Poznański Urząd Wojewódzki przyznał mu koncesję na uruchomienie apteki w Mogilnie 15 października 1931 r. 8 grudnia 1939 r. jego nazwisko znalazło się na Czarnej liście 16 przedstawicieli mogileńskiej inteligencji, wskazanych przez miejscowych Niemców do aresztowania i stracenia. Wojnę przeżył i gdy aptekę postawił na nogi, 8 stycznia 1951 r. władza ludowa upaństwowiła ją. Należał do tej części przedwojennej inteligencji, która po wojnie - pomimo wprowadzania komunistycznego systemu - postanowiła zaangażować się w działalność społeczną.
Halina Szymańska, synowa Kazimierza, w rodzinnych zbiorach posiada bardzo dużo pamiątek po swoim teściu fot. Paweł Lachowicz APROBACJA NA APTEKARZA
Kazimierz Szymański urodził się 23 lutego 1898 r. w Gostyniu, w znajdującej się wówczas pod zaborem pruskim Wielkopolsce. Był najstarszym z siedmiorga dzieci Stanisława i Marii z domu Krótkiej. Edukację rozpoczął w szkole powszechnej w Gostyniu, następnie naukę kontynuował w szkole realnej w Wolsztynie, a następnie w Gimnazjum Realnym w Zgorzelcu. Ukończył je w 1916 r. Ponieważ zdradzał zainteresowania chemią i biologią, po ukończeniu szkoły podjął pracę jako pomocnik aptekarski w aptece B. Pruskiego w swoim rodzinnym mieście Gostyniu. Tam pracował do września 1918 r. Następnie przeniósł się do Leszna, gdzie zatrudnił się u tamtejszego aptekarza Smyczyńskiego. W 1919 r., mając 21 lat, aby uniknąć internowania, zgłosił się na ochotnika do wojska. Od marca 1919 r. swoją służbę odpracowywał w aptece wojskowej Szpitala nr 3 w Poznaniu, gdzie doskonalił swoje umiejętności i wiedzę. Po upływie 5 miesięcy w sierpniu 1919 r. przystąpił do egzaminu aptekarskiego, po którym miesiąc później 11 września 1919 r. decyzją Komisji Egzaminacyjnej w Poznaniu uzyskał świadectwo, na mocy którego 4 maja 1920 r. otrzymał świadectwo dojrzałości. Dzięki temu otworzyła się przed nim droga do podjęcia studiów uniwersyteckich. Studiował na Wydziale Filozoficznym Oddziału Farmaceutycznego Uniwersytetu Poznańskiego, gdzie 27 czerwca 1921 r. zdał egzamin państwowy na aptekarza.
Tak obecnie wygląda kamienica przy pl. Wolności, w której do dzisiaj istnieje założona przez Kazimierza Szymańskiego apteka fot. Paweł Lachowicz Ale to jeszcze nie koniec jego kształcenia. Aby zostać prawdziwym aptekarzem musiał jeszcze zaliczyć egzamin z praktyki zawodowej. Dla Kazimierza Szymańskiego nie była to wielka trudność, ponieważ miał doskonałe doświadczenie praktyczne. W związku z tym od Departamentu Zdrowia Publicznego po stwierdzeniu doskonałej znajomości w tej dziedzinie otrzymał 28 lutego 1922 r. aprobację na aptekarza.
Studiując Kazimierz Szymański pracował jednocześnie w Zakładzie Chemii Nieorganicznej Uniwersytetu Poznańskiego. Tajniki przyszłego zawodu poznawał pracując kolejno w aptekach Św. Wojciecha u Leona Waniorka w Gnieźnie i w 1922 r. w Katowicach w aptece Johannes Apotheka.
ŚLUB Z ZOFIĄ
2 października 1922 r. w Środzie Wielkopolskiej zawarł związek małżeński z córką nauczyciela z Pętkowa Zofią Białecką, z którą miał czworo dzieci Antoniego Michała, Danutę, Stefana i Kazimierza Tomasza. Kazimierz Szymański, aby zapewnić byt rodzinie, pracował wówczas w Kasie Chorych miasta Poznania. Cały czas myślał jednak o pracy aptekarza i starał się o nią, gdzie tylko było można.
Kazimierz Szymański stoi przed założoną przez siebie Apteką „Społeczną” na pl. Wolności 9 w Mogilnie. Zdjęcie pochodził z 1952 r., po upaństwowieniu apteki przez władzę ludową. fot. ze zbiorów rodzinnych Haliny Szymańskiej POZNAŃSKA KONCESJA
Po kilku latach 15 października 1931 r. Poznański Urząd Wojewódzki przyznał mu koncesję na uruchomienie apteki publicznej w Mogilnie. Radość Kazimierza nie miała końca. Gdy tylko otrzymał pisemne zezwolenie, przyjechał do Mogilna, gdzie przy pl. Marszałka Piłsudskiego 9 (obecnie pl. Wolności) w budynku należącym do państwa Płoszyńskich otworzył pierwszą w Mogilnie aptekę.
NA CZARNEJ LIŚCIE
Pracował tam szczęśliwie przez 8 lat, kiedy to 8 grudnia 1939 r. Niemcy nakazali jemu i całej rodzinie opuszczenie dobytku. Kazimierz mógł zabrać ze sobą tylko podręczny pakunek. Aptekarz zdążył zabrać jeszcze dokumenty, które w razie czego mogły okazać się ważne dla potwierdzenia wyuczonego zawodu aptekarza.
Rodzina Szymańskich wraz z innymi mieszkańcami Mogilna zaprowadzona została przez Niemców do punktu zbornego w stajniach (Halina Szymańska mówi, iż z przekazów pamięta, że prawdopodobnie było to w przejściowym obozie w Szczeglinie), skąd po kilku dniach bydlęcymi wagonami przewiezieni zostali do Generalnej Gubernii, do Sobolewa w powiecie garwolińskim. Tam pozbawieni wszystkich zasobów pieniężnych, kosztowności, w tym także ślubnych obrączek, które musieli oddać niemieckim okupantom, prowadzili tułacze życie.
- Jak się okazało po latach, ojciec mojego męża znajdował się razem z innymi 15 mogilnianami na tzw. „czarnej liście” Polaków sporządzonej 28 października 1939 r. przez władze niemieckie - opowiada synowa Kazimierza Halina Szymańska.
W mogileńskiej aptece na pl. Wolności w 1939 r., od lewej: siostra Kazimierza Szymańskiego - Mieczysława, Kazimierz Szymański, siostra żony Kazimierza Monika Wojciechowska i jej mąż Stanisław Wojciechowski oraz żona Kazimierza Zofia Szymańska fot. ze zbiorów rodzinnych Haliny Szymańskiej APTEKA W SOKOŁOWIE
Kazimierz Szymański nie poddawał się jednak i cały czas myślał o zdobyciu pracy. W marcu 1940 r. udało mu się otrzymać pracę w aptece Feliksa Gałacha przy ul. Pierackiego 68 w Sokołowie Podlaskim. W marcu 1941 r. przyszedł na świat najmłodszy syn Kazimierza i Zofii Szymańskich - Kazimierz Tomasz.
Jak to podczas wojny bywa, szczęście przeplatało się z tragedią. Tak też było w rodzinie Kazimierza. Nie zdążyli nacieszyć się narodzinami najmłodszego syna, gdy ich najstarszy syn Antoni Michał, który od listopada 1940 r. do maja 1941 r. aresztowany przez gestapo jako podejrzany politycznie przebywał w więzieniu na Pawiaku i Mokotowie, jako ochotnik wstąpił do Wojska Polskiego idącego na Berlin wraz z 32 pułkiem piechoty. Wówczas rodzice widzieli go ostatni raz w życiu. - Z opowiadań wiem, że zginął w bitwie pod Budziszynem. Rodzina po częstych poszukiwaniach nigdy nie odnalazła jego grobu - wspomina pani Halina.
POWRÓT NA PL. WOLNOŚCI
Nadszedł marzec 1945 r., jak się później okazało bardzo szczęśliwy miesiąc dla Kazimierza Szymańskiego. 23 marca bowiem od Starostwa Powiatowego w Sokołowie Podlaskim uzyskał zaświadczenie, które dawało mu prawo powrotu do swego miejsca zamieszkania z roku 1939, czyli do Mogilna.
Kazimierz Szymański prenumerował przed wojną „Gazetę Mogileńską”. Powyżej potwierdzenie zapłaty 2,30 zł za abonament gazety w październiku 1933 r. fot. ze zbiorów rodzinnych Haliny Szymańskiej Nie zwlekając 30 marca 1945 r. powrócił do Mogilna, gdzie zameldował całą rodzinę na pl. Wolności 9 i natychmiast zajął się uruchamianiem swojej apteki, którą nazwał Społeczna. Pracy było niezwykle dużo, właściwie wszystko musiał zaczynać od początku, gdyż cały jego dobytek sprzed wojny został rozgrabiony. Zarząd Miejski w Mogilnie dzięki istniejącemu zarządzeniu w ramach pomocy przyznał Kazimierzowi jako wysiedleńcowi skromne wyposażenie mieszkania. Cała rodzina pomagała Kazimierzowi. Dorosła już wtedy jedyna córka Danuta poszła w ślady ojca i została farmaceutą. Początkowo pomagała także ojcu w aptece.
Dzięki ciężkiej pracy Kazimierza i jego całej rodziny 14 listopada 1947 r. prywatna apteka w Mogilnie przy pl. Wolności 9 została oficjalnie zarejestrowana w Izbie Przemysłowo-Handlowej w Poznaniu.
UPAŃSTWOWIENIE
Pracą w stworzonej przez siebie własnej aptece cieszył się do chwili, kiedy ustawą z 8 stycznia 1951 r. ówczesne władze komunistyczne bezprawnie przejęły aptekę wraz z całym wyposażeniem, laboratorium, towarem i oszczędnościami na rzecz Skarbu Państwa. W ten sposób po raz kolejny stracił cały dorobek swojego życia. Ówczesne władze zaproponowały mu pracę najemną w charakterze kierownika oddziału Apteki Społecznej. Nie mając innego wyjścia, przystał na propozycję władz i od tej pory do końca życia pracował w aptece i jednocześnie obsługiwał też istniejącą w Mogilnie aptekę przyszpitalną.
Legitymacja zastępcy przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Mogilnie, wystawiona Kazimierzowi Szymańskiemu 20 lutego 1948 r. przez przewodniczącego PRN Sylwestra Grzelaka. Legitymacja była ważna do 31 grudnia 1948 r. fot. ze zbiorów rodzinnych Haliny Szymańskiej ANGAŻOWAŁ SIĘ SPOŁECZNIE
Od chwili powrotu do Mogilna w czasach powojennych przez długie lata brał czynny udział w życiu społecznym miasta. Był przewodniczącym Komitetu Odbudowy Stolicy i Kraju. Odznaczony został za działalność przez Naczelną Radę Odbudowy Miasta Stołecznego Warszawy brązową i złotą odznaką Odbudowy Warszawy. Należał do tej części inteligencji mogileńskiej, która nie ograniczała się tylko do wypełniania swoich obowiązków, ale także brała czynny udział w życiu społecznym miasta - choć czas przełomu lat 40. i 50. nie należał do łatwych. Funkcję przewodniczącego KOSiK pełnił przez 11 lat, a efekty jego pracy były widoczne w skali całego województwa. Między innymi w czasie jego pracy nasze miasto uzyskało I miejsce we współzawodnictwie z innymi miastami województwa za rok 1957.
1 kwietnia 1949 r. Kazimierz Szymański otrzymał brązową odznakę „Odbudowy Warszawy”, nadaną przez Radę Odbudowy Warszawy. Potwierdza to powyższa legitymacja fot. ze zbiorów rodzinnych Haliny Szymańskiej Sfinansowano w tym okresie budowę świetlic: w Kołodziejewie i Wymysłowie, stadion w Strzelnie, Teatr Letni w mogileńskim parku oraz przeprowadzono elektryfikację wsi Orchowo, Broniewice, Szczepanowo i Wylatowo. Nadwyżkę za 1957 r. przeznaczono na budowę szkoły średniej w Mogilnie mieszczącej się obecnie przy ul. Dworcowej 9. Jak wspomina Halina Szymańska, przy swoich osiągnięciach był osobą niezwykle skromną i niejednokrotnie podkreślał, że wszelkie sukcesy to nie tylko jego zasługa, ale przede wszystkim prezydium komitetu, a zwłaszcza takich jego członków jak Antoni Wesołowski - przewodniczący Prezydium Powiatowej Rady Narodowej oraz Kazimierz Bors - ówczesny sekretarz Sądu Powiatowego w Mogilnie.
W 1948 r. został zastępcą przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Mogilnie. Piastował też funkcję przewodniczącego Powiatowego Komitetu Przeciw-alkoholowego oraz przewodniczącego Miejskiej Komisji Zdrowia i Opieki Społecznej. Był również radnym miejskim oraz członkiem Rady Przyjaciół Harcerzy. Do końca życia był również czynnym członkiem Towarzystwa Farmaceutycznego.
PO DŁUGIEJ CHOROBIE
Swoje bogate życiowe doświadczenie bardzo chętnie przekazywał młodym ludziom, których zaznajamiał z arkanami zawodu aptekarza w prowadzonej przez siebie aptece. W niej to bowiem często urządzał efektowne wystawy o tematyce farmaceutycznej i sanitarnej. Kazimierz Szymański zmarł po długotrwałej chorobie 17 lipca 1965 r., przeżył 67 lat. Mogilno straciło wysoko cenionego farmaceutę. - Pozostawił po sobie dobre wspomnienie i pamięć u ludzi, którym całe życie służył pomocą, darzył życzliwością i serdecznością - mówi Halina Szymańska.
Potwierdzenie tożsamości, wystawione 18 lipca 1949 r. przez ówczesnego burmistrza Mogilna Leonarda Vettera, rządzącego miastem od sierpnia 1948 r. do lutego 1950 r. fot. ze zbiorów rodzinnych Haliny Szymańskiej ANEGDOTA
Halina Szymańska jako synowa nie poznała swego teścia. Wspomina jednak związaną z nim anegdotę, : - Znałam Kazimierza Szymańskiego tylko jako aptekarza, ponieważ gdy ślubowałam ze swoim mężem teść już nie żył. Ale zapamiętałam go jako bardzo wesołego i życzliwego człowieka. Zabawna sytuacja przytrafiła mi się, gdy chodziłam jeszcze do szkoły. Mama wysłała mnie po zakupy. W sąsiednim sklepie nie mieli mi wydać ze 100 zł. Poszłam wtedy do apteki i poprosiłam stojącego za ladą aptekarza, którym był mój przyszły teść, czy mógłby zmienić mi 100 zł, on z uśmiechem wziął te pieniądze, schował do szufladki i wyjął inne 100 zł. Ja bardzo się zdziwiłam, a przy tym byłam wielce zakłopotana. On jednak z uśmiechem pogłaskał mnie po ręce i powiedział: „Rozmienić panienka chciała, aha!”. W taki sposób aptekarz nauczył mnie poprawnego języka polskiego - wspomina Halina Szymańska.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 856 (28/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze