Trzemeszno
Łamanie prawa i nepotyzm w komunalce
Firma audytorska nie ma złudzeń. Dyrektor Stopczyński łamał prawo przy zakupie węgla i okien. Zatrudnił też w TPK żonę i syna.
Znane są już wyniki audytu przeprowadzonego w Trzemeszeńskim Przedsiębiorstwie Komunalnym. Kontrolę za okres od 1 października 2006 r. do 31 marca 2008 r. przeprowadziła firma Grant Thornton Frąckowiak z Poznania. Kontrola wykazała kilka poważnych nieprawidłowości.
Między innymi zwrócono uwagę na to, że wielokrotnie w przedsiębiorstwie dochodziło do łamania przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych przy zakupach węgla i okien. Zakupów dokonywano na podstawie zamówień telefonicznych po porównaniu warunków sprzedaży pomiędzy 2 kontrahentami. - Jeśli wykazano, że był to błąd, to tak jest. Nie stosowałem takiej procedury, bo to wymagało podpisania umowy z kontrahentem. A kontrahenci wymagali wtedy, żeby w umowie było zapisane, że w ciągu 14 dni trzeba regulować faktury. Wybierałem najtańszego dostawcę, a jeśli był troszkę droższy to tak po gospodarsku wtedy, gdy węgiel był bardziej kaloryczny. Okna zamawiałem w podobny sposób od jednego i drugiego wytwórcy, aby nie było, że preferuję jednego. Nie ukrywam, że preferowałem naszych wytwórców, bo płacą tu podatki - wyjaśnia te zarzuty w rozmowie z Pałukami Hieronim Stopczyński, dyrektor TPK.
PRACA DLA ŻONY I SYNA
Firma prowadząca audyt wskazała, że spore wątpliwości budzi fakt zatrudniania w przedsiębiorstwie osób związanych rodzinnie z dyrektorem TPK. Chodzi tu o jego małżonkę oraz syna. Żona dyrektora zatrudniona została od 1 lutego 2008 r. na okres zastępstwa na stanowisku księgowej, specjalisty do spraw kadr i płac. Syn natomiast od 1 stycznia 2006 r. został zatrudniony na czas nieokreślony na stanowisku referenta działu wodociągów.
Zapytany przez nas o to, czy uważa, że wszystko jest w porządku w przypadku takiego zatrudniania członków swojej rodziny dyrektor Hieronim Stopczyński powiedział, że w obu przypadkach starał się dowiedzieć m.in. w urzędzie pracy czy nie ma innych kandydatów do objęcia tych stanowisk. Podkreśla też, że żona została zatrudniona tylko na zastępstwo za osobę przebywającą na urlopie macierzyńskim, a syn został zatrudniony po odbyciu stażu w TPK i otrzymuje niską płacę.
KAUCJE, REMONTY
Kontrola potwierdziła wcześniejsze zarzuty wskazujące na to, że w niewłaściwy sposób wykorzystane zostały przez dyrektora TPK środki z funduszu remontowego i kaucji. Przekazane one zostały na opłacenie składek ZUS pracowników TPK. Według audytorów, środki te powinny zostać oddane do wyodrębnionej niedawno z TPK Administracji Domów Mieszkalnych, czyli przedsiębiorstwa zajmującego się budynkami i mieszkaniami komunalnymi. Pieniądze te powinny zostać oddane wraz z odsetkami. Bez odsetek są to kwoty: z funduszu kaucji - 22.597,97 zł oraz z funduszu remontowego - 98.234,88 zł.
Jak dotychczas jednak pieniądze te nie zostały przekazane zgodnie z tymi zaleceniami. - Pieniądze nie trafiły do ADM i nie trafią do czasu aż się wzajemnie nie rozliczymy. ADM też zalega mi pieniądze, około 400.000 zł. Głównie są to zaległości za czynsze. Skoro ADM mi wisi 400.000 zł, to ja nie przekaże 100.000 zł do ADM - wyjaśnia Hieronim Stopczyński.
BĘDĄ KONSEKWENCJE
Nie wiadomo na razie, jakie konsekwencje wywołają takie wyniki audytu TPK. Wiceburmistrz Zygmunt Nowaczyk powiedział nam, żeby pytać o to burmistrza Krzysztofa Derezińskiego.
Burmistrz dopiero przedwczoraj wrócił do pracy po chorobie. - Będą konsekwencje wyciągnięte. Na dzień dzisiejszy nic więcej nie mogę powiedzieć - wyjaśnił Pałukom burmistrz Krzysztof Dereziński.
Roman Wolek
Pałuki nr 869 (41/2008)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze