Mieszkańcy Szydłówca męczą się od dawna z fatalnym stanem drogi gminnej w wiosce. Monity o konieczny remont tej drogi składane do wójta Jacka Misztala nie przynoszą jak na razie żadnych rezultatów. Na zebraniu wiejskim ludzie byli zbulwersowani tym, że nie ma ani wójta, ani nikogo z Urzędu Gminy i w tej sytuacji mogą sobie tylko porozmawiać, bez żadnych konkretnych rozstrzygnięć.
W grudniu w Szydłówcu (gm. Orchowo) sołtyska i radna gminna Anna Andrzejewska zwołała zebranie mieszkańców w sprawie fatalnego stanu drogi gminnej w wiosce. Droga prowadzi w kierunku działek letniskowych położonych nad jeziorem. Zaznaczyła, że niejednokrotnie monitowała u wójta Jacka Misztala o konieczny remont drogi i ujęcie go w planach remontów dróg gminnych. Mówiła również o złym stanie drogi Szydłowiec-Osówiec, która jej zdaniem została zniszczona przez ciężki sprzęt, który tą droga dojeżdżał do remontowanej drogi z Osówca do Orchowa.

Wojciech Baszczyński twierdzi, że na drodze gminnej jest niebezpiecznie. Jest zdania, że bez obecności wójta, czy delegowanej przez niego osoby, to mieszkańcy mogą sobie rozmawiać, a skutków i tak nie będzie żadnych. fot. Paweł Lachowicz
CZY NA PEWNO MA UMOCOWANIE?
- Borykamy się z tą drogą już od dawna. We wrześniu odbyło się zebranie wiejskie, podczas którego alarmowaliśmy o stanie tej drogi. Od zebrania wiejskiego widzimy, że ta droga jest coraz bardziej rozjeżdżana, a firma remontująca drogę w Osówcu korzystała z tej drogi rozjeżdżając ją coraz bardziej. Na zebraniu sporządzony został protokół, na podstawie którego napisaliśmy pismo do wójta. Mieszkańcy upoważnili mnie na zebraniu do złożenia wniosku i zadania jemu pytań - mówiła Anna Andrzejewska.
Wójt, jak przedstawiała podczas zebrania odpowiedział jej na piśmie, w którym informował, że: W związku ze złożeniem w dniu 27 września pisma, w którym Anna Andrzejewska powoływała się na umocowanie ze strony mieszkańców wzywam panią do wykazania w terminie 3 dni od daty odbioru niniejszego wezwania umocowania udzielonego przez poszczególnych mieszkańców wsi Szydłowiec poprzez przedłożenie wniosku przez mieszkańców o podjęcie działań przez panią w zakresie wskazanym w powyższym piśmie oraz imiennych upoważnień do ich reprezentowania przez panią - czytamy w piśmie przekazanym przez wójta Misztala.
Anna Andrzejewska nie kryła oburzenia odpowiedzią, jaką uzyskała od wójta. - Więc ja miałam chodzić jeszcze raz do wszystkich mieszkańców, mimo że jest lista obecności, a każdy mieszkaniec, który był miał prawo zadać panu wójtowi pytania. Ja nie muszę iść do radcy prawnego, a się nawet śmieję, że może podpisy obojga rodziców od mieszkańców miałam wziąć. Więc protokolantka do protokołu dopisała, że mieszkańcy upoważnili mnie i nie mam na to odpowiedzi - tłumaczyła sołtyska wsi Anna Andrzejewska.

Jerzy Kasperski kupił działkę letniskową w Szydłowcu w 2007 roku, jednak od momentu jej kupna nie widział wójta na żadnym zebraniu fot. Paweł Lachowicz
NIE MA WCZEŚNIEJSZEGO ZDJĘCIA DROGI
Droga przez Szydłówiec podczas remontu drogi Orchowo-Osówiec była drogą wskazaną, jako droga dojazdowa do Osówca oraz do przejazdu maszyn i transportu towaru podczas jej remontu. Anna Andrzejewska tłumaczyła mieszkańcom, że zgłosiła do gminy uszkodzenia na drodze w Szydłówcu, które powstały podczas remontu drogi w Osówcu. Chciała uczestniczyć w oględzinach tej drogi, ale, jak zaznaczyła nie została zaproszona. Twierdzi ponadto, że sugerowano jej, by przedstawiła zdjęcie drogi jak wyglądała przed remontem. Niestety takowego zdjęcia pani sołtys nie posiada.
- Gdy zwróciłam się do gminy o taką dokumentację usłyszałam jednoznaczną odpowiedź. Wójt twierdzi, że żadnych zdjęć nie robił i twierdzi, że on nie ma żadnych roszczeń do tych dróg. Jego zdaniem wszystko jest ok. Jak oni weszli, było cacy, jak wyszli jest cacy. Taka jest odpowiedź pana wójta. A na posiedzenia Rady Gminy pan wójt od 4 lat nie przychodzi - tłumaczyła mieszkańcom Anna Andrzejewska.

Tak wygląda rozjeżdżona droga gminna w Szydłówcu fot. Anna Andrzejewska
BEZ WÓJTA ROZMOWA NIE MA SENSU
Jerzy Kasperski ma działkę letniskową w Szydłówcu i również jemu nie podoba się stan drogi prowadzącej do działek. Twierdził, że próbował załatwić progi spowalniające na tej drodze i mieszkańcy chcieli sami sfinansować ich założenie, ale otrzymał odpowiedź, że aby założyć progi musi w tym przypadku być akceptacja Zarządu Dróg Powiatowych.
- To jest nonsens, nigdzie tak nie ma. Ja myślałem, że będzie tutaj dzisiaj wójt, że będzie z kim porozmawiać. Ja od 2007 mam działkę i ja wójta nie mogę spotkać. W 2009 roku napisaliśmy pismo w imieniu mieszkańców. Pan Piotr, który pracuje w gminie dał mi taką odpowiedź, że już żeśmy dali do opracowania. Ja widzę inne problemy. Pan wójt - i ja mogę śmiało odpowiadać za to, co powiem, "jest wielkim b...m", bo ani nie chce rozmawiać z wami mieszkańcami, ani z nikim, a na przyszłość będziecie mieli nauczkę kogo możecie wybierać na takie urzędy. Ja mieszkam w zupełnie innej gminie i nie ma problemu, zawsze wójt jest, albo oddelegowany człowiek odpowiedzialny na takie zebranie jak to dzisiejsze - mówił Jerzy Kasperski.
Podobnego zdania jest inny mieszkaniec Szydłówca Wojciech Baszczyński, który twierdzi, że tak bez obecności wójta, czy delegowanej przez niego osoby, to mieszkańcy mogą sobie rozmawiać, a skutków i tak nie będzie - Szczerze mówiąc to jest rozmowa o du... Maryni, czyli o niczym. Wszystkich denerwuje droga, tylko nic z tego nie wynika. Pani nie może nic, bo pani nie może wójta przyprowadzić. My tu przychodzimy wywnętrzniamy się, będziemy sobie dyskutować w tym gronie, ale i tak z tego nic nie wyniknie. Jak jeździli tutaj w trakcie remontu, to ja dzwoniłem po dzielnicowego, bo się prawie szarpałem z kierowcą. Dziecko uciekało rowerem na bok, tak szybko jechali tymi ciężarówkami. Dzwoniłem przez 112, bo nie mogłem się tutaj z nikim skontaktować. Tutaj dopiero, jak się stanie tragedia wtedy wszyscy będziemy płakać, że coś trzeba zrobić, bo jest tragedia. No taki jest nasz kraj. Mi również psa by przejechali, na szczęście nic mu się nie stało - mówił Wojciech Baszczyński.
MIESZKAŃCY SUGERUJĄ ODWOŁANIE WÓJTA
Mieszkańcy twierdzą, że podczas sezonu letniego, kiedy najwięcej czasu spędza się poza domem strach jest wypuścić dzieci z domu. Sugerowali również, by odwołać wójta. Wówczas głos zabrała przewodnicząca Rady Gminy Anna Kosiak. - Państwo mówicie, że wójt jest niedobry. Ja nie jestem również od tego, aby w tym momencie robić przepychankę słowną, czy pan wójt dobry, czy zły. My od czterech i pół roku, mimo, że za każdym razem go zapraszam, to ani w sesji, ani w komisji pan wójt nie uczestniczy. Nie dostał absolutorium z wykonania budżetu. Po dwóch latach można zrobić referendum, ale są to inne procedury. Referenda jednak przeważnie nie udają się ze względu na małą frekwencję. Nasze prawo pozwala na tyle, na ile możemy, że mówimy, piszemy, zapraszamy i nic z tego nie wychodzi. Prawda jest taka, że tak jak pani Ania Andrzejewska, która jest sołtysem i radną dostaje baty za to, że za dużo mówi, za to, że za dużo krzyczy i zadaje pytania, niestety pytania są niewygodne. Po raz kolejny przerabiamy temat waszej drogi i drogi rozjeżdżonej. Zarządcą waszej drogi jest pan wójt i to on powinien pilnować, aby robiąc jedną drogę nie popsuć drugiej - poinformowała Anna Kosiak.

Przewodnicząca Rady Gminy Anna Kosiak tłumaczyła mieszkańcom, że zna problem fatalnego stanu drogi gminnej w Szydłówcu, jednak przyznała, że wójt z Radą Gminy niestety nie współpracuje fot. Paweł Lachowicz
Wojciech Baszczyński dziwił się, że został w ogóle podpisany protokół odbioru po remoncie drogi, skoro nie zostały usunięte szkody powstałe podczas remontu. - Powinno się usuwać wszystkie szkody powstające podczas budowy drogi. Taki powinien być zapis. Inaczej umowa jest bez sensu - komentował Wojciech Baszczyński.
WEDŁUG WÓJTA STAN DROGI NIE ZOSTAŁ NARUSZONY
Wójt Jacek Misztal w rozmowie z naszym reporterem powiedział, że gmina składała wnioski o przyznanie środków z Polskiego Ładu na remonty dróg w gminie, między innymi drogi w Szydłówcu prowadzącej do ośrodka wypoczynkowego. Jednak gmina otrzymała tylko dofinansowanie na remont drogi w Orchowie, natomiast na drogę w Szydłówcu dofinansowania gminie nie przyznano.
Jeżeli chodzi o stan drogi Szydłówiec-Osówiec, to wójt uważa, że stan tej drogi nie został naruszony przez przejeżdżający tamtędy ciężki sprzęt i nie wymaga ona naprawy w ramach umowy zawartej z firmą wykonująca remont drogi w Osówcu.
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze