Reklama

Kulisy zdrowotnych konsultacji

Starosta Barczak, burmistrz Matczak, konsultacje, zdrowie, służba zdrowia
      Kulisy zdrowotnych konsultacji
     Starosta Barczak: - My nie chcemy być kliniką ani wielką konkurencją do Inowrocławia czy Poznania. My chcemy zrobić taki mały szpital, wydolny, żeby była taka podstawowa opieka, która powinna być czyli interna i te inne oddziały mniejsze, czyli ginekologia, położnictwo, dziecięcy i chirurgia. W takim wymiarze powiatowym małym, ale na wysokim poziomie. Burmistrz Matczak: - My nie jesteśmy przeciwko rozbudowie Mogilna, ale chcemy, żebyście nie zabierali nam tego, co mamy w Strzelnie.  Radny Mleczko: - Dziś stajemy przed kwestią, poddajemy się, zaprzeczamy swoim kierunkom i mamy my akurat jako radni ze Strzelna jesteśmy postawieni pod ścianą. Wicestarosta Szymański: - Liczby mówią, będziemy chcieli, to i tak to zrobimy. I tak Rada podejmie uchwałę, bo tak liczby wskazują. Chcemy się dogadać, nie chcemy robić tego arbitralnie na zasadzie zrobienia komuś na złość.

      Zarząd Powiatu Mogilno przeprowadził z gminami powiatu mogileńskiego konsultacje na temat zreformowania powiatowej służby zdrowia. 11 września odbyło sie spotkanie z władzami Strzelna, 13 września - z władzami Mogilna, 16 września - z władzami Dąbrowy i Jezior Wielkich.
      Poniżej przedstawiamy przebieg blisko półtoragodzinnego spotkania z władzami Strzelna, które odbyło się w Starostwie Powiatowym w Mogilnie 11 września. Uczestniczyli w spotkaniu, zarówno burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak z PSL-u, jak i przewodniczący Rady Miejskiej Strzelna Piotr Pieszak z SLD. Część nagrania, jakim dysponujemy, jest albo słabe technicznie, albo rozmówcy - ci, którzy siedzieli dalej od dyktafonu - są słabo słyszalni. Często także uczestnicy spotkania mówią wszyscy naraz albo przekrzykują się, stąd trudno czasami odtworzyć sens wypowiedzi. Nasza relacja nie jest więc kompletna, ale zawiera najważniejsze wypowiedzi, które padły na spotkaniu.       Na pewno też jest dokładniejsza, niż sporządzony z niej urzędowy protokół.
      CZEKAJĄ ZA RADNYM
      Spotkanie rozpoczął starosta Tomasz Barczak z PSL: - To co, jesteśmy chyba wszyscy?
      Na to odezwał się głos z sali: - Mleczki brakuje nam. Ale Krzychu powiedział, że jedzie. Krzysztof Mleczko z PSL, to radny powiatowy z gminy Strzelno, przewodniczący komisji zdrowia Rady Powiatu, brał udział w każdym spotkaniu konsultacyjnym Zarządu Powiatu z gminami.
      Starosta dopytywał się czy radny na pewno przyjedzie, ale głos z sali zapewniał go: - Jedzie, jedzie, tak, tak.
      Po 5 minutach i 29 sekundach oczekiwania na radnego Mleczko, ktoś rzucił, żeby zaczynać to spotkanie bez niego. SLD-owski członek Zarządu Powiatu Robert Musidłowski z Mogilna był innego zdania. Był za tym, by czekać: - Musi wiedzieć wszystko.
      Takiego samego zdania był starosta Barczak: - Oczywiście. Potem powie „mówiliście, a ja nic nie wiedziałem”. Wiem, jak to będzie.
      W 7 minucie i 30 s oczekiwania wchodzi radny Mleczko.
      POMYSŁ KONCEPCJI
      Tomasz Barczak przedstawił zebranym pomysł zreformowania szpitali powiatu mogileńskiego. Starosta podkreślał kilka razy, że jest to dopiero pomysł, który teraz będzie szeroko negocjowany i konsultowany. W Mogilnie szpital miałby zostać rozbudowany.
      Mówił, iż ma nadzieję, że przedstawiciele obu gmin wspólnie wypracują coś, aby za 5 czy 10 lat służba zdrowia była w ogóle w powiecie mogileńskim.
      Starosta Tomasz Barczak mówił: - Myślimy o budowie sali operacyjnej w Mogilnie. Jesteśmy 100% przekonani, że nie będzie finansowania szpitali usytuowanych w bliskim sąsiedztwie. Mówił, że Zarząd Powiatu obawia się w związku z tym, że NFZ może nie finansować szpitala w Strzelnie ze względu na bliskie sąsiedztwo szpitala w Inowrocławiu. Jego zdaniem, na rozbudowę szpitala w Mogilnie będzie potrzebne 25 mln zł.
      Nie zgodził się z tym rozumowaniem burmistrz Strzelna Ewaryst Matczak.
      Na nagraniu ten moment jest słabo słyszalny. W oficjalnym protokole z obrad Zarządu Powiatu zapisano tak słowa burmistrza Matczaka: - Strzelnianie nie przyjadą do Mogilna, ale pojadą do Inowrocławia, to powolna likwidacja szpitala w Strzelnie i może pęknąć powiat, jeśli nie będzie szpitala w Strzelnie. Budowanie za 25 mln zł oddziału operacyjnego w Mogilnie - nie możemy sobie pozwolić na to, nie możemy na wszystko przymykać oczu.
      STRACICIE PACJENTÓW
      Duże wątpliwości do pomysłu zgłoszonego przez starostę miał przewodniczący Rady Miejskiej Strzelna Piotr Pieszak z SLD: - Panie starosto, tylko trzeba wziąć pod uwagę, że jeżeli zostanie zlikwidowany szpital w Strzelnie, te pierwsze działania spowodują, że stracicie kilkanaście tysięcy klientów z racji tego, że nikt nie przyjdzie do Mogilna ze Strzelna. Radny wskazywał na Inowrocław, na odległość tylko 18 km i lepszy dojazd.
      Radny kontynuował: - Pojadą do szpitala, który oferuje im nie 4 czy 3 oddziały, tylko oferuje im zdecydowanie więcej oddziałów, który zaoferuje im lepszą diagnostykę. Nie oszukujmy się. Czyli automatycznie tracicie Strzelno i podejrzewam, że część Jezior Wielkich. Pacjent nie będzie miał interesu. Nie liczmy na to, że z racji nie wiem - jakiegoś patriotyzmu powiatowego - będą się udawali na przykład do Mogilna z jakimś problemem (...) Pojadą do Inowrocławia i sprawę w ten sposób rozwiążą. Obawiam się, że mogą to być problemy finansowe dla SPZOZ-u, bo obawiam się, że stracicie potencjalnych klientów.
      TAKI MAŁY SZPITAL
      Starosta Barczak tak widział nowy rozbudowany mogileński szpital: - My nie chcemy być kliniką ani wielką konkurencją do Inowrocławia czy Poznania. My chcemy zrobić taki mały szpital, wydolny, żeby była taka podstawowa opieka, która powinna być, czyli interna i te inne oddziały mniejsze, czyli ginekologia, położnictwo, dziecięcy i chirurgia. W takim wymiarze powiatowym małym, ale na wysokim poziomie. A to, że chorzy nam odjadą, to zawsze odjadą.
      Mówił, iż myśląc kategoriami burmistrza Strzelna, to można powiedzieć, że mieszkańcy Mogilna też mogą wsiąść w pociąg i pojechać do szpitala w Inowrocławiu a nie do Strzelna. - To są żadne argumenty - mówił starosta Barczak.
      Starosta wskazywał także na inne argumenty: - W Mogilnie jest 13.000 ludzi, 25.000 ludzi ma gmina Mogilno i jest przynależne do tego Trzemeszno, które zawsze dążyło do nas i dąży do tej pory. Tu nie ma argumentu żadnego. To się zbilansuje i wyrówna. I dodał: - A to, że ktoś odjedzie. Rozumiesz i tak odjedzie.
      - Już odjeżdżają - dorzucił Robert Musidłowski o pacjentach korzystających z innych szpitali niż te w powiecie mogileńskim.
      OSTRZE NOŻA
      Członek Zarządu Powiatu, mieszkaniec gminy Dąbrowa Wiesław Gałązka, mówił: - Trochę mnie poraża argumentacja, taka w kategoriach trochę jednostronnych. W tej chwili sytuacja wygląda tak, że inwestowanie w Mogilnie powoduje sprzeciw Strzelna (na sali podniósł się szum). Ja to tak zrozumiałem, że jeżeli będzie rozbudowa czy inwestowanie w Mogilnie, to Strzelno nie widzi w tym absolutnie swego udziału. Ale przecież odwrotnie bywało, że w Strzelnie się inwestowało i w Mogilnie nie było słów krytyki, nie było sprzeciwu. Tych argumentów nie przyjmuję. Przyjmuję zaś, że ludziom potrzebna jest opieka, że są sprawy komunikacyjne. Bo ja to czuję, widzę, ponieważ mieszkając w drugiej części powiatu, jeżdżąc do Strzelna ja też nie mam najmniejszych szans korzystania z publicznej komunikacji i żaden z mieszkańców z mojego terenu.       Więc my musimy jechać 35 km obojętnie, z jaką potrzebą, w dzień czy w nocy. I też nie słyszycie państwo z tej strony żadnych lamentów (...) Ja bym bardzo prosił również o takie myślenie, żeby nie stawiać aż tak na ostrzu noża tego bytu całego, tylko próbować tam znaleźć jakiś środek (...) Sens spotkania jest taki, żeby jednak porozmawiać i szukać pewnych zbieżnych poglądów i punktów. A jak zaczynamy od generalizowania veta od razu na początku, to stawiamy siebie i wszystkich w bardzo trudnej, przykrej, zupełnie wręcz beznadziejnej sytuacji, ponieważ paraliżujemy wzajemne nasze poczynania.
      Burmistrz Matczak od razu zareagował: - My nie jesteśmy przeciwko rozbudowie Mogilna, ale chcemy, żebyście nie zabierali nam tego, co mamy w Strzelnie.
      Nie miał złudzeń radny Pieszak: - No nie oszukujmy się. Jeżeli pan starosta mówi, że oddziały chirurgia i wszystkie pozostałe zostaną przeniesione do Mogilna, to automatycznie jest to likwidacja szpitala w Strzelnie. Nie opowiadajmy bajek, że otworzymy jakąś rehabilitację, psychiatrię czy cokolwiek innego (...).
      Radny Pieszak kontynuował: - Kolega Wiesiu mówi, że mamy szukać zbieżności poglądów. Zbieżność jest jedna, że mamy mieć służbę zdrowia powiatową. Natomiast nie znajdziemy nigdy zbieżności, no nie oszukujmy się. Zrealizowanie koncepcji, o której wspomniał pan starosta to jest jednoznaczne, szpital w Strzelnie przestaje funkcjonować, nie istnieje.
      Starosta Barczak przestrzegał, że marzenia Strzelna o pójściu do powiatu inowrocławskiego skończą się tym, że Inowrocław, który ma także problemy ze szkołami, na pewno nie będzie utrzymywał szkół średnich w Strzelnie.
      - Będzie jak w Trzemesznie - odezwał się głos z sali.
      EKONOMIA I POLITYKA
      Krzysztof Mleczko przypomniał pierwszą umowę z 1998 r., gdy powstawał powiat mogileński.
      - Ta umowa pierwsza była bardzo mocno nagłośniona na terenie Strzelna. Ta umowa, że jesteśmy z Mogilnem, ale utrzymujemy szpital w Strzelnie. Dziś zaczynają się pytania, czy oddamy szpital Mogilnu. Jest niedobrze. Polityka weszła w ekonomię i zaczyna się buta - mówił.
      Radny PSL-u mówił, że nie wiedzą co robić, zwłaszcza w kontekście audytu sprzed 2 lat, który jako główne kierunki wskazywał na rozbudowę Strzelna: - My nie wiemy, jak tutaj normalnie funkcjonować. Dziś stajemy przed kwestią, poddajemy się, zaprzeczamy swoim kierunkom i my akurat jako radni ze Strzelna jesteśmy postawieni pod ścianą. Prawdę mówiąc pod ścianą, bo i tak większość Rady Powiatu zadecyduje - doskonale wiemy jaka większość.  
      BOI SIĘ ZOWCZAKA
      Radny PSL-u martwił się: - My jako radni ze Strzelna w tej kadencji utracimy mobilność polityczną. Sami zaprzeczamy dzisiejszą dyskusją panie starosto temu, co zostało wypracowane i z czym się zgadzaliśmy w większości.
      Radny Mleczko odkrył w tym momencie karty i powiedział, co tak naprawdę go najbardziej denerwuje w całej tej sytuacji z reformą zdrowia: - Ja jestem bardzo zniesmaczony takim stanowiskiem, bo zaczyna się sprawdzać to, co mówi radny opozycyjny na terenie Strzelna [Przemysław Zowczak - przyp. mah]. Właśnie dzięki naszym staraniom otwiera sobie na przyszłą kadencję bardzo dobry start.
      BEZ BARYKAD I WOJEN
      Radny Gałązka próbował skierować rozmowę na konkrety.
      - Tu wchodzi polityka i te nasze notowania i wszystko inne. Zastanówmy się, w jaki sposób zagospodarować te dwa obiekty. Może od tego zacznijmy. Spróbujmy to zaplanować długofalowo. Spróbujmy to potem w efekcie społeczeństwu pokazać do jakiejś tam akceptacji, do jakiegoś zapoznania, do krótko mówiąc i pewnej formy dyskusji (...) Na miłość Boską. Ja nie zrozumiem takich pojęć, że ktoś komuś coś tam na złość albo tylko politycznie. Nie ma takiego myślenia, tu w tym gronie ludzi i wy wiecie o tym doskonale. Nie dopuszczajmy do siebie takich skrajnych odruchów (...) Spróbujmy racjonalnie podyskutować - apelował radny PSL z Mokrego.
      Na to radny Pieszak zareagował ironicznie: - W jaki sposób zagospodarować obiekt po byłym szpitalu? Bo taki będzie finał.
      Wicestarosta z SLD Tadeusz Szymański nie zgodził się z radnym Mleczko, że to polityka zaczęła wchodzić do ekonomii. - To ekonomia zaczęła wchodzić do polityki (...) Ja bym prosił, abyśmy nie stawiali się na pozycji wrogów, budowali między Strzelnem a Mogilnem barykady, bo to naprawdę niczemu nie będzie służyło. Wojny nikt nie chce. Krzysiu mówi, zbliżają się wybory i wszyscy możemy na tym przegrać - apelował wicestarosta Szymański.
      NIE EKONOMIA. NIE POLITYKA, TYLKO PAŁUKI
      Innego zdania był radny Piotr Pieszak.
      - Wcale nie ekonomia decyduje, tylko polityka. To moje takie osobiste odczucia. Uważam, że po tym spotkaniu, które było z dyrektor Agnieszką Bańkowską [dyrektor wydziału zdrowia Urzędu Wojewódzkiego - przyp. mah] włączyła się niestety do tego lokalna prasa i nie oszukujmy się. Prasa, która wykreowała przynajmniej dwóch burmistrzów Mogilna i jednego zdążyła w międzyczasie zniszczyć. Efekty będą takie, że teraz kiedy pojawiła się możliwość... . Przecież komentarz redaktora naczelnego ostatni jest jaki jest. Przecież nikt z Mogilna, kto patrzy realnie na sytuację SPZOZ-u i na politykę, nie przeciwstawi się dzisiaj temu, co on popiera - tak radny Pieszak mówił o artykułach Marka Holaka w Pałukach.
      Na te słowa obraził się wicestarosta Szymański: - No tu nam ubliżyłeś, że my tu próbujemy wchodzić w kontakty z „Pałukami”.
      Piotr Pieszak doprecyzował swą wypowiedź: - Ale ja nie powiedziałem o kontaktach z Pałukami. Ale tak będzie, zobaczycie. Ja mówię o innych osobach, które będą chciały was teraz wykopać. To będzie w tym kierunku szło. Taki będzie finał zabawy.
      MOGILNO MILCZAŁO
      Robert Musidłowski pyta starostę, po co w ogóle zwołuje takie spotkania, skoro burmistrz Matczak stawia veto, od którego nie ma odstępstwa.
Przypomniał rok 1990. - Gdy z Mogilna wszystko zostało zabrane do Strzelna, to czy w Mogilnie protestowało 25.000 ludzi? Wszystko zostało po kolei wynoszone, wszytko.       Po kolei wszystkie oddziały były krojone i likwidowane. Gdzie do 1990 r. była „porodówka”, położnictwo, gdzie była chirurgia, gdzie była sala operacyjna. Nasz szpital mogileński tętnił życiem - przypominał radny Musidłowski.
      Do radnego Mleczki skierował słowa: - Mówisz, że słuchasz społeczeństwa w Strzelnie. To wyjdź i posłuchaj społeczeństwa w Mogilnie, w „Biedronce”, w „Polo-Markecie”, wszędzie. Wejdź do ośrodka zdrowia, tu cię nie znają, może powiedzą. Co mówi biały personel do mnie - „panie Musidłowski, proszę zamykać w Strzelnie, bo tam jest tylko Izba Przyjęć, nic więcej”.
      GAZETA - NAJGORSZY WRÓG
      Wiesław Gałązka: - To co nam proponuje, że tak powiem nasz konkurent polityczny - bo tak to próbuje rozgrywać - dla podkreślenia jakby swoich uwarunkowań politycznych i celów, to będziemy się kłócić. Jeżeli będziemy słuchać, tego co pisze nasza sławetna gazeta, czyli najgorszy wróg ziemi mogileńskiej - tak to nazwę - to też będziemy błądzić. My stanowimy zespół ludzi, który swoją mądrością, umiejętnością dogadania się, powinien tutaj naprawdę przy tym stole rozwiązać te problemy.
      - Po to, żeby nas tutaj skłócić, rzeczywiście - starosta Tomasz Barczak komentował artykuły w Pałukach.
    A tak radny Gałązka skomentował słowa Marka Holaka z jednego z poprzednich numerów Pałuk: - Ja to wyczytuję mniej więcej takie podteksty, że Pana dyrektora teraz fajnie pochwalono, po to, żeby za chwilę nam w piz...kę dać. Przepraszam.
      - O Jezu, Jezu - zareagował na obsceniczne słowa starosta Barczak.
      WSZYSCY STOJĄ POD ŚCIANĄ
      Wicestarosta Szymański do Ewarysta Matczaka: - Panie burmistrzu. Ja bym chciał, bo pana stanowisko jest dzisiaj takie twarde, jednoznaczne nie. Ale czy naprawdę pan nie widzi możliwości dogadania się, odstąpienia.
      Burmistrz Matczak próbował coś powiedzieć.
      - Ale poczekaj Ewuś, ja skończę. Problem polega na tym, jak patrząc na to, co Piotr mówił. Liczby mówią, będziemy chcieli, to i tak to zrobimy. I tak Rada podejmie uchwałę, bo tak liczby wskazują. Chcemy się dogadać, nie chcemy robić tego arbitralnie na zasadzie zrobienia komuś na złość. Nie chcemy sobie robić wrogów w Strzelnie.       Nie chcemy jeszcze do tego powodować, że w sensie jakimś tam przedwyborczym, będziemy odbierani tak czy inaczej. Że ktoś tam straci, ktoś może zyskać. No po co nam to robić. Lepiej usiądźmy, spróbujmy znaleźć to, co nas łączy (...) i jakoś wyprowadzić temat rozmowy. A przy okazji, żeby z tego dyrektor mógł zrobić jakiś fajny plan finansowy, który pokaże, że powoli możemy wyjść z tego marazmu, takiego finansowego. No Ewuś, proszę cię o to, żebyś spróbował poszukać jeszcze możliwości usunięcia tej ściany, bo mówisz, że stoisz pod ścianą - apelował do Ewarysta Matczaka wicestarosta Szymański.
(...)
      - Czyli teraz jak to spotkanie zakończyć. Powiedzcie mi - starosta Barczak prosił o podpowiedź.
      Wicestarosta Szymański: - Ja bym tego spotkania nie zamykał. Zostawiłbym otwarte i zostawił panu burmistrzowi, panu przewodniczącemu czas do pewnej refleksji. Może powstanie jednak jakaś koncepcja ustąpienia z tej twardej linii, bo... (zaczął się szum i przekrzykiwania). Proszę panie burmistrzu niech pan jeszcze przemyśli to, zweryfikuje.
Ewaryst Matczak obiecał, że będzie myślał.

Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1130 (41/2013)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości