Prywatne perypetie radnego Wspólnoty
Milczące poparcie dla zwolnienia
Radni powiatowi nie kiwnęli palcem w sprawie zwolnienia z pracy radnego Gołaszewskiego. - Nie wiem, czy nie zrobiliśmy niedźwiedziej przysługi koledze - mówił radny Szczotka.
Na sesji Rady Powiatu w Mogilnie 24 kwietnia powrócił temat zwolnienia z pracy radnego Wspólnoty Krzysztofa Gołaszewskiego. Przypomnijmy, że Krzysztof Gołaszewski został zwolniony dyscyplinarnie z pracy na mogileńskim basenie w styczniu przez byłego dyrektora OSRiR Mirosława Wieczorka.
Radny Gołaszewski skierował sprawę do Sądu Pracy w Inowrocławiu i obecnie toczy się postępowanie sądowe w tej sprawie. Odbyła się już pierwsza rozprawa przed Sądem Pracy. Druga odbędzie się w maju. Radny Gołaszewski jadąc na posiedzenie sądu był przekonany, że zostanie przywrócony do pracy, chociażby dlatego, że Rada Powiatu nie zajęła stanowiska w sprawie jego zwolnienia. Tak się nie stało.
Dyskusję na ten temat na sesji rozpoczął radny Piasta Jan Szarek przypominając, że Rada Powiatu wcześniej głosowała w sprawie 3 innych radnych-pracowników. Radnemu ze Strzelna chodziło o Roberta Musidłowskiego i Tadeusza Szymańskiego z SLD oraz Mirosława Leszczyńskiego z PSL. - Teraz został zwolniony nasz kolega z pracy i radni mieli w tej sprawie wyrazić swoją opinię - mówił radny Szarek. Pytał, dlaczego w programie obrad nie znalazł się taki punkt. Według Jana Szarka Sąd Pracy uznał postawę Rady Powiatu jako milczące poparcie wniosku o zwolnieniu radnego z pracy.
Przewodniczący Rady Powiatu Wiesław Gałązka tłumaczył, że sprawa ta jest dość skomplikowana, gdyż pracodawca radnego Gołaszewskiego w pierwszym piśmie powiadomił o zamiarze zwolnienia radnego. - Poprosiłem więc radnego, by mógł się odnieść do zarzutów. Radny dostarczył swoje stanowisko, ale - co najciekawsze - krótko po otrzymaniu informacji o zamiarze zwolnienia zostałem poinformowany o zwolnieniu radnego. My nie zdążyliśmy zareagować na pierwsze pismo - wyjaśniał Wiesław Gałązka.
Według radnego Piasta Jerzego Szczotki, Rada Powiatu nie powinna pozostawiać wniosku pracodawcy bez rozpatrzenia. - Nie wiem, czy nie zrobiliśmy niedźwiedziej przysługi koledze - mówił radny Szczotka i komentował, że jeśli sąd wyda niekorzystny wyrok wobec ich kolegi, to będzie to także wina Rady Powiatu. Wiesław Gałązka odpowiadał, że jeśli radni chcą zamanifestować swoje poparcie wobec zwolnionego z pracy Krzysztofa Gołaszewskiego, to rzeczywiście można to zrobić, ale zaznaczył, że on sam jest przeciwnikiem rozpatrywania - jak się wyraził - prywatnych perypetii.
Radny SLD Tadeusz Szymański przypominał, że sam był kiedyś w takiej samej sytuacji i przekonywał, że jeśli radni mieliby na ten temat debatować, to powinni lepiej poznać całą sprawę. Według radnego PSL Krzysztofa Mleczki, w pierwszej fazie całej sprawy Rada Powiatu zawiniła, lecz w drugiej fazie nie może się na ten temat wypowiadać, bo należy to już tylko do Sądu Pracy.
Krzysztof Gołaszewski tylko przysłuchiwał się dyskusji na swój temat, ale ani razu nie zabrał głosu.
Roman Wolek
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 899 (18/2009)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze