Marcin Stranz posługuje się w pracy w SPZOZ pieczątką, na której nie ma określenia dla jego funkcji koordynator organizacyjny, koordynator ds. bieżących czy koordynator pomocnik - jak go określał dyrektor Michał Ogrodowicz. Jest po prostu ratownik koordynator.
Doktor Bardoń, protestujący, mieszkańcy, koordynator
Miał być zniszczony, jest koordynatorem
- Pan Bardoń nie jest koordynatorem i nie będzie - zapewniał protestujących mieszkańców dyrektor SPZOZ Michał Ogrodowicz na sesji powiatowej 4 sierpnia. Wspierali go w tym jego polityczni mocodawcy. Starosta Barczak odmawiał zajęcia się odwołaniem dyrektora SPZOZ, a radny Gałązka sugerował, że za osobą doktora Bardonia stoi jakaś wielka afera, wielki skandal. Dziś dyrektora Ogrodowicza już nie ma, a p.o. dyrektora SPZOZ Barbara Buzała właśnie przywróciła Romana Bardonia z dniem 1 listopada na stanowisko koordynatora ratownictwa medycznego.
STRĄCONY Z KOORDYNATORA
w czerwcu doktor Roman Bardoń wypowiedział dyrektorowi SPZOZ Michałowi Ogrodowiczowi część umowy dotyczącej dyżurów w POZ-ach - gdyż chciał pracować tylko w dziale pomocy doraźnej - jego pismo zostało potraktowane przez dyrektora jako wypowiedzenie dotychczasowych warunków pracy. Lekarz miał wtedy za sobą 24 lata pracy w pogotowiu ratunkowym w Mogilnie i 11 lat kierowania oddziałem pomocy doraźnej (obecnie ratownictwo medyczne) jako koordynator.
NOWE MIANOWANIA
Dyrektor Ogrodowicz tłumaczył, że od 1 sierpnia nowym koordynatorem został wicedyrektor SPZOZ ds. medycznych Tomasz Nowak, a jeden z ratowników Marcin Stranz tzw. koordynatorem organizacyjnym czy koordynatorem ds. bieżących. Choć tutaj ciągle zmieniało się nazewnictwo roli, jaką odgrywał Marcin Stranz w pogotowiu.
PRÓBA ZAMKNIĘCIA UST
Degradacja bardzo poruszyła Romana Bardonia. Nie rozumiał tej decyzji, był mocno przygnębiony i podłamany. Reporterowi Pałuk mówił: - Mam tylko obawy, że jest to pierwszy krok, żeby mnie wyeliminować. Dodawał jednak od razu: - Nie mogę podskakiwać, bo muszę się zdecydować na coś. 8 lipca Roman Bardoń podpisał z dyrektorem Ogrodowiczem aneks do umowy zmieniający jego umowę o pracę. - Pan dyrektor uzyskał wszystko, co chciał uzyskać. Doktor przyjął propozycję pracy w POZ-ach, jak i w pogotowiu. Starosta Tomasz Barczak i dyrektor Ogrodowicz często podkreślali, że Roman Bardoń na tym nie stracił, że był zadowolony z nowych warunków, że podali sobie w gabinecie starosty ręce na koniec rozmowy, itd. Starosta Barczak powtarzał też publicznie, iż umowa z doktorem Bardoniem była taka, iż miał przyjść do Pałuk coś sprostować. Starosta dziwił się na jednej z sesji powiatowych w sierpniu, że w Pałukach nic się nie ukazało. O co chodzi nie wiemy, gdyż doktor Bardoń nic nie próbował w gazecie prostować.
PODPISY
W tym momencie zaczęło się dziać coś, czego ani dyrektor SPZOZ, ani PSL rządzący powiatem nie przewidzieli. Odwołanie doktora Bardonia z funkcji koordynatora wywołało w społeczeństwie protesty nieoglądane w Mogilnie od wielu lat.
Z inicjatywy Zbigniewa Blei oraz sołtys Padniewa Małgorzaty Helt zaczęto zbierać podpisy za przywróceniem doktora na stanowisko koordynatora. W sumie zebrano ich ponad 1,5 tysiąca. Trafiły do starosty.
Władza pozostawała jednak nieugięta.
- Ta decyzja nie zostanie zmieniona - dyrektor Ogrodowicz rozwiał wszystkie wątpliwości radnego Przemysława Zowczaka na lipcowej sesji Rady Powiatu.
MIESZKAŃCY NA SESJI
Spowodowało to przyjście grupy mieszkańców w sierpniu na dwie sesje powiatowe: 4 i 19 sierpnia. Na argumenty mieszkańców, dyrektor Ogrodowicz i starosta Barczak powtarzali, że przecież teraz doktor Bardoń ma jeszcze więcej czasu dla mieszkańców, czyli jego kontakt z mieszkańcami nie pogorszył się. Mieszkańcy żądali jednak jego powrotu na stanowisko koordynatora.
- Pan Bardoń nie jest koordynatorem i nie będzie - zapewniał mieszkańców dyrektor SPZOZ Michał Ogrodowicz na sesji powiatowej 4 sierpnia.
Na sierpniowych sesjach członek Zarządu Powiatu Wiesław Gałązka domagał się od dyrektora Ogrodowicza podania prawdziwych przyczyn odwołania Romana Bardonia z funkcji koordynatora. By być autentycznym i przekonać mieszkańców o skali afery, jaka wydarzyła się w pogotowiu ratunkowym za czasów, gdy koordynatorem był Roman Bardoń, radny z Mokrego prosił dyrektora SPZOZ, by ujawnił te rewelacje bez względu na skutki, jakie mogą z ujawnienia tej informacji wyniknąć.
- Bo ja się orientuję w pewnych rzeczach, ale widzę, że państwo jesteście tak podkręceni, że jeżeli się wszystkiego od razu nie dowiecie, to nigdy nie będziecie zaspokojeni - mówił do mieszkańców.
Dyrektor Ogrodowicz jeszcze bardziej podkręcał atmosferę, mówiąc: - Choćbym chciał, tutaj na forum publicznym nie mogę powiedzieć, jakie są prawdziwe przyczyny. Opowiadał mieszkańcom coś o klauzuli poufności, która uniemożliwia mu powiedzenie prawdy.
SUGEROWANIE HAKÓW
Wiesław Gałązka żałował i ubolewał nad tym, że dyrektor Ogrodowicz nie podał przyczyn.
- Troska o interes firmy, którą wyraża pan dyrektor, widzę, że bierze górę nad emocjami (...) Teraz mamy wybór, czy wypowiedzieć się o człowieku, którego wszyscy bez wyjątku bardzo szanujemy, podkreślamy doskonałości jego pracy jako lekarza, jego poświęcenie dla człowieka - radny zaczął sugerować jakieś nieprawidłowości, których jakoby miał się dopuścić doktor Bardoń, nie mówiąc jednak nic konkretnego.
Radny Gałązka zwracał się do mieszkańców słowami: - Ja proponuję państwu pewien racjonalny sposób myślenia. Myślę, że w podejściu do człowieka, to demokracja nas zobowiązuje do tego, żeby na niektóre tematy nie trzepać ozorem zupełnie niepotrzebnie. Bo musimy się po prostu szanować.
- Proszę nie sugerować tutaj, że powody były takie, że leżały po stronie doktora Bardonia. To już jest skandal naprawdę. Wymyślanie, sugerowanie takich rzeczy jest nie na miejscu, jest niegodziwe po prostu - apelował szef klubu radnych PO Wojciech Baran.
Wprost zapytał wtedy radny Przemysław Zowczak: - Wiesiu, czy ty sugerujesz, że są jakieś haki na doktora Bardonia. Powiem jedno, to jest po prostu podłe.
DO PROKURATURY
Jak się później okazało, na Zarządzie Powiatu 19 sierpnia rano (jeszcze przed sesją Rady Powiatu) właściwie zapadła decyzja o przekazaniu do Prokuratury Rejonowej w Mogilnie sprawy nieprawidłowości w ratownictwie medycznym. Na tym Zarządzie zarówno starosta Barczak, radny Gałązka jak i przewodniczący Rady Jan Bartecki naciskali na dyrektorów, by to uczynić.
Wielka afera miała dotyczyć braku rozpisania 60 ampułek morfiny. Wokół tej nigdy nie wypowiedzianej publicznie informacji na sesji budowano atmosferę wielkiej afery.
Na kolejnym posiedzeniu Zarządu Powiatu 27 sierpnia (protokół nr 248/14) Jan Bartecki pytał, czy przed złożeniem doniesienia do Prokuratury Rejonowej, dyrekcja spotkała się z Romanem Bardoniem, by go poinformować o tej decyzji. Jak tłumaczył dyrektor Ogrodowicz, doktor Bardoń nie został poinformowany o skierowaniu takiego doniesienia, choć dyrektor w tym dniu rozmawiał z nim na inne tematy. Dyrektor Ogrodowicz zasłaniał się tym, że pismo nie dotyczyło personalnie Bardonia, tylko nieprawidłowości w ratownictwie medycznym SPZOZ.
Na tym samym Zarządzie Powiatu Wiesław Gałązka wypowiadał opinie wychwalające dyrektora Ogrodowicza. Mówił, jak zapisano w protokole, że: Dyrektor zadbał o doktora Bardonia i o firmę, zapobiegł skandalowi.
MORFINA UMORZONA
Ostatecznie prokuratura sprawę umorzyła, dopatrując się tylko uchybień, ale natury służbowej, na przykład bałaganu w prowadzeniu dokumentacji. Nie było żadnej afery i żadnego w wyniku tego skandalu, co wieszczył radny Gałązka.
DYREKTOR ODWOŁANY
Potem wydarzenia posypały się już szybko. Dyrektor Michał Ogrodowicz złożył pisemną rezygnację z funkcji dyrektora, a Zarząd Powiatu powołał na stanowisko p.o. dyrektora Barbarę Buzałę. Pani dyrektor zapowiedziała, że Roman Bardoń, jeżeli tylko będzie chciał, wróci na stanowisko koordynatora.
DOKTOR POWOŁANY
Tę informację ujawniliśmy tydzień temu w Pałukach. Tego samego dnia, 9 października dyrektor Buzała spotkała się z doktorem Bardoniem i wyniku rozmów Roman Bardoń powrócił na stanowisko koordynatora. Stanie się to z dniem 1 listopada.
KTO BYŁ KOORDYNATOREM
Na ostatniej wrześniowej sesji Rady powiatu radny Przemysław Zowczak mówił: - Pamiętam, jak pan dyrektor Ogrodowicz przekonywał nas jako radnych, prawdopodobnie Zarząd również, że koordynatorem ratownictwa medycznego jest wicedyrektor ds. medycznych Tomasz Nowak.
Radny przypomniał, iż tłumaczył na sierpniowej sesji, że nie ma czegoś takiego jak koordynator ds. bieżących. - Albo ktoś koordynatorem jest albo nie jest - mówił. Radny przedstawił publicznie pieczątkę na jednym z dokumentów, gdzie napisano o funkcji pełnionej przez Marcina Stranza - ratownik koordynator państwowego ratownictwa medycznego nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej SPZOZ w Mogilnie.
- Czy pieczątka o tej treści została zamówiona i odebrana za pańską wiedzą, czy też poza pańską wiedzą? Czy pan odpowiada za treść, która znajduje się na tej pieczątce? - pytał radny Zowczak.
Odpowiedzi na wrześniowej sesji nie było, i już raczej nie będzie. Ten, który miał jej udzielić z funkcji dyrektora SPZOZ został odwołany.
Marek Holak
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1183(42/2014)
Więcej na ten temat:
Dyrektor zdegradował Romana Bardonia
Sołectwa bronią Romana Bardonia
Zbierają podpisy w obronie doktora Bardonia
Atakują morfiną, całują po rączkach
Widmo taczek dla Ogrodowicza
Doktor Bardoń oczyszczony
Dyrektor zdegradował Romana Bardonia
Przejdź do forum .
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze