Reklama

Matka pijana w domu, dzieci płakały na przystanku

Na tym przystanku autobusowym w Ochodzy siedziały w niedzielę po 2200 dzieci, gdy ich matka zamknęła się pijana w domu fot. Marek Holak

W niedzielę po 22:00 w Ochodzy
     Matka pijana w domu, dzieci płakały na przystanku
     Czwórka dzieci w wieku 3, 7, 10 i 11 lat od niedzieli jest w Zespole Placówek Wsparcia Rodziny Droga do domu w Trzemesznie. Czasowo trafi tam także prawdopodobnie matka. Sprawę bada policja. Dalsze losy rodziny rozstrzygnie sąd.

     ZAPŁAKANE, WYSTRASZONE

     W niedzielę 12 lipca, po 22:00 dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Gnieźnie otrzymał informację, iż w Ochodzy (gm. Trzemeszno) pijana matka nie chce wpuścić do domu trójki swoich małoletnich dzieci. Aby to sprawdzić, na miejsce skierowani zostali policjanci z komisariatu w Trzemesznie. Funkcjonariusze zastali tam matkę dzieci 35-letnią Katarzynę G.-B. Powiedziała ona, iż jej mąż, z którym żyje w separacji oraz dzieci znajdują się w wiacie na pobliskim przystanku autobusowym. W domu spało wtedy najmłodsze dziecko, 3-letni Dominik. Poza domem był też najstarszy 14-letni syn, który przebywał na wakacjach u babci. Mundurowi szybko odszukali pozostałą trójkę dzieci: dziewczynkę w wieku 7 lat i chłopców w wieku 10 i 11 lat. Dzieci były zapłakane i wystraszone. Nie miały odpowiedniej odzieży na panującą wtedy wieczorem temperaturę.
     Policjanci wyczuli od rodziców wyraźną woń alkoholu. Po sprawdzeniu okazało się, że kobieta ma 2 promile alkoholu w wydychanym powietrzu, a jej mąż 33-letni Krzysztof B. ponad 1 promil alkoholu. W związku z tym rodzice trafili do czasu wytrzeźwienia do pomieszczenia dla osób zatrzymanych w policyjnym komisariacie. Czwórka rodzeństwa przewieziona została do Zespołu Placówek Wsparcia Rodziny  Droga do Domu przy ul. Wyszyńskiego w Trzemesznie (dawny Dom Dziecka).
     Postępowanie w tej sprawie prowadzą obecnie trzemeszeńscy policjanci. Dzieci nadal przebywają w Zespole Placówek Wsparcia Rodziny i na pewno pozostaną tam w ciągu najbliższych dni. O ich dalszym losie zadecyduje sąd dla nieletnich. Jak powiedziała Pałukom Elżbieta Jasek, dyrektor Zespołu Placówek Wsparcia Rodziny w Trzemesznie - prawdopodobnie w ośrodku interwencji kryzysowej znajdującym się w również w tej placówce zamieszka czasowo także matka dzieci.
     BYŁY PROBLEMY
     Jak udało nam się dowiedzieć, Krzysztof B. od ubiegłego roku nie mieszkał już z żoną i dziećmi w Ochodzy. Czasami jednak, tak jak się stało w niedzielę, odwiedzał swoją rodzinę. W rodzinie tej panowała niegospodarność. Dochodziło też do kłótni małżeńskich. Wiadomo także, że w domu zdarzały się już przypadki, że był pity alkohol w większych ilościach. Rodzina ta już od dłuższego czasu korzystała z pomocy Ośrodka Pomocy Społecznej w Trzemesznie. Dzieci były objęte dożywianiem w szkole w Gościeszynie. Rodzice mieli przyznany zasiłek okresowy. Z OPS otrzymywali także m. in. środki na zakup żywności, odzież oraz węgiel. O problemach w tym domu słyszał Wiesław Pokorski, sołtys Gołąbek, czyli sołectwa w skład którego wchodzi Ochodza.
     - Słyszałem o tym. Kiedyś bywali oni w moim barze, przyjeżdżali np. na pizzę. Pamiętam, że jak ona wyjechała za granicę, to jej mąż wtedy dobrze opiekował się dziećmi. Kiedyś sołtys był też terenowym opiekunem społecznym to wtedy ta kontrola była bardziej możliwa. A teraz to sołtys nie może nawet wiedzieć, kto ma zasiłki z pomocy społecznej, więc nie ma się już tak dużej wiedzy o mieszkańcach - mówi sołtys Pokorski.

Reklama

Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 909 (28/2009)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości