Reklama

- Jesteśmy dla władz niewidzialni, niesłyszalni, pomijani

- Ja rozumiem, komisja ds. oświaty podjęła decyzję, pan burmistrz podjął decyzję, pan Lorek podjął decyzję, ale ja mam jedno pytanie, kto rozmawiał z nami rodzicami? My jesteśmy osobami najbardziej zainteresowanymi - grzmiała na wczorajszej sesji Katarzyna Solarczyk. - Nigdy tak nie byliście postrzegani, zawsze wasz głos był wysłuchiwany, co nie znaczy, że w ostatecznym rozrachunku będzie takie rozwiązanie jak państwo oczekiwaliście - przekonywał zastępca burmistrza Jarosław Ciesielski.

Katarzyna Solarczyk pytała na wczorajszej sesji Rady Miejskiej w Mogilnie, dlaczego rodzice nie otrzymali odpowiedzi na żadne z pism w sprawie posyłania dzieci od 1 września do SP 1. - „Ja rozumiem, pan burmistrz jest na zwolnieniu lekarskim, ale ja słyszę z panią rozmawiał, z panem rozmawiał, tam gdzieś rozmawiał, na zebrania innych grup przychodzi, a nam się tego odmawia” - mówiła rozgoryczona. fot. Damian Stawski

     SERIA PYTAŃ NAWROTA
     Zaczęło się od interpelacji wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej w Mogilnie Karola Nawrota kierowanej do dyrektora ZOSiP w Mogilnie Jarosława Lorka. - Jak to wygląda z oświatą w naszej gminie, myślę, że nie tylko ja ale także rodzice są w tym wszystkim zagubieni.
     PYTAŃ BYŁO SZEŚĆ
     Po pierwsze, ile będzie utworzonych oddziałów klas I we wszystkich trzech szkołach na terenie Mogilna. Po drugie, ile na dzień dzisiejszy dzieci uczęszcza do Szkoły Podstawowej nr 3 w Mogilnie i ile będzie od września, chodzi o to czy powstanie system dwuzmianowy. Po trzecie, czy jest możliwość do nowo powstałej Szkoły Podstawowej nr 1 w Mogilnie przenoszenia innych klasy niż klas I, IV oraz VII. Po czwarte, czy w ogóle kiedykolwiek burmistrz Leszek Duszyński spotkał się z rodzicami, którzy chcieliby przenieść dzieci do Szkoły Podstawowej nr 1 w Mogilnie, a nie jest im to dane.
     Po piąte, czy prawdą jest, że na spotkaniu z rodzicami, w którym Jarosław Lorek brał udział padła deklaracja, że w przyszłym roku będzie można przenosić dzieci z innych oddziałów niż klasy I, IV i VII do nowo powstałej Szkoły Podstawowej nr 1 w Mogilnie, a w tym roku nie.
     - Czym będzie się różnił przyszłoroczny rok od tego, który mamy teraz? - pytał retorycznie Karol Nawrot. Po szóste, czy będą jakieś zwolnienia w oświacie w związku z reformą i jeżeli tak, to czy wiadomo ile takich zwolnień będzie.
     WYLICZENIA LORKA
     Jak tłumaczył dyrektor ZOSiP Jarosław Lorek, 11 kwietnia zostały zakończone zapisy do klas pierwszych. W Szkole Podstawowej nr 3 zostaną utworzone 3 oddziały, przyjęto około 70 dzieci. Do Szkoły Podstawowej nr 2 w Mogilnie zapisało się 22 dzieci, z kolei do nowo powstałej Szkoły Podstawowej nr 1 - 26 dzieci. Były to zapisy dzieci z poszczególnych obwodów szkolnych. Aktualnie rozpoczęła się rekrutacja na wolne miejsca, a wolnych miejsc nie ma już w trójce. Zapisy trwają do 25 kwietnia. Ponadto w Szkole Podstawowej nr 3 na dzień dzisiejszy jest 473 dzieci. - Ubędą nam dwa oddziały, przybędą nam trzy oddziały, informacja pani dyrektor jest taka, że w zakresie funkcjonowania nic się nie zmieni, lekcje kończą się po godzinie 1500 i będą kończyć się po godzinie 1500 - tłumaczył Jarosław Lorek. Szkoła Podstawowa nr 1 organizacyjnie będzie miała prawdopodobnie od 1 września dwa oddziały klasy I, oddział klasy IV i oddział klasy VII.
     DYREKTOR LOREK LAWIRUJE
     11 kwietnia odbyło się spotkanie zastępcy burmistrza Jarosława Ciesielskiego, dyrektora ZOSiP w Mogilnie Jarosława Lorka wraz z rodzicami zainteresowanymi przeniesieniem dzieci innych klas Szkoły Podstawowej nr 1 w Mogilnie, chodziło o klasy II, III, V i VI, oddziały te utworzone nie zostały. Dyrektor Lorek tłumaczył, że: - Decyzja burmistrza jest jednoznaczna - w tej chwili tworzy się w Szkole Podstawowej nr 1 zgodnie z uchwałą oddziały klasy I, IV, VII.
     Teresa Kujawa dopytywała po raz kolejny dyrektora Lorka czy prawo pozwala na utworzenie innych oddziałów klas. Dopiero w następnych latach miała by być możliwość utworzenia oddziałów innych klas.
     - To wszystko tłumaczył pan nie raz, ale nadal nie otrzymałam prostej odpowiedzi. Proszę mi powiedzieć, czy nie ma możliwości, podjęliśmy decyzje o utworzeniu nowej szkoły i prawo oświatowe zezwala na utworzenie tylko tych oddziałów o których pan mówi. Czyli nie ma takiej możliwości w prawie oświatowym, że nie ma możliwości utworzenia innych oddziałów. Proszę mi powiedzieć - grzmiała przewodnicząca Kujawa.
     Dyrektor Lorek lawirował dalej, odpowiadając dość logicznie, ale nadal nie dając jednoznacznej odpowiedzi: - Rodzice mają możliwość przenoszenia do oddziałów, które są utworzone. W momencie, w której nie funkcjonuje dany oddział w szkole, nie ma możliwości przeniesienia do niego dzieci. Pan burmistrz podjął taką decyzję, że innych oddziałów w Szkole Podstawowej nr 1 nie będzie, w związku nie ma możliwości zapisania do nich dzieci.
     JASNA ODPOWIEDŹ - BURMISTRZ TWORZY KLASY
     Głos zabrał ponownie radny Nawrot. - Czyli rozumiem, czy może nam Pan jakieś pismo z Ministerstwa Edukacji Narodowej pokazać, że można przenosić inne klasy? - dopytywał wiceprzewodniczący.
     Jarosław Lorek tłumaczył: - Skierowaliśmy pismo do kuratorium (...) Jest tam informacja o opinii z ministerstwa, która mówi, że jest to w gestii organu prowadzącego.
     Mimo, że odpowiedź padła, radny Nawrot jakby chciał usłyszeć, kto osobowo odpowiada za zaistniałą sytuację z nieutworzeniem w Szkole Podstawowej nr 1 w Mogilnie wszystkich oddziałów klas.
     - Czyli jeżeli pan burmistrz podjął decyzję, że rodzice mogą przenosić przyszłe klasy piąte, to mogą? - pytał radny Nawrot. - Tak, mogą - mówił dyrektor Lorek. Na sali słychać było pojedyncze oklaski. - Czy interesował się Pan jak wyglądała ta sprawa w innych gminach? - kontynuował serię pytań radny Nawrot. - Nie wiem jak wygląda to w innych gminach, ale słyszę, że zależy to od sytuacji danej gminy i panującej na danym terenie, od lokalizacji i jakie były założenia od samego początku.
     Do dyskusji wtrąciła się przewodnicząca Teresa Kujawa, była wyraźnie zawiedziona poczynionymi staraniami, a raczej ich skutkiem. - Z informacji, które nam pan przekazał odnośnie rozładowania sytuacji ze Szkołą Podstawową nr 3 no to niestety, pomimo utworzenia tej Szkoły Podstawowej nr 1, oddziałów w trójce jest tyle samo ile było, nadal będzie dwuzmianowość i nic w tej kwestii nie zdziałaliśmy. Przykre, że mniej będzie w Szkole Podstawowej nr 2 bo nie taki był cel.

Dyrektor ZOSiP Jarosław Lorek tłumaczył na sesji, że decyzję o tym, jak będzie wyglądała oświata od 1 września tego roku podejmował burmistrz Leszek Duszyński. Słuchają jego słów Iwona Kopińska i Katarzyna Solarczyk. fot. Damian Stawski

     RADNI I RODZICE NIE MAJĄ NIC DO GADANIA
     Teresa Kujawa pytała zatem odnosząc się do słów dyrektora Lorka, jaki zatem wpływ na decyzje oświatowe mają radni. - Ale ja nie rozumiem jednego. To jest tylko kompetencja pana i pana burmistrza i my jako rada nie mamy wpływu na to, jaki kształt będzie miała nowo utworzona szkoła. My nie mamy nic do powiedzenia w tym względzie tak? - pytała Teresa Kujawa. Dyrektor Lorek jasno odpowiedział: - To jest w gestii burmistrza.
     Karol Nawrot próbował uzyskać odpowiedzi na wszystkie swoje interpelacje. Dociekał, czy burmistrz Leszek Duszyński kiedykolwiek spotkał się z rodzicami dzieci zainteresowanymi przeniesieniem do klas V Szkoły Podstawowej nr 1 w Mogilnie.
     - Pan burmistrz jest w tej chwili na zwolnieniu lekarskim i obowiązki jego wykonuje pan wiceburmitsrz - tłumaczył dyrektor Lorek.
     - Panie przewodniczący, czy pan zrozumiał to wszystko co pan dyrektor powiedział - dopytywała Karola Nawrota przewodnicząca Teresa Kujawa. Ten pół żartem, pół serio odpowiedział: - Nie.
     ZWOLNIENIA NAUCZYCIELI BĘDĄ
     Radny Karol Nawrot pytał jeszcze w interpelacjach, czy w związku z reformą planowane są zwolnienia nauczycieli. Dyrektor Lorek jakby sam z siebie przekazał druzgocącą informację, nikt nie przypominał mu o tym, że dotychczas nie odpowiadał. - Było pytanie o zwolnienia nauczycieli... Będą zwolnienia nauczycieli - mówił Jarosław Lorek.
     Ta odpowiedź zszokowała nie tylko radnych, ale i obecnych rodziców.
     - A mówił pan, że nie będą - mówiła Teresa Kujawa.
     Dyrektor Lorek tłumaczył się: - Mówiłem, że będzie możliwe uzupełnienie etatu, że będzie możliwe przeniesienia etatu, natomiast nie było mówione, że nie będzie zwolnień.
     NAWOŁUJĄ DO POKOJU
     Radny Molenda powiedział: - Ja na oświacie się nie znam, ale trzeba brać pod uwagę, że utworzenie trzeciej szkoły i sieć szkół nie wpłynie na to, że tych dzieci będzie więcej i z tym musimy być świadomi.
     Teresa Kujawa mówiła: - Możemy wiele działań zrobić bo niekoniecznie np. muszą być klasy 24-osobowe, mamy taką sytuację, że w Szkole Podstawowej nr 3 nie będą takie klasy. Jestem za traktowaniem wszystkich placówek w gminie jednakowo. Dajmy niech dyrektorzy i nauczyciele o tym decydują, przestańmy się we wszystko wtrącać bo doskonale znają swoje placówki. Jedna i druga strona powinna ustąpić (...) Trzeba powiedzieć otwarcie.
     Radny Nawrot: - Ja zawsze myślałem, że to uczniowie są dla szkoły, a nie szkoła dla uczniów. Rozumiem, że praktycznie przez decyzje dwóch osób uczniowie nie będą kształcić się w szkole, w której by chcieli, a uzasadnieniem tej decyzji jest „nie bo nie”.
     Elżbieta Sarnowska nawoływała do zebranych: - Próbujmy my rozwiązać tu na dole to co nam narzuciła minister Zalewska, która tego nie przemyślała.
     Radna zwróciła uwagę, że ta reforma m.in. skłóciła środowiska nauczycielskie, które walczą w tej chwili o prace: - Spróbujmy polubownie, po ludzku, połknąć tę żabę, ale żabę, którą podano nam na półmisku. Proszę tych wszystkich państwa tu obecnych, przekazujmy spokojnie sobie te informacje, odrzućmy złośliwości, decyzja minister jest taka a nie inna.
     Do apelu radnej Sarnowskiej przychylił się radny Paweł Molenda.
     KATARZYNA SOLARCZYK UDERZA W BURMISTRZA
     Przewodnicząca Teresa Kujawa głos w dyskusji oddała rodzicom, stojącym w wyjściu z sali obrad i przysłuchującym się całej dyskusji. Głos w imieniu rodziców została Katarzyna Solarczyk, autorka dwóch pism skierowanych do burmistrza Leszka Duszyńskiego.
      - Ja nie chcę nikogo przekonywać czy my mamy rację czy nie mamy racji. Chodzi mi o jedną rzecz. Przez okres około 4 miesięcy jesteśmy dla władz niewidzialni, niesłyszalni, ja rozumiem komisja ds. oświaty podjęła decyzję, pan burmistrz podjął decyzję, pan Lorek podjął decyzję, ale ja mam jedno pytanie, kto rozmawiał z nami rodzicami? My jesteśmy osobami najbardziej zainteresowanymi - grzmiała Katarzyna Solarczyk. Dodała, że ponadto o reformie wszystkiego rodzice dowiadywali się sami.
     Ponadto odniosła się do spotkania z 11 kwietnia, na którym rodzice spotkali się z wiceburmistrzem i dyrektorem ZOSiP. - Było to spotkanie z naszej inicjatywy, nikt nas nie zapraszał, ponad 80 podpisów zebraliśmy, zanieśliśmy do burmistrza, również cisza, nie ma odpowiedzi, na żadne z naszych pism. Ja rozumiem, Pan burmistrz jest na zwolnieniu lekarskim, ale ja słyszę z panią rozmawiał, z panem rozmawiał, tam gdzieś rozmawiał, na zebrania innych grup przychodzi, a nam się tego odmawia. Żądam w tym momencie, żądam, by przedstawiono mi logiczne uzasadnienie. Mówiłam panu Lorkowi, że odstąpimy od tego pomysłu utworzenia innych klas, jeżeli poda mi logiczne uzasadnienie. 11 kwietnia jeden z rodziców zapytał „proszę pana, czy tu chodzi o to że będą zwolnienia?”. Pan powiedział „Nie”. A dzisiaj Pan powiedział, że będą zwolnienia. Faktem jest, że Szkoła Podstawowa nr 3 w Mogilnie pęka w szwach, ponad 500 uczniów i dwójka nauczycieli. Pamiętamy słowa pana burmistrza i pana Lorka „Tak, każdy rodzic będzie mógł przenieść swoje dziecko” - mówiła.
     Teresa Kujawa wtrąciła się w tym momencie krótkim: - Tak było.
     - Ja się pytam, jak my mamy poważnie traktować władzę, która poważnie nie traktuje nas - pytała Katarzyna Solarczyk. - Przykro mi, że było takie zapewnienie, ale ja nie potrafię powiedzieć dlaczego tak się stało - komentowała radna Kujawa.
     TAK, TO ZNOWU JA
     Głos zabrała podczas sesji inna z rodziców znana z walki o budowę boiska treningowego Iwona Kopińska. Zaczęła swoje wystąpienie tak, jak piszemy w podtytule. Mówiła bowiem, że dzieci głosu swojego nie mają, dlatego w ich imieniu walczą rodzice. Iwona Kopińska początkowo wspominała, jak w latach 80. uczęszczała do SP nr 1 w Mogilnie przy Rynku. Chodziła do klasy z Robertem Michalskim, a dyrektorem była Teresa Kujawa. Dodała, że w tamtych czasach jedynka była w fatalnym stanie, a gdy lekcje odbywały się w piwnicy czuło się, jak budynek drży po przejeździe samochodów. - Potem chodziłam z dziadkiem i patrzyłam, jak rośnie na Powstańców Wielkopolskich moja wymarzona szkoła - wspominała. Przez kilka lat w tamtej szkole była właśnie Szkoła Podstawowa nr 1 w Mogilnie, a później gimnazjum. Warunki jak wspomina była świetne.
     Podczas sesji stanęła przed radnymi jako matka, a jej syn mówi: - Ja chcę do Szkoły Podstawowej nr 1.
     - Ja mieszkam na tej ulicy, ja będę omijał tą szkołę, ale nie będę mógł do niej iść. Ja mam tak bardzo wielu kolegów. Co ja mam mu powiedzieć? Posłuchajcie nas, my nie chcemy wyrzucić wam dzieci z tej gminy, one nadal będą w tej gminie (...) Dlaczego nie pozwolicie stworzyć chociaż po jednym oddziale. Żeby ta szkoła była szkołą - mówiła.
     CIESIELSKI NIE POZOSTAWIA ZŁUDZEŃ
     - Chciałbym tak jak pan Nawrot wystąpić jako rzecznik rodziców, wskazując, że być może są pokrzywdzeni. Burmistrz ma trochę trudniejsze zadanie. Mniej komfortowe. System oświaty w gminie to są naczynia połączone. Nic nie dzieje się w obrębie całej szkole, jeżeli coś się dzieje w jednej szkole, to coś innego dzieje się w innej szkole. Dlatego, tak jak pan radny Molenda powiedział, trudno jest zadowolić 100% rodziców by każdy mógł wybrać takie rozwiązanie jakie sobie wymarzył. Reforma oświaty to chaos sam w sobie, pan Piotr Kaźmierczak ma racje, że pewne decyzje wzmogły by jeszcze bardziej ten chaos u nas. Reforma oświaty to jest proces (...) Niestety tak to wygląda i pewne mankamenty będą, nie będzie idealnego rozwiązania, które będzie wszystkim odpowiadało. Pani przedmówczyni mówiła, że kilkadziesiąt osób się podpisało, wśród tych 80 osób podpisujących petycję z większości są tam rodzice dzieci, które tam będą, klas I, IV i VII. Wiem, że to jest rozwiązanie, które nie zadowoli wszystkich, ale decyzja została podjęta. Nie zgadzam się z Panią Solarczyk, absolutnie, że byli pomijani, że dla nas byli niewidzialni - żarty. Ile było rozmów, spotkań - trudno zliczyć. To jest subiektywnie pani odczucie, no przykro mi, spotkamy się pewnie jeszcze nie raz, być może ta liczba tych spotkań będzie na tyle duża, że państwo stwierdzicie, że nie czujecie się niewidzialni. Nigdy tak nie byliście postrzegani, zawsze wasz głos był wysłuchiwany, co nie znaczy, że w ostatecznym rozrachunku będzie takie rozwiązanie jak państwo oczekiwaliście - przekonywał zastępca burmistrza Jarosław Ciesielski.

Reklama

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1314 (16/2017)

 

Z listów

Władza nas lekceważy, jest głucha na prośby i argumenty

     Kontynuując rozważania nad prawidłowością bądź uchybieniami w zakresie realizacji postanowień ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. Prawo oświatowe oraz ustawy Przepisy wprowadzające ustawę Prawo oświatowe, nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż mamy do czynienia z wyjątkową arogancją ze strony władz, nierównym traktowaniem stron, brakiem obiektywizmu oraz protekcjonalnym traktowaniem części społeczeństwa.
     W dniu 11 kwietnia 2017 r. odbyło się kolejne spotkanie przedstawicieli rodziców, zainteresowanych utworzeniem pozostałych oddziałów w nowo utworzonej Szkole Podstawowej nr 1 w Mogilnie, z przedstawicielami władz, tj. zastępcą burmistrza panem Jarosławem Ciesielskim oraz dyrektorem Zespołu Obsługi Szkół i Przedszkoli w Mogilnie panem Jarosławem Lorkiem. Obecny na zebraniu Pan Jarosław Lorek nie wyjaśnił, a nawet nie próbował wyjaśnić czemu zawdzięczamy jego, tak diametralnie różne stanowiska w omawianej materii. Nie wykazywał większego zainteresowania lawiną argumentów przedstawionych przez rodziców, będąc przekonanym o słuszności i niepodważalności podjętej decyzji, w jego mniemaniu jedynej właściwej, acz przecież tak absurdalnej wobec przedstawionych realiów.
     Do chwili obecnej na portalu społecznościowym Facebook należącym do Burmistrza Leszka Duszyńskiego istnieje zapis ze stycznia 2017 r. w związku z wchodzącą reformą oświaty:
     „informacja dla rodziców (...) Uczniowie obecnych klas II-VI będą mieli możliwość kontynuowania nauki w innej szkole, niż obecna w której się uczą pod warunkiem:
     - wolnych miejsc w innej wybranej szkole
     - utworzenia klasy w szkole powstałej z przekształcenia Gimnazjum w Mogilnie (SP nr 1).”
     Nasuwa się zatem pytanie, dlaczego nie tworzy się klas(-y) w sytuacji, gdy: ze złożonych deklaracji jednoznacznie wynika, iż są osoby zainteresowane przeniesieniem swoich dzieci, szkoła jest gotowa do ich przyjęcia, liczba zgłoszonych dzieci wystarcza do jej utworzenia?
     Drugi wpis brzmi:
     „(...) Problemy lokalowe występować będą w SP nr 3 w Mogilnie. Z uwagi na dużą liczbę dzieci zajęcia będą kończyć się w godzinach 16-18”.
     Dlaczego zatem w Szkole Podstawowej nr 3 zapewnia się rodziców, że lekcje będą odbywały się najwyżej do godziny 16:00? Z informacji przekazanej przez Pana Lorka wynika, że SP nr 3 uzyskała zgodę na utworzenie 3 oddziałów klas pierwszych. Przy obecnej liczbie uczniów około 470, planowanych jest przyjęcie następnych 70, co łącznie daje 540 uczniów. Nauka będzie się odbywała w systemie dwuzmianowym, dzieci będą się wręcz „zadeptywać”, lekcje w/f będą ograniczone jedynie do wpisania ich w plan zajęć. Proszę nas poprawić jeśli się mylimy, ale czy to nie absurd, gdy przy takim „przepełnieniu” Szkoły Podstawowe nr 1 i 2 otrzymały zgodę na utworzenie jedynie dwóch oddziałów w każdej z nich? Czy to nie zagraża bezpieczeństwu naszych dzieci? Dlaczego w sytuacji tak drastycznego przepełnienia szkoły, nie można „ciężaru” rozłożyć równomiernie? Tu również trudno dopatrzeć się jakiegokolwiek logicznego uzasadnienia.
     Zarówno Pan Burmistrz, jak i Pan Lorek na spotkaniu z rodzicami w styczniu 2017 r. potwierdził, że
     KAŻDY
     Rodzic będzie miał możliwość przeniesienia swojego dziecka. Taką gwarancję usłyszeli rodzice uczestniczący w spotkaniu. Dlatego też po upadku sławetnego już art. 205 ustawy „Przepisy wprowadzające ustawę prawo oświatowe”, na który powoływał się nieustannie Pan Lorek, jako przepisu uniemożliwiającego utworzenie pozostałych oddziałów, i mimo oficjalnego stanowiska naszych władz, iż przepis ten nie stanowi żadnej przeszkody, władze nie przystępują do realizacji złożonych deklaracji a wręcz przeciwnie, po cichu się z nich wycofują? Najbardziej zainteresowana strona - rodzice, nie uzyskują żadnych konkretnych, rzetelnych informacji. Naszym zdaniem wysoce niewłaściwe, aby nie powiedzieć naganne, są zachowania władzy, która podejmuje kolejne decyzje bez konsultacji z rodzicami, przy całkowitym pominięciu ich zdania, stanowiska. Byle szybko i do celu. Ale czyj to cel? Czyjego interesu dotyczy? Zapewne nie rodziców i ich dzieci. W ustawie Prawo oświatowe zawarta jest definicja eksperymentu pedagogicznego, pod który powinno się podciągnąć wdrożenie systemu dwuzmianowego, gdzie dziecko często zmuszone jest, z uwagi na system pracy rodzica, przebywać w szkole od wczesnych godzin rannych (niejednokrotnie jest to godzina 7:00) do późnych godzin popołudniowych (w tym wypadku jest to godzina 16:00 a obecne może i 18:00). Czy w ten sposób bada się wytrzymałość naszych pociech? Czy taka nauka jest efektywna?
     W trakcie spotkania w dniu 11.04.2017 r. rodzice mieli nadzieję usłyszeć odpowiedzi na przedstawione powyżej pytania, jednak nie doczekali się tego. Z tymi pytaniami rodzice borykają się od ponad 3 miesięcy i do chwili obecnej nie usłyszeli wyjaśnień, które byłyby logiczne, jasne, poparte rzetelnymi argumentami.
     Skoro podjęto taką a nie inną decyzję chcielibyśmy usłyszeć jej rzeczowe, merytoryczne uzasadnienie, które, być może, pozwoliłoby nam zrozumieć tak niedorzeczne posunięcia.
     W trakcie tegoż spotkania rodzice usłyszeli z ust Pana Lorka m.in. stwierdzenie, że przecież „w przyszłym roku będziecie mogli swobodnie przenieść swoje dzieci”.
     Taka lekceważąca wypowiedź zaskoczyła wszystkich i co oczywiste, zamiast uspokoić rodziców, dodatkowo mnoży ich wątpliwości. Jaka bowiem jest różnica pomiędzy rokiem obecnym a przyszłym??? Z czego będzie wynikała „swoboda” w przenoszeniu dzieci, której teraz nie ma???
     Na pytanie rodziców kto i kiedy podjął decyzję o tworzonych oddziałach, zostaliśmy poinformowani, że pan Burmistrz w piątek 31.03.2017 r. przekazał takie stanowisko. Gdy chcieliśmy zapoznać się z dokładnym tekstem decyzji, poinformowano nas, że Pan Burmistrz przekazał jedynie telefoniczną informację. Jaką zatem mamy gwarancję, że takie postanowienie zostało rzeczywiście podjęte, że ma moc wiążącą, skoro formalnie ono nie istnieje? Chcielibyśmy wiedzieć czym się sugerowano, jakie argumenty brano pod uwagę decydując o tak ważnych dla części społeczeństwa sprawach? Dlaczego przez okres 4 miesięcy mimo wysiłków, starań z naszej strony, nadal jako rodzice pozostajemy dla władz niewidzialni i niesłyszalni?
     Mimo zgłaszanych przez nas wielokrotnie za pośrednictwem Pana Lorka uwag co do konieczności obecności Pana Burmistrza celem podjęcia rozmów oraz wypracowania stanowiska uwzględniającego słuszne interesy wszystkich stron, jesteśmy nadal pomijani, nie traktuje się nas poważnie. Mimo że Pan Burmistrz aktywnie uczestniczy w innych spotkaniach, z nami nie chce rozmawiać. A przecież jako rodzice mamy w tej właśnie sprawie tyle ważnych rzeczy do powiedzenia.
     Z perspektywy tych czterech miesięcy możemy śmiało powiedzieć, że Nasza (?) - wybrana przecież również przez nas - władza działała wg z góry ustalonego scenariusza i jest głucha na wszelkie prośby i rzeczowe argumenty.
     Skoro do chwili obecnej nie usłyszeliśmy żadnego logicznego wyjaśnienia, mamy podstawy sądzić, iż go po prostu nie ma. Zasadnym wydaje się też twierdzenie, że za tym wszystkim stoi tylko brak dobrej woli i chęci.
     Nie można traktować poważnie władzy, która nie traktuje poważnie swoich wypowiedzi i lekceważy mieszkańców gminy, z których potrzebami powinna się przede wszystkim liczyć.

Reklama

z poważaniem
w imieniu rodziców
Katarzyna Solarczyk
Mogilno, 18 kwietnia 2017 roku
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1314 (16/2017)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości