12 października 2006 roku, w wieku 82 lat zmarł Józef Klag. Był członkiem Związku Sybiraków i członkiem Mogileńskiej Rodziny Katyńskiej. Pochowany został na cmentarzu MBNP w Mogilnie. Przeszedł drogę od wywózki na Sybir i pracę w kopalni złota, formowanie polskiego wojska i drogę przez Bliski Wschód, Afrykę do Anglii. Tam walczył jako spadochroniarz w Normandii. Po wojnie w komunistycznej Polsce był prześladowany przez SB.
W OBAWIE PRZED UKRAIŃCAMI SPAŁ NA DRZEWIE
Rodzice Józefa Klaga wyjechali z Siekierczyny (powiat Limanowa, woj. krakowskie) w marcu 1919 r. do miejscowości Czerwień (powiat Podhajce, woj. tarnopolskie), gdzie kupili gospodarstwo rolne. Józef Klag urodził się 18 lipca 1924 r. Do szkoły podstawowej 4-letniej uczęszczał w wsi Hnilcze. 17 września 1939 r. po przekroczeniu granicy przez Rosjan rozpoczęła się rzeź Polaków przez zamieszkałych tam Ukraińców. Od 18 września przez okres jednego tygodnia Józef Klag, będąc 15-letnim chłopakiem spał przywiązany na drzewie, bojąc się, że w każdej chwili mogą przyjść Ukraińcy i wymordować całą rodzinę.
KOLBY NKWD
10 lutego 1940 r. do ich domu przyszło 5 uzbrojonych żołnierzy NKWD i bijąc kolbami w okna i drzwi domu krzyczeli "otwierać drzwi". Wtargnęli do środka, krzycząc "ręce do góry", przeprowadzili rewizję osobistą i mieszkania. Całej rodzinie kazali się ubrać w ciągu 15 minut. Rodzina składała się z siedmiu osób. Mamie Józefa Klaga, jego siostrze i bratu pozwolili jechać na saniach. Reszta szła za saniami pieszo do stacji kolejowej w Rudnikach, oddalonej o około 50 km. Temperatura wynosiła około -30 oC. W Rudnikach załadowano całą rodzinę w bydlęce wagony z pryczami. Siedzieli ściśnięci jak śledzie, około 100 osób w wagonie.
Mogilnianin Józef Klag w okresie brytyjskim, służby wojskowej w 1 Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej gen. Sosabowskiego fot. arch. rodziny Klag
DLA SOWIETÓW STAŁ SIĘ KĄDZIOŁKA
Wieczorem przyszło 3 żołnierzy NKWD spisywać dane poszczególnych rodzin. Gdy przyszła kolej na Józefa Klaga, jego ojczym o nazwisku Kądziołka zaczął podawać imiona i nazwiska. Tłumaczył, że matka Józefa Klaga miała dwóch synów z pierwszego małżeństwa. Rosjanin zapytał, czy to jest jedna rodzina? Gdy usłyszał zapewnienie, że tak wpisał do dokumentów nazwisko Kądziołka. W ten sposób Józef Klag widniał w sowieckim wykazie jako Józef Kądziołka.
DROGA NA SYBERIĘ
Pociągiem dojechali do Lwowa, NKWD-ziści zgodzili się nabrać wody i pociąg ruszył dalej na wschód. Na granicy polsko-rosyjskiej zostali przeładowani do wagonów rosyjskich, tzw. szerokotorówek i dalej pojechali w kierunku Uralu. Temperatura spadała do -40oC. Podczas podróży dano im po 1 bochenku chleba na rodzinę. Na miejsce dojechali około 27 lutego 1940 r. W miejscowości Pierwomański Pasiolek (obecnie okolice Jekaterinburga) znajdowały się baraki, a w nich po 16 pomieszczeń. Jedno pomieszczenie miało około 12 m2 i umieszczano w takich warunkach 2-3 rodziny (12-13 osób). Spali na podłodze jak śledzie, gryzły ich pluskwy.
OD ZŁOTA DO TORFU
1 marca 1940 r. wszyscy mężczyźni i kobiety zdolni do pracy, zostali skierowani do kopalni złota. Józef Klag miał wtedy 15,5 roku i nie przydzielono go do tej pracy. Małoletnim i nie pracującym dawano na dobę 0,5 kg chleba, natomiast pracującym 0,8 kg chleba. Józef Klag podał, że jest o dwa lata starszy. Chciał pracować i przez to dostawać więcej chleba. Skierowano go do kopalni Kierowskaja Szachta jako wozaka wagoników górniczych pod ziemią. Doszło do takiej sytuacji, że kiedy wypadł wagonik z szyn, Józef Klag nie miał siły go podnieść i musiał prosić innych pracowników o pomoc. Po 2 miesiącach poszedł do naczelnika, żeby przeniósł go do pracy na powierzchnię do wożenia wagoników i wysypywania ich zawartości do zsypów. W 1941 r. przeniesiono go do pracy w kopalni "506 Rudnik". Po kolejnych dwóch miesiącach naczelnik NKWD wezwał go do siebie i polecił iść do pracy w kopalni torfu. Kopanie torfu odbywało się 8 km od obozu, gdzie pracował po 16 godzin dziennie od 1 czerwca 1941 r. do końca sierpnia 1941 r.
ZA MŁODY DO POLSKIEJ ARMII
NKWD zorganizowało w tym czasie spotkanie, ogłaszając, że na mocy porozumienia między ZSRR a Rządem Polskim w Londynie są wolnymi obywatelami. NKWD-ziści poinformowali również, że mogą wstąpić do Wojska Polskiego na terenie ZSRR. Wtedy zrobili listę ochotników i wysłali do Konsulatu Polskiego w Moskwie. 28 września 1941 r. zostali wezwani przez NKWD na komisję wojskową. Józef Klag na komisję trafił 29 września 1942 r.. Chciał wrócić do swego prawdziwego nazwiska Klag i daty urodzenia 1924 r,. ale odrzucono go na komisji, gdyż był za młody.
DROGA DO WOLNOŚCI
Następnego dnia, 30 września 1941 r. grupa mężczyzn (ochotników) została skierowana do Świerdłowska. Polscy oficerowie mówili wtedy "Kto żyw iść może, niech przyjdzie bez komisji NKWD". 1 października 1941 r. Józef Klag zdecydował się pójść do Świerdłowska, gdzie stacjonowali polscy oficerowie. Tam odbywała się rejestracja do polskiej armii i wszystkich odsyłano wagonami towarowymi do Buzyłuku. Przez pomyłkę Józef Klag nie został wpisany na listę wyjeżdżających, dlatego do wagonu wszedł na siłę. Podróż trwała około 2 tygodni. Po dotarciu do Buzyłuku ze względu na dużą ilość ochotników, 5 dni czekali w wagonach, po czym skierowano ich przez Taszkient do rzeki Amu-Daria. Tam załadowano ich na barki i z prądem rzeki przez 10 dni zrobili około 600 km. Tam trafili do pracy w kołchozach. Po 2 tygodniach dostali polecenie ponownego zgłoszenia się w porcie, gdzie załadowano ich na barki. Przez miesiąc płynęli powrotną drogą do stacji kolejowej. W pierwszym okresie 2 tygodni dostawali po 0,5 bochenka chleba na dobę. W drugim okresie już tylko minimalne stawki chleba, żeby przeżyć. Podróż trwała długo, bo płynęli pod prąd i często grzęźli na mieliźnie. Dowódcą Polaków na barkach był major, którego nazwiska Józef Klag nie pamiętał. Byli również inni oficerowie, którzy spali w kabinach. Barki były towarowe, żelazne, tam spali bez przykrycia w samych kufajkach w grudniu przy ujemnej temperaturze. Było 6 barek, sprzęgniętych ze sobą po 2 razem.
CHLEB DAWAŁ PRZEŻYCIE
Dzień przed końcem rejsu Józef Klag razem z kolegami postanowili wyskoczyć z barek, aby poszukać coś do zjedzenia, niestety wokół nie było żadnych zabudowań. Na drugi dzień Józef Klag wyszedł na dziób barki i zobaczył mężczyznę z bochenkiem chleba uciekającego przed innymi mężczyznami, który chcąc się ratować wrzucił chleb do luku ładowni. Józef Klag zauważył, że w przedniej części dziobu, skąd uciekał mężczyzna kilku starszych ludzi próbowało przez wąski luk dostać się do ładowni. On był szczupły, więc wszedł do środka ładowni. Było ciemno, ale po omacku znalazł kilka bochenków chleba. Część podał do góry kolegom, a 3 bochenki pokruszył i włożył między kalesony, które miał w worku na plecach. Tak udało mu się przemycić chleb na pokład. Wieczorem, gdy się ściemniło wspólnie z kolegami zjedli część chleba. Na drugi dzień, tuż przed stacją kolejową sparzyli w puszce z wodą resztki chleba i go zjedli.
WIGILIA W KOŁCHOZIE
Potem zostali załadowani w wagony i przez 3 dni znowu jechali. Przez następne 2 dni szli około 70 km do kołchozu, gdzie umieszczono ich w lepiankach z gliny. Następnego dnia była Wigilia Bożego Narodzenia. Nic im nie pozostało z żywności. Józef Klag zauważył stertę, która z bliska wyglądała jak pszczele plastry. Okazało się, że są to ziarna i plewy bawełny, które zębami nie można było jednak ugryźć. Dopiero po sparzeniu w ogniu można było to z trudem skubać. Przy takim posiłku spędzili w 12 osób Wigilię i Boże Narodzenie 1941 r.
Pracowali przy zbieraniu bawełny. W zamian dostawali do zjedzenia 0,5 kg dziugary lub proso na dobę. Była to bucharskaja obłast. Tam Józef Klag zostawił ciężko chorego brata Antoniego, którego widział po raz ostatni w życiu. Następnie poszli pieszo do kolejnej stacji, skąd przewieziono ich do Kirmine, gdzie była organizowana Armia Polska. Około 7 dni czekali na komisję lekarską i przyjęcie do wojska.
ZAŁOŻYŁ MUNDUR
10 lutego 1942 r. Józef Klag jako żołnierz otrzymał angielski mundur i przydzielony został do 8 kompanii 22 pułku piechoty 7 dywizji pod dowództwem gen. Bogusza Szyszko w Kirmine. 10 lutego 1942 r. kompania liczyła 125 żołnierzy. Po 25 dniach w kompanii w wyniku różnych chorób stan osobowy zmniejszył się do 48 żołnierzy. Żołnierze umierali przede wszystkim z głodu i z braku lekarstw.
PRZEZ IRAN I AFRYKĘ POŁUDNIOWĄ DO ANGLII
28 marca wyjechali pociągiem z Kirmine do portu w Krasnowocku. Tam załadowano ich na statek i przez Morze Kaspijskie po 3 dniach dotarli do portu Pahlewi w Iranie. Tam zapanowała wielka radość, bo 4 kwietnia w Wielką Sobotę dostali żołd 14 tumaów (waluta irańska) na osobą, na 10 dni. Po 2 tygodniach wyjechali przez Teheran nad jeziora Habanija. Po kolejnych 2 tygodniach zostali skierowani przez Irak do Palestyny w miejscowości Ibna. Józefowi Klag udało się wtedy zobaczyć Betlejem i Jerozolimę. Widział Drogę Krzyżową, Grób Pana Jezusa. Po 15 dniach wyjechał z żołnierzami nad Kanał Sueski do Port Said. Tam zostali załadowani na statek "Mauretania" i Kanałem Sueskim przez Morze Czerwone i Ocean Indyjski dotarli do portu Durban w Afryce Południowej. Tam około 250 żołnierzy zostało załadowanych na statek "Frankonia". Na statek trafiło także około 7.000 jeńców włoskich. Wypłynęli do portu Kapsztad. Później przez Ocean Atlantycki dotarli do Liverpool w Anglii, gdzie jeńców przejęło wojsko angielskie.
WRÓCIŁ DO NAZWISKA KLAG
Około 28 lipca 1942 r. żołnierzy przewieziono do Ohtertul. 5 sierpnia 1942 r. Józef Klag zmienił w dokumentacji swoje nazwisko z Kądziołka jak podał sowieckim NKWD-zistom na Klag. Po rejestracji i komisji lekarskiej został ochotniczo skierowany do 1 kompanii 1 batalionu 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. Dowódcą 1 kompani był Szelepin, dowódcą całej Brygady Spadochronowej gen. Stanisław Sosabowski. Dowództwo mieściło się w Liwen w Largochaus w Szkocji.
ZOSTAŁ SPADOCHRONIARZEM
Stacjonowali w namiotach, tam Józef Klag został przeszkolony jako spadochroniarz. Po kursie i skokach spadochronowych nad Manchesterem został przeniesiony do 4 batalionu, 10 kompanii w miejscowości Yele, skąd poszedł na kurs kierowców (trwał od 4 stycznia 1943 r. do 6 marca 1943 r.). Po tym został przydzielony do kompanii dowodzenia 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej w Liwen, gdzie był w plutonie transportowym. W maju 1944 r. wyjechał do Szkocji w Anglii, później wraz z kompanią wylądował w Normandii drogą morską jako późniejszy desant prze Francję, Belgię do Holandii. Brał udział w operacji powietrzno-desantowej pod kryptoniemm "Market-Garden" w Arnchem Driel w Holandii (od 21 września 1943 r. do 7 października 1944 r.) Potem został oddelegowany do Szkocji do dyspozycji Zapasowej Brygady Spadochronowej w okresie od 8 lutego 1944 r. do 24 marca 1945 r., gdzie rozpoczął kurs mechaników w Londynie, w dzielnicy Dagenhma (fabryka "forda").
2 LATA PO WOJNIE ZDEMOBILIZOWANY
W maju 1945 r. został wysłany do brytyjskiej strefy okupacyjnej w Niemczech, służył tam w miejscowości Firstynau do 1 lipca 1947 r. Tam zgłosił się do ośrodka demobilizacyjnego, skąd został skierowany do Szczecina, gdzie 8 lipca został zdemobilizowany. Ze Szczecina przyjechał do rodziny w Stroniu Śląskim (Kotlina Kłodzka). Mieszkała tam jego matka z bratem, którzy wrócili z zesłania z Syberii 6 kwietnia 1946 r. Pozostali członkowie rodziny zmarli na Syberii z wycieńczenia i głodu.
REPRESJE SB
Józef Klag od 15 lipca 1947 r. do 31 grudnia 1949 r. pracował w lesie, a od 2 stycznia 1950 r. do 31 sierpnia 1957 r. w kamieniołomach. W związku z represjami Służby Bezpieczeństwa nie było w tym okresie dla Józef Klaga żadnej innej pracy. Od 1 września 1957 r. do 8 listopada 1978 r. był kierownikiem Kolumny Transportu Sanitarnego w Stroniu Śląskim. Przeszedł na rentę chorobową i był inwalidą wojennym I grupy.
Przez ostatnie 20 lat mieszkał z żoną i rodziną w Mogilnie. Zmarł 12 października, w wieku 82 lat. Był tutaj członkiem Związku Sybiraków i członkiem Mogileńskiej Rodziny Katyńskiej. Pochowany został na cmentarzu MBNP w Mogilnie.
MEDALE
18 kwietnia 2001 r. został awansowany na stopień podporucznika Wojska Polskiego.
Został odznaczony wieloma medalami. Za walkę w I Samodzielnej Brygadzie Spadochronowej w latach 1942-1947 otrzymał angielskie odznaczenia:
- nadany 7 stycznia 1943 r. znak spadochronowy,
- The "War Medal" (Order wojenny), nadany 14 grudnia 1946 r.,
- "Defence Medal" (Order obronny), nadany 18 listopada 1946 r. i
- "Campsign Star" The France and Germany Star (Gwiazda francuska i niemiecka), nadany 19 listopada 1946 r.
W 2003 r. otrzymał tytuł Weterana Walk o Wolność i Niepodległość Ojczyzny.
Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 769 (45/2006)
Materiały potrzebne do napisania tego artykułu uzyskaliśmy od wnuka Józefa Klaga - Krzysztofa Klaga.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze