Reklama

Kto się boi Danuty Bartz?

Walka o władzę w Trzemesznie przybiera coraz ostrzejsze formy

    Kto się boi Danuty Bartz?

     Zdaniem przewodniczącej Rady Miejskiej, za telefonicznymi pogróżkami, wyzwiskami i rozpuszczaniem plotek stoi lokalny układ koleżeńsko-służbowy związany z władzą, który czuje się zagrożony i boi się zmian po najbliższych wyborach samorządowych.

   ANONIMY I POGRÓŻKI

   Anonimy i pogróżki telefoniczne dostawał także inny kandydat na fotel burmistrza Trzemeszna Rafał Lukstaedt. Zgłosił to na policji, o czym pisaliśmy tydzień temu.

     PLOTKI, POGRÓŻKI, ANONIMY

   Godzinę po rozpoczęciu obrad sesji Rady Miejskiej w Trzemesznie, jej przewodnicząca Danuta Bartz-Jurgawka złożyła zaskakujące oświadczenie. - Otrzymuję anonimowe telefony z pogróżkami, wyzwiskami i niecenzuralnymi określeniami. Podobnego typu telefony otrzymują moi bliscy - odczytała z kartki. Jej zdaniem ma to związek z tym, że władze powiatowe SLD wskazały ją jako kandydata tej partii w zbliżających się wyborach do walki o fotel burmistrza Trzemeszna. Nie wszyscy to akceptują, dlatego poprzez takie działania mieliby rozpocząć krucjatę wobec osoby przewodniczącej, by zmusić ją do rezygnacji z kandydowania. Okazuje się, że pogróżki to nie wszystko. Danuta Bartz-Jurgawka mówi, że również: - Puszczane są w obieg publiczny plotki dotyczące mojej pracy zawodowej i społecznej, jak też życia osobistego, których celem jest zdyskredytowanie mojej osoby w oczach mieszkańców.

Reklama

     Jej zdaniem, za tym wszystkim stoi lokalny układ koleżeńsko-służbowy związany z władzą, który boi się, że po wyborach w przypadku zwycięstwa Danuta Bartz-Jurgawka straci wpływy i koneksje. - Odnoszę wrażenie, że moje postępowanie w pracy samorządu gminnego polegające na ujawnianiu niegospodarności w wydawaniu publicznych pieniędzy, zajmowanie stanowiska po stronie i w interesie mieszkańców, jawne określanie swoich poglądów w wielu istotnych dla gminy sprawach-  często odmiennych od stanowiska Zarządu Gminy - stanowi dla pewnych osób zagrożenie - mówiła.

   BURMISTRZ JĄ LEKCEWAŻY

Reklama

   Zarzuciła burmistrzowi Markowi Gotowale, że on także przyczynia się do utrwalania jej złego wizerunku wśród mieszkańców, jako osoby nieskutecznej na stanowisku przewodniczącej Rady Miejskiej poprzez lekceważący stosunek. Świadczyć o tym mają: brak z jego strony odpowiedzi na interpelacje i zapytania złożone przez nią na piśmie, nie udzielanie odpowiedzi jakie stanowisko zajął Zarząd w sprawie wniosków mieszkańców, które przekazuje mu Biuro Rady Miejskiej, itp.

Zdaniem Danuty Bartz-Jurgawka, powyższe pogróżki i szykany wobec jej osoby na pewno nie pochodzą od mieszkańców gminy, gdyż oni będą mieli możliwość wypowiedzenia się podczas głosowania i nie muszą uciekać się do innych metod.

Reklama

   WCIĄGANIE RADNYCH DO GRY

   Szczególnie przykre dla przewodniczącej jest to - jak mówiła - że w tą nieczystą grę zaangażowana jest także część radnych. Podała tutaj jeden konkretny przykład z posiedzenia Komisji Zdrowia, Pomocy Społecznej i Ochrony Środowiska 20 sierpnia. Otóż część jej ostatniego posiedzenia została przez przewodniczącego komisji Jerzego Chełmińskiego utajniona. Zdaniem Danuty Bartz-Jurgawka,  z obrad komisji została wyproszona protokólantka Ewa Bisikiewicz. Efektem utajnionej części był fax do Starostwa Powiatowego w Gnieźnie wysłany nocą o 2259 w tajemnicy przed wszystkimi, w tym przed przewodniczącą Rady.

Reklama

O czym rozmawiano w utajnionej części obrad komisji?

Sprawa dotyczy wniosku złożonego przez Danutę i Barnarda Jurgawka do Starostwa Powiatowego w sprawie uzyskania pozwolenia wodno-prawnego na modernizację pomostu (istnieje od 1985 roku) przy Jeziorze Popielewskim. O toczącym się postępowaniu administracyjnym w tej sprawie starostwo powiadomiło mieszkańców w sposób zwyczajowo przyjęty: w starostwie, w Internecie, a w Trzemesznie w ratuszu przy ul. Dąbrowskiego i 1 Maja  oraz na tablicy ogłoszeń przy Domu Kultury. Każdy z mieszkańców mógł się z pismem zapoznać i zgłosić swoje uwagi. Wpłynął tylko wniosek od komisji z zastrzeżeniami. Danuta Bartz podkreśla, że komisja miała do tego prawo, tylko nie rozumie dlaczego przewodniczący Chełmiński zastosował tak drastyczne środki ostrożności i robił wszystko w ukryciu. Poinformowała, że inne ustalenia, jakie zapadły na komisji trafiły do niej od przewodniczącego poza tym jednym. - W postępowaniu tym dopatruję się traktowania mnie jako osoby, która chciałaby działać niezgodnie z prawem i wykorzystać swoją funkcję dla celów osobistych - mówiła przewodnicząca.

Reklama

- Takie działanie komisji jest dla mnie zaskoczeniem i uważam je jako próbę zdyskredytowania mojej osoby w oczach radnych. Podejmowane w tajemnicy przede mną działania, bez odnotowania w protokole, bez powiadomienia mnie jako przewodniczącej Rady o fakcie wysłania pisma do organu wyższego szczebla i otoczenie tego faktu wielką tajemnicą świadczy o działaniach agresywnych i nie fair wobec mojej osoby - mówiła na sesji przewodnicząca Rady. Przewodnicząca zarzuciła komisji, że w wielu innych sprawach ochrony środowiska i zdrowia istotnych dla gminy komisja zrobiła niewiele, a tej jednej nadała wielką rangę. Pytała się co komisja zrobiła w sprawie:

* nielegalnej eksploatacji żwiru w Wymysłowie,

Reklama

* nielegalnych wysypisk śmieci,

* uciążliwej hodowli trzody chlewnej i innych zwierząt na terenie zwartej zabudowy miejskiej,

* zapełnionego wysypiska komunalnego i bierności Zarządu Gminy,

* braku kanalizacji znacznej części miasta,

* niewykorzystania mocy przerobowych oczyszczalni miejskiej

* ochrony środowiska w otoczeniu Jeziora Popielewskiego.

Danuta Bartz poinformowała, że w porozumieniu z zarządcą jeziora Państwowym Gospodarstwem Rybackim w Łysininie pomost miał być zabezpieczony przed możliwością kłusowania, możliwymi wypadkami utonięć, itp. W przypadku ustalenia w pozwoleniu wodno-prawnym zasad ogólnej dostępności pomostu do linii brzegowej - jak mówiła - zasada ta będzie przestrzegana przez nią i jej męża.

Reklama

   W INTERESIE RADNEJ

   Do słów wypowiedzianych przez radną na sesji nikt się nie ustosunkował. Milczeli radni, milczał burmistrz Gotowała. Głos zabrał tylko bardzo zdenerwowany Jerzy Chełmiński. - Przyznam się, że z ogromnym zdziwieniem wysłuchałem tego, co pani czytała - powiedział. Mówił, że w sprawie działań komisji odnośnie pomostu przewodnicząca mija się z prawdą i jest to chyba efekt osobistych problemów. Powiedział jedynie, że to członkowie komisji jednogłośnie zdecydowali o takim działaniu w sprawie wniosku państwa Jurgawka do starostwa, dlatego by sprawie nie nadawać wątków osobistych lub innych podtekstów. Pytał protokólantkę Ewę Bisikiewicz, jak było naprawdę. Odpowiedziała, że podczas dyskusji była w sąsiednim pomieszczeniu, poproszona została tylko do napisania samego postanowienia komisji i wysłania faxu do starostwa.

Reklama

Komisja w przesłanym faxie do starostwa pytała się:

- jaki jest cel i przeznaczenie pomostu i dostępność dla ogółu mieszkańców

- czy będą zachowane warunki pełnej dostępności do linii brzegowej jeziora

- czy pozwolenie wodno-prawne dotyczy wybudowania nowego pomostu, czy też rekonstrukcji bądź rozbudowy istniejącego.

Do czasu wyjaśnienia tych wątpliwości komisja sprzeciwiła się wykonaniu pomostu.

Starostwo odpowiedziało pismem z 23 sierpnia, że pozwolenie wodno-prawne na pomost będzie zawierało warunki ogólnej dostępności dla wszystkich, a o zakresie prac będzie decydował projekt techniczny.

Reklama

 Marek Holak

Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 549 (35/2002)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości