Polityka Jeziora Wielkie
Koniec kameralnych sesji
Radni Waldemar i Łukasz Ciesielczykowie mają pretensje, że nie zostali powiadomieni o wrześniowej sesji Rady Gminy. Urzędnicy twierdzą, że zawiadomienie do radnych wysłali pocztą. SMS-y też miały być wysłane, ale radni mieli ich nie odebrać. O sesji nie wiedzieli także sołtysi. Jarosław Graczyk zapowiedział, że od tego momentu na wszystkie sesje - bez względu na ich charakter - zapraszani będą wszyscy sołtysi.
26 września w Jeziorach Wielkich odbyła się w Urzędzie Gminy (standardowo odbywa się w
GOKiR) sesja Rady Gminy, na którą nie wszyscy zostali zaproszeni. Wśród osób, które twierdzą, że nie zostały powiadomione byli dwaj radni, bracia Waldemar i Łukasz Ciesielczykowie. Na sesji rozmawiano między innymi o środkach funduszu sołeckiego. Wrześniowa sesja nie była zaplanowana, a zwołana została na prośbę wójta. Przewodniczący RG Jarosław Graczyk mówi, że: - Odbyła się w związku z tym, że były pewne uchwały, które musiały być przegłosowane akurat w tym terminie. Dlatego też między innymi nie zaproszono na nią sołtysów.
BEZ SOŁTYSÓW I DWÓCH RADNYCH
Temat wrześniowej sesji zdominował sesję Rady Gminy 28 października.
Radny Jerzy Burzyński pytał przewodniczącego rady Jarosław Graczyka, w jakim terminie wysyła zaproszenia, czy też powiadomienia o sesjach. - Dochodzą do mnie odgłosy od sołtysów, że są powiadamiani 3-4 dni przed sesją - mówił. W odpowiedzi usłyszał, że zawsze komisje odbywają się w przedostatni poniedziałek a sesje w ostatni poniedziałek miesiąca. W związku z tym zaproszenia na sesje wysyłane są każdorazowo we wtorek, po komisjach.
Radny Waldemar Ciesielczyk zwrócił uwagę na zapisy Statutu Gminy, które mówią, że informacja o zwoływanej sesji lub komisji powinna pojawić się na 7 dni przed planowaną sesją lub komisją. Pytał przewodniczącego jak doszło do tego, że akurat dwóch radnych Ciesielczyków nie zostało zaproszonych na wrześniowa sesję. W jego skrzynce pocztowej zaproszenie na sesję pojawiło się we wtorek, dzień po odbytej sesji. Radny przypomniał, że dotychczas oprócz zawiadomień wysyłanych pocztą radni otrzymywali także informacje o sesji SMS-em.
- Jako jedyni radni nie zostaliśmy zaproszeni na sesję (...) Może ci radni, którzy nie byli zaproszeni są niewygodni dla pana i dla wójta. Może za dużo pytań zadają. Jak ja mam być spokojny na komisjach, jak tak się traktuje radnych, to jest karygodne - denerwował się radny Waldemar Ciesielczyk.
Przewodniczący Jarosław Graczyk sugerował, że być może radny Ciesielczyk nie zajrzał do skrzynki pocztowej. Jednak Waldemar Ciesielczyk twierdził, że do skrzynki pocztowej zagląda codziennie i na pewno zaproszenie nie mogło wcześniej tam się znajdować.
NIE ODEBRALI SMS-ÓW
Ewa Żurawska, pracownik biura rady tłumaczyła, że wszystkie materiały rozwożone są na 7 dni przed planowaną sesją, czy komisją. Jeżeli nie jest możliwe dostarczenie materiałów bezpośrednio danej osobie bo jej na przykład nie ma, to materiały zostawiane są u sąsiadów lub sołtysów.
Ewa Żurawska mówi, że przed wrześniową sesją wysyłane były do radnych SMS-y przez jej kolegę z biura (Aleksander Mielcarek przyp. pal) dotyczące daty i godziny, kiedy ma się odbyć sesja. Jej zdaniem zarówno Waldemar, jak i Łukasz Ciesielczykowie nie odebrali SMS-ów.
- Tak nam wykazało. I jeszcze jedno, był pan na komisji, ale wyszedł pan wcześniej, a tam było mówione, że za tydzień na tej sali odbędzie się posiedzenie sesji. Gdyby był pan na tyle uprzejmy i zadzwonił do nas, ja siedzę prawie codziennie. Na pewno ktoś by pana poinformował i nie można powiedzieć, że nie wyszły materiały. Na tą sesję wyszły zawiadomienia za pomocą poczty, dziwię się, że tylko pan nie otrzymał zawiadomienia wcześniej, skoro wszyscy radni takie otrzymali - mówiła Ewa Żurawska.
Przewodniczący Graczyk stwierdził, że skoro jest w tym temacie tyle niedomówień, to w takim razie odstąpi od zwyczajów, które panowały w poprzedniej kadencji i na wszystkie nawet nadzwyczajne sesje przewodniczący będzie zapraszał i każda sesja będzie organizowana w sali GOKiR. Radny Roman Skowron apelował, by przewodniczący nie mówił, że radni się tak umawiali. - W statucie jest zapisane, że na 7 dni musi być dostarczone zawiadomienie, więc tak powinno być. Nie wiem po co takie dyskusje. Zastosujmy się do statutu i będzie wtedy okej - uważa radny Roman Skowron.
KAMERALNIE NIE BĘDZIE
Sprawa informowania o sesjach i uczestnictwa w nich wróciła jeszcze na koniec obrad. Sołtys Wójcina Halina Płachcińska przytoczyła słowa: Jest kameralnie, mamy dzisiaj fajnie, jakie przewodniczący Graczyk miał wypowiedzieć podczas wrześniowej sesji. - Są to pańskie słowa. Czyli jak nie ma sołtysów, jest lepiej? Ja to tak odczytałam - sołtys pytała przewodniczącego Graczyka. Według pani sołtys, pracownik Urzędu Gminy ma numer telefonu do niej i można było zadzwonić z informacją o sesji. - W statucie sołectwa mojego przynajmniej jest napisane, że do zakresu działania sołtysa należy w szczególności uczestniczenie w spotkaniach z radnymi gminy poświęconych realizacji zadań gminy Jeziora Wielkie. Tego zostałam pozbawiona - mówiła Halina Płachcińska.
Jarosław Graczyk zapowiedział, że w takim razie nie będzie już w gminie Jeziora Wielkie kameralnego sposobu przeprowadzenia sesji. - Była to pierwsza i ostatnia sesja, która się odbywała bez sołtysów. Było tak, że nadzwyczajne sesje w poprzedniej kadencji odbywały się w urzędzie gminy. Były to szybkie sesje zwoływane przez wójta, gdzie trzeba było uchwalić jakąś uchwałę. Uważam, że jeżeli macie państwo o to pretensje, więc odchodzimy od tego zwyczaju i o każdej sesji będą informowani sołtysi i wszystkie sesje będą się odbywały w GOKiR. Tyle mam w tej sprawie do powiedzenia - tłumaczył radny Graczyk.
Dyskusje zakończył radny Burzyński: - Jeszcze w sprawie informowania o sesjach prosiłbym o niezamykanie ust mediom, prasie i obojętnie jakim środkom przekazu.
Paweł Lachowicz
Film na stronie www.paluki.tygodnik.pl
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1030 (45/2011)
Komentarz
Sesje i komisje Rady Gminy są jawne
Zamieszanie wokół sprawy informowania o zwoływanych komisjach i sesjach Rady Gminy w Jeziorach Wielkich istnieje nie od dziś, a właściwie istnieje od momentu ubiegłorocznych wyborów samorządowych. Przewodniczący Rady Gminy Jarosław Graczyk, chociaż jest to zakres jego obowiązków, nie traktuje tego zbyt serio. Nie wie nawet, czy zaproszenie zostało wysłane, czy nie. Nie jest także zorientowany, czy informacja o sesji, nie mówiąc o komisjach umieszczona jest na BIP. Mało tego, od momentu, kiedy to on został przewodniczącym Rady Miejskiej często wręcz ukrywa przed prasą termin posiedzenia komisji.
Ostatnio zdziwiony obecnością reportera na komisjach rady, pytał jednego z radnych, czy to on zaprosił Pałuki. W tym momencie cisną się na usta słowa, które sam Jarosław Graczyk wielokrotnie mówił będąc radnym w poprzedniej kadencji. W obradach komisji rady, tak jak na sesji mogą uczestniczyć wszyscy zainteresowani. Komisje są otwarte, a nie tajne - to są słowa radnego Graczyka. Wielokrotnie przypominał o tym byłemu przewodniczącemu rady Romanowi Skowronowi. Wówczas, będąc opozycją do władzy zabiegał wręcz o obecność prasy na każdym spotkaniu. Teraz, gdy to on zasiadł na fotelu przewodniczącego, zapomniał już o co walczył w poprzedniej kadencji. Teraz niewygodna stała się dla niego obecność prasy.
Jednak przewodniczący Graczyk zapomniał, że istnieje zapis w statucie, mówiący o konieczności informowania o sesjach, czy komisjach. Zapomniał, że sesje rady gminy są jawne i dostępne dla wszystkich obywateli. Prawo dostępu do informacji publicznych jest jednym z podstawowych praw zagwarantowanych obywatelom w konstytucji. Zgodnie z art. 61 ustawy zasadniczej, każdy ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej, w tym oczywiście organów samorządu terytorialnego. W zakres uprawnień obywateli wchodzi zarówno wstęp na posiedzenia kolegialnych organów pochodzących z powszechnych wyborów (rady gminy czy powiatu), możliwość filmowania czy nagrywania dźwięku z takich zebrań, jak również dostęp do wszelkich dokumentów, sprawozdań i protokołów z ich obrad. Nikt nie musi przy tym uzasadnić powodów, dla których chce uzyskać takie informacje, gdyż te są jawne i kolegialne organy samorządu terytorialnego mają nie tylko możliwość, ale i obowiązek ich rozpowszechniania. Być może radny Graczyk nie wie lub zapomniał, że jawność działalności Rady Gminy daje mieszkańcom możliwość nadzorowania prawidłowości wykonywania władzy publicznej przez samorząd. Mieszkańcy w ten sposób mogą sprawdzać, co dzieje się z ich pieniędzmi, które składają się na budżet gminy.
Być może przewodniczący Graczyk nie wie, ale za nieudostępnienie informacji publicznej wbrew obowiązkowi, ustawa o dostępie do informacji publicznej przewiduje nawet grzywnę, karę ograniczenia wolności albo karę pozbawienia wolności do roku.
Uważam poza tym, że informowanie o organizowanych sesjach i komisjach, bez względu na to, ilu ludzi skorzysta z możliwości w nich uczestniczenia, a przez to pełne i czytelne informowanie o działaniach samorządu, o poczynionych przedsięwzięciach na rzecz lokalnej społeczności, zapewne przełoży się na większe poparcie i zaufanie w stosunku do radnych ze strony mieszkańców.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1030 (45/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze