Reklama

Jedynym rozwiązaniem - dodatkowa wiata przystankowa

Bogumiła Kwiatkowska stoi na wysokości postawionego 8 lat temu, niewidocznego tu znaku przystankowego (bez wiaty) dla autobusów jadących z kierunku Mogilna i Gębic w kierunku Orchowa. Była wieloletnia pani sołtys pokazuje, jak daleko jest on umiejscowiony od murowanego przystanku we wsi.

         fot. Paweł Lachowicz

Dzierzążno, wiata przystankowa, autobus, pasażerowie
     Jedynym rozwiązaniem - dodatkowa wiata przystankowa
    Taka sytuacja trwa od 2005 r. Mieszkańcy chcący jechać w kierunku Orchowa, na swój autobus czekają pod gołym niebem przy znaku przystankowym. Pasażerowie jadący w kierunku Gębic czy Mogilna, czekają w murowanej wiacie. Przed 2005 r. był tylko jeden murowany przystanek. Kto chciał jechać do Orchowa, musiał przebiec na drugą stronę jezdni. Teraz kto nie chcąc zmoknąć, chowa się nadal w murowanym przystanku, potem musi biec kilkadziesiąt metrów.

     Dzierzążno (gm. Mogilno) leży bezpośrednio przy drodze wojewódzkiej, prowadzącej z Gębic w kierunku Orchowa do granicy powiatu i województwa. Teren wsi jest dość rozległy i z tego powodu w wiosce znajdują się dwa przystanki autobusowe. Jeden na skrzyżowaniu z drogą powiatową, która prowadzi w głąb wsi, a drugi 2 km dalej, gdzie również znajduje się spore skupisko zabudowań. O ten drugi murowany przystanek wiele lat temu starała się mieszkanka wsi, wieloletnia sołtys Bogumiła Kwiatkowska.
    Opowiada ona naszemu reporterowi, że murowany przystanek przy drodze wojewódzkiej po wielu staraniach postawili w 1995 r. własnymi rękoma i własnym sumptem mieszkańcy Dzierzążna. Na autobus czekali tam zarówno pasażerowie, którzy jechali z kierunku Orchowa w kierunku Mogilna, jak i ci, którzy jechali z Mogilna w kierunku Orchowa. Jednak mieszkańcy jadący w kierunku Orchowa musieli przed przyjazdem autobusu wyjść z przystanku i przejść na drugą stronę ulicy. Mogli tam jednak w oczekiwaniu na autobus przeczekać deszcz, wiatr i każdą inną nieprzyjemną pogodę.
     Taka sytuacja trwała przez 10 lat, dokładnie w 2005 r. około 70 m od murowanego przystanku po przeciwległej stronie drogi, w kierunku Orchowa został postawiony znak D-15 z rozkładem jazdy autobusów. Stoi on już poza zabudowaniami, w szczerym polu, na wydmuchu. Do tego wkopany jest w zarośnięte trawą pobocze. Nie ma w tym miejscu wyznaczonego miejsca postoju, na którym bezpiecznie i bezkonfliktowo mogliby stać podróżni, czekający na autobus. Właśnie na tym przystanku wsiadają od 8 lat mieszkańcy, którzy chcą jechać do Orchowa, i którzy jadąc z Orchowa wysiadają w Dzierzążnie.
     - Nie rozumiem, dlaczego dla jadących w jedną czy w drugą stronę, autobus nie może zatrzymywać się nadal w tym samym miejscu, na wysokości murowanego przystanku - mówi z żalem Bogumiła Kwiatkowska.
     Jej zdaniem postawienie znaku przystankowego po drugiej stronie ulicy jest niebezpieczne dla pasażerów. Sama zainteresowana ze względu na wiek i chorobę ma trudności z dojściem właśnie na ten przystanek, przy znaku. Nie potrafi zrozumieć tego, że skoro tyle lat we wsi wystarczył tylko ten jeden, murowany przystanek, który jej zdaniem jest całkowicie bezpieczny, to dlaczego teraz oczekujący na autobus nie dość, że muszą często stać w wysokiej trawie, to na dodatek w deszczu i na wydmuchu.
     - Walczyłam już kiedyś o ten przystanek i byłam w Mogilnie na PKS-ie, to powiedzieli mi, że to „drogówka” z Bydgoszczy tak zrobiła. Jak rozmawiałam z kolei z „drogówką”, to powiedzieli mi, że nie mogą się dwa autobusy mijać - dodaje pani Bogumiła.
     Według niej rozkład jazdy autobusów jest tak dopasowany, że nie ma takiej sytuacji żeby się dwa autobusy jadące w przeciwnych kierunkach spotkały w Dzierzążni o tym samym czasie przy murowanym przystanku.
     - Gdzie indziej na przykład w Olszy, czy Bystrzycy autobusy kursują we dwie strony i tam jest dużo autobusów, co się mijają, a tutaj jedzie tylko kilka autobusów i nie ma kolizji. Mnie tutaj chodzi o dzieci, bo dlaczego mają stać tam na tym wydmuchu. Bywało tak, że dzieci stały przy murowanym przystanku, bo nie chciały stać tutaj na wydmuchu, a autobus potrafił się nie zatrzymać - dodaje rozżalona Bogumiła Kwiatkowska.
     Ponieważ droga przebiegająca przez Dzierzążno jest drogą wojewódzką skontaktowaliśmy się w tej sprawie z Zarządem Dróg Wojewódzkich w Bydgoszczy. Spytaliśmy dlaczego przystanki autobusowe w Dzierzążni są względem siebie przesunięte, przez co pasażerowie nie mogą oczekiwać na autobus pod jedną istniejącą, murowaną wiatą.
Michał Sitarek powiedział naszemu reporterowi, że w Dzierzążni przy drodze wojewódzkiej nr 262, taka organizacja ruchu została wprowadzona między innymi ze względu na bezpieczeństwo oraz obowiązujące przepisy.
     - Przystanki nie mogą też być zlokalizowane na przeciw siebie. Wynika to wprost z rozporządzenia Ministra Transportu. Lokalizuje się je rozdzielnie dla obu kierunków jazdy, w odległości kilkudziesięciu metrów. Pasażerowie przed przyjazdem autobusu nie powinni przebiegać przez jezdnię. Najlepszym rozwiązaniem byłoby postawienie wiat w obu kierunkach. Jednak za budowę tego typu infrastruktury odpowiadają samorządy lokalne - powiedział nam Michał Sitarek.
Zaznaczył również, że zwróci jeszcze uwagę na to, w jakim stanie znajduje się miejsce, na którym pasażerowie oczekują na autobus - W razie konieczności zlecimy kolejne koszenie - dodał.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1118 (29/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości