Mogilno , Strzelno, szpital, Tomasz Barczak, audyt, SPZOZ, Jerzy Kriger
Mają w rękach los szpitala
Starosta Tomasz Barczak zapowiedział, że będą realizowane tylko niektóre zapisy audytu. Oddział wewnętrzny nie będzie przeniesiony z Mogilna do Strzelna. W myśleniu o reformie SPZOZ zwyciężył czynnik ludzki - strach przed zwolnieniami pracowników. Odważne reformy są odsuwane w czasie. W zamian za to starosta i dyrektor Kriger wyciągają rękę po pieniądze do wójtów i burmistrzów.
Wszystkie trzy osoby na zdjęciach łączy SPZOZ i władza. Tadeusz Szymański z SLD (z lewej) był starostą mogileńskim w latach 1998-2002 i zatrudniał do pracy Jerzego Krigera (w środku). Starosta Tomasz Barczak z PSL (z prawej) starostą jest od 2002 r. Od 2010 r. wicestarostą został Tadeusz Szymański. W ten sposób koło się zamknęło. To dziś od nich zależy dalszy los służby zdrowia. fot. Magdalena Lachowicz Trzy tygodnie temu, 13 października opublikowaliśmy w Pałukach wyniki audytu w SPZOZ Mogilno przygotowane przez poznańską firmę Formedis. Starosta Tomasz Barczak nie chciał nam wtedy ich udostępnić, tłumacząc, że najpierw musi się z nimi zapoznać Zarząd Powiatu i radni powiatowi.
Sześć dni później, w środę 19 października starosta zaprosił do siebie burmistrzów i wójtów gmin powiatu mogileńskiego, dyrekcję SPZOZ oraz niektórych radnych koalicji PSL/SLD. Jak wynika z naszych informacji, starosta publicznie wyrażał dezaprobatę z tego, że pracownicy SPZOZ i mieszkańcy powiatu o wynikach audytu wobec szpitali w Mogilnie i Strzelnie dowiedzieli się najpierw z publikacji w Pałukach. Uznał naszą publikację za nieodpowiedzialną. Także wtedy padły po raz pierwszy deklaracje, że zapisy strategii rozwoju SPZOZ ujęte w audycie nie będą w pełni realizowane. Między innymi duży znak zapytania stawiany jest przy przeniesieniu oddziału wewnętrznego ze szpitala w Mogilnie do szpitala w Strzelnie.
Już na sesji 27 października starosta Barczak uznał publikację Pałuk za niefortunne wydarzenie.
Opowiedział radnym, ze reporter Pałuk zwrócił się do niego o materiały z audytu, ale on najpierw chciał je pokazać burmistrzom, wójtom i radnym. - Stało się inaczej, oczywiście prasa uprzedziła wszystkich, za co serdecznie przepraszam - mówił do zgromadzonych na sesji Rady Powiatu.
WNIOSKOWAŁ I NIE PRZYSZEDŁ
Przedstawiciele firmy Formedis w czwartek, 27 października przedstawili wyniki swej pracy mogileńskim radnym. Początkowo prezentacja miała znaleźć się poza programem sesji. Jednak na wniosek Bartosza Nowackiego, punkt ten wprowadzono, jako ostatni do programu. Radny PO uznał, że sprawa przekształceń w SP ZOZ jest na tyle ważna, że nie może być realizowana poza programem sesji.
Co ciekawe, gdy już doszło do tego punktu na sali rzucał się w oczy brak 3 radnych z Klubu Radnych PO. Nie było wnioskodawcy umieszczenia wyników audytu w programie sesji - Bartosza Nowackiego, nie było szefa klubu Wojciecha Barana i radnego z Dąbrowy Henryka Różyckiego.
GDYBY TO BYŁ NASZ SZPITAL
Prezes poznańskiej firmyPiotr Magdziarz zaznaczył, że praca jego zespołu miała na celu całkowicie bezstronne pokazanie aktualnej sytuacji szpitala oraz wskazanie kierunków, w jakich SP ZOZ Mogilno powinien się restrukturyzować. - Audyt jest sugestią i rekomendacją tego, co my byśmy zrobili, gdyby to był nasz szpital - mówił Piotr Magdziarz.
Dodał ponadto, że rekomendacji do zwolnień zawartych w audycie nie należy łączyć z jakimiś konkretnymi nazwiskami. Są to rekomendacje, ale do zwolnień na konkretnych stanowiskach.
Tłumaczył, dlaczego wyniki audytu i decyzja o dalszych przekształceniach są takie ważne. Jeżeli SP ZOZ będzie trwał w obecnej sytuacji i dalej generował straty - to są już tylko trzy wyjścia. Albo strata będzie pokrywana z budżetu powiatu; albo SP ZOZ zostanie przekształcony w spółkę prawa handlowego, co odradzał, gdyż w przypadku dalszego generowania strat spółce groziłaby upadłość; albo SP ZOZ trzeba będzie zlikwidować, gdyż starosta z budżetu powiatu nie będzie w stanie pokrywać strat.
ZNAK ZAPYTANIA
Jak się okazało, przedstawione na sesji 27 października wyniki audytu były dokładnie takie same, jak przedstawiliśmy w gazecie 3 tygodnie temu. Znak zapytania audytorzy postawili tylko przy ewentualnej likwidacji laboratorium w Mogilnie. Uznali argumenty, że może to stać się przyczyną z konieczności likwidacji wtedy opieki nocnej i świątecznej w Mogilnie. Choć ich zdaniem, w Mogilnie byłby nadal Punkt Pobrań i to do dyrekcji należałoby rozwiązanie dowożenia próbek do szpitala w Strzelnie. Wyniki mógłby odczytywać lekarz drogą internetową. Drugą sprawą, która przemawiała za postawieniem znaku zapytania było wyposażenie laboratorium w sprzęt zakupiony ze środków unijnych. Po konsultacji z dyrektorem SPZOZ i Zarządem Powiatu pojawiły się wątpliwości, czy sprzęt ten nie musi znajdować się w tym miejscu, w którym zgodnie z umową został umieszczony i czy jego przeniesienie do Strzelna nie będzie równoznaczne z koniecznością oddawania pieniędzy unijnych. W niektórych wypowiedziach radnych, na przykład Przemysława Zowczaka, padło przekonanie, że sprzęt musi pozostać w Mogilnie i jeszcze musi wykazać efektywność, dlatego radny pod znakiem zapytania postawił także likwidację oddziału wewnętrznego w Mogilnie.
SZUFLADA
Radny Rady Miejskiej w Mogilnie Grzegorz Stochliński zwrócił uwagę na to, że choć radni powiatowi dostawali dwa razy płytę CD z wynikami audytu i pierwsze miały być podobno robocze, to tak naprawdę niczym nie różnią się do siebie.
- Jestem pełen podziwu dla firmy, która przygotowała projekt restrukturyzacji SP ZOZ. Zgadzam się w całej rozciągłości z kierunkami, jakie są tu wskazane - mówił. Zwrócił uwagę, że obecny układ władzy w Mogilne rządzi już 10 lat. Obecny wicestarosta Tadeusz Szymański był starostą w latach 1988-2002, kiedy zatrudniony został przez niego na stanowisku dyrektora Jerzy Kriger. Od 2002 r. starostą jest Tomasz Barczak.
- Od reformy SPZOZ nie uciekniemy. Tylko mam pytanie do pana starosty, Zarządu Powiatu i dyrektora Krigera, czy starczy wam odwagi i determinacji, aby wszystkie zamierzenia pokazane w audycie wprowadzić w sposób szybki, aby kiedyś szpital mogileński nie zniknął z powierzchni ziemi (...) Potrzeba jest panie starosto odważnych decyzji - mówił radny PO. Radny zaznaczył przy tym, że ma pewne obawy, po tym, jak przeczytał protokół z posiedzenia Zarządu Powiatu i tam się mówi już tylko o wprowadzeniu pewnych wycinkowych rzeczy z całej palety zmian proponowanych przez audyt. Radny miejski mówił do audytorów: - Boje się, że ten raport w 80% może trafić do szuflady gdzieś głęboko, a zmiany będą tylko kosmetyczne a nie całościowe. Jeżeli dzisiaj nie będzie woli zreformowania szpitali w Mogilnie i Strzelnie, to ja nie wiem czy za 2-3 lata będziemy mieli o czym rozmawiać.
KLUCZ
Inne wątki pobrzmiewały w emocjonalnej wypowiedzi radnego powiatowego SLD, członka Zarządu Powiatu Roberta Musidłowskiego. Mówił, że trzeba cofnąć się do początku lat 90., by dobrze zrozumieć to co teraz się dzieje. Za kardynalny błąd uznał rozłupanie wtedy na dwie części ZOZ-u i przeniesienie części oddziałów ze szpitala w Mogilnie do szpitala w Strzelnie.
- Z mojej strony nie będzie nigdy zgody na przeniesienie oddziału wewnętrznego ze szpitala w Mogilnie do szpitala w Strzelnie. Odział wewnętrzny w Mogilnie był, jest i powinien pozostać. Tak samo z laboratorium. Ja wiem, że są to koszty. Ale trzeba pochylić się nad społeczeństwem, nad ludźmi mieszkającymi tu w Mogilnie - mówił. Radny pytał: - To z każdym wynikiem ludzie będą jeździć do laboratorium w Strzelnie, to jest niedopuszczalne. Radny miał także wątpliwości odnośnie likwidacji wiejskiego ośrodka zdrowia w Józefowie. Mówił, że powinno zorganizować się tam konsultacje społeczne i dokładnie przeanalizować czy rzeczywiście jest to placówka nierentowna. Był za to za natychmiastowym przeniesieniem Przychodni Zdrowia nr 2 w Mogilnie z ul. Padniewskiej do głównego budynku przy ul. Kościuszki.
Pytał dyrektora Krigera, ile w efekcie zmian w SPZOZ osób straci pracę ze szpitala w Mogilnie, a ile ze szpitala w Strzelnie; jaki będzie obowiązywał klucz przy zwolnieniach oraz jakie osoby zostaną zwolnione.
KLIKANIE
Przewodniczący Rady Miejskiej w Strzelnie Piotr Pieszak uznał obawy związane z przeniesieniem laboratorium za bezzasadne, gdyż jest teraz droga internetowa. - Wystarczy kliknąć w komputer i lekarz widzi wyniki - mówił. Przypomniał, że w tym roku cała specjalistyka ze Strzelna trafiła do Mogilna i mieszkańcy Strzelna muszą dojeżdżać 20 km do lekarzy. Dodał, że konsolidacja oddziału wewnętrznego w szpitalu w Strzelnie spowoduje teraz, że mieszkańcy gminy Mogilno będą musieli dojechać do Strzelna. - To nie zawsze ci ze Strzelna muszą jechać do Mogilna, może też być odwrotnie - stwierdził.
Apelował o pohamowanie emocji na linii Mogilno - Strzelno. Zwracał uwagę na to, że miasta te w jakiś sposób zawsze ze sobą konkurowały, ale niech to pozostanie na poziomie meczów piłkarskich.
UMOWA
Radny PSL Krzysztof Szarzyński ze Strzelna mówił, że zabrakło mu w tym audycie informacji o kosztach społecznych restrukturyzacji SPZOZ. Co reforma będzie niosła dla pracowników, pacjentów i dla mieszkańców powiatu. - Tego w tym opracowaniu nie ma - mówił radny. Radny uważał, że: - Należałoby zawrzeć swoistą umowę społeczną. Byłaby ona gwarantem rzetelności i wyrazistej zmiany, właściwego kierunku działania SP ZOZ.
Piotr Magdziarz inaczej rozumiał koszt społeczny: - My się skupiliśmy na tym, że jeżeli państwo nie dokonacie restrukturyzacji, to koszt społeczny może być ogromny. W którymś momencie będzie problem z utrzymaniem szpitala.
RĘKA DO SAMORZĄDÓW
Dyrektor Jerzy Kriger bardzo nerwowo zareagował na to co powiedział radny Stochliński (w tym momencie nie było go już na sali). Przypomniał swoją wizytę ze starostą na sesji Rady Miejskiej w Mogilnie, poświęconej w jednym z punktów SP ZOZ. Mówił, że radny zupełnie inaczej zachowywał się na sesji. - Byłem prawie, że ukamieniowany, gdy powiedziałem, że są minimalne szanse na to, by utrzymać oddział w Mogilnie. Byliśmy z panem starostą stawiani pod ścianą, że oddział musi być. Teraz taka zmiana w drugą stronę. No sorry (...) Nie czuliśmy się tam jak goście - chociaż byliśmy zaproszeni - byliśmy tylko chłopakami do bicia - mówił dyrektor.
Dyrektor odniósł się do także słów radnego pod jego adresem, że trzeba odwagi, by zmienić SP ZOZ. - Odwagi to trzeba od samej góry - wskazywał dyrektor Kriger, mówiąc o reformowaniu opieki zdrowotnej w Polsce.
Dyrektor przekonywał, że nie jest tak, iż wszystko, co zostało zapisane w audycie musi być wykonane od razu. Powiedział na przykład, że małe są szanse, by jednego dnia zamknąć oddział wewnętrzny w Mogilnie, a drugiego otworzyć zaraz w tym samym miejscu oddział rehabilitacyjny. Podobnie mówił o Chirurgi Jednego Dnia. Wskazywał, że NFZ bydgoski nie pozwala na łączenie chirurgi ogólnej i Chirurgi Jednego Dnia. Osobne muszą być pomieszczenia, inni lekarze, osobne urządzenia. Tym samym mówił, że niemożliwe jest od razu uzyskanie takich kwot w wyniku powstania obydwu oddziałów, jak proponują audytorzy.
Dyrektor nie zdradził żadnego szczegółu swego pomysłu na restrukturyzację. Powiedział tylko: - Od pewnych rzeczy nie uciekniemy. Ale trzeba zachować umiar i mieć, że tak powiem rozsądek.
Dyrektor nie mówił o tym, jak zreformuje SPZOZ, ale wyciągał rękę do samorządów. - Konsolidacja wysiłków samorządów, od starostwa, przez miasta do gmin może dać coś, że to ruszy to do przodu - mówił dyrektor i dodał: - Oglądanie się, że jeden da, a drugi nie da. To nic nie daje.
NIE SKRZYWDZIĆ LUDZI PRACY
Według Tomasza Barczaka nie ma żadnej szansy, żeby szpital w pełnym wymiarze kiedykolwiek wrócił do Mogilna i o tym nie należy dyskutować. - Z tym się trzeba pogodzić i musi to być robione w Strzelnie - mówił. Starosta także niewiele mówił o zmianach. Za to chętnie wyciągał rękę do gminnych budżetów. Mówił, co prawda, że trudno jest liczyć na pomoc samorządów, bo też mają swoje problemy budżetowe, ale nie dawał za wygraną: - Trzeba by pomyśleć, jak przez ten pierwszy okres, pierwsze dwa lata restrukturyzacji również otrzymać pomoc w różnej formie od samorządów gminnych. Byłoby to nam łatwiej przeprowadzić - uważał.
Starosta był zdania, że najważniejszy w całej operacji jest czynnik ludzki. Przypomniał, jak likwidowano kilka lat temu kuchnię i pralnię, ile było krzyku o zwolnienia ludzi. - Jakie to było larum - mówił. Dodał, że podczas restrukturyzacji SP ZOZ: - Nie można nieodpowiedzialnie pozbawić ludzi pracy.
Zaatakował także wystąpienie Stochlińskiego. - Myślę, że nie tędy droga. Starosta jasno opowiedział się przeciwko wyprowadzeniu z Mogilan oddziału wewnętrznego, mówiąc, że powiatowe miasto nie może być pozbawione tej formy opieki zdrowotnej. Z jednej strony starosta wyrażał taką opinię, a za chwilę mówił, że gdyby SP ZOZ miał dziś tylko jeden budynek szpitalny, firma wychodziła by nawet na lekki zysk. - Naszą stratą jest to, że mamy dwa miasta i dwa budynki szpitalne do utrzymania - mówił starosta.
Na koniec zaapelował do burmistrzów i wójtów gmin powiatu mogileńskiego: - Bardzo bym prosił, aby samorządy gminne wzięły sobie do serca, że to nie jest problem starosty i Rady Powiatu. To jest nasz wspólny problem, żeby ludziom ułatwić dostęp do opieki zdrowotnej.
PROPONOWANE PRZEZ AUDYT ZMIANY W SPZOZ
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1029 (44/2011)
Komentarze
Widać ręce, które topią służbę zdrowia
Dobrze, że mogłem uczestniczyć w spotkaniu audytorów z firmy Formedis z radnymi powiatu mogileńskiego. Wreszcie usłyszałem kogoś, kto mówi normalnie i jasno o przyszłości służby zdrowia w powiecie mogileńskim.
Audytorzy, nieobciążeni żadnymi lokalnymi układami i koneksjami, przygotowali jasny i logiczny materiał. Co ważne zrozumiałym językiem powiedzieli, co należy zrobić, by za kilka lat nie okazało się, że powiatowej służby zdrowia już nie ma. Audyt jest sugestią i rekomendacją tego, co my byśmy zrobili, gdyby to był nasz szpital - mówią audytorzy.
Wśród powiatowych samorządowców nie ma jednak patrzenia na szpitale w Mogilnie i Strzelnie z takiej właśnie perspektywy - nasz szpital. Już dziś starosta mogileński zapowiedział, że owszem audyt jest fajny, można z niego skorzystać, ale - uwaga - trzeba go dostosować do realiów społecznych powiatu mogileńskiego. Już dziś starosta zapowiedział, że nie ma mowy o likwidacji oddziału wewnętrznego szpitala w Mogilnie. Dlaczego nie będzie likwidacji oddziału i dlaczego radny Stochliński ma rację, że w 80% praca audytorów trafi na samo dno głębokiej szuflady?
Pierwsza sprawa to tzw. czynnik społeczny. Co to takiego? Z wypowiedzi starosty wynikało, że ten czynnik społeczny trzeba postawić przed ekonomią. Wszystko może się walić, ale bluźnierstwem byłaby likwidacja miejsc pracy. Starosta zapowiedział, że nie podniesie ręki na miejsca pracy i nie będzie zwolnień ludzi.
Audytorzy czynnik społeczny widzą inaczej. - Jeżeli państwo nie dokonacie restrukturyzacji, to koszt społeczny może być ogromny. W którymś momencie będzie problem z utrzymaniem szpitala - mówią. Dla starosty i części radnych - jak wynikało z wypowiedzi - czynnik społeczny to obrona miejsc pracy. Stawia je przed ekonomią. Dla audytorów czynnik społeczny, to lepiej funkcjonujący i służący pacjentom szpital.
Dlaczego audytorzy mogli przygotować materiał, który Zarząd Powiatu nie będzie chciał wprowadzić w życie. Dlatego, że audytorzy nigdzie nie kandydują. Nie zamierzają być burmistrzami, starostami, radnymi. Patrzą na sytuację w SP ZOZ Mogilno chłodnym okiem ekonomistów.
Lokalni zaś politycy z koalicji PSL i SLD tak bardzo martwią się o to, czy będą wybrani, że nawet radę społeczną SPZOZ wyczyścili z ludzi opozycji. Żeby nikt im nie przeszkadzał ułożyć w SPZOZ wszystko po ich myśli.
Tak naprawdę przez 10 lat (tyle czasu Jerzy Kriger jest dyrektorem), także wokół służby zdrowia udało się zbudować pewien układ wpływów i zależności. Każdy, kto jest w tym kręgu nie podskoczy. Zwykli pracownicy zaś siedzą cicho, bo boją się o pracę i trudno im się dziwić.
Odnoszę wrażenie, że w Mogilnie nie da się zreformować służby zdrowia właśnie przez ten zaklęty krąg niemożności. W jaki sposób skutecznie mogą zreformować służbę zdrowia, ludzie, którzy przez ostatnie 10 lat tkwili w tym po same uszy. Nic nie słyszałem o tym, żeby dyrektor Kriger wystąpił o zmniejszenie sobie pensji, żeby obniżał kontrakty lekarzom, ordynatorom. Nikt sam się nie zreformuje, nie uszczupli ani skrawka przywilejów. A jak jeszcze nie ma nikogo, kto by przymusił dyrektora i starostę do reform - to wszystko jest jasne.
Obrona własnej pozycji, posiadanej władzy - to rzecz święta.
Nieprzypadkowo dyrektor Kriger nazwał niektóre wystąpienia demagogicznymi. Myślał pewnie o radnym Stochlińskim. Skoro myślał o nim, to także o audytorach. Radny Stochlinski powtórzył jako jedyny na sali to co przygotowali audytorzy, dlatego w jego kierunku skierowano taki zmasowany atak. Jak się nie ma argumentów, to sorry, ale odwoływać się trzeba do takich określeń, jak demagogia, zdrowy rozsądek itp.
Coś jednak z tą reformą służby zdrowia trzeba zrobić, by mieszkańcy nie myśleli, że starosta i radni z koalicji nic nie robią.
Dlatego odwołano się do starego, wypróbowanego i sprawdzonego sposobu. Starosta Barczak i dyrektor Kriger zaczęli już bić pianę o konieczności finansowania służby zdrowia przez samorządy gminne.
To od nich starosta chce wyciągać pieniądze na reformę służby zdrowia. Nie przypominam sobie, żeby starosta Barczak utrzymywał gminne szkoły, gminne drogi, dokładał na opiekę społeczną czy kulturę w jakiejkolwiek gminie powiatu mogileńskiego. Starosta Barczak chce, by do burmistrzów i wójtów przylgnęło, że oni tez są odpowiedzialni za stan służby zdrowia.
Przypomnę Tomaszowi Barczakowi, że po to powstały powiaty, by (między innymi) odpowiadać za szpitale. Gminy odpowiadają za podstawową opiekę zdrowotną. Sądzę, że wywołane do tablicy - powinny rzeczywiście odpowiedzieć pozytywnie na to wezwanie i zaproponować przejęcie tej części opieki zdrowotnej, za którą odpowiadają - czyli placówek POZ.
Wtedy każdy będzie zarządzał tym, za co - w świetle ustawy - odpowiada. Gminy - za opiekę podstawową (lekarz pierwszego kontaktu), powiat - za szpital.
Teraz starostwo wyciąga argument: brzydkie gminy, które nie chcą pomóc dobremu powiatowi. Jeśli gminy pomogą powiatowi i przejmą swoje POZ - ten argument straci rację bytu i nie będzie można już od burmistrzów Strzelna i Mogilna wymagać tego, co do nich nie należy.
Może też wtedy Strzelno nie będzie miało kłopotów z kontraktem na opiekę nocną.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1029 (44/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze