Reklama

Maria i Jan Ostrowscy z Mogilna - w węglu jest dużo kamienia, a po spaleniu ogromna ilość sadzy

Do redakcji Pałuk zgłaszają się kolejne osoby, które nie są zadowolone z węgla rozprowadzanego przez gminę Mogilno. - "To jest tak, że dzisiaj zasypiemy 3 wiaderkami, a jutro rano wyciągniemy z pieca 1 wiaderko kamienia" - mówi reporterowi Maria Ostrowska. Mąż dodaje: - "Jak rozpalę i się dymi z komina, to jak jest wiatr w stronę drogi, to samochody muszą wyhamować, bo nie mogą przejechać".

Po naszej ubiegłotygodniowej publikacji o węglu zanieczyszczonym kamieniami, który zgłosił w redakcji Pałuk mieszkaniec Żabna Józef Mazurek rozdzwoniły się w redakcji telefony od innych mieszkańców gminy Mogilno.Wszystkich łączy ten sam kłopot. Kupili przy ul. Magazynowej, na placu Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Mogilnie węgiel z Kolumbii rozprowadzany przez gminę Mogilno w ramach rządowego programu. Józef Mazurek pokazał nam w swojej kotłowni, jak na 6 wrzuconych do pieca szyp węgla, wyjmuje z popiołem 1 szypę kamieni.

Zakup węgla na zimę po preferencyjnej cenie (w Mogilnie 1.830 zł za tonę) jest dla wielu mieszkańców wyjątkową okazją zaopatrzenia się w węgiel, szczególnie po tym, jak istniało widmo całkowitego braku opału na zimę. Ten, kto złożył wniosek na dodatek węglowy, ten mógł także składać wniosek w gminie na zakup węgla po preferencyjnej cenie, czyli taniej niż w punktach ogólnej sprzedaży.

Reklama

Węgiel z rządowego programu, czyli ten za niższą cenę zakupiła także rodzina Marii i Jana Ostrowskich z Mogilna. Węgiel przyznany został na wniosek złożony przez ich córkę, obecną właścicielkę domu Sylwię Michalak, z którą wspólnie zamieszkują. Węgiel nabyli ze wskazanego przez gminę Mogilno składu na terenie GS Samopomoc Chłopska w Mogilnie.

W zakupionym węglu podobnie, jak u pana Mazurka z Żabna znajdują się kamienie. Do tego przy spalaniu węgla pojawia się wielkie zadymienie i pojawia się więcej niż zwykle sadzy. - Taki mamy to odpad z państwowego węgla. To jest wyrzucanie pieniędzy w błoto - pokazuje na nagranym przez nas filmie Maria Ostrowska.

Reklama

 Z pieca, po jednym dniu palenia państwo Ostrowscy wyjęli 1/3 kamienia. - To jest tak, że dzisiaj zasypiemy 3 wiaderkami, a jutro rano wyciągniemy 1 wiaderko kamienia. Tutaj są 2 kupki, jedna z czwartku, druga z piątku. Do tego, jaki dym idzie z komina, bo jak się rozbuja, to całe osiedle jest zadymione. Kupiło się, bo trzeba się na zimę zabezpieczyć. Czarne to czarne, ładnie wyglądał. Słyszałam, że gdzieś pomalowali kamienie na czarno i sprzedawali, jako węgiel, gdy ludzie go kupili, to przyszedł deszcz i zrobiły białe - opowiada Maria Ostrowska.

Rodzina Ostrowskich pali w piecu w godzinach od 14.00 do 22.00. Ich zdaniem wszyscy okoliczni mieszkańcy wiedzą, kiedy oni w piecu palą, bo w tym czasie istnieje wielkie zadymienie. - Ja nawet jak się ten węgiel wypali, to się boję dołożyć, bo strach jest spać, boję się zostawić ten ogień w piecu. Jak rozpalę i się dymi z komina, to jak jest wiatr w stronę drogi, to samochody muszą wyhamować, bo nie mogą przejechać. Dzisiaj akurat jest wiatr w stronę do sąsiada, to mu powiedziałem, żeby się nie gniewał, żeby okna pozamykał. Jak wrzucę do pieca 3 takie puszki od farby załadowane tym węglem, to później jedną taką puszkę kamienia wyciągnę. A sadzy to przez cały sezon zimowy w ubiegłych latach nie widziałem, co teraz przez tydzień. Przez tydzień też puszka sadzy z tego jest - dodaje Jan Ostrowski.

Reklama

 

W trakcie spalania tego węgla, czarny dym zasłania część osiedla w zachodniej części miasta fot. Magdalena Lachowicz

 

Córkę państwa Ostrowskich, Sylwię Michalak interesuje przede wszystkim świadectwo spalania zakupionego węgla. - Ja z celnikami pracuję i wiem, że do każdego węgla powinno być dołączone świadectwo spalania z informacją chociażby o jego kaloryczności - mówi Sylwia Michalak. Jej zdaniem każdy kupujący powinien taki dokument otrzymać. - Na pewno nie będziemy już kupować tego węgla - dodała pani Sylwia.

Przypomnijmy, że prezes MPGK Artur Lorczak informował naszego reportera, że do tej pory nikt nie reklamował jakości węgla, tylko ilość w tym węglu kamienia. Zaznaczył jednak, że nie ma tak naprawdę żadnej normy na ilość kamienia w węglu. A normy jakościowe są zawieszone, bo rząd tak zadecydował. - Zawartość kamienia jest zwiększona i tyle można powiedzieć. Kamień w węglu jest zawsze, to jest rzecz naturalna, to nie jest tak, że ktoś dosypuje tam kamienia, tylko w każdym złożu znajduje się różna ilość kamieni - tłumaczył nam Artur Lorczak.

Reklama

 

Twoja przeglądarka nie obsługuje odtwarzacza filmów.
Maria i Jan Ostrowscy z Mogilna opowiadają o problemach z węglem kupionym od gminy fot. Magdalena Lachowicz

 

Przypomnijmy, że zgodnie z ustawą pozwalającą samorządom sprzedawać węgiel Polakom, do konkretnych partii jest wydawany certyfikat jakości. W razie, gdy odebrany węgiel okaże się trefny, każdy mieszkaniec może go reklamować. Resort klimatu informuje natomiast, że do 30 kwietnia 2023 r. istnieje możliwość wprowadzania do obrotu z przeznaczeniem do użycia w sektorze bytowo-komunalnym paliw niespełniających wymagań określonych w rozporządzeniu w sprawie wymagań jakościowych dla paliw stałych.

Podobny problem z węglem ma Krystyna Bosiacka z Wiecanowa.

Reklama

Magdalena Lachowicz, 20 XII 2022

 


Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości