Paweł Namieśnik wraz z żoną Emilią jako rodzice pieczy zastępczej zostali odwołani z tej funkcji 1 maja. Teraz ujawniają w skardze do przewodniczącego Rady Powiatu Jana Barteckiego - również w imieniu innych rodzin - że ze strony Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie brakuje wsparcia dla rodzin sprawujących pieczę zastepczą. Kierownik PCPR Maria Konkiewicz za formułowanie oskarżeń pod swoim adresem planuje oddać Pawła Namieśnika do sądu.
Paweł Namieśnik na podstawie własnego przypadku chce pokazać, że rodziny zastępcze na terenie powiatu mogileńskiego nie mogą liczyć na wsparcie ze strony Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie fot. Damian Stawski MASZ PROBLEM, NIE RADZISZ SOBIE
Wśród gości ostatniej Rady Powiatu w Mogilnie pojawił się komendant Straży Miejskiej w Strzelnie Paweł Namieśnik. Jak zaznaczył, występuje nie w charakterze komendanta, lecz mieszkańca. Oprócz tego, że jest strażnikiem, był wraz ze swoją żoną wśród wąskiego grona zawodowych rodzin zastępczych na terenie powiatu mogileńskiego. No właśnie - był.
Jak mówił, działalność prowadzona przez niego i żonę Emilię Namieśnik została zakończona dwa miesiące temu. Nie została zakończona z ich własnej woli. Zostali odwołani z tej funkcji w trybie natychmiastowym przez pracowników Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Mogilnie. Dlatego też postanowił przyjść na sesję opowiedzieć o procederze, jaki ma miejsce w mogileńskim PCPR. Przy tej okazji złożył na ręce przewodniczącego Jana Barteckiego oficjalną skargę na działania kierownik PCPR Marii Konkiewicz.
- Działania pani kierownik są skierowane przeciwko działalności pieczy zastępczej. Te rodziny nie są wspierane. Moja prywatna skarga jest skierowana ode mnie, przez moje nazwisko, ale też czuję się reprezentantem poszczególnych rodzin, które nie mają odwagi, aby się z tym afiszować. Wiem, że tych rodzin mamy około 10-11, a problem dotyczy naprawdę większości. To jest 5-6 rodzin, gdzie te relacje powiem brzydko patologicznie się układają, a część rodzin z racji tego, że mniej ma odwagi, nie występuje w tej sprawie - opowiadał Paweł Namieśnik.
Dodał, że piecza zastępcza i wychowywanie trudnych dzieci, które stwarzają cały czas problemy zdrowotne i wychowawcze, bezpośrednio przechodzi na rodziny. Przy tych problemach ma brakować wsparcia ze strony PCPR i kierownik Marii Konkiewicz.
- Kto ma problem - ten sobie nie radzi. Kto nie myśli tak, jak pani Maria - ten jest przeciwnikiem - mówił Paweł Namieśnik. O swoim prywatnym problemie, w którym nie otrzymał pomocy, mówił: - W sferze pani Marii to zawsze był mój problem i że to ja sobie nie radzę. Owszem, był to mój problem, ale po to jest PCPR, aby nam pomógł w tych działaniach trudnych.
Organizował również grupę wsparcia wśród innych rodzin, kiedy okazało się, że mają podobny problem. Miał o tym dowiedzieć się także starosta Tomasz Barczak. Czynności ze strony starosty również - jak mówił - były niedostateczne. A dokładnie takie, że dwa miesiące temu został zwolniony ze sprawowania pieczy zastępczej. Jak mówił Paweł Namieśnik, pozostałe rodziny miały zostać w ten sposób zastraszone przez kierowniczkę PCPR. Nie wyklucza również, że może to być celowe działanie kierownictwa PCPR, by zapełnić listę przyszłego domu dziecka, który ma powstać w Marcinkowie, dziećmi, nad którymi zawodowe rodziny zastępcze na terenie powiatu mogileńskiego sprawują pieczę zastępczą.
- No proszę państwa, nie na tym polega nadzór i piecza zastępcza nad rodzinami, które naprawdę mają odpowiedzialne funkcje, to powinno być partnerstwo, a nie zastraszanie. Po tym zwolnieniu, kto teraz podniesie rękę na działania pani kierownik? Raczej nikt. Charyzma, która jest mile widziana w tej pracy, nie może się równać z arogancją i bezczelnością - zwracał uwagę.
ZAPOWIADA SĄD
Gdy swoją wypowiedź zakończył, do mównicy podeszła zdenerwowana Maria Konkiewicz.
- Ponieważ stało się, jak się stało, czyli pan Paweł Namieśnik powiedział, to co powiedział, a wszyscy słyszeli, co powiedział i zostało to nagrane, wobec czego jestem zmuszona poinformować państwa i pana, że kieruję w trybie naruszenia moich dóbr osobistych sprawę z powództwa cywilnego przeciwko panu, przeciwko zarzutom, jakie pan tutaj moją osobę w taki sposób, w ten sposób prywatnie do mojego charakteru pan się odnosi - grzmiała Maria Konkiewicz.
Dalej domagała się od Pawła Namieśnika publicznego powiedzenia prawdy o sprawowanej przez niego pieczy zastępczej. - Proszę sformułować wszystkie zarzuty, proszę powiedzieć prawdę o swojej pieczy. Panie Pawle, naprawdę ja bym musiała, czego nie zrobię... - w tym momencie wypowiedź kierownik została przerwana przez przewodniczącego Jana Barteckiego. - W tej chwili jest to słowo przeciwko słowu - mówił przewodniczący.
Paweł Namieśnik zaproponował, aby zorganizować spotkanie z radnymi, na którym opowie o swojej sytuacji i zaproponował wspólne rozwiązanie tego problemu. Takie spotkanie miałby zorganizować przewodniczący Bartecki.
Radni z kolei zganili przemawiającą na mównicy Marię Konkiewicz. Ta odchodząc na miejsce mówiła: - To nie są emocje, nie pozwolę sobie w ten sposób.
Na zachowanie pani kierownik zareagował również radny Chudziński: - Mamy tylko dowód na to, co się dzieje w PCPR i co się dzieje w rodzinach zastępczych. Panie starosto, pan panuje nad tą sytuacją, czy panu się wydaje?
Maria Konkiewicz zapowiada, że za oskarżenia wypowiedziane pod jej kierunkiem podczas sesji Rady Powiatu w Mogilnie odda komendanta Straży Miejskiej w Strzelnie do sądu z powództwa cywilnego fot. Damian Stawski TO JEST W SKARDZE
Tymczasem szczegóły, których domagała się Maria Konkiewicz, spisane są w skardze na jej działania złożonej przez Emilię i Pawła Namieśników na ręce przewodniczącego. Jak czytamy, przedmiotem skargi jest: niezasadne ograniczanie liczby zawodowych rodzin zastępczych na terenie powiatu mogileńskiego oraz brak odpowiedniego wsparcia, współpracy i pomocy rodzinom sprawującą pieczę zastępczą.
Jak czytamy, problemy z kierownik PCPR w Mogilnie i pracownikami jednostki miały rozpocząć się, gdy do Pawła i Emilii Namieśników skierowane zostało w grudniu 2015 r. drugie dziecko. Była to dziewczynka z orzeczeniem o niepełnosprawności (wada wzroku). Dziewczynka miała również deficyty natury wychowawczej i społecznej, pochodziła z patologicznego środowiska. Z czasem, po rozpoczęciu pracy wychowawczej, Namieśnikowie odkryli, że dziewczynka nie tylko sprawia kłopoty wychowawcze, ale ma też problemy natury psychicznej związane z nadpobudliwością seksualną.
Nasze obserwacje i wnioski były często bagatelizowane i tłumaczone, że jest to powód zaniedbań i patologicznych zachowań we wcześniejszym środowisku - napisali w skardze.
Przez tę sytuację zaczęły się również pogarszać relację między pozostałymi dziećmi, również biologicznymi państwa Namieśników. Taka sytuacja w sposób oczywisty zagrażała stabilności nie tylko prowadzonej rodziny zastępczej, ale przede wszystkim bezpiecznemu rozwojowi naszych dzieci. Niestety pracownicy PCPR nie dostrzegali tego problemu twierdząc, „że to nie koncert życzeń” i się dzieci nie wybiera - czytamy dalej w piśmie.
Cień zrozumienia - jak pisali - poczuli dopiero po inicjatywie leczenia dziecka w Poradni Psychiatrycznej i po medycznym uzasadnieniu zachowań dziecka. Z uwagi na brak wsparcia i w związku z borykaniem się z trudnym procesem wychowawczym, pomocy zaczęli szukać w tzw. grupach wsparcia organizowanych przez zawodowe rodziny zastępcze z powiatu. Te spotkania pomogły im w dalszym funkcjonowaniu. Później próbowali poszukać pomocy i spotkania ze starostą w tej sprawie. Problem jednak - ich zdaniem - po raz kolejny został zbagatelizowany. W efekcie tego Namieśnikowie złożyli wniosek do sądu o zwolnienie ich ze sprawowania opieki nad 7-letnią dziewczynką i umieszczenie jej w innej rodzinie.
Nadmieniam, że w okresie sprawowania funkcji rodziny zastępczej zostaliśmy dwukrotnie poddani ocenie uzyskując pozytywny wynik naszej działalności, ponadto w rozmowach z koordynatorem oraz pracownikami PCPR, w tym panią kierownik, nie padło ani razu żadne pouczenie czy też sugestia, że nieprawidłowo sprawujemy swoje obowiązki - zaznaczali w skardze rodzice. Kiedy na podstawie postanowienia Sądu Rodzinnego w Mogilnie 24 kwietnia 2017 r. zawieźli wychowankę do placówki opiekuńczej, byli przekonani, że po jej przywiezieniu i po przywróceniu stabilizacji w rodzinie, dalej będą sprawować funkcję rodziny zastępczej. Ogromne było ich zdziwienie, że z dniem 1 maja ze skutkiem natychmiastowym wypowiedziano im umowę bez podania konkretnej przyczyny. Dopiero po kilku tygodniach na podstawie pisemnego wniosku Pawła Namieśnika, do rodziny dotarła informacja, że zespół składający się z pracowników podległych Marii Konkiewicz nie rekomenduje jego osoby do dalszej współpracy.
Zarzucamy Marii Konkiewicz, kierownik Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie zaniedbania poprzez nieudzielenie wsparcia rodzinom w trudnych sytuacjach, niedostatecznym diagnozowaniu dzieci kierowanych do rodzin (brak jakiejkolwiek informacji o zaburzeniach dziecka skierowanego do naszej rodziny), brak współpracy i partnerskiego podejścia do pieczy zastępczej, a przede wszystkim zastraszanie i szantażowanie rodzin chcących wykonywać powierzone im obowiązki - czytamy dalej w skardze.
Namieśnikowie w skardze wnoszą o przywrócenie ich do pełnienia funkcji zawodowej rodziny zastępczej. Dziecko jest dla nich najważniejsze. Dowodem na to jest fakt, że mimo wypowiedzenia w trybie natychmiastowym, w ich rodzinie PCPR nadal pozostawił skierowane w 2014 r. dziecko, które chodzi do szkoły i ma plany na przyszłość.
Co do tej sytuacji również Namieśnikowie kierują w piśmie zarzut do pracowników PCPR w Mogilnie. Nikt z pracowników, również pani kierownik, nie wykazali zainteresowania, czy dziecko nadal z nami przebywa i co z nią będzie po rozwiązaniu umowy. Do dnia dzisiejszego nasza wychowanka, pomimo złożenia wniosku o usamodzielnienie się nie otrzymała żadnej informacji, a my nadal się nią opiekujemy i łożymy na jej utrzymanie - piszą Namieśnikowie.
Do tego tematu będzie powracać w kolejnych numerach Pałuk.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1325 (27/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze