Od 1 września klienci nie robią już zakupów w Twoim Markecie. Teren wokół marketu został ogrodzony przez właścicielkę działki Barbarę Borucką, uniemożliwiając przywóz towarów i dokonywanie w sklepie zakupów. Mieszkańcy chcą, by market we wsi pozostał, firma chce budować sklep, a wójt ma konkretne propozycje.
Małgorzata Bukowska i Emilia Różańska (kierownik marketu w Jeziorach Wielkich) wynoszą z wójcińskiego marketu towar, by przewieźć go do jeziorańskiego marketu. Pomaga im unosząc siatkę Grzegorz Łykowski z Gaju. fot. Paweł Lachowicz MIAŁ BYĆ JESZCZE MIESIĄC
W jednej z największych miejscowości gminy Jeziora Wielkie, w Wójcinie, od 1 września zlikwidowany został jedyny w tej miejscowości sklep, w którym mieszkańcy zaopatrywali się w artykuły spożywcze, przemysłowe, chemię, warzywa, artykuły szkolne.
Wiadomość o zamknięciu sklepu Twój Market sparaliżowała mieszkańców. W tak dużej miejscowości pozostanie im do dyspozycji jedynie mały prywatny sklepik. - Tak, tylko w tym sklepie nie kupimy wszystkiego, co potrzebne jest w domu. Nie ma tam mięsa oraz wędlin. Osoby zmotoryzowane pojadą sobie do marketów w Wilczynie lub Strzelnie, a co mają zrobić osoby starsze i niedołężne? - pytają mieszkańcy.
Twój Market w Wójcinie był jednym z pierwszych sklepów tej marki na terenie powiatu. Obecnie w skład marki wchodzą 43 sklepy, w których zatrudnionych jest około 1.200 osób. Swoim zasięgiem sieć obejmuje już trzy województwa: wielkopolskie, kujawsko-pomorskie oraz łódzkie. Zwykle markety budowane są od podstaw. Sklep w Wójcinie zlokalizowany był w dzierżawionym obiekcie. Był o wiele mniejszy i mniej przestronny. Cały czas funkcjonował, gdyż był jedynym większym sklepem w okolicy. Jednak niedawno nowy Twój Market stanął w Wilczynie, zaledwie 5 km od Wójcina. Jest o wiele przestronniejszy i posiada bogatszy asortyment. Nic więc dziwnego, że część mieszkańców Wójcina wsiada na rowery i jedzie na zakupy do Wilczyna. Ale, jak mówią mieszkańcy, nie wszyscy mają możliwości do Wilczyna dojechać.
Informacje, jakie docierały do naszej redakcji o powodach likwidacji sklepu były różne. Większość twierdziła, że przez market w Wilczynie ten w Wójcinie stał się po prostu nierentowny. Nam udało się ustalić, że przyczyną likwidacji sklepu są wymogi sanitarne. To sanepid zlecił właścicielowi marketu dostosowanie obiektu do odpowiednich norm. Jednak właściciel marketu miał stwierdzić, że w dzierżawionym budynku remontów przeprowadzał nie będzie, a z właścicielką obiektu nie mógł dojść do porozumienia, dlatego zapadła decyzja o zamknięciu sklepu. Sklep miał funkcjonować do 30 września.
GRODZENIE SKLEPU
Jednak 31 sierpnia ku zdumieniu wszystkich mieszkańców teren wokół marketu został ogrodzony. Około 13:00 Barbara Borucka wraz z synem Marcinem pojawili się przy markecie. Z samochodu ściągnęli grube pale i metalową siatkę. Zaczęło się grodzenie terenu. Zamontowana przez nich siatka ogrodzeniowa uniemożliwiała swobodny dostęp klientom do sklepu i całkowicie wykluczyła realizację dostaw. Sytuację obserwowali zebrani mieszkańcy. Zawiadomiona została policja. Pierwszy patrol pojawił się tuż po 13:00. Później przyjechał drugi patrol z dzielnicowym st. asp. Pawłem Śmiglem oraz st. sierż. Adrianem Skoniecznym. Barbara Borucka tłumaczyła policjantom, że ziemia jest jej i w nieskończoność po jej ziemi ludzie nie będą chodzili do sklepu.
Obserwujący zamieszanie starsi mieszkańcy powiedzieli, że kiedyś na tym terenie znajdowało się gospodarstwo Józefa Zachulskiego - ojca Barbary Boruckiej. Później część gruntu Józef Zachulski sprzedał Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska w Strzelnie, z filią w Wójcinie. Tam GS postawiła budynek, w którym u góry był bar Pod złotym kłosem, a w piwnicy klub GS, gdzie odbywały się m.in. różne spotkania i potańcówki dla mieszkańców. To było około 40 lat temu. Później GS w Strzelnie przestała istnieć. Budynek, w którym obecnie mieścił się Twój Market, wraz z gruntem pod nim kupił w latach 80. Zenon Wawrzynek. Dlaczego kupując obiekt Zenon Wawrzynek nie zadbał o dojazd do posesji, nie wiemy. Nie udało nam się z nim porozmawiać, gdyż pomimo że wybudowany jest w pobliskim Gaju, przebywa w Niemczech. Wiemy, że budynek przepisał już na córkę Karin Wawrzynek, która, jak powiedziała sołtys Halina Płachcińska, płaci systematycznie niemałe podatki zarówno od gruntu, jak i nieruchomości.
Ze względu na brak dojazdu do budynku, jak powiedzieli mieszkańcy, ustanowiona była służebność terenu. Na to jednak nie ma żadnych dokumentów. Jednak - jak krzyczała w trakcie grodzenia marketu Barbara Borucka: - Była zgoda na użyczenie terenu, ale nie dożywotnia.
Policjanci przeprowadzją rozmowę z Barbarą Borucką i jej synem fot. Paweł Lachowicz NIE CHCIAŁA ROZMAWIAĆ
Barbara Borucka zameldowana jest w Wójcinie, mieszka jednak w Buszkowie pod Skulskiem. Jest właścicielką budynku w centrum wsi, gdzie kiedyś znajdowała się apteka. Ściana tego domu w 2012 r. runęła na chodnik w wiosce, uniemożliwiając mieszkańcom swobodne poruszanie się. Takie gruzowisko było nieciekawą wizytówką wójcińskiego rynku dość długo. Dopiero, gdy sołtysem wybrana została Halina Płachcińska, rozpoczęło się porządkowanie wsi. Po jej licznych apelach w gminie i Powiatowym Nadzorze Budowlanym Barbara Borucka przymuszona została do natychmiastowego uporządkowania terenu. Jednak budynek cały czas straszy na wójcińskim rynku, a Halina Płachcińska prosiła wójta o przyspieszenie działań Nadzoru Budowlanego, by ruinę rozebrać. - Ciekawe, że przez 12 godzin umiała postawić ogrodzenie sklepu, to dlaczego od kilku lat nie może uporządkować terenu i zlikwidować straszący wszystkich dom, który szpeci wójciński rynek. Niech teraz przez 12 godzin tą ruderę rozbierze, bo nawet ma na to nakaz - mówili mieszkańcy. Inni dodali: - Nawet jak jest właścicielką gruntu, to niech będzie człowiekiem i da jakiś czas właścicielowi sklepu na uprzątnięcie chociażby towaru, a nie tak zagrodziła, że nawet nie ma jak towaru zabrać.
Barbara Borucka nie chciała z nami rozmawiać. Wykrzykiwała tylko do reporterów po co w ogóle przyjechali: - Tu nie ma nic ciekawego do oglądania. Po co wy tutaj? Potem obsmarujecie mnie znowu w „Pałukach”. Tam pisane są same pierdoły i kto to czyta. Ja na pewno nie. I nie róbcie mi tutaj zdjęć, bo potem będą moje zdjęcia w gazecie pokazywać. Jestem właścicielem działki (...) Daj mi pani spokój. Spytaliśmy, dlaczego ogrodziła teren. Wówczas od Barbary Boruckiej usłyszeliśmy: - A co to panią obchodzi? Później zwracając się do policjanta powiedziała: - Niech ich nie interesuje ani przejście, ani działka. Na to policjant powiedział, że reporterzy tylko wykonują swoją pracę.
Na miejscu obecny był pracownik biura siedziby Twojego Marketu z Budzisławia Kościelnego. Spytany, co zamierzają w takiej sytuacji zrobić, odpowiedział: - Po odpowiedź na wszystkie pytania proszę zwrócić się do siedziby naszej firmy.
ZAKUPY PRZEZ PŁOT
Około 17:00 na miejsce przyjechał mł. asp. Emiliusz Chojnacki z pionu dochodzeniowego Komendy Powiatowej Policji w Mogilnie. Poinformował Barbarę Borucką, że nie może zablokować całkowicie dojścia do sklepu, gdyż znajdują się tam pracownicy. Gdy zablokowane zostanie całkowicie dojście do sklepu, policja będzie uważała to za uwięzienie ludzi i będzie mogła zastosować środek zapobiegawczy w postaci zniszczenia siatki. Pouczył też przedstawiciela biura Twojego Marketu, że nie wolno nikomu zniszczyć ogrodzenia, gdyż stanowi to też mienie Barbary Boruckiej. Dodał, że właściciel może sporządzić protokół i zaznaczyć, jakie straty poniósł przez to, że Barbara Borucka ogrodziła teren i uniemożliwiła dostęp klientom do sklepu. Później może wystąpić na drogę sądową z powództwa cywilnego o odszkodowanie. Tego dnia klienci musieli obejść ogrodzenie i okrężną drogą przez zostawione w ogrodzeniu jedno przęsło mogli wejść do sklepu.
Następnego dnia mieszkańcy chcąc zrobić jeszcze w markecie zakupy, mieli je podawane przez płot. W taki sam sposób sprzedawczynie wynosiły ze sklepu towar, który przewieziony został do marketu w Jeziorach Wielkich.
MARKET SZUKA LOKALIZACJI
1 września rano na miejscu pojawił się poinformowany przez policję Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Rozpoczęło się wyjaśnianie własności gruntu. Zdaniem mieszkańców, mogło być tak, że kiedyś Józef Zachulski mógł dać plac GS pod budowę sklepu. - Bo GS budowały wówczas też sklep w Kożuszkowie. Mogły być na to papiery, ale GS w Strzelnie zalało i wszystkie dokumenty zostały zniszczone. No może ona ma jakąś dokumentację, ale czy jest możliwe, że kupił to obcy facet z Niemiec i nie patrzył w mapy i nie wiedział, co kupuje? - zastanawiali się mieszkańcy Wójcina.
Wójt Zbysław Woźniakowski pokazał mapkę, na której wyraźnie widać, że teren przyległy do marketu należy do Barbary Boruckiej. Nie popełniła ona zatem wykroczenia ogradzając teren. Dlaczego przez tyle lat nie upominała się o swój grunt, nie wiemy.
Finałem sprawy jest fakt, że od 1 września market jest zamknięty. Na drzwiach pojawiła się kartka z napisem Z racji braku dostępu do marketu z dniem 1.09.2016 r. zamykamy sklep. Przepraszamy. Szukamy lokalizacji.
JEST TEREN PRZY CMENTARZU
Osoby, które zgłosiły się do naszego reportera uważają, że w sytuacji, kiedy w Jeziorach Wielkich pod znakiem zapytania stoi budowa marketu Dino, oni chętnie widzieliby taki market właśnie w Wójcinie. Jednak wiedząc, że Karol Białecki w innych miejscowościach buduje swoje sklepy Twój Market od podstaw, pytają czy w Wójcinie mógłby taki market postawić. Są gotowi zgodzić się na przykład na sprzedaż gminnej działki przy cmentarzu, która obecnie wykorzystywana jest na boisko wiejskie. - My boisko mamy duże przy Szkole Podstawowej. To przy cmentarzu nie jest nam aż tak bardzo potrzebne. To byłaby wspaniała lokalizacja dla marketu. Tym bardziej, że mieści się dosłownie przy drodze powiatowej - dodają mieszkańcy. W imieniu grupy starszych i schorowanych mieszkańców Ewaryst Kubiak zbierał podpisy od mieszkańców do właściciela Twojego Marketu, by ten nie zamykał sklepu.
Mieszkańcy zastanawiają się teraz, czy jest jakiś sposób, by przyciągnąć inwestora do postawieniu w ich miejscowości marketu. Pytają, czy wójt Zbysław Woźniakowski mógłby porozmawiać w ich imieniu z Karolem Białeckim, bądź inwestorem budowy Dino i zaproponować im budowę marketu w Wójcinie.
Wójt powiedział, że jeśli jest taka decyzja mieszkańców, że chcieliby market kosztem działki, na której obecnie znajduje się boisko wiejskie, to gmina jest w stanie dokonać pomiarów i działkę sprzedać.
- Jak to zostało kiedyś zrobione, to jest po prostu śmiech. Podobno, jak budowany był obiekt, to miała być ustanowiona służebność terenu, ale to nie jest nigdzie zapisane. I prawnie nic się pani Boruckiej nie zrobi. Nadzór budowlany też nie mógł nic zdziałać, bo istniejący kiedyś zapis w prawie budowlanym odnoszący się grodzenia terenu od strony ulic, placów, czy torów kolejowych wymagał zgłoszenia w starostwie. Jednak ten zapis został z przepisów wykreślony. Rozmawiałem z dyrektorem Zarządu Dróg Powiatowych Tomaszem Werbińskim i geodeta ma jeszcze ustalić, czy na pewno ogrodzenie zostało zamontowane na ich terenie, czy pani Borucka nie weszła w pas drogowy. Ale patrząc na mapki, to jest wszystko dobrze, nie weszła - powiedział wójt Woźniakowski. Dodał, że gdyby Karol Białecki wystąpił oficjalnie do gminy, że jest zainteresowany kupnem ziemi, to zaraz przedstawi to Radzie Gminy, czy wyraża zgodę na sprzedaż ziemi, by wydzielić pod market tyle, ile by inwestor potrzebował.
- Ja bym na to poszedł, bo przecież chodzi tutaj o mieszkańców, wcale nie o właściciela sklepu. Działka obecnego boiska przed cmentarzem ma 7.010 m2 i właścicielem jest gmina. Wiem, że właściciel rozpytywał m.in. sołtysa Halinkę Płachcińską, czy gmina ma jakiś teren. Po wygrodzeniu na tej działce pozostałby też plac na samochody, które przyjeżdżają na cmentarz z okazji np. Wszystkich Świętych. Uważam, że ta działka byłaby wspaniałą lokalizacją na taki sklep - dodał wójt Woźniakowski.
CHCĄ BUDOWAĆ SKLEP
Pomimo wielokrotnych prób nie udało nam się skontaktować z Karolem Białeckim i zapytać, czy jest gotowy wybudować market w wiosce.
Zajmująca się m.in. inwestycjami w sieci marketów Twój Market Monika Waliszewska w rozmowie z naszym reporterem powiedziała, że firma jest zainteresowana budową marketu w Wójcinie, dlatego szuka lokalizacji.
- Będziemy rozmawiać z wójtem w sprawie gruntu pod budowę, bo w tej chwili trudno cokolwiek powiedzieć skoro nie mamy działki. Myślę, że jesteśmy zainteresowani budową marketu w Wójcinie, musimy mieć jednak jakąś ofertę działek. Na pewno podejmiemy rozmowy z panem wójtem - powiedziała nam Monika Waliszewska.
Magdalena Lachowicz
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1282 (36/2016)
Inne teksty na ten temat:
Chcą marketu obok plebanii
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze