Ten wniosek z 2 sierpnia 2006 r. na wycięcie drzew na działce 290/2 Mirosław Leszczyński przedstawiał burmistrzowi Mogilna Leszkowi Duszyńskiemu jako dotyczący terenów nad jeziorem
Wycięto nielegalnie nie 1 a 2 klony; nie wiadomo co się stało z drewnem
Klon powalił leśnika Laksa i trafił w Leszczyńskiego
Piątek, 22 lutego: burmistrz Duszyński zorientował się, że naczelnik Leszczyński okłamał go w sprawie decyzji na wycinkę drzew w parku. Poniedziałek, 25 lutego: Leszczyński złożył oświadczenie i wszczął postępowanie administracyjne wobec pracownika ZGK Gabriela H. Wtorek, 26 lutego: Leśnik Laks został zwolniony z pracy - oficjalnie z powodu likwidacji stanowiska. Środa, 27 lutego: burmistrz skierował sprawę Leszczyńskiego do rzecznika dyscyplinarnego.
PORANNY TELEFON
Afera z nielegalnie wyciętym klonem jesionolistnym, o której pisaliśmy w poprzednim numerze Pałuk nabrała przez tydzień zawrotnego tempa i przybyło zaskakujących faktów. W czwartek rano, 21 lutego, po ukazaniu się artykułu w Pałukach, otrzymaliśmy telefon, w którym nasz rozmówca zakwestionował fakt wycięcia wiązu w alejce parkowej na wysokości ul. Słowackiego. Jego zdaniem wycięto tam także klon, a nie wiąz, gdyż w tej części mogileńskiego parku wiązy mają w ogóle nie rosnąć. Zwrócił nam również uwagę na fakt, że w sprawie nielegalnego wycięcia klonu powinno być przeprowadzone postępowanie administracyjne przez burmistrza Mogilna, zgodnie z rozporządzeniem ministra środowiska i obciążenie sprawcy nielegalnej wycinki kosztami zgodnie z taryfikatorem.
Ta decyzja Starostwa Powiatowego w Mogilnie była przedstawiana burmistrzowi Duszyńskiemu przez naczelnika Leszczyńskiego jako dowód na legalność wyciętego drzewa na parkowej alejce na wysokości ul. Słowackiego PRZYPOMNIENIE
Tydzień temu napisaliśmy o tym, że strażnik rybacki Przemysław Stranz zgłosił 17 stycznia do mogileńskiego ratusza fakt nielegalnego wycięcia klonu na alejce parkowej za mostkiem wzdłuż ul. Kościuszki, mniej więcej na wysokości PZU. Dzień wcześniej widział, jak pracownicy ZGK wycinają inne drzewo w alejce parkowej na wysokości ul. Słowackiego. Nie zwrócił za bardzo na to uwagi, bo było pochylone nad alejką i faktycznie mogło przeszkadzać i pieszym, i na przykład podczas odśnieżania.
Gdy mogilnianin poinformował o wycince zdrowego klonu Straż Miejską, na miejsce przyjechał Mirosław Laks. Nie jest on leśnikiem gminy, jednak wykonuje wiele prac związanych z obowiązkami leśnika. Ku zdziwieniu Przemysława Stranza miał mu powiedzieć, żeby od... się od tematu.
Analiza tej mapki geodezyjnej nie pozostawia złudzeń. Działka 290/2 znajduje się przy mogileńskim ratuszu, przy wjeździe na parking i to na nią starostwo wydało zgodę w sierpniu 2006 r. na wycięcie brzozy i wiązów. Ostatecznie okazało się, że klon został wycięty nielegalnie przez pracownika ZGK Gabriela H. Miało się to stać przy okazji legalnej wycinki wiązu. Na dowód naczelnik Wydziału Gospodarki Komunalnej Mirosław Leszczyński przedstawił burmistrzowi Mogilna swój wniosek z 6 sierpnia 2006 r. o wycinkę brzozy i 2 wiązów i zgodę Starostwa Powiatowego na taką wycinkę z tego samego dnia. Według Leszczyńskiego, to właśnie na podstawie tej decyzji wycięto drzewo wiąz na wysokości ul. Słowackiego.
TO INNA DZIAŁKA
Po telefonie od anonimowego mieszkańca, że to nie był wiąz tylko także klon, postanowiliśmy bliżej przyjrzeć się zezwoleniu na wycinkę drzew z 6 sierpnia 2006 r. I tu czekała nas prawdziwa bomba. Burmistrz Mogilna, sprawdzając w piątek 22 lutego lokalizację działki o numerze 290/2, na której miały rosnąć drzewa, ze zdumieniem stwierdził, że nie jest to działka nad jeziorem, tylko mały teren zielony przy ratuszu, tam gdzie samochody wjeżdżają na parking. To na tę działkę 6 sierpnia 2006 r. naczelnik Leszczyński złożył wniosek o wycięcie brzozy i 2 wiązów i dostał zgodę od powiatu. Działka nad jeziorem miała zupełnie inny numer - 335.
Działka, na której wycięto nielegalnie klon nad jeziorem mogileńskim, ma zupełnie inny numer; jest to nr 335 Burmistrz Leszek Duszyński mówi: - W tym momencie stało się jasne, że ktoś chciał mnie okłamać i wyprowadzić w pole.
SZEDŁ W ZAPARTE
W poniedziałek 25 lutego wiceburmistrz Jarosław Ciesielski zwrócił się jeszcze raz do naczelnika Leszczyńskiego o legalność wycinki drzew nad jeziorem. - Posiadane przeze mnie informacje pozwalają na sformułowanie - z dużym prawdopodobieństwem - wniosku, że wycinki wszystkich drzew dokonano nielegalnie, zatem bez stosownego zezwolenia - napisał do naczelnika.
Naczelnik Leszczyński szedł jednak w zaparte. Napisał do wiceburmistrza: - Stosowne zezwolenie na wycinkę drzew wydał starosta mogileński decyzją, którą wcześniej załączyłem. Utrzymywał nadal, że decyzja z 2 sierpnia 2006 r. dotyczy właśnie działki nad jeziorem.
Jeszcze tego samego dnia wiceburmistrz Ciesielski oznajmił naczelnikowi, że burmistrz wie, iż dotyczy to innej działki. Mirosław Leszczyński wtedy powiedział, że nie ma nic na swoją obronę. Zapewnił jednak, że zezwolenie na wycięcie wiązu nad jeziorem na pewno musi mieć i je poszuka.
Drewno z nielegalnego klonu trafiło na opał do świetlicy wiejskiej w Czarnotulu. Gdzie jest drewno z drugiego ściętego nielegalnie klonu? LAKS ZWOLNIONY
We wtorek 26 lutego burmistrz Duszyński zwolnił z pracy Mirosława Laksa, oficjalnie likwidując jego stanowisko pracy - pracownik gospodarczy. Zwolnił go z miesięcznym wypowiedzeniem warunków pracy.
Nieoficjalnie wiadomo, że zwolnienie ma związek z aferą klonową.
OŚWIADCZENIE
Również tego samego dnia, Mirosław Leszczyński oznajmił wiceburmistrzowi, że jednak nie ma wniosku i zezwolenia na wycięcie drzewa 16 stycznia nad jeziorem, i że obydwa drzewa zostały wycięte nielegalnie. Jarosław Ciesielski poprosił go o złożenie oświadczenia w tej sprawie, co naczelnik uczynił. W oświadczeniu zrzucił całą winę za przedstawienie takiego a nie innego zezwolenia na wycięcie drzewa na Mirosława Laksa. Napisał: „Poleciłem odszukanie decyzji przedmiotowej dotyczącej wycinki tych drzew. Pan Laks przedłożył mi decyzję starosty i odpowiedział na moje pytanie, że numer działki ustalił w geodezji i jest zgodna ze stanem faktycznym. Mając na uwadze to potwierdzenie stwierdził, że decyzja dotyczy tej sprawy”.
To pozostałości po ściętym legalnie - jak utrzymywał na początku naczelnik Leszczyński - wiązie w alejce parkowej na wysokości ul. Słowackiego. Później okazało się, że to ścięty 16 stycznia nielegalnie klon Jeszcze tego samego dnia naczelnik Leszczyński zmienił kłódkę przy pomieszczeniu (szopka), gdzie Laks miał swoje podręczne przedmioty, potrzebne w jego pracy.
NIE PRZYJĄŁ DECYZJI
W związku z takim rozwojem sytuacji, wiceburmistrz zainteresował się tym, dlaczego w sytuacji, gdy Mirosław Leszczyński stwierdził nielegalną wycinkę drzewa, nie wszczął postępowania dyscyplinarnego wobec Gabriela H. Naczelnik tłumaczył się, że dokonał wyliczenia kary administracyjnej, która jego zdaniem w przypadku nielegalnego klonu wyniosła 2.776,80 zł. Jednak po uzgodnieniach z komendantem Straży Miejskiej nałożono na Gabriela H. mandat karny w wysokości 400 zł. Według naczelnika postępowanie mandatowe jest także postępowaniem administracyjnym.
Przypomnijmy, iż tydzień temu pisaliśmy o tym, że krążą takie plotki, jakoby na mandat 400 zł złożyło się kilku ludzi. Naczelnik Leszczyński zapewniał w ubiegłym tygodniu, że nic mu o tym nie wiadomo. Dowiedzieliśmy się również, że ukarany Gabriel H. miał się tu i ówdzie odgrażać, że on sam nie będzie odpowiadał za wycięcie drzewa i opowie kto za tym stoi.
Jarosław Ciesielski nakazał jednak naczelnikowi przeprowadzenie postępowania administracyjnego, zgodnie z rozporządzeniem Ministra Środowiska z 22 września 2004 r. Powinno ono zakończyć się protokołem oraz decyzją o nałożeniu kary administracyjnej. Takie postępowanie administracyjne przez naczelnika Leszczyńskiego przeciwko Gabrielowi H. zostało wszczęte i to w związku z wycięciem nielegalnym 2 klonów - tego wyciętego nielegalnie za mostkiem i tego, na który podkładano lewe zezwolenie jakoby wycinano legalnie wiąz.
W środę do południa, jeden z pracowników ratusza zawiózł Gabrielowi H. do komunalki decyzję. Gabriel H. wiedział już jednak od kogoś o całej sprawie i odmówił przyjęcia dokumentu. Decyzja została wysłana pocztą na jego adres domowy.
GDZIE JEST DREWNO
Gdzie w takim razie jest drewno z drzewa ściętego na wysokości ul. Słowackiego? Drewno z klonu za mostkiem poszło na rzecz świetlicy w Czarnotulu. Przypomnijmy, że złożone było na prywatnym podwórku Gabriela H. i stamtąd po wykryciu afery klonowej zostało przewiezione na plac przy ratuszu. Drewno z drugiego klonu miało iść początkowo - jak utrzymywał naczelnik Leszczyński - na organizowanie ognisk przez MDK i muzeum. Do muzeum jednak nigdy nie trafiło. Sprawdził to dyrektor muzeum Jan Szymański. Co się w takim razie z nim stało, czy zostało sprzedane?
DO RZECZNIKA DYSCYPLINARNEGO
Burmistrz Duszyński sprawę naczelnika Leszczyńskiego postanowił w środę 27 lutego skierować do rzecznika dyscyplinarnego, którym w mogileńskim ratuszu jest Wanda Winkiel. Ona przeprowadzi teraz postępowanie wyjaśniające i podejmie decyzję, czy wszczynać postępowanie dyscyplinarne wobec naczelnika czy nie.
Ten klon za mostkiem na parkowej alejce pracownik ZGK Gabriel H. ściął nielegalnie także 16 stycznia WYCENA DREWNA
Choć klon jest uważany wśród drzew za chwast tak samo jak topola, jednak kary administracyjne za nielegalne wycięcie drzewa są potężne. Mówi o tym rozporządzenie ministra środowiska z 13 października 2004 r. Kary sięgają kilku tysięcy złotych. Pień drzewa mierzy się na wysokości 130 cm i stosując taryfikator dokonuje przeliczenia. Drewno znalezione na podwórku Gabriela H., zostało tak obmierzone.
Gorsza sprawa jest z drugim klonem, który nie wiadomo gdzie w tej chwili się znajduje, czy u kogoś na podwórku, czy u kogoś obok domowego kominka pocięty na szczapy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze