Jadwiga i Marian Derendowie mają pecha. Nie zdążyli podpisać umowy najmu na przydzielone im nowe mieszkanie przy Gimnazjalnej, a to zdążyło się spalić. Ponieważ w nim przebywali, przez wielu zostali posądzeni o zaprószenie ognia - sąd sprawę umorzył. Wrócili na Lipową, a tam ugięty strop, grzyb, pozarywane podłogi, popękane ściany.
Marian Derenda twierdzi, ze w gminie mieszkania komunalne przyznawane są po znajomości, a ci co rzeczywiście potrzebują mieszkania nie mają szans na przyznanie lokalu i lepsze życie fot. Magdalena Lachowicz UGIĘTY STROP
Jadwiga i Marian Derendowie zajmują w Strzelnie mieszkanie komunalne na parterze przy ul. Lipowej 3. Przydział mieszkania otrzymali 18 lat temu, gdy burmistrzem był jeszcze Ewaryst Iwiński, a zarząd nad mieszkaniami komunalnymi sprawowała strzeleńska komunalka. W budynku mieszka 6 rodzin.
Od kilku lat w mieszkaniu panuje wilgoć, pozarywane są podłogi, pękają ściany.
W maju 2016 r. Państwowy Inspektor Nadzoru Budowlanego Maciej Matuszkiewicz po licznych monitach mieszkańców i prośbie burmistrza Ewarysta Matczaka, przeprowadził kontrolę budynku. Stwierdzono niewłaściwy stan techniczny budynku z powodu ponadnormatywnego ugięcia stropu nad parterem budynku. Zawilgocenie i przemarzanie ścian - zdaniem PINB - jest wynikiem braku izolacji termicznej ścian i nieszczelności pokrycia dachowego.
8 lipca ubiegłego roku nakazał burmistrzowi usunięcie nieprawidłowości poprzez naprawę dachu, stropów oraz wykonanie docieplenia ścian zewnętrznych budynku. Zdaniem Macieja Matuszkiewicza, utrzymywanie budynku w takim stanie może spowodować zagrożenie dla życia i zdrowia lokatorów. Roboty związane z naprawą stropów trzeba wykonać przy opróżnionych lokalach.
Od tego czasu gmina wykonała tylko częściowe naprawy dachu, stropy nie zostały ruszone i budynek nie został ocieplony. Termin, jaki burmistrz otrzymał na wykonanie zaleceń, mija 30 grudnia tego roku.
OGIEŃ SZYBSZY OD UMOWY
16 listopada 2016 r. Jadwiga i Marian Derendowie otrzymali decyzją komisji mieszkaniowej przydział na lokal socjalny o powierzchni użytkowej 37,75 m2, znajdujący się na piętrze zabytkowej kamienicy na rogu ulic Powstania Wlkp. i Gimnazjalnej (budynek byłego kina Kujawianka). Ich radość z nowego mieszkania nie trwała długo.
28 listopada w wyremontowanej przy udziale środków unijnych kamienicy wybuchł pożar. Państwo Derendowie, chociaż otrzymali przydział na to mieszkanie, nie mieli jeszcze podpisanej umowy. W związku z tym nie powinni w tym lokalu przebywać. Jednak, jak opowiadają naszemu reporterowi, pożar wybuchł w niedzielę, a oni mieli podpisać umowę najmu w poniedziałek 29 listopada. W związku z tym przygotowywali sobie lokal do zamieszkania. Remont przeprowadzała w nim firma Jana Kasztelana ze Strzelna. Remont mieszkania wykonywali z własnych pieniędzy. Na ich życzenie i za ich pieniądze wykonawca remontował łazienkę oraz kuchnię. Nikt z Urzędu Miejskiego nie odebrał jeszcze prac w tym lokalu. Pomimo to Jadwiga i Marian Derendowie już tam mieszkali.
PLOTKI NIEPOTWIERDZONE
Lokatorzy kamienicy twierdzili wówczas, że przyczyną pożaru było zarzewie ognia, które powstało na poddaszu budynku. Jedni mówili, że pan Derenda napalił w piecu i poszedł do zajmowanego wcześniej mieszkania nakarmić psa. Inni mówili, że wstawił sobie do mieszkania kominek i to właśnie palenie w kominku miało być powodem pożaru, jeszcze inni twierdzili, że państwo Derendowie na przyległym do mieszkania strychu urządzili sobie składowisko opału, w tym węgla i drewna. Na strychu, zdaniem mieszkańców, Marian Derenda rąbał drewno. Miał wtedy oświetlać pomieszczenie świeczką, gdyż na strychu nie było prądu.
- Wszyscy głośno komentowali, że to oni przyczynili się do pożaru, ale nikt tego nie potwierdził, gdy prowadzone było postępowanie i sąd umorzył postępowanie. Nie ma winnych, a oni się do tego nie przyznają. Prokuratura umorzyła postępowanie i my złożyliśmy zażalenie na decyzję prokuratora, ale sąd podtrzymał decyzję prokuratora i umorzył sprawę - mówi burmistrz Matczak.
ŚPIĄ NA PODŁODZE
Po pożarze Derendowie wrócili do starego mieszkania, bo jeszcze nie zdali kluczy. Zabrali tylko telewizor, stół, krzesła i leki. Reszta tam została. - Dobrzy ludzie przynieśli nam kołdry i poduszki. Dostaliśmy też od znajomych meble do pokoju, bo tutaj już nic nie mieliśmy, a to co zostało, zniszczone było przez wilgoć. Tyle pieniędzy włożyliśmy tam w remont na Gimnazjalnej i nic nam nie pozostało, tylko raty w banku do spłacenia, bo na remont zaciągnęliśmy kredyt - dodaje pani Jadwiga.
Do dzisiaj, pomimo decyzji inspektora nadzoru budowlanego, tam mieszkają. - Byliśmy u burmistrza, na posiedzeniu komisji mieszkaniowej i prosiliśmy, by dali nam inne mieszkanie. My jesteśmy schorowani, a tutaj wilgoć, grzyb na ścianach, okna się nie domykają, w kuchni wychodzą szczury. My teraz śpimy na podłodze w drugim pokoju, bo tutaj, gdzie mamy wersalkę, woda cieknie po ścianie. Kto to widział, żebyśmy w tym wieku spali na podłodze - skarżą się państwo Derendowie.
DLA KOGO MIESZKANIA?
Zdaniem państwa Derendów gmina nie radzi sobie z administrowaniem budynkami, a mieszkania przyznawane są po znajomości.
- Jakbym pani powiedział, kto z listy mieszkania dostał, to by pani z tego krzesła spadła. Ta lista to jest tylko dla picu. A mieszkania i tak dostają po znajomości. Czytałem w „Pałukach”, jak chcą wyremontować tamte mieszkania po spaleniu na Gimnazjalnej. Tam ma być CO, dwa dodatkowe mieszkania, ale kto je dostanie, na pewno nie my, bo dla nas takie mieszkanie jest za dobre, a dobre mieszkania u nas w Strzelnie to idą jak ciepłe bułki - mówił Marian Derenda.
- Jest tylu dłużników. Kilkadziesiąt ludzi nie płaci czynszu i nadal mieszkania mają i to jakie ładne, a my sumiennie płacimy czynsz i dla nas mieszkania nie ma, musimy gnić w tym, co mamy. A pan przewodniczący komisji mieszkaniowej Łojewski powie jeszcze bezczelnie, że jak mamy okna i drzwi, to jest dobrze. Ale była w zeszłym tygodniu pani z nadzoru budowlanego i wydała decyzję, że nie możemy w tym mieszkaniu przebywać. Tę decyzję dostał też burmistrz Matczak - mówią państwo Derendowie.
NA GIMNAZJALNEJ BEZ SZANS
Ewaryst Matczak wszystkie sprawy związane z przydziałem mieszkań przekazał komisji mieszkaniowej. Dodał, że nie ma jeszcze decyzji PINB w sprawie mieszkania państwa Derendów. Spytany, czy w przypadku decyzji inspektora nadzoru budowlanego, że państwo Derendowie nie mogą dalej zamieszkiwać w lokalu przy ul. Lipowej 3, otrzymają przydział na inne mieszkanie, usłyszeliśmy, że nie ma takiej szansy.
- Sprawa jest trudna. Państwo Derendowie mieli przydzielone mieszkanie w budynku kina, lokal się spalił. Nie wiemy do dzisiaj, z czyjej winy, a jednak lokal się spalił. Czy komisja przyzna inne mieszkanie, nie wiem, ale nie ma wolnych lokali. Jak będzie decyzja PINB o tym, że państwo Derendowie muszą opuścić lokal przy Lipowej, to komisja będzie rozpatrywała i szukała dla nich mieszkania, ale na pewno nie będzie to lokal o takim standardzie, jak był na Gimnazjalnej - mówi burmistrz.
Natomiast przewodniczący komisji mieszkaniowej Kazimierz Łojewski dodał, że mieszkańcy, którzy mieszkali w wyremontowanym budynku przy ul. Gimnazjalnej, i ci co mają wrócić tam po remoncie spowodowanym pożarem, kategorycznie powiedzieli, że nie wyrażają zgody na to, żeby państwo Derendowie tam wrócili.
- Ja teraz na pewno będę ostrożny, żeby przyznać im inne mieszkanie, tym bardziej, że oni wtargnęli tam nieprawnie. A tak na marginesie, to najpierw Derendowie krzyczeli, że na Lipowej sufit im spada, ściany pękają, drzwi i okna się domykają, dostali mieszkanie na Gimnazjalnej, ale jak się spaliło, to zaraz uciekli z powrotem na Lipową. I wtedy już drzwi się zamykały, i okna zamykały, i piec się jakoś nie zawalił. A teraz wiedzą, że budynek po kinie będzie remontowany, to zaraz chcą tam mieszkanie. Oni nie mieli decyzji na mieszkanie, mieli tylko przydział, nie mieli umowy najmu i wtargnęli tam nieprawnie, i na pewno komisja im z powrotem tego mieszkania nie przyzna - mówi reporterowi Kazimierz Łojewski.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1338 (40/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze