Reklama

Mirabelka zostanie ścięta

Akcja Straży Miejskiej w Mogilnie przeciw nieletnim pijącym alkohol
     Mirabelka zostanie ścięta
     Picie alkoholu zaczyna się już w wieku gimnazjalnym. Miejscy strażnicy interweniowali w ostatnich dwóch miesiącach trzykrotnie: w Kopczynie na plaży, na osiedlu zachodnim przy ul. Piastowskiej oraz na skarpie osiedla przy tzw. niemieckim cmentarzu. W jednym przypadku nastolatek otrzymał mandat. W innym sprawą zajmuje się policja, gdyż młody człowiek wskazał ekspedientkę, która sprzedała mu alkohol.

To rozłożyste drzewo śliwki mirabelki dawało schronienie nastolatkom miedzy innymi z pobliskiego osiedla, którzy spotykali się tam, by pić piwo. Na wniosek komendanta straży miejskiej Mirosława Kussa zostanie w najbliższych dniach ścięte.
      fot. Joanna Świetnicka

     Opadająca stromo w kierunku orlika skarpa za ciągiem garaży na tzw. niemieckim cmentarzu w Mogilnie jest od pewnego czasu ulubionym miejscem schadzek młodzieży.
     29 lipca miejscy strażnicy otrzymali dwukrotnie informacje, że młodzież zbiera się tam i pije alkohol. Do skutecznej interwencji jednak nie doszło, gdyż za każdym razem nadjeżdżający od strony ul. Grobla samochód strażników był doskonale widoczny i młodzież zdążyła uciec i rozbiec się po osiedlu bloków.
     Gdy 30 lipca ponownie zadzwonił w siedzibie straży miejskiej telefon, strażnicy tym razem nadjechali od strony ul. Sportowej i zaskoczyli młodych ludzi. Funkcjonariusze zastali 3 dziewczyny i 1 chłopaka. Wszyscy byli nieletni, w wieku gimnazjalnym. Siedzieli w zakrzaczeniach na skarpie, skryci pod rozłożystym drzewem owocowym. Strażnicy znaleźli przy nich 3 puszki piwa żubr. Dziewczyny twierdziły, że wzięły tylko po łyku tego piwa. Towarzyszący im 17-letni Sebastian J. z Mogilna pił swoje jedno piwo. W związku z czym za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym, na miejscu ukarany został mandatem karnym w wysokości 100 zł.
     W rozmowie z reporterem Pałuk komendant Mirosław Kuss przyznał, że w przypadku napojów alkoholowych wciąż można mówić w Mogilnie o problemie ich ogromnej dostępności dla osób niepełnoletnich i nieprzestrzeganiu przez dorosłych obowiązującego zakazu sprzedaży alkoholu nieletnim. - Do pewnego czasu nie mieliśmy z tym problemów. Zdarzały się pojedyncze przypadki, ale nie było takiego czegoś, żeby nieletni grupowo kupowali i spożywali alkohol. Niestety w pewnym momencie coś zaczęło się dziać niedobrego wśród młodzieży - usłyszeliśmy.
     Szczególnie w ciepłe dni nastolatki bez skrępowania popijają w większości przypadków piwo, w różnych częściach miasta. Od razu strażnicy odnotowują także większą ilość takich zgłoszeń pochodzących od mieszkańców.
     Zdobycie alkoholu przez nieletnich nie jest trudne. W sklepach z reguły nastolatek piwa nie dostanie, ale jak twierdzi komendant Kuss, młodzieży taki alkohol zawsze bez problemów kupi przypadkowo o to poproszony dorosły. - W tym przypadku winy nie ponosi sprzedawca, bo sprzedaje alkohol osobie pełnoletniej. Nawet gdyby udało nam się ustalić taką pełnoletnią osobę, która kupiła alkohol nieletniemu, to udowodnienie jej, że rozpija poprzez wielokrotne kupowanie alkoholu, byłoby trudne - mówi komendant.
     W ostatnich tygodniach miejscy strażnicy odnotowali więcej przypadków picia alkoholu przez nieletnich. Jedno z pierwszych otrzymanych zgłoszeń dotarło do strażników 11 czerwca. Zdarzenie miało miejsce na plaży w Kopczynie, gdzie imprezowało 11 osób. Do kolejnego spotkania nastolatków, którzy spożywali alkohol, doszło 23 czerwca na osiedlu zachodnim w Mogilnie. Młodzież (grupa 8 osób) przesiadywała w rejonie ul. Piastowskiej, na tzw. górkach (znajduje się tam niedokończony dom), gdzie postanowiła uczcić zakończenie roku szkolnego. Sprawę wówczas skierowano do KPP w Mogilnie, ponieważ jeden z młodych ludzi przyznał się, iż alkohol kupił w jednym z osiedlowych sklepów. Sprzedała mu go ekspedientka, która złamała ustawę antyalkoholową. Kolejnym ulubionym miejscem spotkań małoletnich mieszkańców Mogilna lubiących sobie wypić był rejon torów kolejowych przy ul. Kopernika w Mogilnie, w pobliżu mostka.
Wszystkie te miejsca są obecnie pod stałym dozorem strażników miejskich oraz policjantów.
     Mirosław Kuss podkreśla, że każdy uczestnik tych nielegalnych balang, przyłapany na piciu alkoholu, miał okazję wziąć udział w rozmowie profilaktycznej w ratuszu. Zawsze były to spotkania w obecności rodziców, którzy - jak podkreśla komendant - często nie mieli żadnego pojęcia, że ich córce czy synowi smak alkoholu nie jest obcy.
     - Te rozmowy w obecności rodziców dały duży skutek. Rodzice byli zaskoczeni, że w ogóle ich dzieci piją alkohol. Sądzili, że w przypadku ich pociech to jest niemożliwe. Muszę przyznać, że te rozmowy w obecności rodziców były bardzo pouczające. Towarzyszyły temu i łzy, i krzyki rodziców na dzieciaka. Były też podziękowania rodziców dla straży miejskiej za to, że na gorącym uczynku w fazie rozwoju tego procederu sprawa została ucięta - mówi Mirosław Kuss.
     Na osobną rozmowę ze strażnikami zaproszony został także właściciel sklepu, w którym ekspedientka sprzedała nieletniemu alkohol. Uczestniczył on także w posiedzeniu Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, działającej przy mogileńskim ratuszu. Dzięki temu miał możliwość zapoznania się z wszystkimi przepisami prawnymi odnośnie sprzedaży, podawania alkoholu osobom nieletnim oraz utraty koncesji, ponieważ za sprzedaż alkoholu nieletniemu grozi kara utraty koncesji.
     Kilka akcji miejskich strażników i pogadanki profilaktyczne spowodowały to, że na chwilę obecną zjawisko picia przez nastolatków w miejscach publicznych osłabło.
     - Ja osobiście jestem zadowolony, że były głosy w tej sprawie od społeczeństwa. Skutek przeprowadzonych rozmów był taki, że teraz nie mamy w tych miejscach podobnych zgłoszeń. Zobaczymy, co będzie dalej. Ci młodzi ludzie wiedzą, że ten pierwszy raz rozmawialiśmy profilaktycznie w obecności rodziców. Natomiast każde kolejne wykroczenie w tym zakresie będzie sygnałem dla nas do wniesienia sprawy do Sądu Rodzinnego i Nieletnich - dodał Mirosław Kuss.
     Jak na razie komendant straży miejskiej wystąpił do odpowiedniego wydziału o ścięcie rozłożystego drzewa owocowego na skarpie osiedla niedaleko orlika przy stadionie Pogoni, które było doskonałym schronieniem dla nastolatków pijących alkohol.
     Te informacje potwierdził dyrektor wydziału ratuszowego Arkadiusz Grobelski. Powodem do usunięcia drzewa są liczne uwagi mieszkańców okolicznych bloków dotyczące zachowania młodzieży zbierającej się w jego pobliżu, zakłócającej spokój publiczny głośnym, niekulturalnym zchowaniem, spożywającej alkohol itp. W okolicy drzewa często porzucone zostają puszki, butelki i inne śmieci. Ponieważ jest to drzewo owocowe (mirabelka), nie potrzebna jest zgoda na jego wycinkę. Obecnie trwają przygotowania do jego usunięcia. - W najbliższym czasie, być może jeszcze w tym tygodniu, drzewo to zostanie wycięte - mówi dyrektor Grobelski.

Joanna Świetnicka
Pałuki i Ziemia Mogileńska nr 1017 (32/2011)

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukimogilno.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości