Reklama

Kujawianka rozstaje się z trenerem Nowaczykiem

Zarząd, Kujawianka Strzelno, klub, decyzja, trener, Grzegorz Nowaczyk
     Kujawianka rozstaje się z trenerem Nowaczykiem
    Zarząd Kujawianki Strzelno taką decyzję podjął w poniedziałek 22 grudnia. Chciał obniżyć wynagrodzenie trenerowi, na co on nie przystał. Działacze klubowi nie chcą powiedzieć, o ile trener miał mieć obniżone wynagrodzenie i ile w ogóle jego wynagrodzenie do tej pory wynosiło.

     ZMOWA MILCZENIA
     Na klubowej stronie Kujawianki Strzelno pojawiła się informacja, że Grzegorz Nowaczyk nie jest już trenerem drużyny seniorów. Nasz reporter skontaktował się z sekretarzem klubu Damianem Baczyńskim. Ten informację potwierdził, mówiąc, że Grzegorz Nowaczyk trenerem już nie jest ze względów pozasportowych. Gdy próbowaliśmy dowiedzieć się, jakie pozasportowe względy chodzi, sekretarz sprawy nie chciał komentować.
     Również trener nie chciał sprawy komentować, tłumacząc się tym, że klub nie stwarza odpowiednich warunków do pracy z młodzieżą.
     MIAŁ SWOJĄ KONCEPCJĘ
     Trener Nowaczyk w regionie słynie z pracy z młodzieżą. Pomaga mu w tym również to, że z wykształcenia jest pedagogiem. W Strzelnie prowadził drużynę seniorów, która gra w klasie A. Chciał zbudować drużynę opartą na juniorach, opartą na własnych wychowankach. Nie ukrywał nigdy tego, że z chęcią jednocześnie prowadziłby drużynę seniorską oraz tę młodszą Kujawiankę.
     Trener Nowaczyk uważał zawsze, że Kujawianka ma swoich zawodników i to oni mają grać. Nie chciał, by klub sprowadzał nowych zawodników z zewnątrz za 600 czy 700 zł i oni mieliby zabierać miejsce młodym w drużynie. Młody zawodnik, który dobrze przepracowałby okres przygotowawczy, mógłby wygryźć ze składu tych bardziej doświadczonych.
     Trener Nowaczyk opowiada reporterowi Pałuk, jak taką koncepcję szkolenia młodych zawodników realizował w 2001 r. oraz w 2002 r. podczas pracy w Kruszwicy. Wtedy był trenerem juniorów i seniorów Gopła. Ci młodsi pod wodzą Grzegorza Nowaczyka odnosili sukcesy na skalę krajową. W 2002 r. udało mu się wraz z drużyną juniorów wygrać w jednym z turniejów ogólnopolskich, w którym udział brało w sumie kilka tysięcy zespołów. Najważniejsza w pracy klubowej według niego jest współpraca władz, ludzi wokół klubu oraz samych zawodników. Każdy musi chcieć pracować. Ważna również według niego jest współpraca ze szkołami. Podczas pracy w Kruszwicy mówił, że często zauważa jak świetni zawodnicy pokazują swoje możliwości na lekcjach wychowania fizycznego, ale nie kwapią się, by spróbować swoich sił w klubie. Wiele klubów przy współpracy ze szkołami bardzo by na tym zyskało.
     O trenerze Nowaczyku i jego pracy z młodzieżą wypowiadał się pochlebnie już jakiś czas temu w rozmowie z naszym reporterem trener Kujaw Markowice Benedykt Szotkiewicz, mówiąc, że jeśli chodzi o pracę z młodzieżą jest on naprawdę świetnym specjalistą. Trener Grzegorz Nowaczyk mówi reporterowi, że w pracy z Kujawianką nie zdążył pokazać nawet 30% możliwości. Na treningach też często pojawiało się mniej niż 10 zawodników.
     ZABRAKŁO SIŁ DO KOŃCA RUNDY
     Przez większą część rundy jesiennej Kujawianka w porównaniu do poprzedniego sezonu - gdzie przed spadkiem uratował klub awans do klasy okręgowej Noteci Gębice - radziła sobie całkiem dobrze. Zajmowała pewne miejsce w środku tabeli i dobrze grała w Pucharze Polski. Przygoda pucharowa musiała się odbić jednak na grze w lidze i powietrze jakby uszło z zawodników. Po dziewięciu kolejkach i 3 wygranych meczach w Pucharze Polski, Kujawianka kręciła się wokół 6. miejsca w tabeli. Po 4 porażkach na koniec sezonu, dyskwalifikacji z rozgrywek Victorii Gnojno i tym samym zabraniu 3 pkt klubowi ze Strzelna, Kujawianka spadła na 10. miejsce w tabeli. Personalnie pod koniec rundy zespół za dobrze nie wyglądał, wypadło ze składu wielu podstawowych zawodników, szansę na debiut mieli za to młodzieżowcy. Drużynę w ciągu całej rundy, mimo wpadki z Burzą Nowa Wieś Wielka (0:6), charakteryzowała bardzo dobra gra w defensywie, słabo było za to w ataku, brakowało napastnika z prawdziwego zdarzenia.
     POSZŁO JEDNAK O PIENIĄDZE
     Od osób związanych z klubem usłyszeliśmy, że przyczyną rozstania z trenerem Nowaczykiem wcale nie były słabe wyniki. Grzegorz Nowaczyk nie chciał powiedzieć reporterowi Pałuk o co konkretnie poszło, ale w kilku jego wypowiedziach można było wyczuć, że nie zostały spełnione jakieś warunki. - Mam pewne wymagania, poniżej nich nie schodzę - mówi naszemu reporterowi.
     Sekretarz klubu Damian Baczyński wcześniej sprawy nie chciał komentować. Potem jednak potwierdził nasze informacje, że klub chciał obniżyć wynagrodzenie trenerowi, a ten nie chciał się na to zgodzić. Powodem skromniejszej pensji miał być przyszłoroczny budżet klubu, która ustaliła gmina. Klub musiał szukać oszczędności i padło na trenera. Jak mówili członkowie zarządu, zarobki Grzegorza Nowaczyka nawet po obniżeniu wcale nie były tak niskie, patrząc na klasę A.
     W sprawie zarobków trenera skontaktowaliśmy się ze skarbnikiem klubu Krzysztofem Drgasem. Ten powiedział, że takich informacji udzielać nie chce i skierował naszego reportera do prezesa Mateusza Adamczyka. Ten powiedział, że temat zarobków jest tajemnicą klubu i tej informacji nie zdradzi. Nie zdradził, mimo że Kujawianka Strzelno pieniądze dostaje z budżetu gminy, czyli z pieniędzy publicznych i nie jest własnością prywatną.
     ROZSTALI SIĘ W ZGODZIE
     Mimo że w sferze finansowej klub się nie dogadał, zarówno Grzegorz Nowaczyk jak i członkowie zarządu rozstali się w zgodzie.
     Bardzo pozytywnie wypowiadał się Grzegorz Nowaczyk o samych zawodnikach. Ostrzegał również, że jeśli w klubie nie pójdą po rozum do głowy, to spadną z klasy A.
     Trener uważa, że w Strzelnie, mimo iż jest to małe miasto, młodzież jest bardzo utalentowana i jest z kim pracować. Przytaczał m.in. przykład Radosława Łepskiego, który aktualnie trenuje w Podbeskidziu Bielsko-Biała. Według trenera, ci bardziej dojrzali zawodnicy, tacy jak np. Tomasz Warzecha czy Marcin Szwarckopf, przy lepiej przepracowanym okresie przygotowawczym graliby na równym, dobrym poziomie do końca rundy.
     Trener nie wykluczył również współpracy z klubem w przyszłości i powiedział członkom zarządu, że w każdej chwili mogą się z nim w tej sprawie skontaktować. Trener jest otwarty na współpracę. - Piłkę nożną kocham, lubię pracować - mówi reporterowi.
     Trenerem jest z 32-letnim stażem, jest piłkarskim obieżyświatem. W swojej karierze piłkarskiej grał m.in. w: Goplanii  Inowrocław, AZS AWF Bielsko-Biała, AZS AWF Warszawa, Wiśle Płock, Huraganie Morąg oraz w Belgii. Grę w piłkę zakończył dość szybko bo mając 29 lat. Jako trener prowadził m.in. Wisłę Płock, co było jego największym sukcesem, Huragana Morąg, Gopło Kruszwica, Pogoń Mogilno, Ziemowita Osięciny, Dąb Barcin, LZS Jadowniki oraz Unię Gniewkowo. Jest absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie i trenerem I klasy. Zawodowo uczy wychowania fizycznego w Gimnazjum w Kruszwicy.

Damian Stawski
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1194 (53/2014)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości