Reklama

Ściana północna transeptu w strzeleńskiej bazylice. Miała być konserwacja, wyszła rekonstrukcja

Zbliżają się ku końcowi prace przy konserwacji, a tak naprawdę rekonstrukcji ściany północnej transeptu w strzeleńskiej bazylice wraz ze szczytem. Ostatni remont transeptu odbył się w 2000 roku. Dzisiaj okazuje się, że wiele prac przez inne firmy było wykonanych wtedy niechlujnie. Konserwator Jarosław Czechowski mówi: - "Obecnie miały to być prace konserwatorskie. Na zdjęciach widać było, że są szczeliny i rozwarstwienia i będzie potrzebne przemurowanie części muru. Okazało się jednak, że zostaliśmy zmuszeni do rozebrania muru od samego szczytu. Rozebraliśmy jakieś 2 metry wysokości i to jest całe przemurowane".

Kończą się prace konserwatorskie, trwające w 2025 roku na strzeleńskim Wzgórzu św. Wojciecha w ramach programu programu Ochrona Zabytków ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, pochodzących z budżetu państwa pod nazwą Zespół Dawnego Klasztoru Norbertanek (XII w.) - konserwacja wątku ceglanego na elewacji transeptu kościoła św. Trójcy. Przeprowadzają je konserwatorzy zabytków Barbara i Jarosław Czechowscy z Torunia.

Prace przy ostatniej najwyższej, szczytowej części ściany północnej transeptu   fot. Paweł Lachowicz

Reklama

Barbara i Jarosław Czechowscy to konserwatorzy, którzy wpisali się w wizerunek strzeleńskich zabytków. Prowadzą prace konserwatorskie na Wzgórzu św. Wojciecha od 11 lat. Rozpoczęli je w 2014 roku, od prezbiterium zabytkowej rotundy św. Prokopa. Potem były prace nad elewacjami zewnętrznymi kościoła św. Prokopa oraz strzeleńskiej bazyliki. Sporo pracy poświęcili elementom sztukatorskim ołtarzy drewnianych i murowanych. Przez 11 lat, tego typu prac w bazylice wykonanych zostało dziesiątki. Wszystko zaczęło się od nieżyjącego już proboszcza parafii ks. kanonika Ottona Szymków, który z wielką radością i zaangażowaniem przystąpił do odnawiania zabytków w strzeleńskich kościołach. Prace konserwatorskie stały się również wielkim wyzwaniem dla jego następców, którzy podtrzymują prace konserwatorskie rozpoczęte przed laty. Obecny proboszcz ks. Jan Kwiatkowski z równie mocnym zaangażowaniem kontynuuje prace nad strzeleńskimi zabytkami znajdującymi się na Wzgórzu św. Wojciecha.

W roku 2025 wykonano wiele prac na zewnątrz bazyliki, ale głównym celem konserwatorów była konserwacja wątku ceglanego na elewacji transeptu kościoła św. Trójcy. Choć zadanie miało polegać na konserwacji, konieczna stała się rekonstrukcja elewacji strzeleńskiej bazyliki.

Reklama

Prace konserwatorskie obejmowały ścianę północną transeptu w strzeleńskiej bazylice wraz ze szczytem   fot. Paweł Lachowicz

Ostatni remont tego transeptu odbył się w 2000 roku. Dzisiaj okazuje się, że wiele prac wykonywanych przez inne firmy było wykonanych niechlujnie. Można powiedzieć prace były wykonane bez zastosowania konkretnych technologii sztuki konserwatorskiej. - Potrafili zrobić takie coś, że zamiast cegły wkładali sporą ilość kitu. W takie pęknięcia na całą szerokość cegły zamiast włożyć kawałek cegły, to wciskali kit. Wszystkie te zielenizny, które były na cegłach okazało się, że jest to jedna wielka skorupa. W założeniach zakres prac dotyczył konserwacji szczytu oraz elewacji transeptu. Zacząłem od podkuwania tych kitów, to się dopiero okazało, że to jest wszystko wzmacniane gwoździami i drutami. Miały to być prace konserwatorskie. Na zdjęciach widać było, że są szczeliny i rozwarstwienia i będzie potrzebne przemurowanie części muru. Okazało się jednak, że zostaliśmy zmuszeni do rozebrania muru od samego szczytu. Rozebraliśmy jakieś 2 metry wysokości i to jest całe przemurowane - opowiada nam Jarosław Czechowski.

Reklama

Dodaje, że gdy powstał problem i o okazało się, że trzeba wykonać rekonstrukcję, powstał problem z poszukaniem odpowiedniej cegły. W końcu udało się zdobyć odpowiednią cegłę. Jest to cegła ręcznie formowana z cegielni Dąbrówka, z Dąbrówki pod Łodzią. - Jest to naprawdę dobra cegła i gdybym jakimś cudem nie zdobył tych cegieł, to leżałbym z tą robotą. Nie spodziewałem, że będzie tyle do murowania. Jest to odpowiedni materiał. Dobrze urobiona i wysuszona cegła. Również kolor pasuje. W tej chwili jest trudno zdobyć dobrą cegłę, gdyż okres robienia cegieł ręcznych dopiero się zaczyna - dodaje Jarosław Czechowski.

Reklama

Konserwator Jarosław Czechowski pokazuje jakie ilości cementu zużyto przy wcześniejszych remontach do zaklejenia ubytków fot. Paweł Lachowicz

Cegły zostały już wymienione od lica na całą grubość oraz od tyłu transeptu. Oryginałów zostało tam zaledwie to, co było w środku. Jest to na grubość trzech cegieł. Wszystkie zewnętrzne warstwy od dachu i na zewnątrz były do wyrzucenia. Okazało się również, że szczyt od pionu na długości 2-metrowej łaty odchylony był na 18 cm. I to odchylenie było widoczne. Wyglądało jak żagiel. - Żeśmy te blanki, również się mówi na to krenelaż, czyli te widoczne użebrowania przemurowaliśmy na nowo. Musieliśmy je wszystkie rozebrać, bo to wszystko się sypało. Mamy powyciągane te murki pod położenie spływów. Teraz musimy spady zrobić, żeby się woda nie zbierała. Wszystko to mamy przygotowane, a teraz kończymy sam szczyt. Zostały nam raptem trzy warstwy cegieł do położenia - opowiada pan Jarosław. Dodaje, że pozostało jeszcze zrobienie przykryć, fugowanie, oczyszczenia i umycie po fugowaniu. Przyznaje, że obecnie jest już po wykonaniu najgorszego etapu, a ile było cegieł do wyrzucenia świadczy ilość zapełnionych półtonowych big bagów na gruz. - Na początku myślałem, że nam wystarczą dwa, a okazało się, że mamy ich 9. Były również miejsca, gdzie były spore warstwy betonu, które miały uzupełnić braki. Te cegły, to dosłownie kruszyły się w rękach. Część cegieł wyjęliśmy bez użycia narzędzi, wystarczyły gołe ręce - mówi pan Jarosław.

Reklama

Pierwotny szczyt w kształcie trójkąta, zdaniem pana Jarosława jest dobrze zachowany, ale później dobudowano blankowania prawdopodobnie dla ozdoby. To już wówczas, nawet w okresie średniowiecza, jak dodaje nie było dobrze zrobione i użyta została gorsza jakość cegieł. Do tego przypuszcza, że  brakowało ludzi do pracy, bo był to okres po pandemiach. Była również fala głodu, bo było to małe zlodowacenie.

Ile było cegieł do wyrzucenia, świadczy ilość zapełnionych półtonowych big bagów na gruz   fot. Paweł Lachowicz

Reklama

Nie było ludzi i jak się uczyliśmy na historii sztuki, to widać te okresy w kościołach, bo tam, gdzie są słabe te konstrukcje, to można je datować na ten okres i tu już to widać, że było źle zrobione, a dobiło to, że mimo to, że działają tam warunki atmosferyczne, to jest jeszcze wąski mur na 42 cm. Każdy ma takie mniemanie, że czym mocniejsza zaprawa, tym bardziej ochroni, a myśmy tutaj ściągali grube skorupy tego niby tynku. Mocny beton można dać na mocną, nową cegłę, a nie na zlasowaną cegłę, bo to się odspoi. Silna zaprawa daje odwrotny efekt. Powinien być naprawiony mur, a później być otynkowany, a nikt tego nie zrobił. Położyli tynk na starą cegłę. Z przodu się sypało, bo było to zrobione byle jak i było tylko kitowane ze zbyt mocnego kitu. Zrobili skorupę, gdzie widać było cegłę, że niby są fugi. Nie włożono żadnej nowej cegły. A pod spodem ruina. Za 5 do 10 lat przy tak ekstremalnych warunkach i gdyby przyszły duże opady śniegu i zrobiłby się zamróz to, to wszystko by porozsadzało i zaczęłoby spadać ludziom na głowy. Nie ma rzeczy wiecznych, skały i granity kruszeją. Wszystko wymaga systematycznych remontów i jeżeli coś się zrobi w momencie, kiedy jest małe uszkodzenie, to jest mało pracy, lecz kiedy zostawimy to ma dłuższy okres, to możemy się spodziewać, że za kilka lat będziemy mieć więcej do naprawy. Czasami z takim czymś się czeka tak długo, aż trzeba później szukać milionów, a nie robi się na bieżąco. Tutaj był kompleksowy remont robiony 15 lat temu i co z tego, jak my dzisiaj to naprawiamy od nowa. Wszystko to, co było spaprane. To, co teraz robimy to minimum 50 lat gwarancji i za naszego, życia na pewno nie będzie reklamacji - powiedział nam Jarosław Czechowski.

Reklama

Wmurowane były również cegły ze śladami odcisków zwierząt, według konserwatorów prawdopodobnie psów, kóz czy kotów fot. Paweł Lachowicz

Na zadanie: Zespół Dawnego Klasztoru Norbertanek (XII w.) - konserwacja wątku ceglanego na elewacji transeptu kościoła św. Trójcy dofinansowanego w ramach programu Ochrona Zabytków ze środków finansowych Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, strzeleńska parafia otrzymała 321.000 zł dofinansowania przy całkowitym koszcie zadania w kwocie 377.672,29 zł.

Paweł Lachowicz

Miejsce zdarzenia mapa Mogilno
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/08/2025 18:32
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości