- Jak się nie miało węgla i w końcu dotarł, to człowiek patrzył "czarne, to węgiel". W życiu takiego czegoś nie widziałem, jak mam 74 lata. Nie miałem takich problemów, gdzieś tam się zdarzało coś, ale żeby tyle? Nie do pomyślenia, to jest. Wygarniam z pieca na sito, a tu takie kamienie są. W gminie mówią, że nikt więcej reklamacji nie zgłaszał, tylko ja - mówi Józef Mazurek z Żabna. Mieszkaniec nie wie, gdzie ma teraz dochodzić swoich racji. Interweniował w Urzędzie Gminy w Mogilnie, ale to nic nie dało. Nie wie, czy ma teraz od razu jechać złożyć reklamację do kopalni w Kolumbii.
WĘGIEL Z CERTYFIKATEM
Przypomnijmy, że zgodnie z ustawą pozwalającą samorządom sprzedawać węgiel swoim mieszkańcom, do konkretnych partii jest wydawany certyfikat jakości. W razie, gdy odebrany węgiel okaże się trefny, każdy mieszkaniec może go reklamować. Resort klimatu informuje natomiast, że do dnia 30 kwietnia 2023 r. istnieje możliwość wprowadzania do obrotu z przeznaczeniem do użycia w sektorze bytowo-komunalnym paliw niespełniających wymagań określonych w rozporządzeniu w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych.
Zakup węgla na zimę po preferencyjnej cenie jest dla wielu mieszkańców niebywałą okazją, szczególnie po tym, jak istniało widmo całkowitego braku opału na zimę. Ten, kto złożył wniosek na dodatek węglowy, ten mógł także składać wniosek w gminie na zakup węgla po preferencyjnej cenie, czyli taniej niż w punktach ogólnej sprzedaży.
Gminy przed wprowadzeniem węgla do sprzedaży zobowiązane były udostępnić certyfikat dostarczonego węgla. Dzięki temu mieszkańcy chociaż w pewnym stopniu mieli dowiedzieć się jakiej jakości nabywają węgiel.
KUPIŁ WĘGIEL Z KAMIENIEM
Węgiel z rządowego programu, czyli ten za niższą cenę zakupiła rodzina 74 -letniego mieszkańca Żabna (gm. Mogilno) Józefa Mazurka. Węgiel przyznany został na wniosek złożony przez jego córkę, z którą wspólnie zamieszkują. Węgiel nabyli z wytypowanego przez gminę Mogilno składu na terenie GS Samopomoc Chłopska w Mogilnie.
Zdaniem pana Józefa węgiel ten nie nadaje się do ogrzewania budynku, o czym poinformował sekretarza gminy Teodora Prykę. W związku z tym, że nie doczekał się żadnej odpowiedzi ze strony gminy, pan Józef zwrócił się o pomoc w wyjaśnieniu sprawy do naszej redakcji. - Nie wiem już, gdzie się udać z tym wszystkim. W gminie mnie zbywają, i mówią, że tak musi być - rozpoczyna rozmowę z naszym reporterem pan Józef.
A chodzi o to, że zdaniem pana Józefa zakupiony węgiel nie jest wartościowy. - Jak sześć szyp węgla wsypałem to szypę kamienia wyjąłem. Jak się nie miało węgla i w końcu dotarł, to człowiek patrzył "czarne, to węgiel". W życiu takiego czegoś nie widziałem, jak mam 74 lata. Nie miałem takich problemów, gdzieś tam się zdarzało coś. Takie białe coś, ale żeby tyle? Nie do pomyślenia, to jest. Wygarniam z pieca na sito, a tu takie kamienie są. W gminie mówią, że nikt więcej reklamacji nie zgłaszał, tylko ja - mówi Józef Mazurek.
PRZYJECHALI, WZIĘLI PRÓBKI I CISZA
Po rozmowie z sekretarzem gminy Teodorem Pryką do domu pana Józefa przyjechał mężczyzna, który pobrał próbki węgla. Jednak mieszkaniec Żabna do dzisiaj nie wie kim był i skąd był ten człowiek
- Przyjechał facet, wziął próbkę, ale nie powiedział mi skąd jest. Nie przedstawił się. Powiedział, że do laboratorium to zabiera. Teraz, jak dzwonię do gminy, to nie wiedzą kto to był tą próbkę pobrać. Wziął próbkę czyli ten kamień i trochę węgla i popiołu. Jak teraz się pytam, to sekretarz mówi, że próbka była dosyć dobra, że węgiel był dość dobry. Powiedział, że on nie może nic więcej zrobić, że trzeba by było pisać do burmistrza, a on do kopalni, a kopalnia jest w Kolumbii, bo ten węgiel z Kolumbii przyszedł. Jak ten pan z próbką odjeżdżał, to się pytałem, czy będzie jakiś odzew. Mówił że tak, a żadnego odzewu nie ma. Minęły 3 tygodnie. Ani pisma, ani nikt nie przyjechał, bo tutaj jedna czwarta to jest sam kamień - powiedział nam Józef Mazurek.
SAMA SMOŁA W RURZE OD PIECA
Od czasu pobrania próbek węgla u pana Mazurka minęły już 3 tygodnie. W między czasie nastały mrozy i trzeba więcej dokładać do pieca. Zdaniem pana Józefa z chwilą, gdy zaczął w piecu palić więcej i częściej do niego dokładać, zapchała się całkowicie rura przy piecu. - Całkiem zaszmelcowała. Kupa smoły w tym jest. Musiałem wołać fachowca, żeby przeczyścił. To wina tego węgla - dodał pan Józef.
Sekretarz gminy Teodor Pryka w rozmowie z naszym reporterem potwierdził, że zna przypadek Józefa Mazurka. Poinformował nas, że sprawa została zgłoszona do MPGK i to z zakładu komunalnego miał być wyznaczony ktoś, kto pobierze próbki węgla. O wszystkim został poinformowany burmistrz, jednak do chwili obecnej do sekretarza nie wpłynął wynik ekspertyzy.
| Twoja przeglądarka nie obsługuje odtwarzacza filmów. |
| Józef Mazurek z Żabna o jakości węgla fot. Magdalena Lachowicz |
- NIE BADAMY ILOŚCI KAMIENIA W WĘGLU
Prezes MPGK Artur Lorczak przyznał, ze rzeczywiście, to pracownicy jego spółki byli u pana Józefa celem pobrania próbek. Prezes Lorczak podkreśla jednak, że pan Mazurek nie reklamował jakości węgla, tylko ilość w tym węglu kamienia.
Zaznaczył ponadto, że nie ma tak naprawdę żadnej normy na ilość kamienia w węglu. A normy jakościowe są zawieszone, bo rząd tak zadecydował.
- I wniosek jest taki, że nie ma tam co badać, bo my możemy badać jakość spalania, czy wartość energetyczną, a nie ilość kamienia w węglu. Ta ilość kamienia w przypadku pana Mazurka rzeczywiście była dość duża, z jednego zasypania na dnie wiaderka była kilkucentymetrowa warstwa kamienia. To rzeczywiście stwierdziliśmy i taką informację przekazaliśmy do pana burmistrza i pana sekretarza. Jest taka sytuacja, ale nie bardzo wiemy co z tym zrobić, gdyż tutaj nie za bardzo jest jak zbadać jakość węgla jako takiego. A zawartość kamienia jest zwiększona i tyle można powiedzieć. Kamień w węglu jest zawsze, to jest rzecz naturalna, to nie jest tak, że ktoś dosypuje tam kamienia, tylko w każdym złożu znajduje się różna ilość kamieni. Ja też w zeszłym roku kupowałem węgiel do domu i też tam kamienie były. Tutaj chodzi o ilość tych kamieni. Z tego co słyszę, to nie było innych zgłoszeń, czy reklamacji od mieszkańców. Inni mieszkańcy najprawdopodobniej uznali, że ta ilość kamienia jest dopuszczalna i nie robili z tego problemu. Być może u pana Mazurka doszło do jakiegoś nagromadzenia i u niego zdarzyło się więcej kamienia w węglu, niż jest to normalne. My nie mamy czego tam badać. Musielibyśmy wiedzieć też ile jest kamienia w węglu przed spaleniem. Ale tak, czy tak, wiemy, że kamień jest w węglu możliwy i trudno się jakościowo do tego odnosić. Bo sam węgiel, jak mówią mieszkańcy pali się dobrze i nasze badania też wskazują, że węgiel jest dobrej jakości - tłumaczy nam Artur Lorczak.
Magdalena Lachowicz, 15 XII 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze