TTS Trzemeszno i Zjednoczeni Trzemeszno
Kluby mają oddać przeszło 55.000 zł
Według władz gminy, kluby te w niewłaściwy sposób rozliczyły się z części uzyskanej dotacji za ubiegły rok. Kluby odwołały się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.
Spore problemy z rozliczeniem dotacji otrzymanej z gminy mają dwa trzemeszeńskie kluby sportowe. Chodzi tu o Zjednoczonych Trzemeszno i Trzemeszeńskie Towarzystwo Sportowe. Według władz gminy, kluby te w niewłaściwy sposób rozliczyły się z części uzyskanej dotacji za ubiegły rok i dlatego mają oddać do budżetu gminy ponad 55.000 zł.
PRZEKROCZONY TERMIN
W przypadku TTS kwota do zwrotu wynosi 35.500 zł. Klub pozyskał 12.000 zł na wsparcie sportu kwalifikowanego, czyli na udział w rozgrywkach III ligi tenisa stołowego oraz 23.500 zł na upowszechnianie kultury fizycznej i sportu na terenie gminy w zakresie sportu niekwalifikowanego - prowadzenie zajęć rekreacyjno-sportowych w takich dyscyplinach jak: tenis stołowy, tenis ziemny, piłka ręczna, frisbee i piłka siatkowa. Zgodnie z podpisanymi umowami termin wykonania tych zadań określono do 15 grudnia ubiegłego roku. W umowie podpisanej między gminą a stowarzyszeniem TTS znalazł się zapis, że w terminie 30 dni od dnia zakończenia realizacji zadania sporządzone zostanie sprawozdanie końcowe z ich wykonania, czyli rozliczenie z pieniędzy pozyskanych od gminy. Gdy takie sprawozdanie nie trafiło do ratusza w wyznaczonym terminie, UMiG skierował pismo do prezesa TTS Jarosława Jatczaka z wyznaczeniem nieprzekraczalnego terminy złożenia sprawozdania do 25 stycznia. Gdy do tego terminu rozliczenia nie zostały dostarczone, zastępca burmistrza Zygmunt Nowaczyk wydał dwie decyzje w sprawie zwrotu gminie dotacji od TTS: w wysokości 12.000 zł i 23.500 zł wraz z odsetkami naliczanymi od końca ubiegłego roku. Prezes TTS odwołał się od tych decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Poznaniu. SKO nie rozstrzygnęło jeszcze tej sprawy.
NIEPOTRZEBNE ZAMIESZANIE
Według prezesa TTS Jarosława Jatczaka, powstała sytuacja jest zupełnie niepotrzebnym zamieszaniem, które niczemu nie służy, chyba że jedynie tylko temu, by ktoś mógł pokazać kto tu rządzi. Prezes stowarzyszenia powiedział w rozmowie z Pałukami, że TTS dostarczył sprawozdania do UMiG na początku lutego. Jak wyjaśnia, początkowo była mowa o tym, że zadania te mają być realizowane do końca roku, a więc sprawozdanie byłoby wymagane do końca stycznia, a dopiero w umowie, którą otrzymał do podpisania, znalazł się zapis, iż mają one zostać zakończone do 15 grudnia. Dodaje także, że dodatkowy termin na złożenie rozliczenia został wyznaczony w momencie, kiedy nie było go w Trzemesznie, więc nie mógł wtedy się tym zająć. Prezes TTS powiedział nam także, że w przepisach są ściśle określone powody, dla których można domagać się zwrotu dotacji, lecz w przypadku jego klubu one nie występują oraz podkreślił, że środki uzyskane z gminy zostały wydatkowane zgodnie z umową.
- Jeśli pan prezes uważa, że można brać pieniądze publiczne, a rozliczać się z nich, jak się chce - to jest to jego sprawa. Mnie chodzi tylko o to, by dokładnie rozliczyć pieniądze publiczne - wyjaśnia wiceburmistrz Zygmunt Nowaczyk.
ZNIECHĘCAJĄ SPOŁECZNIKÓW
Nieco inna sytuacja dotyczy klubu TLKS Zjednoczeni Trzemeszno. W tym przypadku klub wydał część uzyskanej od gminy dotacji niezgodnie z przedstawionym wcześniej harmonogramem. M.in. więcej środków niż wcześniej zakładano przeznaczono na delegacje, opłaty związkowe i sędziowskie oraz transport, nie informując o tym burmistrza we właściwym czasie. W harmonogramie środki te zapisane były na inne cele. Wysokość środków wydatkowanych niezgodnie z harmonogramem wyniosła ponad 20.000 zł.
Dlatego też wiceburmistrz Zygmunt Nowaczyk wydał dla Zjednoczonych decyzję o zwrocie dotacji w tej wysokości. Klub odwołał się od tej decyzji do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i również w tym przypadku sprawa nie została więc rozstrzygnięta.
Tomasz Nowicki, były prezes Zjednoczonych, tłumaczy, że kosztorys sporządzony został mniej więcej w podobny sposób, jak w latach poprzednich, jednak trudno jest oszacować niektóre wydatki. Np. na początku roku nie wiadomo, do jakich miejscowości pojadą piłkarze na mecze, a więc jakie będą koszty transportu. Nie wiadomo także, jakie będą koszty delegacji dla sędziów, bo jest to uzależnione od tego, skąd oni przyjeżdżają na mecze.
- Musimy się też uderzyć we własną pierś, bo się trochę z tym spóźniliśmy - mówi były prezes Zjednoczonych. Podkreśla jednak, że wszystkie pieniądze zostały wydatkowane zgodnie z uchwałą Rady Miejskiej określającą, na co dana dotacja może zostać wydana. Tomasz Nowicki narzeka także na to, że od pewnego czasu wszystko w UMiG rozliczane jest bardzo drobiazgowo.
- Wszystko musi być od kropki do kropki, od „a” do „z”. Niedługo trzeba będzie zatrudniać specjalistów, żeby się w tym rozeznać. A my przecież działamy społecznie, a nawet dokładamy do tego. Jest to zniechęcająco do społecznej pracy - komentuje były prezes klubu.
NIE RZUCAJĄ KŁÓD
Sławomir Peno pełniący od lutego funkcję prezesa Zjednoczonych powiedział nam, iż ma nadzieję, że odwołanie klubu do SKO zostanie uwzględnione. - Będziemy przygotowani ze sponsorami na to, że jeśli trzeba będzie dotację oddać, to ją oddamy - mówi nowy prezes Zjednoczonych. Jak dodaje, nie chce odnosić się do okoliczności, w których doszło do wydatkowania środków niezgodnie z kosztorysem, gdyż jest to sprawa poprzedniego zarządu klubu.
- Społecznicy wiedzą, że biorąc pieniądze publiczne, muszą się z nich rozliczyć - mówi wiceburmistrz Nowaczyk i dodaje, że nie zgadza się ze słowami byłego prezesa Zjednoczonych o zniechęcaniu do działalności społecznej.
- Nie rzucalibyśmy przecież specjalnie klubom kłód pod nogi. Wymagamy tylko, żeby rozliczyć się z dotacji zgodnie z prawem. Czy to coś nadzwyczajnego? - pyta wiceburmistrz. Według Zygmunta Nowaczyka, były prezes Zjednoczonych był długo w Gminnej Radzie Sportu, więc powinien pamiętać, że wiceburmistrz często bronił Zjednoczonych przed różnymi zarzutami innych członków GRS.
- Dziś są inne przepisy niż kiedyś. Jest teraz trudniej pomóc klubom. Nie możemy działać niezgodnie z prawem. Musimy to egzekwować - komentuje problemy z rozliczeniem klubów z dotacji burmistrz Krzysztof Dereziński.
Do tematu wrócimy w Pałukach.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 944 (11/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze