Reklama

Komendant Straży Miejskiej śledzi urzędników

szpieg1m.jpg Notatka służbowa sporządzona w ubiegłym roku przez komendanta Straży Miejskiej Mirosława Kussa na polecenie burmistrza Jacka Kraśnego, inwigilująca zachowania urzędników mogileńskiego ratusza na głównym korytarzu, związanych z "Gniazdem Os"

Skandal w mogileńskim Urzędzie Miejskim
  Komendant Straży Miejskiej
  śledzi urzędników
    Wewnętrzny monitoring i Straż Miejska użyte zostały w ubiegłym roku do walki politycznej. Burmistrz Kraśny wydał komendantowi Kussowi służbowe polecenie inwigilowania wszelkich ruchów na głównym korytarzu, prowadzącym do gabinetu naczelnika Wydziału Oświaty Tadeusza Szymańskiego - swojego konkurenta w walce o burmistrzowski fotel. Dlaczego jednak - i dla kogo - komendant robił jeszcze notatki w styczniu tego roku, już po wprowadzeniu się do ratusza burmistrza Leszka Duszyńskiego, który o niczym nie wiedział?

    TROPEM NOTATKI
    Kilka tygodni temu reporterzy Pałuk wpadli na trop dziwnych zapisków i notatek. Wynikało z nich, że ktoś obserwuje to, co się dzieje na głównym korytarzu Urzędu Miej-skiego. Sposób zapisywania informacji, szczególnie wyjątkowa dokładność jeżeli chodzi o czas (z dokładnością sekundową), wskazywały na to, że informacje spisywane muszą być z taśmy wewnętrznego monitoringu. Trudno było wyobrazić sobie sytuację, że ktoś stoi z zegarkiem na korytarzu i prowadzi tak dokładne zapiski. Treść notatek wskazywała na obraz z kamery monitoringu umieszczonej, przy wejściu do sekretariatu gabinetu burmistrza Mogilna.
Pałuki są w posiadaniu notatki z ubiegłego roku. Nie ma  na niej co prawda żadnej daty, ale można się domyślać, że chodzi o ubiegły rok z treści zapisków i nazwisk, jakie są wymieniane.
    ŚCIEŻKI MUSIDŁOWSKIEGO
    Często pojawia się tam osoba urzędnika gminy, radnego powiatowego Roberta Musidłowskiego. Na przykład dowiadujemy się, że o 1236 i 36 sek. Musidłowski wchodzi do góry po schodach. Dokąd idzie, nie wiadomo. Możliwe, że do naczelnika Mirosława Leszczyńskiego na II piętro ratusza. Nie wiemy, o której Robert Musidłowski zszedł po schodach na dół (nie ma innej drogi zejścia i nie ma o tym informacji), ale czytając dalej notatkę dowiadujemy się, że już 7 min i 50 sek. później, o 1244 i 26 sek. Musidłowski wchodzi do BR lub oświaty. W tym momencie należy wytłumaczyć, że BR to biuro Rady Miejskiej, a oświata to gabinety, gdzie urzęduje naczelnik Tadeusz Szymański i urzędnicy Wydziału Oświaty. Korytarz w tym miejscu zakręca tak, że kamera umieszczona obok gabinetu burmistrza niekoniecznie łapie szeroki obraz. Dlatego ktoś, kto obserwował i czynił te notatki nie widział dokładnie, które drzwi Musidłowski otworzył i dokąd wszedł. Jedno nie ulega wąt-pliwości, że albo w Wydziale Oświaty albo w biurze Rady Miejskiej był 15 minut i 36 sek. Pół godziny później Musidłowski ponownie pojawił się na korytarzu. O 1330 i 10 sek. Musidłowski wchodzi do sekretariatu (prawdopodobnie burmistrza). Z notatki dowiadujemy się, że przebywał tam 11 min i 46 sek., bo wyszedł z sekretariatu o 1341 i 56 sek.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że Musidłowski był komendantem Straży Miejskiej przed powołaniem na to stanowisko Mirosława Kussa.
    W SPRAWIE TARGOWISKA
    W dniu, w którym sporządzona została notatka, w gabinecie burmistrza musiało odbywać się jakieś zebranie w sprawie targowiska miej-skiego, gdyż o 1353 i 16 sek. jak wynika z zapisków do sekretariatu weszli dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej Marian Bukowski i pracownik ZGK Maria Kowalska. Półtorej minuty później o 1354 i 54 sek. do sekretariatu weszli handlujący z targowiska i naczelnik wydziału komunalnego Mirosław Leszczyński.
    ZDZISŁAW LUB ZDZISŁAWA
    Z notatek wynika także, że o 1350 i 26 sek. do sekretariatu weszła albo Zdzisław albo Zdzisława. Informacja musiała być bardzo ważna, bo na notatce została zakreślona kółkiem. Jest tylko jeszcze jedna taka informacja zakreślona kółkiem, że jakaś kobieta o 1425 i 17 sek. pojawiła się na korytarzu, wychodząc od strony biura Rady Miejskiej lub Wydziału Oświaty.
    PRZYSZEDŁ I WYSZEDŁ
    Jak wynika z notatki obserwowane były także ruchy przewodniczącego. Zapewne chodzi o Jana Barte-ckiego, bo to on wtedy był przewodniczącym Rady Miejskiej. O 1222 i 57 sek. jest zapis Przyszedł przewodniczący. 7 min i 45 sek. później o 1230 i 32 sek. zapis Wyszedł przewodniczący.
    OBIEKT INTERESUJĄCY
    Sporządzający tę notatkę nie omieszkał także zauważyć i odnotować, że Wyszedł mecenas z pracy o 1324 i 46 sek. Zapewne chodzi o Zbigniewa Nur-skiego. Nawet radna Barbara Lech z Samoobrony była obiektem zainteresowania, bo jak możemy przeczytać w notatce o 1203 i 11 sek. Wyszła p. Lech.
    ŚLADY DO KUSSA
    Reporter gazety nabrał podejrzeń, że prawdopo-dobnie notatkę sporządził komendant Straży Miejskiej Mirosław Kuss. Tylko on właściwie ma tak nie-ograniczony dostęp do monitoringu. U niego w gabinecie jest centralne miej-sce, gdzie na ekranie można obserwować obrazy z 6 kamer zainstalowanych w ratuszu i 1 na dziedzińcu ratusza. Zanim zdecydowaliśmy się porozmawiać z komendantem, musieliśmy mieć stuprocentową pewność, że pismo na notatce jest pismem komendanta. Potwierdzenie okazało się stosunkowo łatwe, gdyż w swym gabinecie komendant prowadzi książkę zgłoszeń od mieszkańców z prośbami o różne interwencje, a pismo jest charakterystyczne.
    KAZAŁ MI TO ROBIĆ BURMISTRZ
    Z Mirosławem Kussem rozmawialiśmy we wtorek, 20 marca. Po przedstawieniu sprawy potwierdził fakt sporządzania notatek i powiedział nam, że w ubiegłym roku otrzymał od burmistrza Jacka Kraśnego jeden raz polecenie spisania z monitoringu wszelkich ruchów urzędników ratusza, związanych z funkcjonowaniem tzw. Gniazda Os - takim określeniem nazywany był w poprzedniej kadencji Rady Miejskiej gabinet Wydziału Oświaty, gdzie naczelnikiem był Tadeusz Szymański. Gniazdo Os związane było z lewicą, spotykali się tam m.in.: Przemysław Majcherkiewicz, Robert Musidłow-ski, Jan Thiede czy Jan Bartecki. Jak się później okazało, było to środowisko bardzo wpływowe, gdyż aż dwie osoby z tego grona walczyły o fotel burmistrza.
    Komendant mówił, że dochodziły do burmistrza Kraśnego liczne sygnały, że miejsce to jest wykorzystywane na różne spotkania, a takie rzeczy nie powinny dziać się w czasie godzin pracy, dlatego szef Straży Miejskiej miał sporządzić takie notatki.
    Spytaliśmy, dlaczego notatka wymienia także osoby niezwiązane z Gniazdem Os i spotkaniami w Wydziale Oświaty. Komendant powiedział nam, że notował po prostu to, co się działo na korytarzu, w bezpośrednim sąsiedztwie oświaty. Przy okazji, rzeczywiście potwierdził nam, że kąt, jaki obejmuje kamera jest dość wąski, dlatego nie był pewien, gdzie wchodzili urzędnicy, znikający za wyłomem korytarza.
    Komendant jednocześnie zapewnił, że notatka trafiła na biurko Jacka Kraśnego. Co z nią zrobił i jaki zrobił z niej użytek, komendant nie wiedział.
    DRUGI PRZYPADEK
    Drugi raz otrzymał polecenie od burmistrza udostępnienia monitoringu także w ubiegłym roku. Wtedy taśmy miała przeglądać naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich Bożena Ziomkiewicz, gdyż za godą burmistrza wyjaśniała pewne sporne kwestie związane z jedną z pracownic jej wydziału (do tej sprawy wrócimy jeszcze w gazecie).
   TRZECI PRZYPADEK
    Komendant Kuss mówi, że trzeci przypadek miał miejsce w tym roku. Powiedział, że wtedy zwróciła się do niego sekretarz gminy, by przejrzeć co działo się w otoczeniu jej gabinetu, w dniu, kiedy ktoś przeszukał jej miejsce pracy. Pisaliśmy o tym, że w styczniu kogoś interesowała zawartość biurka i szaf gabinetu Marioli Źrałki. Kuss mówi, iż myślał, że sekretarz ma zgodę na przejrzenie monitoringu od burmistrza, ale jak się później okazało, takiej zgody Leszek Duszyński nie udzielił.
    Spytaliśmy, czy to prawda, że na notatce ze stycznia tego roku jest także nazwisko burmistrza Duszyń-skiego. Komendant kategorycznie zaprzeczył i powiedział, że on nie obserwował ruchów obecnego burmistrza po głównym korytarzu Urzędu Gminy i go nie inwigilował.
    STRAŻ MIEJSKA JAK WSI
    Spytaliśmy na koniec, czy komendant nie uważa, że Straż Miejska została przez takie działania w ubiegłym roku wciągnięta do walki politycznej i była elementem rozgrywek i gier politycznych między różnymi grupami interesów w mogileńskim ratuszu.
Spytaliśmy także komendanta Kussa, czy to prawda, że w swoim gabinecie ewentualnie w domu ma segregator pełen notatek spisywanych właśnie z monitoringu. Kategorycznie zaprzeczył, jakoby prowadził taką dokumentację. - Proszę pana, przecież ja mogę spojrzeć na ekran telewizora i widzę co się dzieje w ratuszu. Po co miałbym jeszcze prowadzić dokumentację - komendant Kuss staje przy monitorze i pokazuje jak wygląda obraz z 7 kamer.
    Próbowaliśmy również dociec, w jaki sposób notatka, którą dziś prezentujemy powyżej, wyciekła z pomieszczeń Straży Miejskiej.
    - No widzi pan, miałem ją w tym czarnym neseserze. Nawet tam się dostali - mówi komendant.
    Komendant twierdzi jednak, że skoro tak się z nim walczy, to on też może wyciągnąć taśmy z różnymi nagraniami, które zostały w pomieszczeniach Straży Miejskiej po jego poprzedniku. - Te libacje alkoholowe. Mogę udostępnić - mówi Miro-sław Kuss.
    TELEFON KRAŚNEGO MILCZY
    Z Jackiem Kraśnym usiłowaliśmy porozmawiać wczoraj. Zadzwoniliśmy na numer telefonu komórkowego, który zachował sobie z czasów, ,gdy był burmistrzem. Za pierwszym razem było w telefonie wołanie, ale rozmowa została odrzucona. Potem za każdą kolejną próbą dodzwonienia się, telefon Kraśnego już milczał. Był wyłączony.
    DUSZYŃSKI ZASKOCZONY
    Burmistrz Leszek Duszyński powiedział reporterowi Pałuk, że jest kompletnie zaskoczony tą sytuacją. Dla niego to rzecz zupełnie nowa. Burmistrz był bardzo powściągliwy w słowach, aczkolwiek nieco zdenerwowany. Obiecał całą sprawę gruntownie wyjaśnić.

Marek Holak
Pałuki i Zimia Mogileńska nr 788 (12/2007)
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości