Samorządowcy podzielili się kosztami z kopalnią, i czekają
Łąki ramienicowe wstrzymują
budowę rurociągu
Część jezior, gdzie występują ramienice, leży na terenie Powidzkiego Parku Krajobrazowego, który jest chroniony przepisami Unii Europejskiej dla obszarów objętych programem Natura 2000.
Członkowie Stowarzyszenia Ochrony Środowiska Naturalnego Przyjezierze
domagają się naprawienia szkód, jakie w środowisku naturalnym
wyrządziła Kopalnia Węgla Brunatnego Konin. Chcą uruchomienia
rurociągu, którym do jezior Pojezierza Gnieźnieńskiego ma wracać woda.
Już 24 września 2008 r. w Słupcy odbyło się spotkanie w sprawie Jeziora
Ostrowskiego. Brali w nim udział przedstawiciele samorządów z powiatów
słupeckiego i mogileńskiego, aby ustalić kwoty partycypacji w budowie
rurociągu do przesyłu wody z odkrywki Jóźwin II B Kopalni Węgla
Brunatnego do Jezior Budzisławskiego i Wilczyńskiego, a tym samym
połączonych z nimi także Jezior Ostrowskiego i Wójcińskiego.
Z naszego regionu w spotkaniu udział wzięli starosta mogileński Tomasz
Barczak, wicestarosta Przemysław Zowczak, burmistrz Strzelna Ewaryst
Matczak, wójt Jezior Wielkich Marek Maruszak i wójt Orchowa Teodor
Pryka. Na spotkaniu wstępnie uzgodniono koszty związane
z dofinansowaniem budowy rurociągu do Jeziora Wilczyńskiego, a dalej do
Ostrowskiego. Przypomnijmy, że inwestycja kosztować będzie, jak wynika
ze wstępnego kosztorysu, około 16 mln zł. Połowę inwestycji sfinansować
ma Kopalnia Węgla Brunatnego, kolejne 40% pochodzić będzie
z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. Ostatnie 10% przekazać
mają samorządy - 400.000 zł Urząd Marszałkowski, 300.000 zł powiat
koniński, gminy Kleczew i Wilczyn po 150.000 zł. Podczas spotkania
ustalono, że resztę kwoty podzieli między sobą 8 samorządów: w tym
Strzelno - 120.000 zł, powiat mogileński i słupecki - po 90.000 zł,
gmina Jeziora Wielkie - 70.000 zł, gminy Ostrowite, Orchowo i Witkowo -
po 60.000 zł. Natomiast gmina Powidz na ten cel przeznaczy 50.000 zł.
Burmistrz Strzelna miał nadzieję, że pompowanie wody rurociągiem do
Jeziora Wilczyńskiego ruszy na wiosnę 2009 r. Tymczasem rozpoczęcie
prac się opóźnia, a z każdym rokiem wody w Jeziorze Ostrowskim jest
coraz mniej. W walkę o ratowanie Jezior Ostrowskiego i Wójcińskiego
włączyły się także samorządowe władze województwa kujawsko-pomorskiego.
By inwestycja mogła ruszyć, potrzebna jest jeszcze tylko decyzja
środowiskowa, którą wydaje Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska
w Poznaniu.
W sierpniu w Ślesinie miało miejsce spotkanie przedstawicieli władz
kopalni z samorządowcami z województw kujawsko-pomorskiego
i wielkopolskiego zainteresowanymi budową rurociągu, który ma zasilać
w wodę Jeziora Budzisławskie i Wilczyńskie, a tym samym połączone
z nimi Jeziora Ostrowskie i Wójcińskie. Spotkanie to wzbudziło kolejne
obawy działaczy stowarzyszenia.
Otóż kolejną kłodę pod nogi - jak poinformował nas prezes Józef
Drzazgowski - położył Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska
w Poznaniu. Instytucja, zdaniem prezesa, której bardzo powinno zależeć
na powstrzymaniu degradacji jezior i lasów Pojezierza Gnieźnieńskiego,
nie wydała decyzji o oddziaływaniu rurociągu na środowisko w obawie
o to, że czysta woda płynąca do jezior zaszkodzi żyjącym tam glonom
i łąkom ramienicowym. - Sprawa jest o tyle kontrowersyjna, że kolejne
opóźnienie inwestycji spowoduje, że woda opadnie na tyle, że ani glony,
ani łąki też tego nie przetrwają - komentuje prezes Drzazgowski.
Łąki ramienicowe to podwodne siedliska roślin ramienic, które występują
zwłaszcza na Pojezierzu Wielkopolskim. Jeziora ramienicowe w krajach
członkowskich Unii Europejskiej stanowią siedlisko przyrodnicze
wymagające ochrony w sieci obszarów Natura 2000. A taki właśnie obszar
występuje w naszym regionie na terenie Powidzkiego Parku
Krajobrazowego, gdzie do jezior woda też miała być dosyłana rurociagiem.
Po interwencji marszałka Piotra Całbeckiego poznański regionalny
dyrektor ochrony środowiska, który wcześniej wydał negatywną decyzję
środowiskową, powrócił do ponownego rozpatrzenia wniosku.
Marszałek liczy także, iż wkrótce zapadnie w tej sprawie pozytywna decyzja.
Jeśli w końcu uda się uzyskać potrzebne dokumenty o oddziaływaniu na
środowisko, a na wiosnę przygotowane zostałoby pozwolenie na budowę, to
prace przy rurociągu mogłyby rozpocząć się jeszcze w 2010 r.
- Oznacza to, że woda do Jeziora Ostrowskiego popłynie nie prędzej niż
za trzy lata. To i tak stanowczo za późno - mówi burmistrz Strzelna
Ewaryst Matczak.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia mogileńska nr 921 (40/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze