Reklama

Lilly Hates Roses na trasie od Berlina do Paryża

Katarzyna Golomska z Torunia i Kamil Durski z Mogilna, zdjęcie „Lilly Hates Roses” wykonane w miejscowości Berno w Szwajcarii 

      fot. Piotr Wiśniewski

Koncert, kapela, Lilly Hates Roses, Sound of Bells European Tour 2014, Katarzyna Golomska, Kamil Durski
     Lilly Hates Roses na trasie od Berlina do Paryża
     Rozpoczęli swój europejski akustyczno-folkowy gig w klubie Madame Claude w Berlinie, a zakończyli dziesięć dni później w Pop In w Paryżu.

     Powstały w sierpniu 2012 r. akustyczno-folkowy duet Lilly Hates Roses zakończył swoją europejską trasę koncertową. Zespół tworzą wokalistka Katarzyna Golomska z Torunia oraz mogilnianin Kamil Durski - wokalista i gitarzysta znany wcześniej z mogileńskiego składu gitarowego Living on Venus. Trasa koncertowa po Europie Zachodniej trwała od 5 do 15 grudnia 2014 r.

„Lilly Hates Roses” na scenie „Cafe Henrici” w Zurichu

    fot. Piotr Wiśniewski

    Kamil mówi, że zawsze marzył o założeniu kapeli, która odwoływałaby się do folku amerykańskiego czy irlandzkiego. Nagranie płyty poprzedzał debiutancki singiel Youth, zauważony przez amerykańskie radio KEXP oraz brytyjski magazyn New Musical Express. Ten sam utwór został scoverowany przez brytyjską songwriterkę Sarah Blackwood, która znana jest z wykonywania utworów innych artystów. Na przełomie maja i czerwca 2013 r. duet nagrał album Something to Happen. Muzykę Lilly Hates Roses określa się mianem indie-folku. Jedno jest pewne, muzyka starszym słuchaczom będzie przypominać legendarny folk hipisowski z lat 60. ubiegłego wieku. Kamil jasno określa, że w taki właśnie sposób została nagrana płyta duetu.
     Podczas europejskiej trasy koncertowej Lilly Hates Roses odwiedzili 5 krajów. Grali w klubach w Niemczech, Szwajcarii, Holandii i Belgii a w Pop In w Paryżu zakończyli trasę.
     Kamil Durski opowiada nam, że krótka historia trasy koncertowej rozpoczęła się od niezwykle dziwnego telefonu, który wykonał do niego manager Lilly Hates Roses na kilka dni przed wyjazdem. Niestety musimy przełożyć wyjazd o jeden dzień - poinformował Kamila zaniepokojony Piotr Wiśniewski. - Na dość sztampowe z mojej strony pytanie „dlaczego”, usłyszałem zupełnie nietypową odpowiedź „klub w Lipsku eksplodował”. Okazało się, że na ekspresową odbudowę „Wärmehalle Süd” nie mamy co liczyć i rozpoczęliśmy trasę od koncertu w Berlinie, gdzie instalacja gazowa działała bez zarzutów - opowiada nam Kamil Durski. Dodaje, że w latach 90. ubiegłego wieku spędzał dużo czasu w niemieckiej stolicy i nie mógł się doczekać, aż wróci do jednego z ulubionych miast. Kolejnymi przystankami były Drezno, Norymbega i Freiburg, gdzie duet zagrał w klubach wypełnionych po brzegi.
     - Z miejsca pokochaliśmy niemiecką publiczność za ich skupienie, otwartość i niezwykłą uprzejmość - opowiada Kamil. Piątego dnia europejskiej trasy, gdy ich niebieski peugeot 307 przekraczał granicę Szwajcarii wsłuchując się mimowolnie w niemieckojęzyczną audycję o muzyce alternatywnej, Kamil zdał sobie sprawę jak bardzo oddalił się od domu. Koncert w Zurychu był pierwszym, jaki duet zagrał w Szwajcarii. - Moim ulubionym na całej trasie. Graliśmy w niezwykle urokliwym miejscu zwanym „Cafe Henrici”, gdzie mieliśmy wyprzedane bilety i zjedliśmy naprawdę wyborną tartę - opowiada Kamil Durski.
     Następnym miejscem było Berno, gdzie od rana duet gościł w audycji Radia RaBe udzielając niespełna półgodzinnego wywiadu połączonego z akustycznym minikoncertem na żywo - Zwiedzając piękno alpejskiej stolicy i wydając duże sumy pieniędzy na parkometry dotarliśmy pod klub przesympatycznego Oliviera, wypiliśmy wyborną kawę i czekaliśmy na wieczorny gig. Klub był mniej więcej wielkości poznańskich Kisielic i przyjście czterdziestokilkuosobowego tłumu oznaczało absolutny full. Pożegnaliśmy Szwajcarię z uśmiechami na ustach i wyruszyliśmy do Holandii, zahaczając po drodze o niemieckie Giessen - opowiada Kamil.

Reklama

     Z faktu, iż duet koncertował w okresie przedświątecznym, niemal każde z miast, które odwiedzili witało ich przyozdobione czerwienią, sreberkami i śniegiem w sprayu, natomiast dwudniowy pobyt w Niderlandach był dość imprezowy. - Poznaliśmy Bajzla, poznańskiego nowofalowego gitarzystę, który przyjechał z Bartkiem Borówką, by zagrać koncert w Utrechcie i pozytywnie nastawił nas do dalszej podróży - usłyszeliśmy.
     Jednym z ostatnich miejsc, które duet odwiedził podczas swojej trasy koncertowej, było Leuven, miasto położone niedaleko Brukseli, gdzie grali w Rock Cafe, klubie bliźniaczo podobnym do poznańskiej Minogi i nocowali, jak opowiada Kamil w ogromnym apartamencie należącym do ostatniego hipisa Starego Kontynentu ze stonersko-dronowej kapeli Wheel of Smoke. Wczesnym, chłodnym rankiem 15 grudnia wyruszyli do Paryża, gdzie miał odbyć się ostatni jedenasty koncert tej trasy.
     Po kilkugodzinnej podróży dotarli do paryskiego śródmieścia i zaczęli próbę, sprawdzanie dźwięku a następnie koncert. - Jedną z wielu przemiłych rzeczy jakie nas spotkały podczas trasy „Sound of Bells 2014” było spotkanie Magdy Maliny, aktorki która grała w teledysku do singla „Youth”, która od wielu lat mieszka w stolicy Francji. Po koncercie nastąpiło afterparty „Lilly Hates Roses dj set”, a następnego dnia osiemnastogodzinna podróż do Polski - powiedział nam Kamil Durski.
     W sumie w ubiegłym roku duet Lilly Hates Roses zagrał kilkadziesiąt koncertów w siedmiu krajach. - Przejechaliśmy tysiące kilometrów, mamy całe mnóstwo przepięknych wspomnień. Dziękujemy wszystkim za cały ten rok, za to że byliście z nami na koncertach, za to że nas wspieracie. My zostawiamy za sobą pewien etap i szykujemy mnóstwo nowych rzeczy. A wam w nowym roku życzymy przede wszystkim zdrowia, bo kiedy jesteśmy zdrowi możemy wszystko. I bawmy się dziś pięknie - mówią muzycy.

 

Reklama
TRASA KONCERTOWA LILLY HATES ROSES
5 grudnia - klub Madame Claude w Berlinie,
6 grudnia - klub Hole of Fame w Dreźnie,
7 grudnia - klub Café Mainheim w Norymberdze,
8 grudnia - klub Artjamming we Freiburgu,
9 grudnia - klub Cafe Henrici w Zurichu,
10 grudnia - klub ZarBar w Bernie,
11 grudnia - klub Trocken & Lieblich w Gießen,
12 grudnia - klub White Label Coffee w Amsterdamie,
13 grudnia - klub Café Averechts w Utrechcie,
14 grudnia - klub Rock Café w Leuven,
15 grudnia - klub Pop In w Paryżu.

Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1195 (1/2015)

 

Przejdź do forum.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości