- Inni prezesi pytają, jak my możemy przetrwać z takim budżetem - mówił trener Pogranicza Marcin Kaźmierczak o sytuacji klubów w gminie Jeziora Wielkie. Zgodził się z nim członek zarządu Taranta Wójcin Dariusz Ciesielczyk - przewodniczący Rady Gminy. Inne zdanie odnośnie sytuacji klubów miał wójt Woźniakowski: - Ja wychowałem się na kretowiskach i na minach (...) Te pieniądze, które są w tej chwili - wystarczają.
Podczas styczniowego posiedzenia połączonych komisji Rady Gminy w Jeziorach Wielkich omawiano sytuację klubów sportowych. W tej chwili na terenie gminy dwa kluby piłkarskie występują w najniższej klasie rozgrywkowej, w klasie B i są to Kujawskie Pogranicze Jeziora Wielkie i Tarant Wójcin. Prezesa Pogranicza Krzysztofa Laskowskiego zastąpił podczas posiedzenia trener tej drużyny Marcin Kaźmierczak mieszkający w Strzelnie. W ubiegłych latach Krzysztof Laskowski sytuację klubu z Jezior Wielkich przedstawiał w dość delikatny sposób. Marcin Kaźmierczak zrobił to jednak w sposób bardziej dosadny.
FINANSOWE KŁOPOTY POGRANICZA
Jak opowiadał trener Pogranicza, 8 lat temu zarząd klubu opracował plan rozwoju klubu i w Jeziorach Wielkich postawiono na młodzież. W tej chwili w klubie trenuje około 50 zawodników z dwóch kategorii - młodzika oraz juniora młodszego. Z pracy z młodzieżą klub jest zadowolony, chociaż boryka się również z problemami. Młodzież wybierając kluby, często kieruje się ich pozycją finansową a nie sportową. Z najbliższych okolic są to drużyny z Wilczyna, Strzelna czy Kruszwicy. Pieniędzy często nie starczało, nawet na podstawowe potrzeby młodzieży. Często klubowi pomagali sponsorzy. Wcześniej zdarzały się nawet takie sytuacje, że młodzieżowe drużyny nie miały dwóch kompletów strojów i jeżeli przyjeżdżała drużyna z podobnymi strojami, wtedy pojawiał się problem.
- Chłopcy musieli zakładać stroje seniorów. Proszę wyobrazić sobie 13-latka, który zakłada strój seniorów - mówił Marcin Kaźmierczak.
To właśnie sytuacja finansowa według Marcin Kaźmierczaka, jest największym problemem drużyn z gminy Jeziora Wielkie.
- Największym problemem są finanse, bardzo mocno naginamy budżet. Inne drużyny zimą biorą udział w różnych turniejach, my nie, bardzo duże koszty pochłaniają autobusy i busy. Jesteśmy w średniowieczu w porównaniu do innych gmin. Inni prezesi pytają, jak my możemy przetrwać z takim budżetem? - powiedział Marcin Kaźmierczak.
Jak mówił, jeszcze 10 lat temu sytuacja była taka, że klub był na podobnym poziomie z klubami z innych gmin. W tej chwili jednak świat piłkarski finansowo od Pogranicza Jeziora Wielkie i od Taranta Wójcin odjechał.
Marcin Kaźmierczak tłumaczył również, że drużyna Kujawskiego Pogranicza Jeziora Wielkie ma ambicje, a jest to awans do klasy A. W tej chwili drużyna zajmuje pozycję wicelidera ze stratą 3 punktów do... Taranta Wójcin. W odróżnieniu do Taranta drużyna z Jezior Wielkich posiada jednak jeden z wymogów potrzebny, by móc brać udział w rozgrywkach klasy A - jest to posiadanie przynajmniej jednej drużyny młodzieżowej. Jest jeszcze jeden wymóg do spełnienia. Według norm należy postawić ogrodzenie między płytą boiska, a miejscami dla kibiców. Jak tłumaczył Marcin Kaźmierczak wystarczyłby niewysoki płotek.
- Działacze z Kujawsko-Pomorskiego Związku Piłki Nożnej przymykają oko, ale pod warunkiem, że my po prostu nadrobimy braki - mówił trener Pogranicza.
Zarząd Taranta Wójcin reprezentował z kolei przewodniczący Rady Gminy w Jeziorach Wielkich Dariusz Ciesielczyk. Poparł on Marcina Kaźmierczaka. - Generalnie mamy te same problemy, z wyjątkiem tego ogrodzenia. Przewodniczący dodał, że zawodnicy we własnym zakresie dojeżdżają na mecze, a dodatkowo młodszym zawodnikom lub po prostu uboższym jest kupowane obuwie. Jak pisaliśmy wyżej, Tarant jest liderem klasy B. Przewodniczący Ciesielczyk zwrócił uwagę, że w przypadku awansu drużyny z Wójcina koszty utrzymania klubu wzrosną.
- Jeżeli awansujemy to będzie trzeba założyć drużynę młodzieżową - tłumaczył przewodniczący. Zwracał również uwagę, że zawodnicy występujący w klubie powinni być w odpowiedni sposób ubezpieczeni na wypadek kontuzji.
MINY I KRETOWISKA
Przypomnijmy, że w 2016 r. Kujawskie Pogranicze Jeziora Wielkie dysponowało budżetem 30.000 zł, z kolei budżet Taranta Wójcin wynosił 14.000 zł. W sezonie 2016/2017 nie wystartowała w rozgrywkach drużyna Gopła Kościeszki, w tej chwili żadna drużyna w Kościeszkach nie funkcjonuje. Kwoty jakie mają zostać przyznane klubom na 2017 rok są takie same z jednym wyjątkiem. Na oba kluby prawdopodobnie zostanie rozdzielona kwota budżetu jakim dysponowało Gopło Kościeszki, a więc kwota 11.000 zł.
Zupełnie inne zdanie co do sytuacji finansowej klubów, jak i również ich warunków, miał wójt Zbysław Woźniakowski, który w przeszłości był czynnym zawodnikiem (grał w Gople Kościeszki) i był wieloletnim działaczem Zjednoczonych Trzemeszno.
- Ja wychowałem się na kretowiskach i na minach. Stan boisk w porównywaniu z innymi drużynami z klasy B jest naprawdę dobry. Zakupiłem nowy kontener i zawodnicy mogą się teraz wykąpać. Te pieniądze, które są w tej chwili - wystarczają - mówił wójt Zbysław Woźniakowski. Po stronie wójta stanął radny Marcin Czaplicki z Gaju, który był wyraźnie podenerwowany narzekaniem na sytuację finansową klubów.
- Nie mówcie, że u nas w gminie nic się nie robi, no robi się, troszeczkę więcej optymizmu.
Radny wyliczał m.in. wybudowanie boiska orlik w Jeziorach Wielkich czy plany budowy boiska wielofunkcyjnego w Wójcinie. Tak samo to, że w Jeziorach Wielkich został podstawiony kontener.
TO NIE TE CZASY
Marcin Kaźmierczak odniósł się do słów wójta. Jak mówił, nie chciał wypominać wieku wójtowi, ale dla niego porównywanie dzisiejszej sytuacji klubów do czasów kiedy występował na boisku wójt było nonsensem.
- Troszkę czasu już minęło jak pan wójt grał, wszędzie się to zmienia - tłumaczył. Marcin Kaźmierczak przytaczał przykłady innych drużyn występujących w klasie B. Lisewo w pobliżu Skulska ma nawadniane boisko, a Kujawiak Kozy, który słynął z fatalnej nawierzchni występuje na boisku w Piotrkowie Kujawskim. Jedyne boisko w fatalnym stanie znajduje się w Leszczach. Nie inaczej niż w Jeziorach Wielkich, według Marcina Kaźmierczaka, wygląda sytuacja i stan boiska w Wójcinie. - Wójcin moim zdaniem nie ma dobrego boiska - mówił.
Z kolei przy okazji słów Marcina Czaplickiego wywiązała się jeszcze dyskusja o sponsorach. Jak tłumaczył Marcin Kaźmierczak, firmy z gminy niechętnie inwestują w kluby i na 25 pism klub otrzymał odpowiedzi na 3 pisma. Kluby mogą również liczyć na pomoc od osób prywatnych. Podczas komisji przewodniczący Dariusz Ciesielczyk zaatakował Marcina Czaplickiego. - Nie wiem dlatego pan radny zrezygnował ze wspierania klubu - zwracał się do Marcina Czaplickiego. Marcin Czaplicki był wyraźnie zdenerwowany i po tych słowach ironicznie uśmiechnął się i gdzieś zadzwonił. Po telefonicznej rozmowie radnego z Gaju, za chwilę telefon zadzwonił do przewodniczącego Ciesielczyka. Ten oznajmił: - Przepraszam, muszę tutaj sprostować, pan radny dalej wspomaga klub.
Temat sytuacji w klubach sportowych zakończył radny Franciszek Pałucki. - Nigdy nie podniosę ręki za wynagrodzeniem zawodników. Jak tłumaczyli działacze Pogranicza i Taranta, takiej sytuacji w ich klubach jednak nie ma, by płacić zawodnikom za grę.
Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1302 (4/2017)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze