Szef Gminnej Spółki Wodnej Krzysztof Wierzbicki pokazując burmistrzowi Leszkowi Duszyńskiemu na mapie, który odcinek kanalizacji deszczowej należy pierwszy wymienić i tłumaczył zasadność tej wymiany
fot. Paweł Lachowicz
Mogilno, mieszkańcy, posesje, przebudowa, rury, opady, deszcz
Mają dość zalewanych posesji
Od wielu lat mieszkańcy ul. Ofiar Katynia, ul. 11 Listopada i ul. Cegielskiego w Mogilnie walczą o przebudowę rur odprowadzających wodę deszczową z osiedla. Na spotkaniu w ratuszu burmistrz Duszyński obiecał mieszkańcom, że w tym roku przygotuje projekt przebudowy rurociągu na odcinku od ul. Padniewskiej do ul. Przemysłowej i spróbuje przekonać mieszkańców prywatnych nieruchomości do poprowadzenia inwestycji przez ich tereny. Natomiast PKP ma w tym roku przeczyścić kanał pod torami kolejowymi, gdzie znajdują się z 2 wagony mułów i osadów.
WODA CIĄGLE ZALEWA
Od kilku lat domki jednorodzinne na osiedlu zachodnim w Mogilnie są notorycznie zalewane, zwłaszcza te położone w ul. Ofiar Katynia i ul. 11 Listopada. Podczas większych opadów deszczu woda nie nadąża spływać z dróg i posesji. Kanalizacja deszczowa dosłownie w kilkanaście minut zostaje zalana, a nadmiar wody zbiera się w na drodze oraz posesjach, często zalewając przy tym piwnice w domkach jednorodzinnych. Mieszkańcy wielokrotnie monitowali w tej sprawie u burmistrza. Już w 2009 r. po silnych opadach deszczu żądali od burmistrza Leszka Duszyńskiego podjęcia działań, by zniwelować skutki zalewań oraz poczynić konkretne kroki, by do takich sytuacji nie dochodziło. W sierpniu 2009 r. na jednym ze spotkań urzędników z mieszkańcami zalanych posesji uczestniczył właściciel firmy Jan Gimbut, który oferował wówczas swoją pomoc, przy ewentualnych pracach udrażniających, jeśli tylko takie prace zleciłaby mu gmina. Zasugerował także, iż powinno się wymienić rurę między ul. 11 Listopada a ul. Padniewską. W związku z tym, że w spotkaniu nie uczestniczył wówczas burmistrz, nikt nic mieszkańcom formalnie nie obiecywał.
Radny Przemysław Majcherkiewicz, podobnie jak rodziny mieszkające przy ul. Ofiar Katynia uważał, że problem leży w rurociągu zlokalizowanym między ul. 11 Listopada a ul. Padniewską
fot. Paweł Lachowicz
Od tego czasu minęły 4 lata, a posesje nadal są zalewane. Problem w tym roku pojawił się w ostatnim czasie po topnieniu dużej ilości śniegu zalegającego na trawnikach i poboczach ulic.
NISZCZONA MELIORACJA
15 kwietnia w Urzędzie Miejskim odbyło się spotkanie władz Mogilna z mieszkańcami zalewanych posesji.
Wszyscy zgodnie przyznali, że ta część miasta nigdy wcześniej nie była tak masowo zabudowywana. Były to raczej tereny niezamieszkane. Ludzie kupując działki, a następnie rozpoczynając budowy domów, stopniowo niszczyli meliorację. Teren, gdzie obecnie mieści się ul. Ofiar Katynia i ul. 11 Listopada, był zmeliorowany tylko pod potrzeby istniejących tam wówczas pół uprawnych. Podczas budowy domów mieszkańcy bezwiednie zasypywali istniejącą i jak się okazuje bardzo potrzebną meliorację.
- Tutaj trzeba zaznaczyć, że w tym rejonie nie za bardzo pachniało i ten kto zaczął się budować nie chciał mieszkać przy rowie, który śmierdzi, więc mieszkańcy zaczęli te rowy zakrywać. Kiedyś ziemia chłonęła, teraz ludzie zaczęli kłaść kostkę i wszystko jest w betonach. Każdy ma wjazdy wybrukowane i ta woda po prostu nie ma gdzie się podziać - tłumaczył szef Gminnej Spółki Wodnej Krzysztof Wierzbicki.
WYCZYŚCIĆ KANAŁ POD TORAMI
Mieszkańcy dowiedzieli się, że powodem zalewania ich posesji może być niedrożny przepust należący do PKP, który znajduje się pod torami kolejowymi. Burmistrz Leszek Duszyński twierdził, że gmina 4 września ubiegłego roku wysłała pisma PKP, odbyło się też spotkanie.
Ustalono, iż na całej długości przepustu pod torowiskiem występuje zamulenie. To zamulenie powoduje nieprawidłowy odpływ wody z kanału zachodniego, co skutkuje spowolnieniem odpływu wód. Właściciel obiektu miał oczyścić przepust i usunąć muł. Ustalono wówczas, że zadanie to wykonane zostanie do 15 września. To były jednak tylko ustalenia.
Krzysztof Wierzbicki tłumaczył zebranym, że wszystkie wody opadowe z zachodniej części miasta mają swój spływ poprzez koryto lejowe w kierunku Jeziora Mogileńskiego i wpadają do kanału, który nazywa się kanałem zachodnim. Wszystkie wody z zachodniej części miasta spływają przez ul. Kościuszki, koło PZU do jeziora. Stwierdzono również, że rowem wolno płynie woda zza terenów GS.
- Zaczęło nas interesować, co jest tego przyczyną - mówił Krzysztof Wierzbicki. Kanałem zachodnim administruje Kujawsko-Pomorski Zarząd Melioracji Wody we Włocławku, który ma swoje biuro w Inowrocławiu. Co roku kanał zachodni jest konserwowany. - My jesteśmy zadowoleni z tego, bo on znaczną część wody z terenu naszej gminy odprowadza. Ale doszliśmy do takich dwóch punktów. Na wysokości firmy „Zbych-Pol” było wypłycenie prawdopodobnie na wskutek mycia beczek po betonie, czy wylania betonu. Beton wiąże się pod wodą, więc powstała przeszkoda. Zgłosiliśmy do KPZM, oni spotkali się z właścicielem firmy „Zbych-Pol” i przeszkoda została usunięta. Od razu zauważono zwiększony ruch wody w kanałach - mówił Krzysztof Wierzbicki.
Drugi odcinek, który spowalnia odpływ wód, to właśnie odcinek pod torami kolejowymi. On zdaniem Krzysztofa Wierzbickiego od czasów jak sięga pamięcią nie był konserwowany, a jest dość długi. Do tej pory nikt nie widział potrzeby jego konserwacji, dlatego, że jest on szeroki 1,80 m i wysoki 2,60 m. - Każdy, kto tam zaglądał widząc, że jest tam jeszcze półtorej metra światła twierdził, że jest tam czysto, bo niby tyle miejsca jeszcze jest w tym przepuście - mówił Krzysztof Wierzbicki. Pracownicy spółki wodnej w ubiegłym roku weszli do kanału i sprawdzili, gdzie jest właściwe dno kanału, pokazując to przedstawicielom PKP, a że jest wybetonowane nie było to trudne. Sprawdzali breszką, która zatopiła się 60 cm w mule.
Pracownicy PKP mieli wówczas jednoznacznie stwierdzić, że jest to problem, bo mimo to, że jest jeszcze dużo miejsca w tym przepuście, to jednak dno powinno być niżej i wówczas wody szybciej by spływały, a obecnie wszystko jest dławione. Sprawdzanie kanału przeprowadzone było pod koniec roku. W związku z tym, że na wykonanie prac konieczne było przeprowadzenie przetargu, jak mówi Krzysztof Wierzbicki, nie było już na to czasu. Odbyło się więc zapytanie ofertowe, czy za pieniądze, jakie w ubiegłym roku PKP mogło jeszcze na te prace przeznaczyć, jakaś firma podejmie się czyszczenia przepustu. Było to wówczas kwota 54.000 zł.
Przewodniczący osiedla nr 4 Grzegorz Wojciechowski domagał się jasnej odpowiedzi na pytanie, kiedy inwestycja będzie realizowana
fot. Paweł Lachowicz
- Może to się wydaje dużo, ale powiem, że tam są przynajmniej dwa wagony ziemi do wydobycia i wywiezienia. I taki fachowiec jak pan Gimbut, który zęby na tym zjadł powiedział, że za tę kwotę nie jest w stanie tego zrobić. My jako spółka również nie byliśmy w stanie tego zrobić, więc spółka PKP stwierdziła, że ogłosi przetarg na wykonanie tego zadania w tym roku. Tego się na pewno nie zrobi na wiosnę, bo wiosną mamy spływ wód i takich robót nie robi się przy dużej wodzie, bo nikt nie jest w stanie tej wody zatrzymać. Gdybyśmy wodę zatrzymali od strony zachodniej, to zalewałoby łąki i pastwiska. Nie wiem, kiedy PKP ogłosi przetarg, ale wiem, że na ten rok taka inwestycja jest zaplanowana w ich budżecie - mówił Krzysztof Wierzbicki.
PRZEBUDOWAĆ KANAŁ
Mieszkaniec ul. Ciegielskiego Marian Wegner tłumaczył, gdzie mieszkańcy osiedla zachodniego dopatrują się problemu. Twierdził, że nie będą mieli dobrego odpływu, mimo że kanał pod torami kolejowymi odbierze nadmiar wody.
- Nam chodzi o to, żeby weszła w budżet gminy inwestycja przebudowy kanału od ul. 11 Listopada do ul. Padniewskiej. Bo jeżeli z trzech stron na osiedlu zachodnim przychodzą wody w jedno odprowadzenie, które ma taką samą średnicę jak te trzy, to wybaczmy, ale ono nie odbierze wody, a my przez to jesteśmy zalewani - tłumaczył samorządowej władzy.
UDROŻNIĄ, NIE PRZECZYSZCZĄ
Zgłoszenia o zapchanych rurociągach trafiają do MPGK. Obecny na spotkaniu prezes Artur Lorczak twierdził, że generalnie na tych wszystkich odcinkach pracownicy spółki systematycznie bywają.
- Rury być może są za małe, ale my do tego nie dojdziemy, czy wystarczy, jak te rury wszystkie powiększymy do 40 cm. Jak zapewne widzieliście po opadach deszczu, wody w rowie na ul. Padniewskiej podnoszą się o ponad metr. Co nam da, że na 11 Listopada położymy rury nawet średnicy 1.000, jak dalej woda i tak będzie stała. Ulica 11 Listopada jest w najgorszym miejscu, jest tak nisko, że woda będzie stała. I czy ta nowa duża rura w środku da efekt, jak na końcu będzie mała rurka i na wejściu również będzie mała. Zasada naczyń połączonych, to jest prosta fizyka na podstawowym poziomie i trzeba najpierw iść od dołu. My od roku tam jeździmy i niestety ale WUKO, czyli urządzenie ssąco-płuczące jest od tego, żeby udrożnić, ale nie przeczyści, bo nie do tego służy ten samochód - mówił Artur Lorczak.
MAŁE ŚREDNICE RUR
Krzysztof Wierzbicki twierdził, że obecny rów na ul. Padniewskiej nie odbiera wody, bo wchodzi on do kanałów zamkniętych obok zabudowań pana Kamińskiego i pana Kasprzaka. Tam jego zdaniem, są zbyt małe średnice rur i trzeba to od początku przebudowywać sieć wstawiając rury o jednej średnicy.
- Pamiętajcie, jak się buduje, to kładzie się rury o dużej średnicy. Kiedyś wystarczyła rura średnicy 40 cm, dzisiaj jest potrzebna 60 cm, a nawet 80 cm średnicy. Ludzie budując się nie zdawali sobie sprawy, że tak będzie - tłumaczył Wierzbicki.
Józef Jórga sugerował, by kanalizację deszczową skierować przez ul. Marii Konopnickiej w kierunku rzeki Panny. Jego zdaniem taka inwestycja byłaby tańsza
fot. Paweł Lachowicz
MOŻE OBRÓCIĆ SPŁYW
Inny mieszkaniec Józef Jórga sugerował, by kanalizację deszczową skierować przez ul. Konopnickiej.
- Można by tę wodę skierować w inną stronę i może za mniejsze pieniądze. Obrócić spływ, założyć czterdziestki i do Panny na dół spuścić. Spad jest spory. Nie iść w stronę torów, a dać połowę w jedną stronę i połowę w drugą stronę - proponował Józef Jórga.
Krzysztof Wierzbicki potwierdził, że rzeczywiście kanalizacja deszczowa z terenu Przedszkola nr 3 oraz osiedla po drugiej stronie działek, w kierunku Baby, są podłączone do rzeki Panny.
Z DWÓCH STRON OD RAZU
Jeden z najczęściej zalewanych na osiedlu mieszkańców Tadeusz Zarychta nie ma zamiaru dłużej czekać. Zaproponował, by prace rozpocząć z obu stron jednocześnie, skoro na końcówkach znajdują się zbyt małej średnicy rury.
- Może nie powiem tak uczenie, jak panowie, ale powiem po chłopsku, praktycznie, jak ta sprawa wygląda. Jak był rów odkryty, było bardzo dobrze, jak został przykryty od ul. 11 listopada do ul. Padniewskiej szło to jeszcze strawić, bo rozlewisko się robiło tylko na 20 metrów. Ale jak powstało osiedle arystokratyczne patrząc z ul. Padniewskiej w kierunku ul. Ustronie, wtedy zrobiła się klęska, bo w tej chwili po intensywnych opadach, po 20 minutach robi się rozlewisko. Na 11 Listopada 80-metrowe, a po przebudowie ulicy 11 Listopada następne rozlewisko 50-metrowe na ul. Ofiar Katynia. Razem jest to 130 m rozlewiska i 3 posesje są zalane. Na 4 do 5 godzin są odcięci od świata, bo tam jest konkretnie zalane. Po 15 minutach opadów kanalizacja deszczowa jest pełna, a pokrywa skacze do góry. Jak chcemy robić, zacznijmy z dwóch stron robić, od strony południowej i północnej - apelował Tadeusz Zarychta.
RUROCIĄG OD NOWA
Krzysztof Wierzbicki tłumaczył mieszkańcom, że główny problem istnieje właśnie na ul Padniewskiej. Twierdził, że jak tam zostaną wymienione rury o większej średnicy, to załatwiony zostanie przy okazji problem innych mieszkańców.
- Niech pan wierzy, że doktor Grzegorz Jędrzejczak ma non stop włączoną pompę w piwnicy. Kolektor trzeba od dołu przebudowywać na większą średnicę, która zapewni odpływ wód z wyższych części terenów. Rurociąg musi być zbudowany od nowa z większą średnicą i musi być zaopatrzony w studnie, które zbierają w osadnikach namuł i tylko studnie powinny być czyszczone - tłumaczył Krzysztof Wierzbicki.
USTRONIE WOLNE OD WODY
Mieszkający na tym osiedlu radny miejski PSL Przemysław Majcherkiewicz przypomniał, że zaprosił burmistrza Duszyńskiego na ul. Ustronie, na początku, jak się tylko wybudował. Jego zdaniem, ulica była wtedy całkowicie zalana, a nagromadzona woda wdzierała się do domów. Burmistrz, zdaniem radnego Majcherkiewicza obiecał wówczas, że zrobi kanalizację deszczową i zrobił.
- To było 4 czy 5 lat temu. Potrafię docenić, jak ktoś coś zrobi. I proszę mi wierzyć, przy największych opadach, jakie są, nie mamy z tych kratek żadnego wypływu wody. Czyli z naszego osiedla woda odchodzi i idzie ona na zapleczu doktora Jędrzejczaka do tego rowu. Jest tam jakiś kanał również zakryty, ale ta woda musi odchodzić. Czyli nie jest to problem naszego kanału, bo on by ciągnął waszą wodę też. To musi być gdzieś na tym odcinku, o którym mówicie. Czyli między 11 Listopada a ul. Padniewską musi być coś nie tak - mówił radny Majcherkiewicz.
Nie do końca z wywodami radnego Majcherkiewicza zgadzał się Tadeusz Zarychta. Twierdził, że sprawę zna doskonale z własnych obserwacji. Jego zdaniem, przy posesji doktora Jędrzejczaka wejście do kanału spławnego jest średnicy 40 cm i w połowie jest on zamulony.
USTALENIA
Zdaniem przewodniczącego osiedla nr 4 Grzegorza Wojciechowskiego z prostej fizyki wynika, że skoro woda z ul. Ustronie odchodzi prawidłowo, to na razie jeszcze tam większego problemu nie ma. Problem jest natomiast na ul. 11 Listopada i ul. Ofiar Katynia.
Ostatecznie uzgodniono, że prace rozpoczną się od przebudowy rurociągu między ul. Padniewską a ul. Przemysłową, który biegnie przez prywatne nieruchomości. Jednak już dzisiaj istnieją obawy, że mieszkańcy tamtego osiedla mogą mieć na tyle zagospodarowany teren, że mogą się nie zgodzić, aby wejść z budową na ich teren.
- My cały czas mówimy do pana burmistrza, żeby to weszło w plan. I chcemy wiedzieć, czy jest jakaś szansa rozpoczęcia jakiś prac, czy znowu mamy czekać 15 lat - pytał Marian Wegner.
Burmistrz Leszek Duszyński zaznaczył, że on nie jest burmistrzem 15 lat. Obiecał, że gmina opracuje projekt. - Postaramy się też porozmawiać z mieszkańcami, aby wykonać wymianę pierwszej części kanalizacji deszczowej - deklarował burmistrz.
Radny PO z tego osiedla Łukasz Drzazgowski pytał, czy mieszkańcy mają realne szanse na rozpoczęcie prac i kiedy one mogą się rozpocząć.
Burmistrz Leszek Duszyński zadeklarował, że podejmie kroki, by w tym roku został wykonany projekt na realizacje zadania. W tym czasie PKP będzie czyścić przepust pod torami. Włodarz miasta zapewnił, że będą prowadzone też rozmowy z mieszkańcami. - Skoro są również zalewani, to chyba nie będzie problemu i nas wpuszczą - mówił Leszek Duszyński.
Przysłuchujący się rozmowie, mieszkający na osiedlu radny powiatowy PSL Krzysztof Szarzyński apelował do mieszkańców, by dali szansę burmistrzowi. Jego zdaniem, burmistrz ma specjalistów, którym zleci wykonanie zadania.
- Specjaliści w formie konsultacji mogą się zwrócić do was, do mieszkańców z zapytaniem, jak wy to widzicie. Zaprojektuje całe osiedle i zaplanuje to na etapy i w miarę możliwości będzie to realizować. Pan burmistrz wychodzi do nas, do mieszkańców, jak widzi problem. Są różne problemy rozwiązywane i nasz problem będzie również rozwiązany. Ale to na pewno nie w jednym roku - stwierdził Krzysztof Szarzyński.
Paweł Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1105 (16/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze