Reklama

Jutro blokują drogi, by ratować Przyjezierze

fale6-m.jpg

Komitet protestacyjny razem z burmistrzem Strzelna Ewarystem Matczakiem zorganizował 16 lipca spotkanie zainteresowanych samorządów, organizacji oraz przedstawicieli policji i straży miejskiej w sprawie walki o przyszłość kąpieliska  

             fot. Sławomir Gacek

Zawiązał się komitet protestacyjny, by władza usłyszała, co się dzieje z jeziorami
    Jutro blokują drogi, by ratować Przyjezierze
    Podjęto decyzję, że w związku z degradacją środowiska naturalnego, szczególnie obniżania się poziomu wód w jeziorach, gminy Strzelno i Jeziora Wielkie złożą do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Kopalnie Węgla Brunatnego Konin. Ustalono, że będzie miała miejsce akcja protestacyjna polegająca na blokowaniu przejść pieszych w Strzelnie.

    WIDMO PUSTEJ PLAŻY
    Przyjezierze - duży ośrodek wypoczynkowy leżący na terenie dwóch gmin: Strzelno i Jeziora Wielkie - jest usytuowany nad Jeziorem Ostrowskim. O tym, czy ośrodek będzie się rozwijał czy nie, decyduje w dużej mierze również to, czy będzie istnieć jezioro i w jakim stanie ono przetrwa.
    Widmo cofającej się linii brzegowej niepokoi wszystkich, dla których Przyjezierze to źródło utrzymania z handlu i turystyki przez wiele miesięcy w roku. Dla innych z kolei to miejsce wypoczynku. Ośrodek cały czas rozbudowuje się, przybywa domków letniskowych, barów, sklepów i pensjonatów. Obniżający się poziom wody to nie tylko problem na płaszczyźnie turystycznej, ale zagrożenie dla roślinności lasów. Wraz z obniżaniem się lustra wody obniża się poziom wód gruntowych. Coraz głośniej o problemie zaczynają mówić rolnicy z miejscowości wokół degradowanych jezior.
    PROBLEM O WIELE SZERSZY
    Problem obniżającego się lustra wody nie dotyczy na naszym terenie tylko Jeziora Ostrowskiego, ale również Wójcińskiego. Z tym samym problem borykają się również gminy wielkopolskie, na terenach których leżą jeziora: Skorzęcińskie, Powidzkie, Kosewskie, Kańskie, Anastazewo Małe, Budzisławskie, Wilczyńskie, Suszewskie, Kownackie.
   

Takich obrazków za kilkanaście lat możemy w Przyjezierzu już nie oglądać, jeżeli będzie postępowała dalsza systematyczna degradacja Jeziora Ostrowskiego                     fot. Sławomir Gacek

KOPALNIA I JESZCZE RAZ KOPALNIA
    Władze gmin, na terenie których znajdują się jeziora uważają, że za drastycznie obniżający się poziom wód odpowiedzialna jest odkrywka węgla brunatnego w rejonie Kleczewa, a szczególnie odkrywka Jóźwin IIB. Przypomnijmy, że kopalnia odmówiła pompowania wody do jezior, ponieważ uważa, że to nie działalność kopalni doprowadziła do tego, że w jeziorach lustro wody obniżyło, ale brak opadów.
    Dla władz gminnych województw kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego, organizacji społecznych, takich jak Związek Gmin Powidzkiego Parku Krajobrazowego oraz komitetu protestacyjnego jest oczywiste, że to kopalnia jest odpowiedzialna za obniżający się poziom wód.
Już w ubiegłym roku zamówiono ekspertyzę. Jej celem było m.in. założenie, aby tezę o odpowiedzialności kopalni za opadanie wód w jeziorach oprzeć o naukowe opracowania. Gminy złożyły się i zamówiły niezależną ekspertyzę u prof. dr. hab. Piotra Ilnickiego oraz u Wojciecha Orłowskiego.
    Ekspertyza zatytułowana Ocena oddziaływania odwodnienia odkrywek w rejonie Kleczewa prowadzonych przez kopalnię Węgla Brunatnego Konin S.A. w Kleczewie na poziom wody w jeziorach położonych w wododziale rzeki Noteci i rzeki Warty potwierdziła wstępną tezę, że to właśnie działalność kopalni odkrywkowej powoduje negatywne zjawisko opadania wód.
    KOMITET PROTESTACYJNY
    W Przyjezierzu zawiązał się komitet protestacyjny. Jego przewodniczący Józef Drzazgowski z Gaju mówi, że od kilku lat wskazuje na opłakane skutki działalności kopalni. O ile udało się mu znaleźć wsparcie u władz gminnych, o tyle już im wyższe szczeble władzy, tym zrozumienie coraz mniejsze. Wokół sprawy, jak mówi, panuje dziwna niechęć władz centralnych. Sprawą problemów związanych z opadaniem wód zainteresował posła PiS Piotra Cybulskiego, który zajął się sprawą. Wcześniej poseł zajmował się problemami związanymi z kopalnią Lubiń.
    CZAS NA DZIAŁANIA
    Józef Drzazgowski dodaje, że w końcu przyszedł czas, aby podjąć bardziej zdecydowane działania przy biernej postawie władz kopalni,dlatego   powstał komitet protestacyjny. Pod listami poparcia podpisało się w ciągu dwóch dni około 600 osób. Z burmistrzem Strzelna Ewarystem Matczakiem podjęto działania zmierzające do spotkania się zainteresowanych samorządów, organizacji oraz przedstawicieli policji i straży miejskiej.
    Do spotkania doszło w poniedziałek 16 lipca. W sali Urzędu Miejskiego w Strzelnie zebrało się kilkanaście osób. Wśród nich byli: burmistrz Ewaryst Matczak, wójt Orchowa Teodor Pryka i wójt Jezior Wielkich Marek Maruszak, radni z Kleczewa, przedstawiciele Związku Gmin Powidzkiego Parku Krajobrazowego na czele z pełnomocnikiem Andrzejem Glapińskim oraz reprezentacja komitetu protestacyjnego: Józef Drzazgowski, Łukasz i Dorota Chęcikowie oraz Konrad Tokarski. Na spotkanie zaproszono również komendanta Komisariatu Policji w Strzelnie, nadkom. Roberta Szubargę.
    ZAPOBIEC KOMPLETNEJ DEGRADACJI
    Burmistrz Ewaryst Matczak powiedział, że problem nabrzmiewa od kilku lat i należy podjąć w tej kwestii konkretne działania zmierzające do jednoznacznego i szybkiego rozwiązania. Zauważył, że zainteresowanym stronom nie chodzi o doprowadzenie do zamknięcia kopalni, ale o zabezpieczenie jezior przed negatywnymi skutkami jej działania i naprawienie przez kopalnię szkód, jakie w ciągu ostatnich kilku lat wyrządziła poprzez degradację środowiska naturalnego. Przypomniał, że prowadzona przez zainteresowane strony korespondencja do niczego nie prowadzi, czas upływa, a z wraz nim ubywa wody w jeziorach.
    SĄ PIENIĄDZE
    Zebrani w sali Urzędu Miejskiego usłyszeli, że jest propozycja przeprowadzenia akcji protestacyjnej wspólnie z komitetem protestacyjnym, a celem spotkania jest m.in. ustalenie formy i terminu protestu. Ewaryst Matczak poinformował, że kopalnia płaci na ochronę środowiska 150.000.000 zł i z części tych pieniędzy można by sfinansować inwestycję, która doprowadzałaby wodę do jezior. - Trzeba to wymóc - zakończył burmistrz.
    DWA WARIANTY
    Pracownik Urzędu Miejskiego w Strzelnie Leszek Walkowski przedstawił Koncepcję wstępną - wariant zasilania Jeziora Wilczyńskiego i Budzisławkiego zamówioną przez Kopalnię Węgla Brunatnego Konin w Kleczewie. W koncepcji przedstawiono kilka wariantów rozwiązania problemu. Jeden z wariantów zakłada odtworzenie lustra wody na poziomie z lat 1961-1965, co nastąpiłoby w ciągu 6 lat. Roczny zrzut wody do jezior wyniósłby około 11.000.000 m3. Koszt wprowadzenia w życie tego wariantu, to kwota 8.140.000 zł. Za tym wariantem opowiada się zarówno kopalnia, jak i Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu.
    Z kolei Związek Gmin Powidzkiego Parku Krajobrazowego doszedł do wniosku, że optymalny wariant, to ten, który zakłada w miarę szybkie doprowadzenie do najdalej położonego jeziora wody. Okres ten to około 3 lata. Za tym wariantem, który miałby kosztować 9.080.000 zł opowiedział się również marszałek Województwa Wielkopolskiego.

Reklama
Patrząc na betonowy pomost na głównej plaży w Przyjezierzu widać jak z każdym rokiem woda coraz bardziej się cofa, a poziom lustra wody obniżył się o kolejne metry na przestrzeni kilku lat                                                                                          fot. Sławomir Gacek


    NIE MOGĄ PODWAŻYĆ EKSPERTYZY
    W ocenie Andrzeja Glapińskiego, co roku należałoby wpompować do jezior 16.250.000 m3wody. Taki zrzut zapewniłby odtworzenie poziomu wód. Skąd przedstawiciele związku wzięli taką liczbę? Wynika ona z obliczeń, jakich dokonał prof. Piotr Ilnicki. Z jednego z pism wynika, że przywołanego bilansu przez 10 miesięcy nikt, a w szczególności najbardziej zainteresowani, tj. KWB Konin S.A. i Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu nie potrafili zakwestionować.
    Andrzej Glapiński stwierdził, że kopalnia potraktowała Jeziora Wilczyńskie i Budzisławskie jak zamknięte akweny. Przyjmując założenia kopalni, to w jeziorach tych odtworzono by stan pierwotny w 3 lata. Jednak w Jeziorze Ostrowskim poziom wody odtworzono by w okresie 8-10 lat.             - Nasz wariant nie odpowiada kopalni. I kopalnia nas skarciła. Dokonaliśmy złego wyboru. Jeśli wybierzecie wariant, który my chcemy, to będziemy dalej coś robić - zdaje się myśleć i działać kopalnia, według Andrzeja Glapińskiego.  
    MAJĄ NAS ZA NIC
    Wymiana korespondencji pomiędzy kopalnią, ZGPPK, ministerstwem ochrony środowiska i samorządem wojewódzkim nic nie wnosi, a jest jak to nazwali obecni na spotkaniu przeciąganiem w czasie. W związku z tym Józef Drzazgowski zaproponował: - Aby z tym skończyć i nie dawać się wyprowadzać w pole, zablokujmy najpierw drogę krajową, a później kopalnię. Może to podziała na nasze władze i ochronę środowiska. (...) gmina Jeziora Wielkie wygrała konkurs, miała dostać od prezydenta 1.000.000 zł i pieniędzy nie ma do dzisiaj. Tak samo jest z kopalnią. Kopalnia zwleka, są opracowywane ekspertyzy. Dla nich jesteśmy nikim. Trzeba z tym skończyć. Ja proponuję blokadę drogi krajowej.  
    TYLKO KOMENDA GŁÓWNA
    Burmistrz Ewaryst Matczak zapytał nadkom. Roberta Szubargę o to, co należy zrobić, aby uzyskać pozwolenie na blokowanie drogi krajowej? Komendant odpowiedział, że takie pozwolenie może wydać tylko Komenda Główna Policji. Zauważył, że z doświadczenia wie, że uzyskanie zgody z KGP jest mało prawdopodobne. Jednak zastrzegł, że nie chce niczego przesądzać.
    Józef Drzazgowski stwierdził, że w takim razie protestujący będą chodzić po pasach. Komendant poinformował, że taka forma protestu jest traktowana jako wykroczenie i funkcjonariusze policji będą musieli podjąć określone prawem czynności. Pytał, czy rzeczywiście wszystkie możliwości rozwiązania problemu zostały już wyczerpane? W odpowiedzi usłyszał, że rozmowy i wymiana korespondencji trwają już 3 lata i rezultatów nie ma.
    MINISTERSTWO DO PROKURATURY
    Wójt Teodor Pryka zainteresowany był tym, czy ministerstwo ochrony środowiska zajęło w sprawie wysychających jezior stanowisko. Kiedy usłyszał, że zainteresowanie jest nikle, wówczas zapytał, czy nie należałoby zastanowić się nad oddaniem ministerstwa do prokuratury.
    KOPALNIA DO PROKURATURY
    Reporter zapytał, czy w związku ze skalą degradacji, o której mówią zainteresowani, gminy lub ZGPPK podejmowały próby oddania KWB Konin do prokuratury. Przedstawiciel związku odpowiedział, że była rozpatrywana w pierwszym okresie możliwość wystąpienia do sądu. Jednak uznano wówczas, że sprawy sądowe trwałyby zbyt długo, a czas naglił do działania. Chciano również w sposób ugodowy prowadzić negocjacje z kopalnią. Z informacji, jakie posiada wynika, że były wystąpienia do prokuratury osób indywidualnych. Jednak w obecnej sytuacji, kiedy negocjacje nie przynoszą efektów, a kopalnia gra na zwłokę, być może złożenie do prokuratury doniesienia byłoby celowe. Jednak należałoby najpierw uzyskać opinię prawną co do zasadności złożenia doniesienia.
    RAZEM CZY OSOBNO
    Kwestia oddania kopalni do prokuratury stała się jednym z punktów ustaleń spotkania. Zwrócono uwagę, że ekspertyza prof. Piotra Ilnickiego wskazuje na to, że to KWB Konin odpowiada za degradację jezior. Ewaryst Matczak zapytał, czy gminy mają w pojedynkę składać zawiadomienia do  prokuratury, czy też zrobić to wspólnie razem ze ZGPPK? Marek Maruszak wskazał, że gmina Strzelno i Jeziora Wielkie powinny złożyć doniesienie do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie, natomiast gminy wchodzące w skład Województwa Wielkopolskiego, w tym Orchowo, ZGPPK, do Prokuratury Rejonowej w Słupcy. Takie też ustalenia przyjęto.
    Ustalono, że przedstawiciel związku, który zna sprawy związane z panującą sytuacją, pomoże prawnikowi gminy Strzelno i Jeziora Wielkie w przygotowaniu doniesienia do prokuratury. Marek Maruszak dodał, że być może złożenie doniesienia będzie bodźcem dla kopalni, aby zająć się sprawą jezior w sposób konkretny.
    Doniesienia do prokuratury w Mogilnie wpłyną - z tego, co powiedział burmistrz Ewaryst Matczak - w piątek lub w poniedziałek. Co zrobią gminy wielkopolskie zrzeszone w ZGPPK jeszcze nie wiadomo, bo jak powiedział przedstawiciel związku, niektórzy wójtowie i burmistrzowie uwierzyli w to, co mówią przedstawiciele kopalni. 17 lipca usłyszeliśmy, że raczej związek nie wystąpi do prokuratury.
    PROKURATURA JEDNO, BLOKADA DRUGIE
    Decyzja o oddaniu KWB Konin do prokuratury była jednym z ustaleń. Drugie konkretne ustalenie, jakie zapadło, to blokada drogi. Wyjaśnienia nadkom. Roberta Szubargi nie ostudziły determinacji do przeprowadzenia akcji protestacyjnej.
    Propozycja komitetu protestacyjnego była następująca. Protest odbędzie się jutro, 20 lipca o 1100. Zablokowane zostaną przejścia dla pieszych. Propozycja została przyjęta przez wójtów i burmistrza. Ewaryst Matczak powiedział, że popiera akcję, ponieważ zna sytuację związaną z opadaniem wód. Możliwe, że do akcji protestacyjnej włączą się także przedstawiciele ZGPPK oraz Stowarzyszenia Klucz z Orchowa i Społecznego Komitetu Ochrony Powidzkiego Parku Krajobrazowego.
    Wstępnie przyjęto, że protest potrwa około godziny. Organizatorzy dopuszczają możliwość przepuszczania pojazdów co 10 minut. Jednak forma i czas protestu będzie ustalony w piątek
    ŚCIĄGNĄĆ MEDIA
    Burmistrz Ewaryst Matczak stwierdził, że należy ściągnąć media, szczególnie telewizję, posłów. Przedstawiciele komitetu protestacyjnego zapewnili, że na piątkowy protest przybędą osoby, którym na sercu leży dobro Jeziora Ostrowskiego. Stwierdzili, że są w kontakcie z mediami ogólnopolskimi. Ustalono, że zostaną przygotowane plakaty informujące o akcji protestacyjnej.
    KLECZEW PROTESTOWI MÓWI NIE
    Swoje nie dla protestu wypowiedział jeden z przedstawicieli gminy Kleczew. Samorządowiec stwierdził, że w tej chwili nie będzie poparcia dla akcji protestacyjnej, ponieważ przedstawiciele gminy obecni na spotkaniu nie mają takiego upoważnienia. Dodał jednocześnie, że nie sądzi, aby na chwilę obecną gmina poparła protest. Dodał, że najbardziej pokrzywdzona jest właśnie gmina Kleczew, ponieważ woda w Jeziorze Budzisławskim opadła około 2 metry. Radny w odpowiedzi usłyszał, że w Jeziorze Ostrowskim woda opadła blisko o 3 metry. Radny powołał się na rozmowy prowadzone przez Radę z zarządem KWB Konin. Jednak w delegacji z Kleczewa nie było zgody. Inny przedstawiciel Kleczewa zapytał swojego przedmówcę: - Pan doskonale wie, że kopalnia nas oszukuje. Czy pan panie radny, wierzy w te bajki kolejne kopalni, panie radny? Obecni usłyszeli, że od 15 lat słyszą obietnice ze strony kopalni i nie są one realizowane. Dodał, że sam pracował w kopalni i wie, jaki to jest zakład. Zauważył, że kopalnia lekceważy drugą stronę. Stwierdził, że w sprawie jezior ruszyło się dopiero po interwencjach, powstały ekspertyzy, które stały się bodźcem do działania. Dotychczas kopalnia składała obietnice bez pokrycia, a władze przymykały oczy, bo kopalnia płaci podatki. Nikt jednak nie myślał o jeziorach. Stwierdził, że jeśli nie będzie konkretnych działań, to kolejne lata będą stracone.
    WSPÓŁFINANSOWANIE WODOCIĄGU  
    Z informacji przekazanych przez burmistrza Ewarysta Matczaka wynika, że do 30 czerwca miano podpisać porozumienie dotyczące współfinansowania inwestycji związanych z doprowadzeniem wody do jezior. KWB Konin miała sfinansować 50%, Sejmik Województwa Wielkopolskiego- 40%. A pozostałe 10% miały wyłożyć samorządy.

  Sławomir Gacek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 805 (29/2007)
Wypowiedz się na ten temat na naszym forum internetowym: www.paluki.tygodnik.pl
 
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości