontaktowaliśmy się w tej sprawie z Janem Barteckim. Powiedzieliśmy, że byliśmy w tej sprawie u prokurator Rity Kubiak, która powiedziała, że postępowanie w tej sprawie zostało umorzone, ale podpis rzeczywiście został sfałszowany. Pytaliśmy dlaczego Jan Bartecki podrobił podpis.
     - Pani prokurator powiedziała, że podrobiłem, tak? - pytał reportera. Reporter Pałuk potwierdził. - Proszę pana, to niech pan do pani prokurator pójdzie i niech pani prokurator to wyjaśni. Ja z panem nie będę rozmawiał. Jak panu wyjaśni, to proszę pana później będziemy rozmawiali. Bardzo proszę iść i niech pani prokurator skrupulatnie to wyjaśni - tłumaczył bardzo zdenerwowany Jan Bartecki.
     SYN NIE CHCE KOMENTOWAĆ
     Zadzwoniliśmy również do Wojciecha B.
     Przedstawiliśmy sytuację zaistniałą w prokuraturze i poprosiliśmy, by odniósł się on do sprawy protokołu z pierwszej kontroli w sprawie szacowania strat z 14 kwietnia, kiedy stwierdził, że to on się podpisał pod wnioskiem. Zaś prokuratura stwierdziła, że podpisem syna podpisał się jego ojciec Jan Bartecki. Syn Jana Barteckiego ten protokół potwierdził, zatem istnieje podejrzenie, że mógł wprowadzić kontrolujących myśliwych z Kniei w błąd.
     - Proszę pana, sprawa została umorzona z braku dowodów. Więcej panu nie powiem - mówił syn przewodniczącego Rady Powiatu. Nasz reporter zwrócił uwagę, że sprawa ta nie została umorzona z powodu braku dowodów, a ze względu na zastosowanie art. 59a k.k. - Nie udzielam informacji na ten temat - powiedział syn.
     SPRAWA POWRÓCI
     Jak powiedział nam prezes Roman Gwiazda, cała sprawa już za kilka dni powróci ponownie, ponieważ Koło Łowieckie Knieja szykuje kolejny wniosek do prokuratury.
Chce, by śledczy sprawdzili, czy wniosek z podrobionym podpisem Wojciecha B. o oszacowanie szkód jest zgodny z prawem, czy nie doszło tutaj do przestępstwa, czy można wypłacić pieniądze.
     Reporter Pałuk spotkał się z zarządem Kniei 19 października. Myśliwi mówili nam, że od początku jak tylko wpłynął 10 kwietnia wniosek podpisany przez syna Jana Barteckiego, wiedzieli, że coś z podpisem pod wnioskiem jest nie tak. Znali świetnie podpisy Jana Barteckiego i jego syna, bowiem Jan Bartecki jest w Kole Łowieckim od około 20 lat, a jego syn od około 8.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1236 (42/2015)

Reklama

 

 

Inne teksty na ten temat:

Myśliwi depczą Janowi B. po piętach

Sprawę Jana Barteckiego bada policja

Nie było próby wyłudzenia odszkodowania

 

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości