Burmistrz Leszek Duszyński publicznie stawia mocne oskarżenie:
Kowboj Dżak i kapitankloss - to wicestarosta Szymański
Od marca ubiegłego roku na jednej ze stron internetowych ukazywały się wiersze kapitanaklossa, obraźliwie atakujące burmistrza Duszyńskiego. Gdy jeden z tych wierszy, okrojony, ukazał się ponownie podpisany jako Kowboj Dżak - Duszyński przerwał milczenie. - Może mnie pan oddać do sądu. Tam udowodnię, że to Pan jest autorem tych rymowanek - te słowa kieruje Leszek Duszyński do Tadeusza Szymańskiego. Ten wszystkiemu zaprzecza. Ale po rozmowie reportera z wicestarostą ktoś usunął niewygodne wiersze z Internetu.
Wicestarosta mogileński Tadeusz Szymański zaprzecza, że jest autorem wierszy w Internecie podpisywanych „Kowboj Dżak” i „kapitankloss” fot. Paweł Lachowicz
Ten wiersz o Leszku Duszyńskim ukazał się w minioną niedzielę na jednym z portali internetowych podpisany przez „Dżaka”. Autor wyciął jednak pierwszą i ostatnią zwrotkę, gdyż mogły one sugerować zorientowanym, kto napisał te wiersze. fot. Marek Holak MONITOROWANIE STRONY
Kilka miesięcy temu dowiedzieliśmy się, że w czasie ubiegłorocznej kampanii wyborczej na fotel burmistrza Mogilna, wiele czasu najbliższe otoczenie kandydata PO Leszka Duszyńskiego poświęcało na analizę jednej ze stron internetowych. Swoje wiersze atakujące burmistrza miał tam zamieszczać podległy mu pracownik Urzędu Stanu Cywilnego Tadeusz Szymański. Sprawa była traktowana tak poważnie, że miał być prawdopodobnie powołany nawet sztab kilku osób, oddelegowanych tylko do monitorowania tej jednej strony.
Po wygranych wyborach przez Leszka Duszyńskiego sprawa ta rozmyła się, ale w ostatnich dniach w otoczeniu burmistrza znowu zawrzało, gdyż na innej stronie internetowej pojawiły się kolejne wiersze.
Posiadane przez nas informacje potwierdził Leszek Duszyński.
Okazało się, że w lipcu ubiegłego roku najbliżsi jego współpracownicy, przygotowujący listopadową kampanię wyborczą, otrzymali informację, że jest strona internetowa, na której pojawiają się wiersze, w których burmistrz jest obraźliwie atakowany. Jak mówi Leszek Duszyński, taką informację przekazała mu jedna z osób z najbliższego otoczenia jego kontrkandydata w wyborach samorządowych, starosty Tomasza Barczaka. Duszyński nie chce powiedzieć, kto to jest. Mówi, że zostawia to jako swą tajną broń na wypadek sprawy sądowej.
KLOSS TO TADEUSZ SZYMAŃSKI
- Wiersze pisał mój pracownik Tadeusz Szymański. Pisał pod pseudonimem „kapitankloss”. Tę informację sprawdziliśmy z kolegami ze „Wspólnoty” i PO w wielu źródłach, choć przed wyborami nie podejmowałem w tej sprawie żadnych kroków - mówi Leszek Duszyński. Dodaje, że strona była tylko monitorowana i co kilka dni na biurko burmistrza Duszyńskiego spływały raporty dotyczące tej strony. Duszyński mówi, że sprawę traktował poważnie, gdyż w Mogilnie trwała wyjątkowo brutalna kampania skierowana przeciwko niemu, prowadzona w Internecie i przez różne gazety ukazujące się tyko w tym celu.
- Byłem zły, bo pracy przy wyborach jest zawsze dużo, a chętnych do pomocy mało. A tu jeszcze trzeba monitorować stronę internetową swojego urzędnika. Ale taka była specyfika tej bardzo brutalnej kampanii - dodaje burmistrz.
Burmistrz mówi, że przyglądał się także całej sprawie dlatego, że Tadeusz Szymański (starosta mogileński w kadencji 1998-2002) nie ukrywał swych sympatii do kandydatury Tomasza Barczaka. Publicznie jako szef SLD popierał ją.
RYMOWANKI
Od dłuższego czasu Tadeusz Szymański przejawiał zainteresowanie pisaniem wierszy. Dla każdego urzędnika w ratuszu była jasne, że pisze fraszki i wiersze. On także się z tym nie krył. Przy różnych okazjach, na przykład związanych z odejściem kogoś na emeryturę, dawał upust swoim zdolnościom, pisząc rymowanki na ich cześć. Tak żegnał na przykład jeszcze jako pracownik Urzędu Miejskiego byłą kierownik USC Agrypinę Piniarską, czy też komendanta gminnego OSP Jana Pawlaka.
Przypomnijmy, że już w 2000 r. w Pałukach zamieściliśmy artykuł o jego bałwochwalczym wierszu, wysłanym ówczesnemu prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, na firmowym papierze Starostwa Powiatowego w Mogilnie w związku z jego wyborem na drugą kadencję. Tadeusz Szymański był wtedy starostą. Redaktor Pałuk, który przygotowywał artykuł na ten temat, pokazał wiersz Elżbiecie Sarnowskiej. Polonistka nie wiedząc, że jest to wiersz napisany przez Tadeusza Szymańskiego, poddała go surowej krytyce sarkastycznie mówiąc, że w tym przypadku mamy do czynienia z rymami częstochowskimi.
Ten wiersz o burmistrzu Leszku Duszyńskim ukazał się na stronie internetowej „kapitanaklossa” 5 marca 2010 r. fot. Marek Holak DUSZNA ATMOSFERA
Po przegranych wyborach na fotel burmistrza Mogilna w 2006 r. Tadeusz Szymański (jego kontrkandydatem był Leszek Duszyński) nadal pracował w Urzędzie Miejskim, jako naczelnik wydziału oświaty. Na tym stanowisku przetrwał do 31 stycznia 2008 r., a więc ponad 13 miesięcy. Burmistrz Leszek Duszyński postanowił, że nie może już dłużej znosić niesubordynacji swojego podwładnego. Od kilku miesięcy trwały wówczas w ratuszu prace związane z uzdrowieniem oświaty. Program naprawczy przygotowywała firma Wulkan z Wrocławia. Do burmistrza Mogilna docierały jednak informacje, że naczelnik wydziału oświaty, jeżdżąc po szkołach gminnych kontestuje decyzje przełożonego i lekceważąco odnosi się do pomysłu uzdrowienia mogileńskiej oświaty autorstwa Leszka Duszyńskiego.
W tym miejscu warto wrócić do sytuacji niespotykanej dotychczas na mogileńskiej scenie politycznej. Gdy okazało się, że radni Rady Miejskiej na sesji 19 grudnia 2007 r. podjęli decyzję, że wydział oświaty przestanie istnieć, a z dniem 1 lutego 2008 r. powstanie ZOSiP, stało się jasne, że Tadeusz Szymański nie będzie już naczelnikiem.Wówczas na jednym z portali internetowych pojawiły się wpisy niejakiego Duszomena, który nawoływał do zabójstwa członków rodziny Duszyńskiego.
- Wygnać chama i tyle; Mściwa gadzina; Rodzinę spalić i rozsypać po Mogilnie - tak Duszomen pisał w wigilię Bożego Narodzenia w 2007 r. Leszek Duszyński zawiadomił wówczas prokuraturę. Ta szybko ustaliła, że Duszomen to syn ówczesnej sołtys Gębic Barbary Nadolnej. Była sołtys związana jest z PSL i jest bliską przyjaciółką starosty mogileńskiego Tomasza Barczaka. Jak mówią mieszkańcy Gębic, Barbara Nadolna często piecze na różne okazje ciasta staroście mogileńskiemu.
Tadeusz Szymański po tym, jak przestał być naczelnikiem wydziału oświaty otrzymał propozycję pracy w wydziale spraw obywatelskich. Później został przeniesiony do USC. Zachował jednak, tak jak inny były naczelnik zlikwidowanego wydziału - Mirosław Leszczyński, kierownicze wynagrodzenie. To budziło jednak spore kontrowersje.
Zarówno Tadeusz Szymański, jak i Mirosław Leszczyński, którzy byli radnymi powiatowymi, często opuszczali swoje stanowiska pracy udzielając się na sesjach i komisjach. - Nie przykładali się do swojej pracy. Traktowali ją, jako coś przejściowego, urągającego ich wiedzy i doświadczeniu. Nie odpowiadali praktycznie za nic, a zarabiali znacznie więcej niż pracownicy na podobnych stanowiskach - mówi Leszek Duszyński.
Zwraca jednak uwagę, że na zewnątrz Tadeusz Szymański i Mirosław Leszczyński często przedstawiali się, jako osoby pokrzywdzone przez niego. - Wysokie zarobki, nieadekwatne do zajmowanego stanowiska, częsta nieobecność w pracy, brak odpowiedzialności, to wszystko budziło sprzeciw kadry zatrudnionej w ratuszu - mówi burmistrz. Leszek Duszyński chciał to zmienić i zmniejszył im apanaże. Ci jednak odwołali się do Sądu Pracy, który przywrócił im kierownicze wynagrodzenia. Sąd argumentował to faktem braku zgody Rady Powiatu na zmianę warunków pracy, gdyż byli oni radnymi.
KAPITANKLOSS REJESTRUJE SIĘ
Przypomnieliśmy nie przypadkowo te sytuacje, o których pisaliśmy w ostatnich latach szeroko w Pałukach, gdyż są wiersze kapitanaklossa, które odnoszą się do bardzo konkretnych sytuacji i stosunków, jakie panowały w Urzędzie Miejskim, kiedy jeszcze Tadeusz Szymański pracował w ratuszu.
Kapitankloss zarejestrował się na stronie internetowej poświęconej sztuce 21 października 2009 r.
SAMARYTANIN
Leszek Duszyński zwraca na przykład uwagę na wiersz Samarytanin.
W wierszu tym kapitankloss pisze: Wpadł do mnie z rana i pyta jak się czuje. Pomyślałem co obchodzi moje samopoczucie taką szuje. I podsumowuje: Taki ktoś wpada ni stąd ni zowąd z rana, Pyta jak się czuje mówiąc że troszczę się o zdrowie Pana. Szczyt obłudy żeby nie powiedzieć sk...wo. Ja będę powściągliwy i powiem to zwykłe świństwo.
Burmistrz mówi, że treść wiersza odnosi się do bardzo konkretnej sytuacji z początku marca 2010 r. Wrócił wtedy z półrocznego urlopu spowodowanego złamaniem uda podczas służbowego pobytu na Ukrainie. Leszek Duszyński mówi: - O ile pamięć mnie nie myli, było to w marcu ubiegłego roku. Obchodziłem wówczas biura Urzędu, pytając pracowników o problemy i aktualne sprawy. Wszedłem do pokoju, gdzie pracował Tadeusz Szymański, a ponieważ był to mój pierwszy z nim kontakt po operacji, jaką przeszedł, zapytałem, jak się czuje i życzyłem mu zdrowia. Nie spodziewałem się, że za zainteresowanie się stanem zdrowia danej osoby można nazwać kogoś „szują”. Teraz już wiem.
Właśnie po tej wizycie burmistrza u inspektora Szymańskiego 5 marca 2010 r. kapitankloss wrzucił do Internetu wiersz Samarytanin.
Jak się później miało okazać, ten wiersz odegra jeszcze swoją ważną rolę.
SAMARYTANIN II
W sierpniu 2010 r. kapitankloss wrzuca do Internetu kolejny wiersz Samarytanin II. Drwi w nim z podwyżki, jaką otrzymał w ubiegłym roku w sierpniu, od swego przełożonego, po powrocie z urlopu. Jak pisze, śmieje się, leży na podłodze i drwi z podwyżki. W wierszu kapitankloss pisze o kadrowej, która wpada do jego biura. Nazywa ją Wiolonczelistką. To nikt inny, tylko kadrowa Urzędu Miejskiego Wanda Winkiel.
Mamy ten i inne wiersze kapitanaklossa w naszym redakcyjnym archiwum.
Sprawdziliśmy, faktycznie w sierpniu 2010 r. urzędnicy w mogileńskim ratuszu dostali podwyżki, a Tadeusz Szymański wrócił właśnie z urlopu. Co ciekawe, to nie kto inny tylko kapitankloss 8 sierpnia 2010 r. o 2201 pisze na stronie internetowej w jednym z komentarzy, że jest akurat na urlopie i wszedł na stronę przez przypadek.
NA STRONIE ŻONY
Analizując stronę kapitanaklossa zwróciliśmy uwagę na kilka charakterystycznych rzeczy. Poza pseudonimem artystycznym, kapitankloss nie zamieścił o sobie żadnej innej informacji ani zdjęcia, ani miejsca zamieszkania. Nic, co mogłoby wydać autora wierszy. Wiersze kapitanaklossa ukazywały się na stronie do końca 2010 r., w tym okresie kiedy Tadeusz Szymański pracował w ratuszu. Od stycznia 2011 r. kapitankloss nie wrzuca już na stronę żadnych nowych wierszy. A przypomnijmy, że właśnie w tym czasie Tadeusz Szymański został wicestarostą mogileńskim, zastępcą Tomasza Barczaka.
Co interesujące, pod każdym praktycznie wierszem swój komentarz zamieszczała Maria Szymańska, żona Tadeusza Szymańskiego.
Weszliśmy również na stronę internetową Marii Szymańskiej, pseudonim artystyczny mariaszka. Co bardzo ciekawe, poza zaprezentowaniem swoich obrazów, zachęca ona również tam do odwiedzin trzech stron internetowych: w tym swego syna Bartka Szymańskiego oraz właśnie strony kapitanaklossa.
DOSTAŁ URLOP
Burmistrz Leszek Duszyński mówi reporterowi, że postanowił swej wiedzy o pisanych na siebie paszkwilach nie wykorzystywać. Nawet wtedy, kiedy po wyborach samorządowych w 2010 r. przyszedł do niego Tadeusz Szymański prosząc go o wyrażenie zgody na udzielenie mu urlopu bezpłatnego, na czas sprawowania funkcji wicestarosty. - Mogłem mu odmówić, bo pracodawca nie ma obowiązku udzielić urlopu bezpłatnego. Podjąłem jednak decyzję, że nie będę wracał do przeszłości, do tego co było. Byłem jednak naiwny - opowiada.
KOWBOJ DŻAK
26 czerwca na jednym z portali internetowych ukazały się na temat burmistrza Duszyńskiego wiersze podpisane przez niejakiego Kowboja Dżaka. Leszek Duszyński ze zdziwieniem odkrył, że jeden z wierszy O Karambie słów kilka jest mu znany. Był to Samarytanin autorstwa kapitanaklossa, tylko pozbawiony dwóch zwrotek. Z 5 dotychczasowych zwrotek Kowboj Dżak zamieścił 3 zwrotki. Wyrzucił 1 i 5 zwrotkę. Te, które od razu mogą sugerować i wskazać przez pewne powiązanie faktów na wicestarostę Szymańskiego jako autora.
- Postanowiłem nie milczeć w tej sprawie. „Kapitankloss” i „Kowboj Dżak” to ta sama osoba - czyli Tadeusz Szymański. Przerywam milczenie, nie z powodu tego, że ktoś pisze o mnie humorystycznie, krytykuje i ocenia. Władzę publiczną należy krytykować. Takie są zasady demokracji. Po prostu oskarżam pana, panie wicestarosto Tadeuszu Szymański. Nie wypada pajacować i pisać pod pseudonimem „Kowboj Dżak” obraźliwych wierszy na temat innego funkcjonariusza publicznego. Zresztą może mnie pan oddać do sądu. Tam udowodnię, że to pan jest autorem tych rymowanek. To nie pierwszy atak na mnie i takie zachowanie pracowników starosty Tomasza Barczaka. Jego podwładny Przemysław Majcherkiewicz aktywnie udziela się na forach internetowych. Tadeusz Szymański, a wcześniej Jacek Kraśny - obecny i były członek Zarządu Powiatu - piszą o burmistrzu największej gminy powiatu, że jest „szelmą” i „szują”. Tyle pan starosta Tomasz Barczak mówi o miłości, pojednaniu. Tymczasem fakty mówią zupełnie co innego - kończy Leszek Duszyński.
Przypuszczeniom burmistrza Duszyńskiego wicestarosta Szymański zaprzecza. Jak powiedział Pałukom wczoraj, w środę około 9:00, nie jest autorem zamieszczanych w Internecie wierszy podpisywanych jako kapitankloss i Kowboj Dżak.
Co ciekawe, kilka godzin po tej rozmowie reportera z Tadeuszem Szymańskim ktoś usunął ze strony internetowej kapitanaklossa dwa wiersze. Akurat te związane z Leszkiem Duszyńskim - Samarytanin i Samarytanin II.
Marek Holak
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1011 (26/2011)
Komentarze
Na Dzikim Zachodzie
Przyjemnie sobie powspominać czasy, gdy jedynym, który używał pseudonimu w Mogilnie był wiceburmistrz Przemysław Majcherkiewicz. Informacje w samorządowych Rozmaitościach Mogileńskich podpisywał pod koniec lat 90. jako Damiatta.
10 lat później jakaś choroba opanowała samorządowców i lokalnych polityków.
Przypadłość ta - co ciekawe - dotyczy przede wszystkim ludzi związanych z obozem Tadeusza Szymańskiego, Przemysława Majcherkiewicza czy Tomasza Barczaka. To środowisko opanowała jakaś choroba. Wszyscy mają pseudonimy. I to, żeby jeden. Mają ich po kilka. Na różne okazje i na różne wydarzenia. Kiedyś je na tej stronie wszystkie wymienię. Ciekawe czy starczy miejsca. Od Mecenasa i Wielkopolanina po Irokeza i Kowboja Dżaka.
Tych pseudonimów jest tyle, że starosta Barczak przez wiele miesięcy ma kłopot, by publicznie powiedzieć, kto to jest (pak). Do dziś tego nie ujawnił, zasłaniając się w różnych okresach albo niewiedzą, albo prawem prasowym. Ale publiczne pieniądze za finansowanie gazetek wydawanych przed wyborami - wiedział komu płacić.
W Mogilnie nie toczy się w tej chwili publiczna dyskusja praktycznie na żaden praktycznie temat. Bo kim tu dyskutować, jak wszyscy chowają się za pseudonimami. Pod pseudonimami są mocni w gębie. Dyskutować pod swoim nazwiskiem, na publicznym forum jak sesja Rady Miejskiej, to jest już problem. Najlepsze jest to, że największe pretensje o brak dyskusji mają właśnie ci, co chowają się za pseudonimami. Na przykład PSL i SLD oburza się, że przed podjęciem decyzji o zgodzie na sprzedaż ciepłowni, nie odbyła się żadna publiczna dyskusja. Jak miała się odbyć, skoro nie ma dyskutantów.
Schowani za pseudonimami mogą wyżywać się na swych rywalach politycznych, używając epitetów, wulgaryzmów, stawiać zarzuty bez pokrycia.
Tak wygląda obecnie publiczne życie w Mogilnie. Nie dyskutuje się o stanie sieci szkół, o sprzedaży ciepłowni, o przyszłości zakorkowanego centrum miasta, o finansowaniu nauki religii w przedszkolach, itp.
Lepiej zalogować się na stronie, obrzucić swego adwersarza błotem pomówień. To nic nie kosztuje. Nie trzeba się na niczym znać.
Dyskusja publiczna na przykład na forum komisji Rady Miejskiej czy na forum sesji, wymaga już jakiejś specjalistycznej, dość szerokiej wiedzy.
Sam jestem ciekaw jak zachowa się teraz starosta Tomasz Barczak. To, co zarzuca w dzisiejszym numerze jego zastępcy Tadeuszowi Szymańskiemu burmistrz Mogilna Leszek Duszyński dyskwalifikuje go jako wicestarostę.
Sam z ciekawością będę obserwował rozwój wypadków. Czy Tadeusz Szymański pójdzie do sądu z Leszkiem Duszyńskim, czy może podejmie inne kroki. Dziś mam wrażenie, że nie ma innego wyjścia. Jeżeli tego nie zrobi, to zostanie Kowbojem Dżakiem na zawsze.
Wicestaroście powinno zależeć na tym, by jego dobre imię wicestarosty nie było plamione serią z rewolweru Kowboja Dżaka. Zaś staroście Barczakowi powinno zależeć na wizerunku Starostwa Powiatowego.
By ten urząd mieszkańcy nie kojarzyli tylko z Dzikim Zachodem.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1011 (26/2011)
Komentarze
Milczenie nie jest złotem
Wicestarosta Tadeusz Szymański to kapitankloss i Kowboj Dżak. Napisaliśmy o tym w ubiegły czwartek w Pałukach. Miniony tydzień przyniósł same potwierdzenia tych informacji.
Przede wszystkim wicestarosta milczał na sesji powiatowej, a była to wyborna okazja do złożenia jakiegokolwiek oświadczenia w tej sprawie. Z jednej strony rozumiem wicestarostę. Jakie tu złożyć oświadczenie, jak to jest prawda.
Wybornie wątek Dżaka i Klossa rozegrali radni Platformy Obywatelskiej. Nie chcieli zadawać żadnych pytań wicestaroście w tej sprawie. Nie podnosili tego tematu publicznie.
Wystąpili za to ze stanowiskiem w sprawie obrony mogileńskiej Prokuratury Rejonowej przed niebezpieczeństwem jej likwidacji. Wydaje mi się, że to bardzo poważna sprawa. Priorytet dla władz powiatowych. Gdyby doszło do takiej sytuacji, to bez prokuratury za chwilę nie będzie sądu a potem zmarginalizowana zostanie rola policji. A stąd już droga bliska do totalnej marginalizacji powiatu mogileńskiego.
Dyskusja nad tym stanowiskiem pokazała, co się dzieje, jak radni rozmawiają merytorycznie i co się dzieje, jak wchodzi polityka do gry i różne inne powiązania towarzyskie i układy.
Dopóki rozmawiano merytorycznie, starosta Tomasz Barczak czy radny Wiesław Gałązka nie widzieli problemu. Można było, ich zdaniem, poszerzyć program sesji o punkt Interpelacje i przegłosować wspólne stanowisko.
Gdy jednak do gry weszła polityka, czyli strach wicestarosty Szymańskiego przed tym, że przez wprowadzenie Interpelacji może otworzyć się furtka do zadawania niewygodnych pytań - to zwyciężyła lojalność partyjna.
Co tam prokuratura, najważniejszy jest interes kolegi. I radni powiatowi o dalszym losie prokuratury nie dyskutowali. Nie przyjęli także żadnego wspólnego stanowiska.
Mam pytanie do starosty Barczaka. Czy tak teraz będzie wyglądać praca Rady Powiatu. Moje pytanie jest nieprzypadkowe. To tylko od starosty Barczaka zależy, jak dalej będzie rozgrywać się ta sytuacja.
Wicestarosta, który w Internecie atakuje burmistrza Mogilna za pomocą wierszy - to niewyobrażalny skandal. Wicestarosta, który nazywa szują burmistrza - to rzecz bez precedensu.
Starosta może oczywiście nie podejmować żadnej decyzji. Jeżeli jednak myśli, że sprawa kiedykolwiek z upływem czasu przycichnie - to się myli. Ta sprawa będzie wracać ciągle i ciągle. Będzie się ciągnąć za Tadeuszem Szymańskim jak cień. Już wyobrażam sobie te pytania radnych: „Kowboju Dżak”, mógłby mi pan odpowiedzieć na to czy tamto... .
Na razie wizerunek starostwa bardzo poważnie ucierpiał na tym, że większość PSL/SLD wybrała interes kolegi, a nie dobro powiatu.
Panie starosto, akurat w tej sprawie milczenie nie jest złotem. To, że zakazał pan czytać Pałuki swoim najbliższym - czym pan publicznie się chwali - to wcale nie rozwiąże sprawy Dżaka i Klossa w jednej osobie.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia mogileńska nr 1012 (27/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze