Mieszkańcy miejscowości Góra (gm. Mogilno) od wielu lat skarżą się na stan drogi powiatowej, która przebiega od Kunowa przez ich miejscowość do Krzyżanny. Droga jest częściowo tłuczniowa, w jednej części utwardzona została gruzem. Część biegnąca przez Krzyżannę ma wykonaną nakładkę bitumiczną, ale cała pokryta jest dziurami. Mówią, że przed wyborami w ubiegłym roku na zebraniu w Kunowie, starosta Tomasz Krzesiński oraz Mateusz Lisiecki (obecnie członek Zarządu Powiatu) obiecali, że droga będzie zrobiona. - "Później były wybory. Ci co obiecali przeszli, a my zostaliśmy z niczym" - mówi Malwina Stróżyńska.
OBIETNICA NA ZEBRANIU W KUNOWIE
Mieszkańcy Góry (gm. Mogilno) skontaktowali się z redakcją Pałuk i prosili o pomoc w ich staraniach o naprawę drogi powiatowej z Kunowa do Krzyżanny. Reporterowi mieszkańcy powiedzieli, że obietnica remontu drogi padła podczas zebrania sołeckiego w Kunowie tuż przed wyborami samorządowymi w 2024 r., kiedy to starosta Tomasz Krzesiński miał obiecać mieszkańcom wyremontowanie tej drogi.
- Ja już tu mieszkam przeszło 40 lat. Jeszcze, jak sołtysem był Kołacki, to zawsze mówiliśmy, aby tę drogę zrobić. Teraz jest człowiek starszy, a tu nigdy nie mogło pogotowie dojechać. Obiecywali tyle, że zrobią i do dzisiaj nic. A często drogi na pola robią i na to jest, a my tu w błocie grzęźniemy. Jak przyjdzie taka zima, jakie kiedyś były, to dzisiaj też pogotowie nie będzie mogło przyjechać. Jak coś robią, to tylko na szybko dziury zasypią i nic więcej. Człowiekowi już nawet nerwów brakuje na to wszystko. Najgorzej jest jesienią, przyjdą wykopki, to nie idzie jechać, to już wszelkie granice przechodzi. Ile można czekać, żeby zrobili nam drogę? Nas zawsze na bok spychają, bo nas nie jest tutaj dużo w tej wiosce, tylko parę ludzi. To mówią, że jest to nam niepotrzebne - tłumaczy nam nam Teresa Nadolińska.

Teresa Nadolińska mieszka w Górze od 40 lat. Jak opowiada, zawsze był problem z przejazdem tą drogą jak i z jej naprawą. fot. Paweł Lachowicz
- TYLKO MAMY NA NICH GŁOSOWAĆ
Zdaniem innego z mieszkańców Marcina Kaczmarka na zebraniu w Kunowie starosta obiecał, że droga będzie zrobiona. - Tylko mamy na niego głosować. Jeszcze pan Mateusz Lisiecki mówił do mnie, bo wysłałem zdjęcie drogi po jej wcześniejszym niby remoncie, że drogę na pewno zrobią. Jak popadało, to samochody się topiły w błocie. Ja powiedziałem, że gazeta i telewizja też są. Jak równiarką robią, to robią coraz niżej. Obiecują, że przywiozą kamień, a tu nie jest nic przywożone. Po prostu po tym przejedzie wał i tyle. A ten co jechał równiarką ostatnio, też się zdenerwował, bo miał być kamień, bo pan Lisiecki obiecał, a nie nawieźli nic. Już za pana Nowackiego jak był starostą, miała być robiona ta droga, bo jak widać wyznaczyli wówczas pas drogowy. Ale, że pana Nowackiego odwołali, to nie zrobili, a pan Krzesiński woli na swoim terenie robić. Tłumaczy, że w Jeziorach Wielkich najmniejsze inwestycje były zrobione. Najlepsze jest, jak jest jakiś wypadek, to wiedzą którędy tiry puszczać, ale jak coś zrobić, to już nie wiedzą, gdzie nasza droga jest. Zamiast ją poszerzyć, to nie - mówił nam Marcin Kaczmarek.

Marcin Kaczmarek uważa, że remonty, które są wykonywane na drodze, nie są robione starannie, co powoduje, że taki remont na długo nie starcza fot. Paweł Lachowicz
ZROBILI SOBIE ZDJĘCIA
Dorota Nadolińska dodała, że konieczne jest także wyznaczenie pasa drogowego. Jej zdaniem kierowcy przez usypane nasypy nie są w stanie minąć się na drodze, a jak jest jakiś wypadek na drodze krajowej w Kwieciszewie, to samochody kierują objazdami właśnie przez te drogę i wtedy jest jeszcze bardziej niebezpiecznie. Jej zdaniem w powiecie mogileńskim obecnie tłumaczą, że drogi nie zrobią, bo jeździ po niej teraz ciężki sprzęt i rozjeżdża drogę. - Nie oszukujmy się. W ubiegłym roku koło sąsiada był usypany biały kamyszek. Jak ruszył tą maszyną, to ten kamyszek z pobocza ściągnął, to sobie zrobili zdjęcie, że droga jest zrobiona. I wcale kamienia nie przywieźli, bo to był kamień z pobocza. Oni tylko to wyrównali - dodała Dorota Nadolińska.

Malwina Stróżyńska uważa, że jak ze strony sprawujących władzę padają obietnice, to należałoby się z nich wywiązywać fot. Paweł Lachowicz
Przemysław Nadoliński powiedział naszemu reporterowi, że starosta i radni powiatowi twierdzą, że nie mają w powiecie środków na remont tej drogi, a mieszańcy jeżdżąc po tej drodze psują sobie samochody. - Jak mają jakieś pieniądze, to jest to 20.000 zł rocznie. Przejadą tylko równiarką i to jeszcze w błocie, trochę dziury zasypią, to tu i tam i więcej nie, bo na kamień ich nie stać. Na zebraniu mieszkańcy mówili, że niedługo jak Flinstonowie będą jeździć. Jak ja mam kupić samochód za 20.000 zł, jak za chwilę będę musiał w niego włożyć 5.000 zł na remont jeżdżąc po takiej drodze. Jak człowiek ma zrobić przegląd techniczny samochodu, to najpierw musi jechać do mechanika, aby zobaczyć, czy przegląd w ogóle przejdzie i przeważnie jakieś pieniądze trzeba włożyć w remont, gdzie inni o to się nie martwią. A my do sklepu musimy dojechać, bo nikt nam nie przywiezie chleba - mówił Przemysław Nadoliński.

Marcin Kaczmarek uważa, że remonty, które są wykonywane na drodze nie są robione starannie, co powoduje, że taki remont na długo nie starcza fot. Paweł Lachowicz
- CI CO OBIECALI PRZESZLI, MY ZOSTALIŚMY Z NICZYM
Inna mieszkanka Malwina Stróżyńska stwierdziła, że czeka na gruntowny i porządny remont tej drogi, tak, jak było obiecane mieszkańcom. - Obiecali wyremontować chociaż ten kawałek od krzyża od Krzyżanny w naszą stronę i miało to być zrobione jako pierwsze zadanie po wyborach. Miało to być wciągnięte w koszty na 2025 rok, a nic nie jest ujęte. W inwestycjach nic nie ma o naszej drodze. Jak są żniwa, to ta droga jest taka, że my nawet mamy problemy z przejechaniem i wymijaniem się. A jak nam coś obiecali, to niech się z tego wywiązują. Na zebraniu w Kunowie obiecali, że tą drogę od Kunowa zrobią kruszywem. Później jak się okazało były wybory, ci co obiecali przeszli, a my zostaliśmy z niczym. My się później domagamy tego co nam obiecali, a na końcu okazuje się, że jest to niemożliwe i nie ma pieniędzy na to, żeby tyle ton nam wysypali tego kruszywa i nam to utwardzili. Pismo też było. Podpisy zbieraliśmy. Niech zrobią chociaż jakimiś etapami. Ja nie mówię, że zaraz tu ma być autostrada. Oni twierdzą, że tu cały czas coś się dzieje, ale przepraszam, tu się nic nie dzieje - mówi Malwina Stróżyńska.
Teresa Nadolińska twierdzi, że drogowcy dziury na drodze w ich miejscowości zasypywali zgarniając kamyszek i ziemię grabiami. - Co oni tymi grabiami zrobili? Nic. Stał tam taki jeden i się jeszcze śmiał - dodała Teresa Nadolińska.
Zdaniem Małgorzaty Bońkowskiej, która mieszka w Górze 37 lat, nigdy nie było przeprowadzonego porządnego remontu drogi w wiosce. - Wszystko było robione zawsze najniższym kosztem - usłyszeliśmy.

Ta część drogi utwardzona została gruzem. Jak mówią mieszkańcy, nie raz przebili na niej oponę. fot. Paweł Lachowicz
STAROSTA PROSI O CIERPLIWOŚĆ
Starosta Tomasz Krzesiński potwierdza, że na zebraniu sołeckim w ubiegłym roku w Kunowie obiecał mieszkańcom, że najgorsze dziury na tej drodze zostaną naprawione i z obietnicy się wywiązał.
- Powiedziałem też, że będzie wykonana droga Czarnotul - Kwieciszewo i wykonawca niebawem wchodzi na tą drogę. Na razie nie będę robił takich odcinków, jak ten, o którym mówią ci mieszkańcy. Jest to w planach i zobligowałem się do tego, że większość dróg powiatowych asfaltowych do końca kadencji będzie zrobiona. Warto tutaj zauważyć, że praktycznie dofinansowanie, które dostaliśmy Gębice - Ostrowo - Przyjezierze - Wójcin oraz droga Wójcin - Siedlimowo będą realizowane w tym roku. Powiem szczerze, skoro ta droga nie była zapisana do remontu na rok 2024, to ja nie mogłem mieszkańcom tego obiecać, a na rok 2025 mamy zadania, które musimy dokończyć. Ja powiedziałem, że tą drogę zrobię, bo zrobię, tylko jest jeszcze jedna kwestia. Powiedziałem na zebraniu: przede wszystkim główne ciągi komunikacyjne i to robimy. Ten odcinek będzie zrobiony i niech mieszkańcy będą spokojni. Nie możemy wszystkiego od razu zrobić, bo tak się nie da ze względów ekonomicznych. Szczerze powiedziawszy, drogi, które miały być wykonane w ubiegłym roku nie były wykonane, bo wykonawcy z pewnych względów gdzieś tam się nie wyrobili i są takie sprawy, na które nie mamy wpływu. Te zadania będą realizowane i proszę tutaj tych państwa o cierpliwość i żeby się tak najzwyczajniej po ludzku zastanowili, że na to trzeba po prostu czasu i nie ma możliwości sprawczych, aby zrobić tak, jak oni by to myśleli. W tym roku na pewno będzie jeszcze doraźnie zrobiona ta droga. Można powiedzieć mieszkańcom, że w tym roku będzie utwardzona, a w przyszłym roku obiecuję, że tą nakładkę 3-metrową zrobimy. Nie będzie szerzej. Niech pamiętają, że są ważniejsze te główne ciągi komunikacyjne. Lepiej jest zrobić 6,5 kilometra niż 600 m. W ten sposób robimy i niech nikt mnie nie wkręca i makaronu na uszach nie nawija, że w jednym roku zaraz po wyborach im drogę zrobię. Przede wszystkim możliwości budżetowe są takie, jakie są. Czasami jest również tak, że projekt więcej kosztuje i pieniędzy i czasu. Jeszcze jest taka możliwość, bo nie wszystko jest w budżecie wpisane, a i budżet jest zmieniany kilkakrotnie w przeciągu roku i tu może się dużo zmienić - powiedział starosta Krzesiński.

Na drodze widać wiele zagłębień, które utrudniają poruszanie się fot. Paweł Lachowicz
Paweł Lachowicz
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze